Dodaj do ulubionych

przykre..i refleksyjne jednak...

16.07.06, 08:59
Witajcie dziewczyny,
moze sie nie udzielam bo na razie nie miałam nic specjalnego do powiedzenia
odnosnie przygotowań /u mnie dopiero początki na 2007/ale na bieżąco sledzę
Wasze przygotowania. Postanowiłam się jednak odezwać bo wczoraj wdarzyło się
coś co mnie bezpośrednio nie dotyczy ale jednak wstrzasnęło mną nieco.Otóż
moja znajoma która prowadzi knajpkę organizujacą wesela -wczoraj wróciła do
domu bardzo wczesnie -mimo iż miała pilnować wczorajszego wesela..oby
wszystko było ok.Okazało się że Młodzi w trakcie przyjęcia pojechali robić
zdjęcia ze świadkami.W drodze powrotnej mieli wypadek.Gdyby nie to że była to
jakaś super limuzyna /z której nic nie zostało/to pewnie by nie przeżyli.W
tej chwili Młodzi i Świadkowie leża w szpitalu z różnymi obrażeniami.A wesele
było przygotowywane tak długo i dokładnie.A tu nici.To tragiczne że w ich
wspólnym życiu tak krótko było to "na dobre" /zaledwie kilka godzin../ a
teraz przyjdzie im się zmierzyć z tym co ślubowali "na złe". Oby kazde z nich
wytrzymało i ich miłość była silniejsza niż ew. długa choroba czy inwalidztwo
jednego z nich.Trzymajmy dziewczyny kciuki żeby ludzie z tego wyszli
ostatecznie bez szwanku i aby znów mogło być "na dobre".Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • arieska Re: przykre..i refleksyjne jednak... 16.07.06, 22:10
      Nie da sie takich wydarzen przewidziec, ale ona wlasnie ucza,ze nie nalezy
      zamartwiac sie szczegolami,bo traci sie z oczu to, co najwazniejsze i wpada w
      histerie, bo np.bukiecik nie taki. Tak to wyglada i bedzie wygladac-dopoki cos
      sie komus nie przytrafi bedzie sie rozdrabnial nad nieistotnymi sprawami.
    • rubra Re: przykre..i refleksyjne jednak... 16.07.06, 23:11
      ..własnie dlatego w zawieraniu małżeństwa, najważniejsza jest "treść" a
      nie "forma"...
      PS
      Wspólczuję bardzo, ze to spotkało Twoich znajomych i mam nadzieję, ze wszystko
      bedzie dobrze i ze przetrwaja i oni i ich miłosc..
      • lalunda1 Re: przykre..i refleksyjne jednak... 17.07.06, 07:32
        Tak,tak to już jest..sama będę starała sie o tym pamiętać podczas swoich
        przygotowań, ale jak wiem z doswiadczeniawłasneo nie wystarcza to na długo...w
        końcu zycie składa się z drobiazgów i na co dzień rzeczywiście jednak
        przywiązujemy niekontrolowaną uwage do drobiazgów. Takie refleksje przychodzą
        tylko chwilami. Pozdrawiam Dziewczyny i zyczę udanych przygotowań.
    • aserath Re: przykre..i refleksyjne jednak... 17.07.06, 08:36
      dziewczyny proszę nie opowiadajcie takich strasznych rzeczy, przecież człowiek
      sam przejmuje odpowiedzialnosc za swoje zycie. Ludzie jeżdża jak wariaci a
      potem zdziwienie ze wypadki są (jak ten warius manx nie moge juz patrzec jak
      robią z nich wielkie ofiary - kierowca jest winny i koniec). Nie wiem jak to
      bylo z tą limuzyną, moze jechali ok, a wina wbyła czyjaś inna. Niefortunny
      wypadek wyjątkowo uncertain

      A tym wentylatorem - bez komentarza. juz to słyszalam i zaczynam w to
      powiątpiewać, bo tyle razy słyszalam juz tą histroię za kazdym razem to byli
      czyiś znajomi, także... albo ta historia zaczęła życ wlasnym życiem, albo pół
      polski znało tą pare
      • lalunda1 Re: przykre..i refleksyjne jednak... 17.07.06, 19:40
        co do tej limuzyny...miała "profesjonalnego" kierowcę któremu własciwie nic sie
        nie stało. nie wzięli go nawet do szpitala.Gdyby nie on to nawet policja nie
        wiedziałaby że trzeba szukać świadka który wyleciał przez przednią szybę i
        leżał daleko od samochodu. To on jest w najcięższym stanie /BEZ
        PASÓW...niestety/.pzdr.
        • agnieszka5661 Re: przykre..i refleksyjne jednak... 17.07.06, 20:00
          miejmy nadzieję, że wszyscy szybko wyzdrowieją
          ja jeden, jedyny raz w życiu nie zapiełam pasów i akurat wtedy mieliśmy
          wypadek, strasznie się obiłam i zbiłam głową lusterko. Na dodatek jechaliśmy
          wtedy na Wigilię do moich dziadków.
          Jako świadek jechałam z parą młodą do fotografa z prędkością 140km/h. Modliłam
          się tylko żeby wyjść z tego auta o wł. siłach. Lepiej przyjechać 10 min.
          później, niż w ogóle nie przyjechać
        • innypunktwidzenia Re: przykre..i refleksyjne jednak... 17.07.06, 20:26
          To dziwnie "profesjonalny" był ten kierowca.
          Rozmawiałem juz z właścicielami dwóch wypożyczalni limuzyn. W jednym byli
          zgodni: tu chodzi o to, żeby pokazać, że JEDZIE MŁODA PARA, żeby wszyscy ich
          widzieli, podziwiali i cieszyli się ich szczęściem. A na pewno nie chodzi i to,
          żeby pokazać 5 litrów w silniku i co jeszcze można z tym zrobić..

          Bardzo mi szkoda tych biednych, tak krótko szczęśliwych ludzi. Mam nadzieję, że
          wszystko skończy się bardzo szybko i szczęśliwie. A tę utraconą imprezę
          zorganizują jeszcze raz.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka