malina2006
19.07.06, 10:31
Cześć wszystkim. Chciałam podzielić się refleksją. Dość nieoczekiwanie postanowiliśmy z narzeczonym pobrać się nie za rok, jak planowaliśmy, ale już teraz (nie chce nam się czekać). Bez ŻADNYCH problemów - od ręki - załatwiłam wczoraj termin 2. września w kościele w samym sercu Sopotu. I co z tymi historiami o konieczności rezerwowania terminów pół roku przed, albo i więcej?
Teraz zostało akurat tyle czasu, żeby wszystko załatwić. Suknię salony sprowadzają w ciągu tygodnia, krawcowe szyją w ciągu dwóch - nic, tylko wybierać; hotel na obiad dla rodziny załatwiony bez problemu, pozostała knajpa na imprezę dla gości. No i detale, zaproszenia, kwiatki, dorożka.
Hm, można załatwić wszystko bez stresu, ciesząc się, że już niedługo będzie się zupełnie i na zawsze razem

Mam wrażenie, że teraz, kiedy po prostu trzeba działać i nie ma czasu na nerwy, rozterki, chudnięcie, tycie, wygłupianie się z kolorem wstążeczek na ławki w kościele - teraz właśnie po prostu wszystko się udaje i dzieje od ręki gdziekolwiek się nie pójdzie.
Pozdrawiam wszystkich i mówię: aby spokojnie