ewelina-79
24.07.06, 14:09
Mam ogromny problem z rodziną narzeczonego, która generalnie od początków
naszej znajomości (czyli juz prawie 5 lat) mam same zastrzezenia do mojej
osoby. Czyli ze narzeczony zamieszkal ze mna przed slubem wbrew woli rodziny,
ze zareczyl sie takze bez pytania, ze wyjezdza na noc do mojej rodziny (3oo
km)ze byl pol roku bez pracy, nie ukonczyl studiow magisterskich ,nie zna
angielskiergo bo go nie nauczylam (sama robie doktorat i dogadujue sie po
angielsku)-te ostatnie to oczywiscie wina od losu za jego niemoralne zycie ze
mna.Jego siostra przymiujac zaproszenie na slub wziela je w dwa palce i
odlozyla na stole obok i nie odezwala sie slowem a potem mi powiedziala ze
musiala takk zareagowac bo proponowala bratu slub cywilny a nie konkordatowy
ze mna i on nie przykjal jej prosby a poza tym wg niej kultura nakazuje dawac
zaproszenie zaraz w progu a nie przyszlismy i siedzimy a zaproszenie dajemy w
polowie wizyty. Teraz generalnie przy kazdej wizycie (czyli z 10 razy od
tamtego czasu) slysze od niej ,"ze ona teraz to na pewno nie przyjedzie na
wesele" bo np. narzeczony nie chece posiedziec z rodzina bo caly dzien
rozdajemy zaproszenia i tysiac innych powodów. Powiedzcie mi jak byscie
zareagowaly na kolejne jej uwagi typu teraz to na pewno nie przyjade na wasze
wesele. Czy mam udawac ze jej nie slysze (uwierzcie ze to boli jak policzek)
, czy odpowiedziec jakos ostro, choc nie chcialabym ranic narzeczonego, on
wie ze siostra jego zachowuje sie nie fair ale jak mi powiedzial rodziny sie
nie wybiera....Co robic?