bri3
08.08.06, 12:11
Cześć, chciałabym poznać wasze zdanie na temat wieczoru kawalerskiego, jaki
urzadził sobie mój Narzeczony.Wiedziałam,że pójdzie do knajpy i do klubu go-
go z kolegami, na co się zgodziłam,wierząc naiwnie,ze zamawianie
drinków,rozmowy z kumplami i rzucanie okiem na panny w stringach przy rurze
będzie dla niego wystarczające. Ja zostałam z przyjaciółką w domu, piłyśmy
wino i gadałyśmy o życiu. Następnego dnia,niczego zlego nie przeczuwając
spytałam jak mu się udał wieczór.Mój Narzeczony uśmiechnął się szeroko i
stwerdził, że było super, po czym opowiedział mi wydarzenia.Najpierw
usłyszałam tylko to o czym wiedziałam, więc nie skrytykowałam tego w żaden
sposób, on się rozkręcił i zaczął opowiadać mi coraz pikantniejsze
szczegóły.Byłam przerażona. Wraz ze swoimi kolegami zamawiali przez całą noc
kilka striptizerek do tzw. lóz czyli darkrroomów, gdzie panny po kolei
ściągały majtki na zawołanie w ich kameralnym gronie i tanczyły staranniej,
czyli bardziej wyuzdanie.Mam teraz przed oczami ciągle te sceny, jak wpatrują
sie w kompletnie nagie, obce kobiety z samczym zadowoleniem i męskim
podnieceniem i nie moge tego wyprzeć z pamięci mimo że bardzo się staram.
Czuję się zraniona, mój Narzeczony widzi jak bardzo to przeżylam i
przeprasza, mówi że to był klimat wieczoru i nigdy więcej już nie zrobi
czegoś takiego. Ale niesmak pozostaje, ślub niedługo, wszyscy jego kumple
będą na naszym weselu. Dla mnie to odrazające i oblesne, zaufałam mu, wierzac
że pewnych granic nie przekroczy, zrobil to, moze nieswiadomie, ale ciagle
katuje sie tymi wizjami. Wszyscy sie swietnie bawili, ale polamana
psychicznie jestem ja.