Mam problem-doradźcie

10.08.06, 11:17
Tak tylko chciałabym zasięgnąć Waszej opinni. Sprawa nie dotyczy samego ślubu
i wesela tylko tego co będzie po. Krótko i na temat: Narzeczonemu zostało 1,5
roku studiów-pracuje-ma umowę na czas niekreślony-stosunek do służby
wojskowej nieuregulowany co stanowi problem jeśli o kredyt chodzi ( na
mieszkanie ). Ja już nie studiuję-od czerwca pracuję w nowym miejscu-ale
jestem średnio zadowolona-we wrześniu przedłużą mi umowę ale nie wiem na
jaką. Szans na własne mieszkanie narazie kompletnie nie mamy-wynajmujemy
kawalerkę od maja i tak pewnie będzie przez jakiś czas. Ja w roku szkolnym
dorabiam koreptycjami z angielskiego-ale to wszystko jest strasznie męczące-
mijamy się w drzwiach praktycznie-pracujemy jak takie głupki i nic z tego nie
mamy. Myślę o tym żeby wyjechać do Anglii i tam pracować-mieszkałam tam parę
lat-język znam super więc jeśli o to chodzi to nie ma żadnych przeszkód.
Tylko co ja mam zrobić??wyjechać po ślubie i już tam pracować i odkładać kasę
dla nas-odwiedzać co jakiś czaś męża albo on mnie i czekać aż minie te 1,5
roku jak on skończy studia i przyjedzie do mnie żeby też pracować. Czy mam
zostać w kraju-robić narazie to co robię i wyjechać ale dopiero razem jak on
skończy studia. Mam straszny dylemat-wiem, że Wy mi nie pomożecie podjąć
decyzji ale chciałbym wiedzieć co uważacie na ten temat. Jak byście
postapiły? Osobiście uważam, że to dobry pomysł-jeśli chodzi o kasę-przez 1,5
roku mogłabym tam juz sporo odłożyć-później mąż by do mnie dojechał-
posiedzielibyśmy jeszcze może rok-wrócili i mamy mieszkanko własne. Z drugiej
strony wyjazd zaraz po ślubie może źle wpłynąć na nasz związek. Mam mętlik w
głowie bo chciałabym jak najlepiej dla nas-a dla mnie siedzenie w kraju przez
następne 1,5 roku to marnowanie czasu-nic nie odłożę z tego co zarobię a tam
tak. Co myślicie?? Miało byc krótko i na tematsmile
    • agnrek Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:21
      Wiesz, jesteś dopiero po studiach, więc właściwie wszystko przed Tobą. Każdy w
      pierwszej pracy zarabiał grosze, każdy kiedyś zaczynał. Myślę, że wszystko się
      poukłada z czasem.
      • asiek06 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:25
        Robiłam studia zaocznie-to nie jest moja pierwsza praca-pracuję zawodowo już
        ponad 5 lat-ale nie czuję się spełniona w tym co robię i wciąż szukam czegoś
        innego-czegoś w czym będę się czuła naprawdę dobrze-a przede wszystkim zależy
        mi bardzo na stałym kontakcie z językiem-no ale oczywiście chodzi też o to żeby
        się nie męczyć przez 30 lat z kredytem mieszkaniowym w naszym wspaniałym kraju
        tylko w 3 lata albo i mniej po prostu zarobić na to mieszkanie.
        • agnrek Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:28
          W życiu jest chyba zawsze coś za coś. My będziemy się męczyli z kredytem, nie
          chcemy wyjechać.
    • marti_ka82 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:21
      no tak nikt za was nie podejmie decyzji, a rozmawilas na ten temat z przyszlym
      mezem? wiem ,ze zwiazki na odleglosc maja duza szanse przetrwania, ja ponad rok
      byłam zona na odleglosc a wczensiej narzeczona, wszystko da sie przeskoczyc,
      tylko warto to tak ulozyc by mozna bylo co jakis czas jechac do polski lub on
      tam... bo 1,5 roczna rozlaka bez takich wizyt toz po slubie na dluzsza mete
      jest trudna i moze sie kiepsko skonczyc smile
    • monia76 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:23
      moje zdanie jest takie, ze nie da sie budowac zwiazku na odleglosc. na Twoim
      miejscu wiec zostalabym mimo wszystko i byla blisko meza.
      po skonczeniu studiow przez meza zdecydujecie co dalej.
    • vzorka Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:24
      Jak napisałaś mogło by to źle wpłynąc na wasz związek.
      Ja bym na twoim miejscu poczekała aż twój przyszły mąż skończy studia i razem
      wyjechac.
      Jeżeli chodzi o wyjazd to pamiętaj że musisz też patrze (na juz wtedy) męza
      mógł by sie czuc zraniony że go "opuszczasz" tak zaraz po slubie.
      Najlepiej jakbyś porozmawiała z nim co o tym sądzi i co by było dla was
      najlepszym rozwiązaniem.
      • ashton Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:27
        Samotnym wyjazdom mówię zdecydowane "NIE"!!!
        Co to za rodzina???
        Radziłabym poczekać te 1,5 roku. Pracę lepszą przecież możesz mieć... i
        wyjedziecie razem.
      • ptaaszysko Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:27
        Ja mysle, że małżeństwo to wspólne bycie razem, w jednym miejscu i czase, w
        wygodzie czy niewygodzie a nie odwiedzanie się co jakiś czas. Razem jesteście
        mocni, osobno... Półtora roku to sporo czasu. Może próbujcie szukać innej
        pracy, żeby nie mijać się w drzwiach, jak napisałaś?
        • marti_ka82 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:33
          tylko jakby nie było, każda z was patrzy na to troszke inaczej, bo nie była w
          takiej sytuacji, ja mialam swoje studia, a lukasz pracowal juz za granica i kto
          z czego mial rezygnowac? wiadomo tu jest troszke inaczej, bo wyjazd jest opcja,
          ale nie jest prawda, ze zwiazki na odległość nie mają szans, wręcz przeciwnie
          często się zdarza, że są mocniejsze od tych ktore każda chwile spedzają razem,
          dlaczego? bo znają wartość każdego momentu kiedy mogą być blisko siebie, znają
          uczucie tęsknoty, tej głebszej nie chodzi mi o tęsknote kiedy mąż idzie do
          pracy a wraca wieczorem, ale to nie jest nikogo z nas decyzja... decyzja nalezy
          do autorki postu i jej narzeczonego, nie kazdy widzi życie z kredytem w tle,
          kiedy ma inne opcje przed soba smile
      • asiek06 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:30
        Rozmawiałam z nim-jemu ten pomysł się nie bardzo podoba-z jednej strony widzi
        jak się męczymy tutaj w kraju-bo taka prawda-on nie wątpi w moje zdolności-
        zawsze byłam zaradna i potrafię sobie poradzić w każdej sytuacji i nie lubię
        siedzieć bezczynnie i czekać aż coś się zmieni tylko działam. Także przyszły
        mąż wie że nie chcę uciec od niego tylko chcę zarobić dla nas pieniądze no a z
        drugiej strony ten pomysł mu się nie podoba-chodzi oczywiście o rozłąkę, która
        by nastąpiła i to zaraz po ślubie.
      • faustyna80 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:30
        Opuszczasz??? ludzie!!! Niestety sa takie czasy jakie sa...ja mysle, ze
        wszystko zalezy od Twojego Meza-to-be, niektorzy mezczyzni potrafia dostrzec
        koniecznosc wyjazdu i sa w stanie normalnie z tym zyc, inni nie. Dla jednych
        1,5 roku to niedlugi czas, dla innych to wieki...wiadomo, ze nikt nie chce sie
        rozstawac. W koncu nie jedziesz tam na urlop, tobie tez nie bedzie latwo,
        pytanie tylko czy twoj luby tez tak to widzi...
    • cantatea Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:36
      Jeśli chodzi o związki na odległość, to wszystko zależy od samej pary. Jeśli
      mają do siebie zaufanie to nie ma najmniejszych problemów. Oczywiście należy
      założyć z góry pewien horyzont czasowy, wtedy jest na co czekać i ma się
      wsparcie, że już tylko rok, pół roku, dwa miesiące...
      Ja tak żyłam 10 miesięcy, widzieliśmy się raz na 3 miesiące przez tydzień. Na
      związek - jeśli to w ogóle wpłynęło - to odświeżająco - po pierwsze, to
      stęskniliśmy się jednak, a po drugie, było mnóstwo do opowiadania.
      • pumka10 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:48
        kazda para musi podjac taka decyzje samodzielnie-nie jest to łatwe, ale coz,
        czasem zycie nas do tego zmusza.my ( nie jestesmy jeszcze małzenstwem-ale juz 7
        lat razem) przzylismy tak 9 miesiecy i w tym czasie widzielismy sie tylko raz-7
        dni...przezylismy,nic sie nie wydarzyło...moze nawet umocniło to nasz
        zwiazek.ale to oczywiscie kwestia idnywidualna, kazda para jest inna..czasem
        zeby cos miec trzeba poswiecic cos innego.
    • asiek06 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 11:40
      Bardzo Wam dziękuję za Wasze opiniesmilewidzę, że zdania są podzielone-tak jak my
      sami-bo my sami raz uważamy tak a raz inaczej-ale decyzja sama przyjdzie-mam
      nadzieję, żę będzie dobrasmile
      • mirella_25 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 13:56
        Miałam podobny problem do Ciebie,TYlko że było odwrotnie tzn.ja byłam w Polsce
        a moj mąż wyjechał na pół roku przed ślubem.Jakoś przeżyliśmy ,czasami było
        naprawde cięzko.Wieliśmy ślub i po 2 miesiącach on musiał wracac znowu do
        Angli.I takim to sposobem nowu byłam sama i znowu było cięzko.Też miałam pracę
        w Polsce w dobrej firmie i nie wiedziałam co robić.Aż w końcu podjeliśmy
        decyzję ze w pracy biorę urlop bezpłatny i jadadę męza i takim sposobem żyjemy
        sobie razem w Angli i zbieramy na nasz wspólny domek.Nie wiem czy zdecydowała
        bym sie na tak długą rozłąkę i jak mawia mój tato:miejsce żony jest przy
        mężu!!!!!!!!!
        • asiek06 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 14:07
          Owszem miejsce żony jest przy mężu-ale jeśli żona ma możliwość zrobienia
          czegoś, żeby później obojgu żyło sie lepiej to dlaczego niesmiledecyzja jest
          trudna-nie wiem kiedy ją podejmiemy-wpierw ślub apotem będziemy dalej myślećsmile
          A gdzie w Anglii jesteście jeśli można się spytać?
          • mirella_25 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 14:13
            W Londynie.
    • agawi82 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 15:01
      Moim zdaniem może warto zastanowić się nad jeszcze inną opcją. Poniewaz też
      uważam, że związki, a tym bardziej małżeństwa powinny być razem, nawet w biedzie
      ale razem, a nie osobno, bo 1,5 roku to baaardzo długo. Tak więc może lepsza
      byłaby taka opcja, gdyby narzeczony mógł zawiesić studia lub wziął urlop
      dziekański. Studia można spokojnie skończyć za rok, czy dwa, czy trzy, a w tym
      czasie byście razem wyjechali i razem o wiele szybciej zarobicie na to
      mieszkanko. Wydaje mi sie takei rozwiązanie najlepsze dla Wassmile Pozdrawiam
      • asiek06 Re: Mam problem-doradźcie 10.08.06, 15:11
        Ale on już raz zmieniał uczelnię-niestetysad i ogólnie nie ma w nim już zbyt
        wielkich chęci do nauki-rozmawialiśmy o tym, ale sam mi powiedział, że jakby
        teraz zrobił sobie przerwę w nauce to wie, że już na studia by nie wrócił-a
        trochę szkoda wydanych już pięniędzy-tymbardziej, że juz raz poszły w błoto, że
        tak powiem jak rezygnował z pierwszych studiów-także niestety ta opcja nie
        wchodzi w grę-wolę żeby siedział tutaj na miejscu i chociaż te jedne studia
        spokojnie skończył. Dziękuję w każdym razie za radę-ale sama widzisz-zawsze się
        coś znajdzie co jest przeszkodą w tej sprawie niestety.
Pełna wersja