agniecha9999
10.08.06, 15:48
Witam Was wszystkich serdecznie.
Mam pewien problem i w tej chwili jestem załamana z tego powodu.
Mam 27 lat i zakochałam się w chlopaku o 4 lata młodszym ode mnie. Dokładnie
stało się to w zeszłym roku na ślubie jego siostry, która znam jeszcze ze
szkolnych lat (dzięki niej poznaliśmy się). On na tym ślubie był wtedy ze
swoja dziewczyną (młodszą od niego o rok - są razem pięc lat), ale w pewnym
momencie na weselu spytał się mnie: A czemu przyjechałas sama? Ja mu
odpowiedziałam ze dlatego ze moj chlopak zdradził mnie z inną dwa miesiące
przed tym weselem i od tego czasu juz nie utrzymywalam z nim kontaktu -
(dodam, że byłam z nim sześć lat!)
On mi na to odpowiedział: skoro Ty się rozstałas, to ja też sie ze swoja
dziewczyna rozstane!! Zaskoczyło mnie to wtedy ale wiem od jego siostry ze
nie uklada im sie najlepiej (tym bardziej ze bylo miedzy nimi pol roku
przerwy z jej winy, wrocili do siebie na krotko przed slubem siostry tzn. ona
wrocila! - ciekawe dlaczego? nie znalazla nikogo innego przez ten czas??).
Miesiac po tym weselu mielismy taki wspolny wyjazd, ale jego dziewczyna nie
pojechala z nami (wykrecila sie pod jakims byle pretekstem - nie wiem
dlaczego nie chciala pojechac ze swoim wlasnym facetem?).
Byl to krotki wyjazd ale bardzo udany - szlismy objeci pare razy tak niby
przypadkowo, mamy tez pare wspolnych zdjec.. Takie niby drobiazgi ale dla
mnie znacza one wiele, naprawde. Tym bardziej ze przez ten czas zauwazylam ze
jestesmy bardzo dopasowani charakterami, dodam tez ze znam go juz o wiele
dluzej - 7 lat!! Widywalismy sie przez ten czas zawsze przynajmniej raz lub
dwa razy do roku, jesli nie czesciej. Tyle ze wiedzialam ze ma on dziewczyne
(ona mieszka w jego miejscowosci a ja 180 km dalej - sasiednie wojewodztwo).
Dopiero w zeszlym roku sprawy przybraly inny odwrot.
W zeszlym roku rozmawialismy jeszcze 2 lub 3 razy telefonicznie, ale nie
spotkalismy sie juz. W tym roku bylam juz tam u nich dwa razy(zaproszona
przez jego siostre) ale jego nie bylo ani za pierwszym ani za drugim razem
(mimo iz wiedzial ze przyjade). Wiem tez ze z tamta dziewczyna jest nadal tak
samo tzn. nic nie zmienilo sie na lepsze.
Ja natomiast z tym roku poznalam blizej takiego chlopaka (dwa lata ode mnie
starszego - w styczniu przyszlego roku bedzie mial 30 lat). Znalam juz go
wczesniej ale zawsze traktowalam go tylko jako kumpla, nic wiecej.
On jednak zaczal sie bardzo starac o mnie juz na poczatku tego roku. Dzwoni
do mnie przynajmniej raz dziennie, w weekendy zawsze mnie gdzies zaprasza,
kupuje prezenty, mimo ze ja mu powiedzialam ze narazie nie chce sie wiazac!
On jednak nie daje za wygrana, caly czas bardzo sie stara, przez to musze
przyznac nasza znajomosc bardzo zblizyla sie (od jakiegos pol roku mniej
wiecej).
Jakies dwa tygodnie temu wspomnial juz cos o wspolnym zamieszkaniu tzn. on
chcialby zebym wprowadzila sie do niego, wspomnial nawet cos o slubie (ja
jeszcze mieszkam z rodzicami a on wynajmuje mieszkanie w moim miescie - ze
wzgledu na prace).
Zdaje sobie sprawe ze mam juz 27 lat, ale jeszcze nie jestem gotowa na
podjecie takich radykalnych decyzji - na obecna chwile nawet nie wiem czy w
ogole chcialabym sie z nim zwiazac.
Wiem ze czas nagli chocby ze wzgledu na moj wiek, ale ja caly czas czekam na
rozwiazanie tamtej sprawy.. To w tamtym sie zakochalam..
Od okolo trzech miesiecy nie mam narazie z nimi kontaktu..
Doradźcie mi proszę, co robić. Już raz w zyciu po szescioletnim zwiazku
zostalam okrutnie zdradzona, nie chcialabym zeby w moim zyciu powtorzylo sie
to po raz drugi!
Czekam na wasze odpowiedzi