nette78
14.08.06, 22:26
Witam,
Niedawno dołaczyłam do grona przyszłych zaślubionych... narzeczony to typowy
facet po przejsciach. rozwodnik od 5 lat (my znamy sie ponad 3 lata),
dziecko, z którym mam dobry kontakt, uniewazniony poprzedni slub koscielny...
niby wszystko cacy...
były zaręczyny, jeszcze w tym roku plany ślubu cywilnego (zeby rozliczac sie
juz razem), w przyszłym kościelnego...
nagle okazało się ze szybko trzeba zaklepywać sale bo w moim miescie roczne
wyprzedzenie to absolutne minimum. znalezlismy 30 czerwca i... co sie okazało?
nagle mój narzeczony stwierdził, że to szybko jakoś, że dopiero się
zareczylismy a juz zaklepujemy daty... a poza tym, to on wtedy zacznie
wakacje z dzieckiem i nie chciałby zaraz po slubie wyjechac, tym bardziej
beze mnie....
słowo daję - zgłupiałam. i nie wiem co o tym wszystkim myslec. jak mam sobie
to tłumaczyc.... panikuje?! rozmyslił sie?! bluffował?!!!
I nie wiem - co gorsza - co dalej robić...
pomóżcie plizzz...