karla82
11.09.06, 15:16
Witam dziewczyny

Już od 9 dni jestem żoną i wreszcie mam chwilkę by podzielić
się wspomnieniami tego dnia.Co prawda nie czesto tu zagladalam i pisalam,ale
zawsze lubilam poczytac wasze wspomnienie tego najwazniejszego dnia w
zyciu.Dlatego postanowilam tez napisac.
W piątek od rana dekorowaliśmy sale.Chcieliśmy mieć popoludnie wolne od stresu
że czegoś nie zdążymy zrobić.Ale oczywiście tak się nie dało.Jeszcze w sobote
rano nie wiedzieliśmy czy ślubu udzieli nam ksiądz na którym nam zależalo.
9 rano- siedzę już na fotelu u fryzjerki.Kręcą mi włosy falownicą przez 2
godziny.Od 10 na fotelu obok siedzi moja świadkowa i ocenia prace fryjerki

A
mnie coraz bardziej skręca.
11:30- wizyta u kosmetyczki.Jak na złość na policzku wyskoczył pryszcz,ale nie
da rady już go usunąć,więc jest mocno przypudrowany.
Od kosmetyczki jade wraz z moją cudowną świadkową do domciu.Ona nie może wyjść
z podziwu,szaleje jeszcze bardziej niż ja.
15-przyjeżdża kamerzysta.Ma nakręcić początek filmu i iść do Młodego
15:40- mój narzeczony idzie z całą rodziną i orkiestrą po mnie.Ale
niespodzianka,zawsze mówił że będzie jechał samochodem,mimo że to bardzo
blisko.Kiedy widzę ich przez okno jestem tak wzruszona,że trudno mi
powstrzymać łzy napływające do oczu.
Mojego narzeczonego też spotyka niespodzianka.Rodzina nie tak łatwo mnie mu
wyda,więc się targują.Śmiechu co nie miara,a ja stoję schowana za wszystkimi i
obserwuję z ukrycia.No wreszcie się dogadali.Tata bierze mnie za ręke i powoli
sprowadza ze schodów.Powitanie naszych rodzin i wracamy po schodkach do domu
na błogosławieństwo.Rodzice nas błogosławią,głos im się trzęsie, łzy napływają
do oczu.
16:10-wyjazd do kościoła.Swiadkowie ida podpisac protokol,a my siedzimy w
samochodzie.Patrze na moja 5-letnia bratanice,ktra ma niesc obraczki.Chyba nic
z tego nie bedzie.Wracaja swiadkowie.Poprzedni slub sie skonczyl mozemy wejsc
do Kosciola.
16:30- zaczyna sie.Idziemy do oltarza.Ksiadz nas wita (udalo sie jest ten
ksiadz na ktorym nam zalezalo)i udziela slubu.W miedzy czasie mala wpadka-
swiadkowa poprawiajac welon zdjela mi go,ale szybciutko wpiela
ponownie.Podczas skladania przysiegi ja i moje Kochanie patrzymy sobie prosto
w oczy.Widze ze ma w nich lzy.Kiedy ksiadz pozwala mezowi mnie pocalowac on
nachyla sie nade mna i... caluje w policzek.Ksiadz zartuje, zeby sie nie
osmieszal wiec caluje mnie tak jak nalezy.Ksiadz zacheca gosci by bili nam
brawo.Slysze Ave Maria grane na flecie. Po blogoslawienstwie i modlitwie
wychodzimy przy dzwiekach marsza przed kosciol,gdzie goscie obsypuja nas ryzem
na szczescie.Zyczenia trwaja bardzo dlugo, juz policzki bola od dziekowania i
calowania,ale jest milo.
Jedziemy na sale,gdzie goscie obsypuja nas grosikami na szczescie.Dzieci
pomagaja sprzatac.Rodzice witaja nas chlebem i sola.Jeszcze lyczek szampana i
tluczenie szampanek.Potlukly sie jak trzeba.Maz sprzata.Idziemy do stolu na
pierwszy posilek.Zoladek wciaz mam scisniety,nawet nie moge zjesc mojego
ulubionego rosolku.Po drugim danku pierwszy taniec.Tanczymy "Zabiore
Cie"Kancelarii.Pod koniec piosenki peka wielki balon a z niego wysypuja sie
malutkie baloniki i platki roz.
Zaczyna sie zabawa.Goscie bawia sie doskonale do rana.My o 21:30 opuszczamy
ich na godzinke by zrobic cudowne zdjecia,a po powrocie bawimy sie razem z nimi.
00:30- Oczepiny.Smiechu co niemiara,czas pozbyc sie welonu i musznika.Nowa
para tanczy swoj taniec.
Na sale wjezdza pyszny tort ktory kroimy razem z mezem.Po torcie czas na
podziekowania dla rodzicow.Kiedy im dziekuje,glos mi sie lamie.Dajemy im
kwiaty i piekne albumy, ktore zrobilismy sami. Wspolny taniec,podczas ktorego
juz nie moge sie powstrzymac i splywaja mi lzy.Goscie bija brawo.
Zabawa trwa do bialego rana, a od godziny 16 poprawiny.Zabawa rownie
swietna.Lepszego slubu i wesela nie moglam sobie zyczyc.
Zycze Wam wszystkim przyszlym Mlodym Panna, byscie byly rowniez tak zadowolone
ze swego wielkiego dnia.Pozdrawiam serdecznie