linhay
12.09.06, 11:26
Niezbędne błogosławieństwo, tradycja od pokoleń, TEORETYCZNIE jedna z
najbliższych osób na świecie... Wiadomo - nie wypada nie zaprosić własnej
matki na ślub...
Z drugiej strony moja matka to osoba, która jest mi kompletnie obca, wiele
się przez nią nacierpiałam w życiu, podobnie jak cała rodzina (zerwali z nią
kontakty) oraz okoliczni sąsiedzi, z którymi miała nawet sprawy karne.
Tyle razy, co mi złorzeczyła w życiu, teraz miałaby mnie i mojemu ukochanemu
błogosławić? Kobieta bijąca tak negatywną energią? Brrrrr...
Czy ktoś z Was, drogie Forumowiczki i Forumowicze, był w podobnej sytuacji?