Dodaj do ulubionych

spalony welon i wiele innych atrakkcji przedślubny

15.09.06, 13:06
chciałabym poznac mniej lub bardzie śmieszne perypetie przedślubne z jakimi
musiałyście sobie poradzić! bowiem ja miałam wiele nieplanowanych atrakcji w
okresie ostatniego miesiąca przed ślubem. zaczęło się od odmowy zespołu
muzycznego, następnie zgubiono zamówienie w salonie z sukniami i nikt nie
wiedział, ze mają coś szyć, potem skasowaliśmy samochód rodziców, ja miałam
przejażdżke karetka na syrenie, potem okazało się , ze spódnica sukni jest o 8
cm za mała w pasie, bratu też skasowali samochód, o północy, można rzec dnia
ślubu, wypaliłam dziury w welonie, a w plenerze rozdarłam halkę. czy tylko mi
się przydażają takie rzeczy? napiszcie jak u was?
Obserwuj wątek
    • agnrek Re: spalony welon i wiele innych atrakkcji przedś 15.09.06, 13:19
      Nam nic się nie stało, ale opowiem dwie historie.
      1. Koleżanka miała długi welon, jechali bryczką. Welon wkręcił się w koło,
      prawie wyrywając włosy pannie młodej. Została w dniu ślubu bez welonu.
      2. Mojej siostrze samochód się zepsuł, nie przejechawszy nawet 1 km! Kierowca
      nie umiał owtorzyć maski tego zabytku. Siostra zatrzasnęła się na tylnym
      siedzeniu, a cały bok sukni utkwił w zesputych drzwiach.
      • justm Re: spalony welon i wiele innych atrakkcji przedś 15.09.06, 13:32
        suknia przyjechała nie ta, którą zamawiałam - na parę dni przed ślubem zostałam
        bez sukni. finalnie wywalczyłam sprowadzenie swojej, ale było 'gorąco'

        wypaliłam 3 piękne dziury w welonie na pamiątkę tego, że palę.

        halka ma koło - jakby to fachowcy powiedzieli 'więcej niż scentrowane' smile

        na weselu starszy wujek męża przewrócił się i przez godzinę wesele zamarło i
        walczyło z wujem o namówienie go na wezwanie karetki a następnie walczyliśmy o
        przekonanie go, żeby go zawieźć do szpitala

        potem ja walczyłam z teściami, żeby jednak wesela nie opuszczali bo to jakby
        nie było wesele syna.
    • an372 Re: spalony welon i wiele innych atrakkcji przedś 15.09.06, 13:31
      takich perypetii to ja niemiałam
      jedyne co to gdy w dniu ślubu mój nażeczony (wtedy jeszcze) pojechał odebrać
      bukiet dlamnie to kwiaciarka wręczyła mu ogromny kosz czerwonych róż - ii.. :smile
      który miała dlakogoś innego - oczywiście mojego bukietu zapomniała sobie
      zrobić na czas i miałam całkiem inny bukiet niż chciałam .. ale też był ładny
      (robiła go napoczekaniu i wciągu 20 minut)

    • deczko Re: spalony welon i wiele innych atrakkcji przedś 15.09.06, 13:49
      Ja mam historie poslubna, jednak miala ona wplyw na dalszy przebieg perypetii
      zwiazanych z slubem siostry. Rano po imprezie, wszyscy sie zbieraja do domu i co
      sie okazuje, ktos ukradl wiazanke panny mlodej. Wszystkie kwiaty sa, wiazanka
      swiadkowej tez, a siostry bukietu nie ma. A tu na poniedziałek, zamowiony
      plener. Wiec trzeba bylo gnac do kwiaciarni (a wynalazlam taka na drugim koncu
      miasta) i zamawiac kolejny. Ten drugi troche sie roznil, bo kwiaty byly
      nierozwiniete. I teraz jak ogladamy zdjecia, to porownujemy. Mnie sie podobal
      pierwszy, a siostrze drugi.
      Bukiet swiadkowej tez skonczyl marnie, wlasnie podczas pleneru. Na szczescie,
      zdazylismy zrobic zdjecia wink
    • iwona147 Re: spalony welon i wiele innych atrakkcji przedś 15.09.06, 14:07
      Moja koleżanka też miała ciekawie
      Na pare tygodni przed slubem (3 lub 4) dowiedziała sie ze kościół w którym
      biorą ślub jest w remoncie. Dobrze by było gdyby od zewnątrz ale on byl od
      środka. Okazało się ze sciany sa zakryte foliami.
      Na tydzień przed ślubem zadzwoniła do niej pani od sali i powiedziała ze ich
      wesele nie moze sie odbyc w tej sali tego dnia, bo na pare dni zamykają
      osrodek. Naszczęscie udało sie załatwic inna sale co graniczy raczej z cudem w
      Warszawie.
      Ale naszczescie wszystko sie udało smile
    • greene3 Re: spalony welon i wiele innych atrakkcji przedś 15.09.06, 16:42
      Ja byłam na ślubie młodej pary z Technikum Leśnego. Podjechali pod kościół
      piękną bryczką - wyglądali cudownie. Podjeżdżają a tu niespodzianka - znajomi
      ze szkoły zafundowali im przywitanie na rogach myśliwskich - pięknie ubrani w
      mundury leśnicy zadęli w rogi. Cudowny pomysł, ale... nikt nie uprzedził koni.
      Stanęły dęba, młodzi w krzyk... Było groźnie, bo spłoszone konie są bardzo
      niebezpieczne. Na szczęście młodzi się pozbierali, leśnicy przestali grać i
      ślub odbył się normalnie, z niewielkim tylko opóźnieniem.
    • bea334 Re: spalony welon i wiele innych atrakkcji przedś 17.09.06, 21:06
      Mnie przewrócił sie tort(spadł w czasie transportu i wygladał jak po ciosie
      boksera, był piękny zamawiany w Sobieskim. W sobote rano prułam do cukierni
      która szybciutko, bo juz na 17 ta przygotowała tym razem płaski. Zaś mojemu
      mężowi nie dotarł świadek i poprosiliśmy kumpla który spełnił tą zaszytną
      funkcję z uśmiechem. Wszystko skończyło sie dobrze a My juz jesteśmy 4 miesiące
      po ślubie. Pozdrawiam Bea
      • kaga9 Re: a ja się niemal spóźniłam...;) 17.09.06, 21:22
        Jestem z Radomia, a ślub był w Kazimierzu Dolnym. Kilkanaście km od celu
        podróży utknęliśmy w kilkukilometrowym korku, jako że pół Polski jechało tą
        samą drogą na Święto Herbaty i Kawycrying(( do Kazimierza dojechaliśmy godzinę
        przed ślubem, ledwo zdążyliśmy się oporządzić. Sukienka mojej świadkowej
        jechała innym samochodem, którego kierowca z kolei, na wieść o korku,
        zaryzykował dość znaczny objazd, więc też nie wiedzieliśmy, czy zdąży. A
        jeszzce dalej jechał bus z naszymi Rodzicami i pozostałymi gośćmisad Miasteczko
        okazało się tak zatłoczone, że...nie dość, ze w ostatniej chwili, to musieliśmy
        iść do kościoła pieszo, bo samochody jak Kazimierz długi i szeroki dalej stały
        w korku!!! Goście wpadli do kościoła na styk, pokonując po drodze 72 schody,
        wiodące do klasztoruwinkZ tego wszystkiego "zapomniałam" denerwować się ślubemwink))
      • manti75 Re: spalony welon i wiele innych atrakkcji przedś 18.09.06, 14:50
        rany julek .. czytam i oczom nie wierze smile) fajne przygody , teraz pewnie sie
        smiejecie ale w tym dniu takie atrakcje to pewnie maly dramat smile))
        u mnei dosyc spokojnie bylo ale z takiech pie..k to :
        - zapomnielismy pociac winietki na stol ( maz swiadkowej wycinal i ukladal w
        trakcie ceremonii)
        - sukienka , garnitur itd wisialy u mamy , wziela wszystko oprocz moich
        butow smile)))a do restauracji ok 40 km
        - jadac do restauracji wdeplam do pierwszej lepszej kwiaciarni po storczyki i
        zaraz po przyjezdzie je polamalam , zrobilam z tego mini bukiecik ( zdejcia
        ponizej )
        - w trakcie zabawy pozytywnie zakrecony swiadek wyciagnal wąz z oczka wodnego i
        zrobil nam prysznic smile))
        - moja 10 letnia chrzesnica nei czekala az ja kelner obsluzy i wylala caly
        rosol na siebie
        na szczescie to byly pierdoly i strasznei sie usmialismy
    • malbru Re: spalony welon i wiele innych atrakkcji przedś 18.09.06, 15:04
      1. na ślubie kuzyna - Panna Młoda zamiast prawej ręki ("podajcie sobie prawe
      dłonie") podała lewą i tak przysięgała. Ciekawe przysięga ważna czy niewink?
      2. na tym samym ślubie babcia potrąciła i przewróciła taki stojak z kwiatami z
      dekoracji Kościoła, który stał przy ławce. I nic by ciekawego się nie stało,
      gdyby nie to, że wszystkie te stojaki (a było ich mnóstwo - bo długo Kościół)
      były ze sobą połączone szarfą i na zasadzie domino przewróciły sie po kolei
      wszystkie. No i każdy się schylał i podnosił. Szkoda, że to nie został
      sfilmowane, bo to bardzo fajna wpadka. A Młodzi nic nie widzieli
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka