smutna...tak bardzo

23.09.06, 21:56
Dzis pierwszy dzień jesieni, obiecał, ze tego lata sie oświadczy. Nie wiem
czy mam byc rozczarowana, czy zdziwiona jego zachowaniem, poniewaz zawsze był
taki dobry, dotrzymywał obietnic, zawsze! Zawsze liczyło sie też dane słowo.
Tak chyba jestem rozczarowana,smutna i zdziwiona bo to tylko taka jedna
obietnica rzucona na wiatr, kiedyś w czerwcu, a ja pamietam...
Dla kobiety znaczy tak dużo...
Szkoda sad
    • iizabelaa Re: smutna...tak bardzo 23.09.06, 21:58
      Ojjjj Może poprostu nie przywiązał do tego co powiedział takiej wagi jak ty. I
      nie wie jak ci teraz jest smutno sad(
      • malenkajalenka Re: smutna...tak bardzo 23.09.06, 21:58
        a moze chce Ci zrobic niespodzianke i zaskoczyc Cie wlasnie w takiej chwili smile))
        • mysiak_warszawa Re: smutna...tak bardzo 23.09.06, 22:01
          a może nie wie kiedy jest początek astronomicznej jesieni? ja w tym roku
          zapomniałam...
          • tykolec Re: smutna...tak bardzo 23.09.06, 22:12
            Ja bym mu przypomniala...
            Na mojego Miska to podzialalosmile
    • takasobie9 Re: smutna...tak bardzo 23.09.06, 22:11
      hm, no właśnie o to chodzi, dlaczego kobieta pamieta o takich obietnicach, a
      faceci nie, dlaczego to tylko dla nas jest ważne, a przynajmiej dla mnie.
      Myslalam,że to tylko formalność, mieszkamy ze sobą juz parę lat i planujemy
      ślub ale ta odrobina romantyzmu, pierścionek itp, jest czymś czego pominąć nie
      powinno się w drodze do ołtarza...
      • iizabelaa Re: smutna...tak bardzo 23.09.06, 22:25
        Własnie ta odrobina romantyzmu smile) Mój N. czasami wykaże się jakimś gestem
        według niego romantycznym wink a tak na ogół to ja też nie mogę liczyć na przejaw
        jakiegoś wielkiego romantyzmu, zaskoczenia itp. Ale wiem że mnie kocha i to
        jest najważniejsze smile)
        • takasobie9 Re: smutna...tak bardzo 23.09.06, 22:37
          powiedzialam mu, co mi leży na sercu, oczywiscie ze smiechem powiedział jak
          bardzo mnie kocha (po czym wrócił do oglądania filmu, a ja sobie pracuje
          jeszcze przy komputerze), wiem wiem jak bardzo mnie kocha, ja jego też. Musze
          sie po prostu wygadac, że jestem rozczarowana, bo on mnie nie rozumie, a szkoda.
          • iizabelaa Re: smutna...tak bardzo 23.09.06, 23:16
            Rozumiem cię. Czasami sama świadomość że kocha to dla nas za mało.
    • lubna Re: smutna...tak bardzo 23.09.06, 22:45
      Mój luby przed dwoma laty obiecał mi, ze do końca 2004 będziemy małżeńswtem, cóż, zaręczyliśmy się rok temu, a za rok bierzemy ślub, bywa smile)))
      Nie martw się, kiedyś mnie wkurzało cudze gadanie, że FACECI TAK MAJĄ. Ale... oni naprawdę tak mają wink))
    • greene3 Re: smutna...tak bardzo 24.09.06, 00:11
      Hmm - mój od razu powiedział mi, że chciałby wziąć ślub jak będzie miał 28 lat.
      Wtedy myślałam, że to żart i że nie będziemy aż tak długo czekać. Dziś P ma 26
      lat. Rok temu mi się oświadczył. 9 czerwca 2007 bierzemy ślub. Ostatnio
      powiedział mi - a tak blisko było - żartem, ale jednak wiem, że zrobił to dla
      mnie. Że to taki kompromis - ogromny wyczyn dla niego. I za to go kocham
      • pucca3 Re: smutna...tak bardzo 24.09.06, 09:36
        po co niektóre kobiety tak napierają na swoich facetów?przecież oświadczyny to
        ich sprawa i ich decyzja ,i nie powinnyśmy na nich wpływać.przecież od takiego
        napierania to od razu im się wszytskiego oniechciewa!
        • glupie_kocie Re: smutna...tak bardzo 04.10.06, 11:22
          Oświadczyny to nie tylko sprawa faceta, bo nie oświadcza się ścianie, tylko
          drugiemu człowiekowi. I to _ich wspólna_ sprawa.
          Taka deklaracja to nie żart, więc bezpieczniej nie wspominac o tym, dopóki nie
          ma się sprecyzowanych planów i możliwości w tym względzie.
          Zgadzam się, że niektóre dziewczyny przesadzaja w swoim pędzie do ołtarza,
          jednakże nie posądzałabym autorki wątku o to.
          A jeśli dojrzałego mężczyznę w kilkuletnim związku męczy, a nie cieszy fakt, że
          jego kobieta chce zostać jego żoną, to faktycznie lepiej niech sobie odpuści.
          Nie tylko małżeństwo, ale i związek.
    • stokrottka2 Re: smutna...tak bardzo 24.09.06, 13:25
      Nie martw się. Rozumiem cię, ja też długo czekałam na zaręczyny. On bardzo
      dobrze wiedział że ja bardzo tego chcę ale potrzebował czasu żeby sam dojrzeć
      do tej decyzji. Wiem że ci smutno ale na pewno juz niedługo nastąpi ten piękny
      dzień. Może po prostu musisz mu jeszcze raz o tym delikatnie przypomnieć? Życzę
      cierpliwości. Pozdrawiam serdecznie.
    • ashton Re: smutna...tak bardzo 25.09.06, 08:24
      Uszy do góry!
      Nie raz i nie dwa już tu wspominałam moje zaręczyny - pierścionek miałam
      obiecany na Sylwestra (rocznica poznania się), a tu guzik z pętelką, no jakże
      ja byłam zła to świat nie widział. Oczywiście nie wytłumaczył się, dlaczego
      nie. Dostałam ten nieszczęsny pierścionek ponad dwa miesiące później, z
      totalnego zaskoczenia, chociaż przyznaję - już bez takiej radości.
      Moja rada: nie zamartwiać się, nie analizować, nie zastanawiać się, nie dołować
      że pewnie nie kocha skoro obiecał i słowa nie dotrzymał.
      Tacy już oni są...
    • diplomatica nie smuc sie! 03.10.06, 14:57
      z moim miskiem date slubu ustalilam juz po dwoch tygodniach
      zeby nie bylo slub zostal wyznaczony na 3,5 r. pozniej...
      poniewaz to w czerwcu przyszlego roku
      to mojemu jakos na poczatku czerwca wspomnialam ze moze by sie w koncu
      oswiadczyl bo tak jakos na rok przed planowanym slubem

      no i czerwiec minal i nic

      a tu pierwszego lipca na dwa dni przed wyjazdem sluzbowym zaprosil mnie na
      kolacje
      myslalam ze to tak zwykle i nawet sie specjalnie nie ubralam
      a potem jakos zaczelam sie domyslac a tu nic
      no i jak szlismy sobie spacerkiem
      i stanelismy tak sobie na fotke - musialam wyprobowac nowy aparat -
      ustawil samowyzwalacz
      przylecial i cos mi na palucha wciska
      tylko z nerwow na KCIUK
      ale drobiazg

      no i bylo fajnie
      tylko troszku mi zal bylo ze nie przykleknal jak Rhett Buttler przed Scarlett
    • crrazy Re: smutna...tak bardzo 03.10.06, 19:31
      uśmiechnęłam się trochę czytając Twój post, bo poczułam jakbym sama to
      pisała... MAM / MIAŁAM to samo... Ale.. Poczekam na super-niespodziankę! i na
      to az inne rzeczy w życiu nam się ułożą... głowa do góry!!! nie jesteś sama wink
      • angel228 Re: smutna...tak bardzo 03.10.06, 19:44
        mam identyczna sytuację,ciagle czekam..ciagle mam nadzieje..
        mnie w maju obiecał ze w lipcu nastapi ten piekny dziensmile
        a tu juz pazdziernik i nadal nic,nie wiem czemu to sie
        tak przeciąga.
        tez mi smutno.
    • nesicha Re: smutna...tak bardzo 03.10.06, 19:46
      jezeli jestes cierpliwa to zaczekaj bez rozmowy, moze za kilka dni bedzie
      niespodziankasmile
      a jezeli chcesz pogadac,
      to moze daj sobie ten dzien na rozczarowanie i wysmucenie sie
      a jutro zrob mila kolacyjke, zadbaj o cieply i przyjazny nastroj
      i sprobuj rzeczowo, na chlodno porozmawiac o tym
      tak, zeby mial szanse otworzyc siesmile
      sa takie ulatwiajace zwroty: Kochanie, nie rozumiem, dlaczego tak a tak, pozwol
      mi to zrozumiec, tak bym nieswiadomie nie wywierala na ciebie presji
      cos w rodzaju, ze ty tez chcesz spojrzec z jego punktu widzenia
      sadze, ze taka otwartosc
      jak nie za pierwszym razem to za ktoryms dotrze do tego meskiego serca i rozumusmile

      napisalam Ci to co sama bym zrobila, ale sama wiesz najlepiej,jak rozmawiac, by
      zrozumiec ukochana osobe

      sciskam cieplo i glowa do gorysmile

      p.s. bardzo czesto chodzi o drobiazgi a my kobiety w swojej wyobrazni to
      demonizujemywink
      • ashton Re: smutna...tak bardzo 04.10.06, 11:25
        Zgadzam się - porozmawiać!
        Panowie to jednak całkiem inny typ ludzi wink i po prostu może nie dociera do
        niego, że tak mocno to przeżywasz...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja