jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodziny?

04.10.06, 16:42
przepraszam - będzie długie i w punktach, żebyście się nie pogubiły. Bywałam
tuż przed ślubem, wiem, że mądre jesteście, to coś doradzicie.

1. Mój brat się żeni. Super. Szkoda tylko, że z pewną Grażynką, która już
czuje się panią T. i zaczyna dyktować warunki moim rodzicom i ... mnie.
2. Grażynka ma lat 22, w życiu nie skalała się żadną pracą, studiuje zaocznie,
póki co czesne opłacają jej rodzice, ale tuż po ślubie mają to robić moi
rodzice! (jej matka na zartęczynach wyjechała z takim tekstem "wy już macie
dorosłe dzieci, a my jeszcze 2 uczących się, więc sami rozumiecie")
3.Zaręczyny urządzili w moim domu na mój koszt (niech już będzie), ale sposób
w jaki o zrobili... otóż mój dom tak mniej więcej stoi w połowie drogi między
jej rodzicami a moim więc G. uznała, że tak będzie "symbolicznie i
romantycznie" a ja - idiotka chciałam być miłą dla mojej przyszłej bratowej
(która nawiasem mówiąc do czasu zaręczyn traktowała mnie jak powietrze),
miałyśmy się naradzić w sprawie menu i razem coś upichcić. Nalge jej coś
"wyskoczyło" na uczelni, a ja zostałam darmową służącą panny G. Jak durna
biegałam po sklepach, piekłam i smażyłam, a na końcu ... heh - podawałam, ale
dzięki temu wiem, jak zostali potraktowani moi rodzice.
4. Wesele ma być opłacone "po połowie", z tym, że "rozumiecie , mamy dzieci,
które się uczą, więc.. ", gości ok 180 (z czego ok 20 z naszej rodziny!)
Ja miałam wesele na 25 osób w styczniu, co też zostało odpowiednio
skomentowane "Nie mamy nic przeciwko takim skromnym weselom, ale nie chcemy,
żeby to wyglądało jak na stypie, bo G. nam mówiła, że u Asi (to ja) to jak na
stypie było
5.Na nieśmiałe mojej mamy "Może poczekają młodzi, aż Grażynka skończy studia"
dowiedziała się, lepiej, jak młoda jest rzeczywiście młoda, bo co potem,
będzie miała ponad 25 lat i powiedzą, że łapie się ostatniej deski ratunku (ja
miałam 28 - hehe)
6.Sukienka (z salonu, żeby nie gadali, że panna młoda biedna jakaś), też na spółkę
7. Jak nie zadusić "Grażynki" i jej "mamuśki"? Jak mojemu bratu przywrócić
rozum, żeby się odczepił od tej nowobogackiej tipsiary?

P.S. Żeby nie było - moi rodzice mają 2 skromne nauczycielskie emerytury a
jej są wziętymi prawnikami. To tak a propos kwestii finansowych.

Poradźcie dziewczyny
    • kamu2 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 17:03
      Jak czytam o takich ludziach to mi sie cisnienie podnosi,bratu raczej nie
      przetłumaczysz,ale przetłumacz swoim rodzicą,z jakiej racji wesele na
      połowe,nich oni płacą za swoich a wy za swoich,co to ma znaczyc,a z jakiej
      racji twoji rodzice mają opłacac studia,ona wychodzi za twojego brata czy za
      rodziców,niech ją mężulek utrzymuje i Twoji rodzice powinni postawic sprawe
      jasno,chce takiej żony to niech ponosi tego konsekwencjen ,a apropo zaręczyn
      nie robi ich sie zazwyczaj u dziewczyny,moim zdaniem wy uczycie
      dziadostwa,powinniscie twardo powiedziec co myslicie i jakie macie zdanie na
      ten temat,bo inaczej ona wam jeszcze pokaze
      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      www.skrypty.bizneswesele.pl/Pamietniki/pamietniki.php?mod=show&id=124
      • czarna_inez27 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 18:12
        Ciśnie mi sie na myśl tylko jedno stwierdzenie - WYRAZY WSPÓŁCZUCIA!!!
        • jarzynka17 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 05.10.06, 16:50
          no szczerze współczuję... porozmawiaj z Twoimi rodzicami co ty o tym myślisz i
          jak to widzisz i przekonaj ich aby jeszcze raz porozmawiali o kosztach. Czy
          |aby G. nie przesadziła??!! no w szoku jestem... co za bezczelność...
    • milkablabla1 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 17:04
      może dyskretnie acz systematycznie doprowadzaj do tego, że jej się
      odechce "wżeniać" w Waszą rodzinę ... Kobiety to potrafią smile
      A tak na serio, może spróbuj bratu jakoś otworzyć oczka ???
    • kasiszcz Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 17:04
      jak juz będzie tutaj więcej rad i komentarzy daj poczytać bratu. Może on na
      tyle oprzytomnieje i zastopuje pannicę w zachciankach. Dobrze byłoby też
      porozmawiać z rodzicami. To lekka przesada by twoi rodzice współfinansowali
      suknię ślubną przyszłej synowej. Być może są mało asertywni i potrzebują
      wsparcia kogoś, kto im pomoże wybronić się z takich sytuacji. A co do samej
      bezczelnej panny młodej to ja bym jej parę słów powiedziała na osobności, bez
      świadków (żeby później nie wykorzystała tego przeciwko tobie). Jakby co to
      zaprzeczaj. Ty też staraj się być asertywna i nie pozwól się więcej
      wykorzystywać przez nią. Co do twojego brata, to są małe szanse by się
      odkochał. Twoje próby mogłyby tylko pogorszyć sytuację i zrobić z z brata
      twojego wroga. Powodzenia
      • ozi29 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 17:10
        Matko Boska czy to sie dzieje na prawde...wink))??? jesli tak - to wspolczuje
        Tobie, rodzicom a przede wszystkim bratucrying Jak slysze o takich laluniach co to
        sie ucza na koszt rodzicow zaocznie bo na dzienne sa zagłupiewink plus maja
        najlepsze ciuchy oczywiscie firmowe no i musowo tipsy na pol metra to mi sie
        wszystko podnosiwink)) Nie no nie moge rodzice wzieci prawnicy i wesele Twoja
        rodzina ma finansowac, nie chce mi sie wierzycsad A co na to Twoj ojciec np bo
        moj to by chyba taka zadyme jak przystalo na wojskowegowink zrobil ze by im sie
        calego tego "pasozytniczego" wesela odechcialowink
        • gramolem Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 17:26
          rzeczywiscie trudno w to uwierzyc, chociaz jesli oni sa prawnikami to moze... ;-
          )
          przede wszystkim nie daj SOBIE wejsc na glowe,
          w dalszej kolejnosci pogadaj z rodzicami o jej szkole, jesli to prawda co
          napisalas to oni nie powinni tego robic, jej rodzice zreszta tez nie,
          co do reszty zobaczysz
          powodzenia!

          ps. pol na pol - u mnie to samo, nie wiem skad sie to wzielo ale to strasznie
          durne.... niestety moja przyszla tesciowa tez to zaproponowala mimo ze wie ze
          mojej mamie jest dosc ciezko finansowo, za to tesciowie maja forsy jak lodu..
          • ozi29 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 17:28
            u mnie tez przyjecie finansuja rodzice pol na pol i w sumie to az sie bija aby
            wiecej , lepiej i wszystko ma byc naj...wink)) doslownie szalwink)) jedni na
            przeciw drugich szastaja kasa...ahhh ci staruszkowiecrying
        • annajustyna Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 19:18
          Ozi, chyba tylko ktos o harcie ducha godnym wojskowego moglby przemowic do
          rozumu zakochanemu bratu autorki watkusad((((.
          • ozi29 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 05.10.06, 11:38
            heheheh zgadza sie!!!Moj to niestety potrafisad ojciecwink
    • ania_1609 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 17:21
      Koniecznie porozmawiaj z rodzicami, bo bratu raczej nie przetłumaczysz. Trzeba
      ostro postawić veto. Jasne, że lepiej mieć dobre relacje w rodzinie, ale
      lepiej, jeśli postawi się wyraźnie granicę. Bo potem można tylko czuć się
      wykorzystanym. A takie panienki - jak małe dzieci - badają, na ile sobie mogą
      pozwolić. A Twoi rodzice absolutnie nie powinni się zgodzić na finansowanie
      wesela po połowie, kupna "na pół" jej sukni, a tym bardziej płacenie za studia.
      Tylko pamiętaj, żeby Ci nie powiedzieli, że jesteś zawistna, zazdrosna itd.,
      używaj tylko suchych argumentów, bez cienia emocji (wiem, że łatwo się mówi,
      ale my w ten sposób "walczyliśmy" i wywalczyliśmy taki a nie inny kształt
      naszego wesela), no i nie atakuj brata. Poza tym, jeśli Twoi rodzice się twardo
      postawią - tamci nic nie wskórają, jeśli będą chcieli zrobić duże wesele, będą
      musieli sami zapłacić.
      Naprawdę współczuję Tobie i Twoim rodzicom - aż mnie zmroził Twój wątek...
    • glupie_kocie Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 17:22
      Jeśli przyszli teściowie Twego brata tak są czuli na to, co wypada, a co nie, to
      zafundujcie im argument, że tradycją jest, że suknię i wesele opłacają rodzice
      panny młodej. W związku z tym Twoi rodzice nie mogą za to płacić, bo nie chcecie
      by ludzie gadali, że tamtych nie stać. wink
    • lubna Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 17:37
      No, zdziwiona jestem naprawdę.. Domyślam się, że rozmowy z bratem nie za bardzo wchodzą w grę, bo rodzina mojego narzeczonego próbowała odradzić mu mnie (bo nie jestem religijna i nie lubię gotować), a takie rozmowy - co normalne - partner urywa i kończy, stająć (co ładne) po stronie wybranka/ wybranki. Ale coś zaradzić trzeba. Myślę, że to nadużywane słowo "asertywnośc" w tym wypadku powinno być użyte, bo jak nic uważam, że dobrze by było dla Was, dla Twojej rodziny po prostu postwaić się ich "terrorowi". Jasno, ale bez złości, powiedzieć, jak postrzegacie sytuację, że Grażynka może utrzymać się sama (możesz podać mój przykład - utrzymuję się sama będąc na studiach dziennych - da się to zrobić, Unia otwarta wink
      Na nieprzyjemne zaczepki reagować - nie pozwalać na nie - bo zagalopują się dalej. Choćby po krótkiej, przykrej uwadze o Twoim ślubie przypomnieć, że tutaj jesteś i że to był dla Ciebie bardzo ważny dzień i żeby się trochę wstrzymali z ocenianiem.
      Za zupełną okropnośc uważam przeżywanie swojego życia i wszystkich ważnych chwil w taki sposób, żeby nie bać się "co ludzie powiedzą". A niech powiedzą. Grażynka może sobie sama kupić sukienkę. Jeśli nie pokalała się pracą, to może pora na coś zapracować? I dostrzec, że nawet szyta u krawcowej jest niebagatelnym wydatkiem?
      Jak długo Twój brat z nią jest?
      Może jeszcze jest nadzieja, że zobaczy, jakie to płytkie, powierzchowne i szykowane na pokaz... A może Grażynka coś zrozumie, kiedy Ty i Twoja rodzina powiecie głośno (co nie znaczy chamsko) co myślicie i jak się czujecie w związku z jej i jej rodziny zachowaniem?
    • annb Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 19:07
      pani lukrecjo, jak panna grazyna zobaczy co sie swieci->otwieranie oczu bratu
      przez was,
      to szybciutko zaciazy
      a wedy jak to sie mowi -po zawodach
      a rodzice sie dowiedza ze
      mieszkanie tzeba kupic
      wozek, wyprawke
      a wiecie..my mamy uczace sie dzieci

      wyrazy wspolczucia
      • horpyna4 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 19:28
        Zaangażować jakiegoś przystojniaka z wypasioną furą, żeby zbałamucił Grażynkę i
        wtedy ona zostawi aktualnego narzeczonego. A potem biedactwo się dowie, że fura
        była pożyczona, he, he...
    • emilkab2 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 19:45
      Może to nie jest pomysł najbardziej elegancki, ale może po prostu czas bratu załatwić jakąś ładniejszą od tej jego pannicy dziewczynę? Znasz jego gusta, masz na pewno znajomych, spróbuj.

      Oczywiście lepiej byłoby rozmawiać, ustawiać i tak dalej, ale mam wrażenie, że sobie skomplikujesz życie rodzinne. A tymczasem tamta postawiona wobec "zdrady" czy jakkolwiek to zabrzmi, może się po prostu wycofa. Działaj i nie czekaj!
    • kaniutka23 jesteś chamska 04.10.06, 20:08
      i bardzo mi przypominasz moją szwagierkę - zazdrosną jędzę- sory, że tak ostro
      1. dyktować warunki? a co? ma sobie pozwolić wejść na głowę? Wydaje mi się, że
      dziewczyna twojego brata ma szanse porozumieć się z teściową, ale ty wchodzisz
      im w drogę
      2.nie pracuje? jak śmie?
      przyjmij do wiadomości, że studia pochłaniają mnóstwo czasu (dojazdy,
      biblioteki, przygotowanie na zajęcia). pewnie skończyłaś zawodówkę to skąd masz
      wiedzieć. moje studia też opłacali rodzice (na bardzo dobrej uczelni a otem
      płaciliśmy wspólnie, to znaczy mąż pracował, bo ja się uczyłam. Mam się czuć
      gorsza? gdyby nas nie było stać nie miałabym nic przeciwko opłacaniu studiów
      przez moich rodziców czy teściów. No i przyjmij do wiadomości,. że jak się ma
      jeszce jakeś dzieci w domu to też pochłania mnóstwo pieniędzy
      3. po co się zgadzałaś? a jak się zgodziłaś. to nie wypominaj. Pewnie tej
      dziewczynie faktycznie coś wypadło
      4.przyjmij do wiadomości, że teraz wesele płaci się po połowie, a jak się jest
      na stanowiskach, to pewnych gości po prostu nie wypada nie zaprosić. Pewnie twoi
      rodzice nie mają takich znajomości , no cóż, wtedy wypada robić wesela na 25 osób
      5. wiesz, może to dziwne, ale rozumiem jej rodziców - i śmieszą mnie podstarzałe
      panny młode w welonach i białych sukienkach. ślicznie wyglądają młode dziewczyny...
      6.sukienki z salonu mają klasę po prostu
      7.sama noszę tipsy, i co
      ? jestem jakaś gorsza??
      Moim zdaniem, zazdrościsz, bo pewnie rodzice tobie przestaną pomagać no cóż,
      skądś to znam
      • annajustyna Jeeee:)))) 04.10.06, 20:09
        Po prostu bomba...
        • kaniutka23 Re: Jeeee:)))) 04.10.06, 20:13
          o co Ci chodzi? o to ze napisałam prawdę? ja ma zazdrosną szwagierkę , to wiem.
          Współczuję młodej
          • adrianna79 Re: Jeeee:)))) 04.10.06, 20:24
            a ja tobie wspolczuje twojej glupoty!
            • kaniutka23 Re: Jeeee:)))) 04.10.06, 20:25
              ? chcesz mnie obrazić? wcale nie jestem głupia i mam dobry kątakt z teściową
              tylko córka teściowej chce nas skłócić tak jak autorka wątku
              • ewik_75 Re: Jeeee:)))) 04.10.06, 20:26
                kaniutka,

                to teraz wiesz, jak to widzi druga strona.
                Moze warto to przemyśleć, co?
              • wiolunia79 Re: Jeeee:)))) 04.10.06, 21:05
                kątakt?
                • annajustyna Re: Jeeee:)))) 04.10.06, 21:17
                  Tipsy jej sie zeslizgnely po klawiaturze...
                  • wiolunia79 Re: Jeeee:)))) 04.10.06, 21:20
                    na pewno bo napisała że głupia nie jest
                    • ewik_75 Re: Jeeee:)))) 04.10.06, 22:08
                      wiolunia79 napisała:

                      > na pewno bo napisała że głupia nie jest

                      no skoro tak napisała, to oczywiście, że nie jest.
                      W końcu wie, co pisze, nie?
                      Studiuje przecież ciężko!
          • annap26 Re: Jeeee:)))) 04.10.06, 22:02
            Ręce opadają...
      • kasiszcz Re: jesteś chamska 04.10.06, 20:40
        Kaniutka23! Ucząc się zaocznie nie ma żadnych przeszkód by na siebie zarabiać.
        Studia zaoczne aż tyle czasu nie zajmują. Wiem, bo godziłam pracę ze studiami w
        dobrej uczelni i ukończyłam ją z dobrymi wynikami. Ciekawe dlaczego jej
        teściowie mają pokrywać koszty jej studiów? Jak panience nie chce się studiować
        niech płacą jej rodzice. Piszesz że taki jest zwyczaj, że płaci się po połowie.
        Na wszystkich weselach na których ostatnio byłam albo młodzi je finasowali albo
        rodziny pokrywały koszty proporcjonalnie do liczby gości. Ja brałam ślub ponad
        miesiąc temu i nasi rodzice tylko niewielką częśc nam do tej imprezy dołożyli.
        A gdzie ty słyszałaś o pokrywaniu połowy kosztów sukni przez przyszłych
        teściów? to jakaś nowa tradycja?
      • arieska Re: jesteś chamska 04.10.06, 21:23
        kaniutka23 napisała:

        > i bardzo mi przypominasz moją szwagierkę - zazdrosną jędzę- sory, że tak ostro
        > 1. dyktować warunki? a co? ma sobie pozwolić wejść na głowę? Wydaje mi się, że
        > dziewczyna twojego brata ma szanse porozumieć się z teściową, ale ty wchodzisz
        > im w drogę
        > 2.nie pracuje? jak śmie?
        > przyjmij do wiadomości, że studia pochłaniają mnóstwo czasu (dojazdy,
        > biblioteki, przygotowanie na zajęcia). pewnie skończyłaś zawodówkę to skąd masz
        > wiedzieć. moje studia też opłacali rodzice (na bardzo dobrej uczelni a otem
        > płaciliśmy wspólnie, to znaczy mąż pracował, bo ja się uczyłam. Mam się czuć
        > gorsza? gdyby nas nie było stać nie miałabym nic przeciwko opłacaniu studiów
        > przez moich rodziców czy teściów. No i przyjmij do wiadomości,. że jak się ma
        > jeszce jakeś dzieci w domu to też pochłania mnóstwo pieniędzy
        > 3. po co się zgadzałaś? a jak się zgodziłaś. to nie wypominaj. Pewnie tej
        > dziewczynie faktycznie coś wypadło
        > 4.przyjmij do wiadomości, że teraz wesele płaci się po połowie, a jak się jest
        > na stanowiskach, to pewnych gości po prostu nie wypada nie zaprosić. Pewnie two
        > i
        > rodzice nie mają takich znajomości , no cóż, wtedy wypada robić wesela na 25 os
        > ób
        > 5. wiesz, może to dziwne, ale rozumiem jej rodziców - i śmieszą mnie podstarzał
        > e
        > panny młode w welonach i białych sukienkach. ślicznie wyglądają młode dziewczyn
        > y...
        > 6.sukienki z salonu mają klasę po prostu
        > 7.sama noszę tipsy, i co
        > ? jestem jakaś gorsza??
        > Moim zdaniem, zazdrościsz, bo pewnie rodzice tobie przestaną pomagać no cóż,
        > skądś to znam


        Boze, ale stek bzdur wysmazylas. Wybacz, ale potwierdzasz stereotyp o niezbyt
        madrych tipsiarach. Poza tym przeczytalas watek autorki wyrywkowo-jakos
        pominelas fakt,ze pensje prawnikow i emerytura nauczycieli nie moga sie ze soba
        rownac. Jesli niesamodzielny pasozyt chce zyc na czyjs koszt to niech to bedzie
        na koszt rodzicow, a nie tesciow. Jak ktos musi setki ludzi zapraszac to niech
        to sam finansuje, logiczne. Dla rodzicow tej rozpuszczonej pannicy tak jest
        wygodnie - to rzekome "po polowie". Ale juz dla emerytow oznacza to finansowanie
        tlumu obcych darmozjadow.
        I juz do autorki watku-czy twoi rodzice nie porbuje sie stawiac? Wyjasniac,ze
        ich glodowe pobory wykluczaja takie akcje? Nie mowic o uswiadomieniu im, ze nie
        wypada zwalac utrzymania swojego dziecka na tesciow? Milosc naprawde jest slepa
        skoro Twoj brat tego nie widzi sad Tipsiara-tupeciara,a jej rodzice tacy sami.
        Nic tylko do parteru sprowadzic,a nie dawac soba pomiatac!
      • kamu2 Re: jesteś chamska 04.10.06, 21:50
        jesteś żałosna to co napisałaś jest śmieszne
    • ewik_75 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 20:26
      Droga lukrecjo,

      nie radzę podejścia "jak nie wpuścić do rodziny" - staniesz się wrogiem numer
      jeden i to zarówno brata jak i całej rodziny Panny Młodej. Nie tędy droga.
      Sama musisz stać się bardziej stanowcza.
      Chciała zaręczyny – to niech się wywiązuje ze zobowiązań – to nie Twoja impreza.
      Z rodzicami porozmawiaj – niech się nie dadzą naciągnąć.
      Zasze mogą powiedzieć, że ponieważ sami niedawno wydawali córkę za maż to
      finansowali całe (koniecznie!) przyjęcie i jeszcze wychodzą z długów, więc ich
      nie stać wink
      I już!
      A że przyjęcie było, jak wspomniałaś, znacznie skromniejsze niż to planowane,
      to powinno dać do myślenia Twojej przyszłej rodziniewink
      Ach – i jeszcze niech powiedzą, ze to nie wypada, żeby się dorzucali do sukni,
      itp., bo to zła wróżbawink)

      No i na przyszłość wyczul rodziców na naciągactwo. Bo to jest naciągactwo, a
      Twoi rodzice są lekko naiwni…

      • carla.a Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 20:47
        jej, Lukrecjo współczuję Ci strasznie... ja mam bardzo podobna sytuację. Mój
        brat zrezygnował 3tygodnie przed slubem dla jakiejś małolaty. Do dziś zrozumieć
        tego nie mogę uncertain na szczęście on na razie o slubie nie chce słyszeć, ale wierz
        mi, że ta panna już teraz nieźle namieszała w naszym życiu... i
        tez "zadziwiająco" dobrze się czuje w naszym domu. Nie rozumiem takich ludzi...
        współczuję, ale pewnie niedługo będziemy mogły sobie podać rękę crying chociaz cały
        czas mam nadzieję, że przejży na oczy ... carla.a
        • carla.a Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 20:50
          Zapomniałam dodać, że mój brat finansuje swojej "panience" wakacje kilka razy w
          roku, szkołę (już teraz płaci !!! ), samochód tankuje, AHA: dodam jeszcze fajną
          rzecz .. płaci za dwa mieszkania, za jej - i teraz to, co dla nich kupił smile to
          jest dopiero MATERIALIZM!!! nie rozumiem takich dziewczyn crying
      • a.bc Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 20:48
        Ups
        to jedyne co mi przychodzi do głowy
        Powiem jedno, wesele na połowe ok dla dobra stosunków międzyrodzinnych
        natomiast za kiecke i za studia - ani jednego złamanego grosza!
        Jak jej nie stac na salonowa to niech idzie w worku pokutnym albo ograniczy
        liczbę gości - cos za coś
        Współczuje Ci serdecznie i żal mi twojego brata...
        • annajustyna Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 04.10.06, 20:54
          Albo niech jej ksiadz albe pozyczywink))).
          • fioletowa1 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 05.10.06, 09:26
            A mnie się wydaje, że ten wątek to jakieś jaja smile))
    • nombrilek Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 05.10.06, 09:45
      hmmm przegadac bratu do rozumu i tyle, i niech rodzice sie nie zgodza na te
      wydatki, co jest w ciazy ze musza juz ten slub brac? niech zacznie pracować
    • monalisa.pl miej pretensje do siebie i swoich rodzicow tylko! 05.10.06, 09:54

      • anusiaczek87 Re: miej pretensje do siebie i swoich rodzicow ty 05.10.06, 10:00
        jezeli to dzieje sie naprawde, to wspolczuje, jezeli nie- odetchne z ulga smile
    • katia8025 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 05.10.06, 10:05
      Mnie najbardzie rozbroiło o podstarzałych pannach młodych hahaha jestem podstarzała - a ostatnio w TESCO kupowałam MARTINI i mnie ochroniarz o dowód spytał. CZUJĘ się starą podstarzałą panną młodą smilesmilesmile
      • nives1 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 05.10.06, 10:12
        mnie o dowód w kiosku jak papierosy kupowałam....
        musiałam iść do żabki uncertain

        a tak w ogóle to rozumiem twoje rozgoryczenie - okazałaś jej sympatie i masz
        babo placek - ale z sukienką nie przejmuj sie - dobierzesz inne dodatki i na
        pewno będziesz wyglądac 1000000 razy lepiej niż ta malpa smile
        pozdrawiam smile
    • waderka Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 05.10.06, 10:10
      A ja się dziwię Twoim rodzicom - czy oni naprawdę są tak mało asertywni? Nie
      umieją powiedzieć "Nie,nie zapłacimy po połowie, nie stać nas"? Czemu Twoja mama
      "nieśmiało" proponuje, że może poczekaliby z tym slubem, a nie argumentuje
      prosto z mostu, że ślub to sie bierze jak się jest dorosłym i choć w niewielkim
      stopniu samodzielnym? Czemu w Twoim poście nie ma słowa o tym, co brat na takie
      propozycje przyszłych teściów? Ja na Twoim miejscu zmyłabym mu głowe, zagrała na
      uczuciach synowskich, że sumienia nie ma,że biednych rodziców zmusza do
      fiansowania jego żonki, jej gości weselnych. Oczywiście druga sprawa to
      podburzanie - tak, nie bójmy się tego powiedzieć - rodziców do kategorycznego
      sprzeciwu wobec takiego finansowania imprezy.

      Natomiast jeżeli chodzi o możliwość "wpuszczenia" bądź nie tego bynajmniej nie
      słodkiego pasożyta do rodziny to moim zdaniem masz marne szanse. Zresztą
      rozbijanie związku to już za daleko chyba posunięta ingerencja w życie Twojego
      brata...
    • mam_to_w_nosie Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 05.10.06, 10:56
      Bratu to pewnie nie wytłumaczysz, ale tego bym nawet nie próbowała, może oni się
      naprawde kochają i są szczęsliwi... Natomiast nie mogę pojąć, jak twoi rodzice
      mogli NIE zareagować na taką sytuację. Gdyby moje dziecko brało ślub, starałbym
      się nawiązać jakąś nić porozumienia z przyszłymi teściami dziecka, tak jest
      zdrowiej dla wszystkich. Ale jakby mi ktoś powiedział, że
      a) Mam płacić za studia przyszłej synowej/zięcia
      b) Koszty wesela mają być podzielone na pół podczas gdy ja mam 20 gości a druga
      strona 120
      c) Mam płacić za sukienkę przyszłej synowej
      To bym mu się roześmiała prosto w nos mająć w głębokim poważaniu wszelkie
      konwenanse i wyinkasowała pieniądze tylko na to, co faktycznie opłacić powinnam.
      A wtedy opcje byłyby trzy, albo młodzi wzięliby skromny ślub (jeśli im
      faktycznie na tym zależy) i mieli moje błogosławieństwo, albo przyszli
      teściowie podkuliliby ogon i zorganizowali wszystko uczciwie, albo nie byłoby
      ślubu wcale.
      Jednym słwem NIE dać się wyrolować, być asertywnym, mówić NIE gdy sytuacja
      tego wymaga! Tak po prostu i zwyczajnie, to NIE jest trudne.
      • anabia to chyba jakieś żarty? 05.10.06, 11:41
        Albo ludzie są naprawde tacy ogłupiali(Dulscy) albo autorka postu ma taką
        wyobraźnię.

        To jakiś koszmar
    • an20 Re: jak nie wpuścić słodkiego pasożycika do rodzi 05.10.06, 18:11
      pogonic "tipsiare" niech spada na drzewo razem z mamuska smile))) chca wesela na
      180 osob to niech za nie placa smile dobre dobre.
      Ja tez mysle, ze to jakis zart jest smile))
    • lubna lukrecjo, napiszże, co o tym wszystkim myślisz :) 05.10.06, 18:20
      • anabia hihi 05.10.06, 18:34
        lukrecja bije się z tipsiara. albo tipsiara bije już ją wink dlatego jej juz tu
        nie ma
        • annajustyna Re: hihi 05.10.06, 19:19
          Jeju, aby tylko tipsiara oczu jej nie wydrapala:///.
          • kruszynka19 Re: hihi 05.10.06, 19:43
            Oj, dziewczyny, laska was podpuściła, a teraz siedzi przed monitorem i się
            zarykuje ze śmiechu smile
Pełna wersja