Dodaj do ulubionych

A kto nie bierze ślubu?

06.10.06, 08:57
Pewnie zdecydowana większość z nas, które zaglądamy na to forum przygotowuje
sie do ślubu albo ma go w planach. Ale ostatnio w Polsce obserwuje się
kryzys "tradycyjnego modelu rodziny" tzn. spadek liczby małżeństw i wzrost
liczby związków nieformalnych (pisałam o tym pracę mgr). Jestem ciekawa czy
obserwujecie to również we własnych środowiskach, czy dużo znacie par które
są razem ale nie chcą i nie zamierzaja brać ślubu. I dlaczego tak jest? Wśród
moich najbliższych znajomych i rodziny jak na razie wszystkie pary z dłuższym
stażem albo już sa po ślubie albo go planują. A jakie sa wasze obserwacje?
Obserwuj wątek
    • ozi29 modny strasznie "konkubinat" 06.10.06, 09:18
      Pochodze z malutkiego miasteczka... Zauwazyłam, iż w mojej miejscopwosci panuje
      zjawisko chodzenia ze soba okolo 8 lat-mieszkania razem, planowania wspolnej
      przyszlosci itd itp...Aż tu nagle trzask-praskwink i zenia sie z zupelnie innymi
      osobami i to po paru miesiacach bycia razemsmile)))
        • dementka Re: modny strasznie "konkubinat" 07.10.06, 12:22
          jaki boom? Czy Ty myślisz, że to zależy od mody? Co za bzdura ponura. Myślisz,
          że naprawdę wszystkie dziewczyny marzą, żeby wbić się w białą kieckę i nakarmić
          stonkę na weselu, bawić w durne oczepiny itd. itp.? Proza życia podpowiada, że
          na to nawet szkoda kasy, ktorą mozna przeznaczyć na całkiem bardziej racjonalne
          potrzeby- podroże, splata kredytu itp.
          Mieszkam ze swoim chlopakiem już całkiem długo i oboje nie mamy zamiaru brać
          ślubu kościelnego. Cywilny? Kiedyś może i tak, gdyby były dzieci, ulgi
          podatkowe itp., ale do tego nam też nie spieszno. Kościelny odpada, nie
          potrzebna nam ta cała pompa, pozowane zdjęcia na tle parku w
          Wilanowie/Łazienkach, jedna przejażdżka zabytkowym samochodem, itd.
          O tym ludzie marzą? Naprawdę?
          • litorija ślub 07.10.06, 13:39
            Co ma wspólnego ślub kościelny z pompą? Ślub ogranicza się do sakramentu
            udzielonego podczas Mszy św. A uczczenie ślubu może się odbywać na różne sposoby
            - niekoniecznie poprzez "tradycyjne wesele".
            • pamig Re: ślub 07.10.06, 16:08
              A ile kosztuje samo udzielenie tego sakramentu ślubu...?Bo dla mnie to tez
              niezła pompa...
              Generalnie nie mam nic przeciwko romantycznym ceremoniom, ale ich koszty
              przerażają - wolałabym przeznaczyć te pieniądze potrzebującym ich bardziej.
              • litorija Re: ślub 07.10.06, 16:22
                koszt udzielenia sakramentu od -0 do ... jet zależny od parafii i samych
                zainteresowanych. Jeśli ktoś nie ma pieniędzy na suknię ślubną nie sądze by
                musiał składać jakikolwiek datek. Osobiście nie widzę nic romatycznego w ślubie
                kościelnym - jest to sakrament.
                • uwolnic_cyce Re: ślub 08.10.06, 12:43
                  litorija napisała:

                  > koszt udzielenia sakramentu od -0 do ... jet zależny od parafii i samych
                  > zainteresowanych. Jeśli ktoś nie ma pieniędzy na suknię ślubną nie sądze by
                  > musiał składać jakikolwiek datek. Osobiście nie widzę nic romatycznego w
                  ślubie
                  > kościelnym - jest to sakrament.

                  Koszt od 0 zł? To brzmi jak reklamowane raty 0% i dokładnie tak samo jest
                  prawdziwe. w rzeczywistości to jest: co łaska ale nie mniej niż........ .
                  Bradzo, bardzo nieliczne wyjątki tylko potwierdzaja te regułe.
              • delfina77 Re: ślub 08.10.06, 14:25
                Koszty to tylko wykręt. Mnie ślub kościelny w zasadzie mógł nic nie kosztować bo
                ksiądz powiedział, że jak nie mamy pieniędzy to nie musimy nic dawać, ale
                daliśmy księdzu 150zł a organiście 50, czyli w sumie 200 zł - to nie majątek. A
                wesela wcale nie trzeba robić, można od razu wyruszyć w podróż poślubną - to
                takie romantycznesmile
            • megasceptyk Sakramenty się przebrzmiały. 09.10.06, 10:46
              Religie muszą się dostosować i zreformować bo inaczej będą nadal tracić albo będą się deformować do postaci fanatycznych odłamów będących zaprzeczeniem wyjściowej ideologi. Zadanie nie jest łatwe. Życzę powodzenia hierarchom.
              Może współcześni ludzie nie identyfikują się z religiami i dlatego żadne formuły religijne i obrzędy nie są dla nich ważne a nie chcą nikogo oszukiwać i na siłę uczestniczyć w tym wszystkim.
          • sir.vimes Re: modny strasznie "konkubinat" 09.10.06, 13:45
            Ja też długo byłam w "modnym" konkubinacie a po 5 latach wzięłam skromny
            cywilny. Po co mi te całe jasełka? Zaoszczędzona kasa poszła na prawdziwe
            przyjemnośći. Cywilny +mała imprezka to najlepsze rozwiązanie.
          • korneliaaa1 Re: modny strasznie "konkubinat" 09.10.06, 14:24
            Zgadzam sie - szopka z weseliskiem , oczepinami, jajko miedzy nogami, pan ma
            marchewke i celuje w jajka - ohyda...
            My mieszkalismy razem 6 lat , jestesmy 12 - dlugo zylismy w konkubibacie -
            dorobilismy sie i sprzętow ,i mebli, i mieszkania, a przede wszystkim - zylismy
            tak jak malzenstwo, tyle ze bez sakramentu czy urzedowych papierkow. Jednak aby
            byc traktowanym powaznie - wzielismy slub - ja do narzeczonego nie mialam
            zadnych praw - w Polsce spolecznie nieakceptowane sa zwiazki oparte na dobrej
            woli. I nikt nie patrzy na to , ze jestesmy zgodni, ze sie kochamy, budujemy
            wspolnie nasz dom, jakis zalazek rodziny - trzeba na to czasu. Dzis mowie - moj
            mąż/małzonek - malzonek wersja dla konserwatywnych urzednikow... I jeszcze jedno
            - jestem wierzaca - rzadko jednak chodze do kosciola, mimo to zdecydowalam sie
            na slub koscielny. I cos sie dzialo na tym slubie - nie wiem, wierzacy pewnie
            wiedza o czym mowie - to jest sakrament i to jest laska, ktora na Ciebie splywa
            - ja to tak czulam - jednosc, radosc, światlo - wierze, ze dzialala tam jakas
            moc. Przezylam ten slub bardzo- tak samo jak spowiedz - dobrze bylo wiedziec, ze
            te ponad 10 lat wspolzycia przed slubem jest Ci wybaczone - dla mnie to bylo
            wazne i dreczylo mnie od pewnego czasu.
            Ale latwo nie bylo - chodzilismy na kursy przedmalzenskie - jeszcze wtedy, kiedy
            bralam pigulki antykoncepcyjne, a tu wykresik trzeba bylo robićsmile , do
            spowiedzi nie zostalam dopuszczona, bo ja szczerze mowilam co mnie boli i co mam
            na sumieniu i dominikanin powiedzial - siostro, za poxno przychodzisz, ja nie
            biore odpowiedzialnosci za Twoje grzeszne zycie smile a jednak dzis - wspominam to
            bardzo pozytywnie. Choc do konkubinatu nic nie mam - to swietny czas, zeby
            pomyslec, czy tak chce zyc, czy z nim wlasnie, uczy to odpowiedzialnosci i
            poczucia zaufania do drugiej osoby.

            P. S A w towrzystwie mowilismy o sobie - moj konkubent/moja konkubina zaraz
            przyjdzie lub moj absztryfikantsmile, czym sialismy powszechne zgorszenie,
            pozdrawiam serdecznie
      • deodyma Re: modny strasznie "konkubinat" 06.10.06, 20:41
        rowniez znam takie przypadki. kolega mojego meza byl ze swoja narzeczona 6 lat.
        gdy przeszedl na inna wiare to ona go po prostu zostawila. niedlugo potem
        poznal inna. bylo to w maju 2003 roku. wzial z nia slub 3 pazdziernika, czyli
        po 5 msc znajomosci. natomisat siostra mojego meza byla ze swoim narzeczonym
        ponad 9 lat. zareczyli sie, zaczeli planowac wspolne zycie i nagle ona go
        zostawila. poznala innego.
        • mada.d.n Re: modny strasznie "konkubinat" 06.10.06, 21:51
          moja koleżanka była z facetem 6 lata, co prawda jeszcze się nie zaręczyli, ale
          planowali, on jest chrzestnym jej bratanka. zakochał się w niej kumpel z roku,
          po paru miesiącach zerwała z tamtym i z kumplem z roku na dniach się pobierają -
          po 2 latach znajmości
          życie...


          jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
    • kasiszcz Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 10:01
      Wśród moich znajomych, z którymi spędzam wolny czas są albo single albo pary z
      długoletnim stażem. Są tylko dwa małżeństwa wśród nas (w tym ja). Natomiast u
      mnie w pracy ostatnio było sporo ślubów, to samo było wśród dalszych koleżanek
      ze studiów i poprzedniej pracy. W momencie kiedy sama zaczęłam przygotowywać się
      do ślubu zauważyłam, że jednak teraz dużo więcej osób bierze ślub. Mój mąż gra
      na weselach i tylu zamówień co w tym roku jeszcze nie miał. Więc myślę, że wraca
      moda na śluby
      • agaace Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 03:41
        A na moje to nie tendencja tylko statystyka i prywatne odczucia..

        1. Zaczelas interesowac sie tematyka slubow, wiec zaczelas zauwazac wiecej
        slubow (tak jak kobieta marzaca o dziecku nagle zaczyna na ulicach widziec same
        kobiety w ciazy i z wozkami)

        2. Wyz demograficzny dorasta, roczniki z poczatku lat '80 maja teraz po 20-pare
        lat, najwyzsza pora sie chajtnac..
      • korneliaaa1 Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 14:42
        No wlasnie ja tez zauwazylam, ze teraz jest szał na sluby - ale ktos mi
        powiedzial, ze dlatego , ze to wyz demograficzny sie zeni - dzisiejsi 28 - 35
        latki to z wyzu -i chyba tu racja, podobnie jak wysyp dziecismile

        my tez mielismy skromne przyjecie po slubie koscielnym - ksiadz wzial niewiele -
        nawet nie pytalismy ile , tylko sami wlozylismy 300 zl a on piekna msze nam
        odprawil- za to gadki i negocjajci nie bylo z jakims panem koscielnym - pan
        Jozek uparl sie 100 dla niego, 100 dla Organisty - pan koscielny mial niezla
        godzinowke za ustawienie krzesel przed oltarzem. W ogole ten caly szal przed
        slubem to jakis koszmar - zerowanie na biednych mlodych, zeby jak najwiecej od
        nich wziac - kosmetyczka z oburzeniem spojrzala na moje paznokcie - proponuje
        tipsy - 100 - ja jej , ze nie zrobie sobie sama paznokcie bez tipsow- a co sie
        stanie jak nie bede miala szponiastych chamskich tipcow na rozowo czy inaczej?
        Kwiaty 600 zl za auto wiazanka we wlosy - to szukalismy gdzie indziej - fotograf
        - video - i tak ci biedni mlodzi sa skolowani. My placilismy za wszystko sami,
        wiec liczylismy kase , ale tak rozsadnie - zamiast wydac na wytroj kosciola i
        auta wolelismy wrzucic to w jedzenie i piekny dworek ,gdzie mielismy przyjecie -
        tylko dla 35 osob , nie cala noc, tylko do 1 - w zupelnosci wystaczylo... Itp...
        Najgorzej bylo z rodzina - jak przekonac rodzicow, ze kolejny kredyt tym razem
        na wesele jest absurdem i glupota? jak powiedziec, ze nie chcesz cioci Jadzi,
        ktora jest mamy przyjaciolka , bo jej nie lubisz, albo jak masz babcie pijaczke
        to nie chcesz , zeby ci zrobila szołsmile Rodzina i takie klimaty- ale z tym kazdy
        musi sie zmierzyc samsmile My walczylismy i bylo po naszemu - gosi mielismy
        naszych - najblisza rodzine i przyjaciol - a nie ciotki i pociotki niewidziane
        od kilku lat... Pozdrawiam serdecznie z placu boju...
    • nionczka Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 11:07
      W moim otoczeniu 30 latek jest bardzo duzo singielek. I raczej nie ze wzgledu na
      mode czy to ze sa jakies nieatrakcyjne. Sa to piekne, madre, samodzielne,
      pracujace i dobrze zarabiajace kobiety, ktore nie znajduja panów na ich
      poziomie. Wiadomo, ze ksiaze z bajki nie istnieje, ale tez nie mozna sie
      zadawalac byle czym.
      Kilka tez wyszlo za maz, ale raczej malo. Znam tez kilka par, ktore nie
      zamierzaja brac slubu nigdy i nawet maja juz dzieci. I to tez moim zdaniem nie
      jest kwestia mody ale osobistego wyboru. Cale szczescie (przynajmniej w moim
      srodowisku) nikt na nikogo dziwnie nie patrzy bo zyje bez slubu albo ma
      nieslubne dziecko.

      W pracy na 32 osoby mamy 4 zonatych/mezatych i wszyscy sprzed rocznika 1970.
      Wiele osob jest rowniez w stalym zwiazku od lat i teraz decyduja sie na slub.
      Nie wiem w sumie dlaczego, my tez. I to chyba nie jest kwestia mody. Raczej
      wieku. Pokolenie wyzu demograficznego ma okolo 30 lat, mniej wiecej
      ustabilizoane zycie zawodowe i osobiste wiec decyduje sie na slub.

      Mysle, ze w sumie ludzie nie rezygnuja ze slubu tylko opozniaja go w czasie.
      Wsrod moich kolezanek Hiszpanek jestem jedna z najmlodszych panien mlodych (30
      lat w dniu slubu), ale wiem, ze wiekszosc z nich wyjdzie za maz.
    • librea Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 11:24
      ja wyszłam za mąż po 8 latach związku, ślub odkładaliśmy bo chcieliśmy sami
      sobie zorganizować wesele i samemu opłacać mieszkanie i utrzymać się. to był
      jedyny powód, niestety nikt nas nie mógł przygarnąć, ani żywić. teraz dajemy
      radę wszystko razem opłacić i jeszcze rodzicom pomagamy. tak więc powody są
      różne i o kryzysie tradycyjnego modelu rodziny nie mówiłabym.
    • naels Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 17:04
      Ja nie biore na pewno. Po pierwsze, cala ta oprawa sukien z welonami, ryzu,
      orkiestry detej, bialych misiow, zlotych pierscionkow, ciotek w garsonkach z
      brokatem, brzuchatych wujkow pijanych w sztok, wodki "weselnej", tortow z
      salmonella, kamerzystow i calej reszty przyprawia mnie o mdlosci. Juz nawet nie
      wspominam o "naukach przedmalzenskich". Po drugie, moi bliscy sa rozsiani po
      swiecie i logistycznie bylaby to bardzo skomplikowana operacja. Po trzecie,
      niektorzy czlonkowie mojej rodziny sa w konflikcie i ja na pewno nie mam
      zamiaru sobie zawracac glowy tym, jak ich posadzic przy jednym stole.

      Jezeli natomiast chodzi o trend, to ja obserwuje jeden bardzo wyrazny. Nie tyle
      zmniejsza sie liczba slubow, co zupelnie zmieniaja sie pobudki. Kiedys, mloda
      para zapytana, dlaczego sie pobiera, odpowiadala: "Bo sie kochamy", "Bo chcemy
      byc na zawsze razem", "Bo chcemy zalozyc rodzine i zyc w szczesciu" czy
      ewentualnie "Bo Zoska zaszla i nie mamy wyjscia". Dzis, coraz czesciej slyszy
      sie: "Bo rodzice sie czepiali, ze tyle lat zyjemy na kocia lape", "Bo babcia
      zawraca glowe przy kazdym obiedzie, kiedy slub", "Bo juz tyle czasu jestesmy
      razem, wiec w sumie, co nam szkodzi", "Bo sie boimy, ze ksiadz nam dziecka nie
      ochrzci", "Bo nie chcemy, zeby dziecku w szkole dokuczali, ze mama ma inne
      nazwisko, niz tata", czy nawet "Bo latwiej wziasc kredyt", "Bo chcemy sie razem
      rozliczac".
              • mayagaramond Re: slub 06.10.06, 17:38

                dzieki denominacji wystarcza juz tysiacewink

                coz kazdy ma inna wizje slubu i niech tak pozostanie. Nikt ci nie kaze brac
                slubu w katedrze i robic wesela w palacu kultury. Mozesz isc do kazdego USC,
                mozesz pojechac na Bahamy, a mozesz tez w ogole go nie brac, jak nie chcesz (i
                twoja 2. polowa tez nie chce)
                • blackforever Re: slub 07.10.06, 09:41
                  Ja i mój mąż wzięliśmy ślub kościelny dla świętego spokoju. Nie jesteśmy
                  religijni, a mąż jest wręcz niewierzący. Niestety moja rodzina poczuła się
                  strasznie zraniona, a rodzina męża, zwłaszcza teściowa zagroziły wręcz bojkotem
                  ślubu. I wzieliśmy dla świętego spokoju. Opłaciło się bo ślub był piękny a
                  teściowa się odczepiła.


                  mayagaramond napisała:

                  >
                  > dzieki denominacji wystarcza juz tysiacewink
                  >
                  > coz kazdy ma inna wizje slubu i niech tak pozostanie. Nikt ci nie kaze brac
                  > slubu w katedrze i robic wesela w palacu kultury. Mozesz isc do kazdego USC,
                  > mozesz pojechac na Bahamy, a mozesz tez w ogole go nie brac, jak nie chcesz (i
                  > twoja 2. polowa tez nie chce)
                  >
                  • blackforever Re: slub 07.10.06, 09:42
                    blackforever napisała:

                    > Ja i mój mąż wzięliśmy ślub kościelny dla świętego spokoju. Nie jesteśmy
                    > religijni, a mąż jest wręcz niewierzący. Niestety moja rodzina poczuła się
                    > strasznie zraniona, a rodzina męża, zwłaszcza teściowa zagroziły wręcz
                    bojkotem
                    >
                    > ślubu. I wzieliśmy dla świętego spokoju. Opłaciło się bo ślub był piękny a
                    > teściowa się odczepiła.
                    >
                    Oczywiście planowaliśmy ślub, ale w USC
                    • marakuja1 Re: slub 10.10.06, 19:57
                      Miałam dokładnie tak samo - ale się nie daliśmy i mieliśmy przepiękny ślub w
                      USC w Szczawnie Zdrój (piękna sala i wyjście prosto do parku). Dziecka też nie
                      chrzcimy - i jakoś żyje bez tego sakramentu!

                      Moja siostra ugięła się pod presją i trafiła na księdza ch...ja - do samej
                      uroczystości nie wiedziała czy dostanie ślub, bo księdzu bardzo się nie
                      spodobało to, że mieszkają razem już przed ślubem. Dopiero 1.500 zł od mojego
                      ojca ułagodziło sprawę

                      A teraz? Moja siostra jak widzi tego księdza to przechodzi na drugą stronę
                      ulicy ...
          • arieska Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 17:26
            maciekjakcholera napisał:

            > jasne ze slub ale chyba nie o takim "slubie" tu ludzie mowia smile

            Ejże, ale po co ten cudzyslow? To tez slub. Dla niedowiarkow albo dla tych,
            ktorzy potrafia przyznac, ze nie wierza na tyle (i nie zyja w zgodzie z wiara),
            aby pchac sie przed oltarz. Badz z jakichs powodow koscielnego wziac nie moga.
            Ale to normalny slub, nijak nie gorszy.
        • olulenka Re: A kto nie bierze ślubu? 08.10.06, 14:18
          Dla mnie nie. Ślub cywilny to jest papierek, kompletnie nic nieznaczący. Ślub
          kościelny to sakrement. Przysiega składana Bogu i drugiej osobie. Jako osoba
          wierząca nie wyobrażam sobie budowania rodziny, związku bez Boga...
          • mayagaramond do olulenka 08.10.06, 16:11
            >Ślub cywilny to jest papierek, kompletnie nic nieznaczący. Ślub
            > kościelny to sakrement. Przysiega składana Bogu i drugiej osobie. Jako osoba
            > wierząca nie wyobrażam sobie budowania rodziny, związku bez Boga...

            a nie przyszlo ci do glowy, ze ktos moze byc wierzacy, ale nie jest katolikiem?
            Przysiega skladana drugie osobie ma zawsze znaczenie, niezaleznie od tego czy
            jest wypowiadana w kosciele, usc, swiatyni buddyjskiej czy na szczycie Mont Blanc.

            Pomijajac juz strone prawna zawarcia zwiazku malzenskiego: wlasnie tu papierek z
            usc ma znaczenie.
      • malgorzata.adamus Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:21
        mam dla Ciebie rozwiązanie tej sytuacji.... oczywiście jeśli chcecie wziąć
        ślub... brat mojej przyjaciółki jest wierzący, a jego obecna żona nie... wzięli
        ślub w kościele, tzw. towarzyszący... istnieje tak możliwość... ona przysięga na
        Boga, czyli standardowa formułka, a Ty na honor... dodatkowo musisz podpisać
        zobowiązanie, ze wychowasz dzieci w wierze katolickiej i po sprawie... więc
        jeśli chcecie wziąć ślub w kościele to jest taka opcja...
        pozdrawiam
      • agaace Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 04:00
        mytlin napisał:

        > ja mam inny problem. nie wieżę w boga.mam kochającą Kobietę z którą chcę być do
        > końca moich dni ale nie będziemy mieli ślubu.

        Slub da Jej poczucie bezpieczenstwa i stabilizacji, wplynie pozytywnie na
        psychike. Pomysl o Niej. Jesli Ja kochasz, daj Jej ten slub (oczywiscie jesli
        Ona tego pragnie). Dla Ciebie (jesli nie wierzysz) to jakies obrzadki i impreza,
        ktore przeciez mozesz przezyc jakos (daj spokoj, to tylko jeden wieczor! trwa
        tyle co wieczor z kumplami w barze czy przy meczu pilki noznej), a dla Niej
        chwile, ktore bedzie wspominac do konca zycia, gdy w Waszym zwiazku pojawia sie
        problemy za 10 czy 20 lat. A jesli juz ten koscielny jest dla Ciebie nie do
        przelkniecia (bo np. jestes satanista, chociaz kosciol dopuszcza sluby
        jednostronne, w ktorych np. pan mlody jest niewierzacy), daj Jej chociaz slub
        cywilny. Pomysl o tym jak o pakiecie milych chwil, pieknych wspomnien, na ktore
        Ona zasluzyla, aby je od Ciebie otrzymac.
          • arieska Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 17:50
            ozi29 napisała:

            > EEEE tam pieprz....e głupoty...Dalej sie krzywo patrzy na takie pary!!!!I wcale
            >
            > sie nie dziwie, bo dzieki nim zanika prawdziwa rodzina...

            Ludzie kochaja sie, sa ze soba, maja wspolne zycie, czesto dzieci, jeden dom. To
            nie jest rodzina? Rodzine tworzy biurokracja i papierek? Jesli ktos ma np.
            10-letni staz z zwiazku jaki opisalam powyzej to sie nie liczy? Rodzina beda
            dopiero jak sie pobiora?
          • nionczka Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 17:51
            Gdzie sie krzywo patrzy, tam sie krzywo patrzy. W moim srodowsiku to jest na
            porzadku dziennym. A do stworzenia "prawdziwej rodziny" papierek nie wystarczy.
            potrzeba innych skladników takich jak milosc, szacunek i odpowiedzialnosc i pare
            innych.
                  • agaace Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 04:25
                    A mi sie wydaje, ze wiem co ozi29 chciala przekazac. Nie najezdzajcie juz tak na
                    nia, chlopy tego nigdy nie zrozumieja. Ze slub daje poczucie bezpieczenstwa,
                    ktorego kobieta potrzebuje. I wydaje mi sie, ze madrze zawarty slub (przez ludzi
                    ktorzy sie kochaja, nic na sile itd) tylko cementuje zwiazek. Juz po kilku
                    latach zwiazku pojawiaja sie pierwsze problemy, nawet w najbardziej udanych
                    parach. Bez slubu latwo jest miec takie mysli "mam juz dosyc, jestem zmeczona,
                    musze odpoczac, zostac sama" albo takie "on juz o mnie nie dba, on mnie nie
                    kocha, moze on mnie juz nie chce?". latwo sie wtedy rozstac, bardzo latwo.
                    wystarczy garsc slow. a z rozwodem jednak jest ciezej, nie da sie go zalatwic od
                    reki, trzeba sie wiec z problemami przespac, przedyskutowac, emocje opadna,
                    czlowiek zaczyna racjonalnie myslec, ze moze nie warto skreslac wszystkiego. nie
                    mozna sie rozstac pod wplywem tylko emocji, w ataku gniewu czy zalu (co zdarza
                    sie parom, ktore slubu nie maja). A juz w kiepskiej sytuacji sa pary, ktore
                    mieszkaja w JEJ lub JEGO mieszkaniu. Powiedzmy 10 lat. I co, po 10 latach sie
                    rozstana i ona czy on zostaje na bruku, bo to drugie powiedzialo "spadaj"?
                    Przeciez to sie zawsze moze zdarzyc? Po rozwodzie jednak wychodzi sie na tym
                    lepiej.. Moim zdaniem cala filozofia brania przysiegi publicznej, brania slubu,
                    nie istnieje od wczoraj, nie wziela sie znikad, tylko z psychicznej potrzeby
                    czlowieka do takich rzeczy. Dla kobiety to chwile w ktorych czuje sie
                    najpiekniejsza i najwspanialsza. A wesele to doskonala okazja do poznania sie ze
                    soba rodzin, do spotkania ciotek i kuzynow, ktorych nie widzialo sie latami i
                    pewnie zobaczy sie dopiero na nastepnym slubie albo pogrzebie. Wszystko ma swoje
                    zalety.. No ale oczywiscie jesli ktos nie lubi, to przeciez nikt nie zmusza, co
                    ozi29 tez podkreslala..
              • arieska Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:16
                ozi29 napisała:

                > No jak to nie na poważnie...smile??? Przecież rodzina, to jest małżenstwo plus
                > dziecko, dzieci! krotko mowiacwinkczyz nie???

                Rodzina to zwiazek (formalny czy nie) i nie musi byc w niej dzieci. Dwie osoby
                do tego wystarcza.
          • obywatel_szarak Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:37
            Odpowiadasz na :
            ozi29 napisała:

            > EEEE tam pieprz....e głupoty...Dalej sie krzywo patrzy na takie pary!!!!I
            wcale
            >
            > sie nie dziwie, bo dzieki nim zanika prawdziwa rodzina...


            chyba nie do konca dzieki NIM(tym co zyja na kocia lape)-prawdziwa rodzina
            zanika, bo niewielu STAC na prawdziwa rodzine/bo warunki zycia znacznie sie
            zmienily/ wartosci sie zmienily...swiat sie zmienia-a ONI ( ci od kociej lapy)
            tez...czasem nie maja wyboru?moze?

          • michelle28 Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 10:39
            > EEEE tam pieprz....e głupoty...Dalej sie krzywo patrzy na takie pary!!!!I
            wcale
            >
            > sie nie dziwie, bo dzieki nim zanika prawdziwa rodzina...
            Aleś ty głupia. Właśnie takie buraki które nie tolerują że inni moga miec
            odmienne zdanie patrzą się krzywo.
            Prawdziwej rodziny nie tworzy papier, ani ślub, tylko więzi między ludźmi. Ale
            rozumiem ze przy takim poziomie jaki prezentujesz swoimi wypowiedziami nie
            jesteś w stanie tego zrozumieć. Tylko współczuć. Pędź szybko do ołtarza i
            twórz "prawdziwą" rodzinę, tylko się po paru latach nie zdziw.
                • ozi29 Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 13:55
                  Słuchaj pustaku ty prezentujesz marniejszy!!!!!!!Chociazby z tego wzgledu, iz
                  odrazu "atakujesz" druga osobe wyzwiskami!!!A to jest szczyt chamstwa ...i
                  dlatego bylabym Ci wdzieczna gdybys wogole nigdy ze mna nie dyskutowała na
                  zaden temat!Bo nie mam zamiaru znizac sie do Twojego poziomu. NWłasnie nie wiem
                  dlaczego pisze np Twojego z duzej litery, skoro tak sie okazuje szacunek...
                  • michelle28 Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 14:02
                    > Słuchaj pustaku ty prezentujesz marniejszy!!!!!!!Chociazby z tego wzgledu, iz
                    > odrazu "atakujesz" druga osobe wyzwiskami!!!A to jest szczyt chamstwa ...i
                    > dlatego bylabym Ci wdzieczna gdybys wogole nigdy ze mna nie dyskutowała na
                    > zaden temat!Bo nie mam zamiaru znizac sie do Twojego poziomu. NWłasnie nie
                    wiem dlaczego pisze np Twojego z duzej litery, skoro tak sie okazuje szacunek...
                    Zabawna jesteś, a raczej żałosna. Nie zdarza mi się atakować kogoś od początku,
                    ale po przeczytaniu Twoich postów, powalił mnie Twój poziom i stąd taka
                    reakcja. To że ktoś może być ograniczony to jedno, ale że uważa to za normę i
                    dziwi się że inni ważą się myśleć inaczej, to juz jak dla mnie za wiele.
                    Nie mam zamiaru z Tobą dyskutować, ale znając takie jak Ty, będziesz w kółko
                    jeszcze odpisywać wink
                    Jeśli w życiu prezentujesz taki poziom, to ślub Ci niewiele pomoże, chyba że
                    trafiłaś na podobnego do siebie.
                      • michelle28 Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 15:38
                        > Twoje odpowiedzi przypominaja mi rozum zbuntowanej 13 latki, ktora za wszelka
                        > cene chce sie pokłucić... a przyt tym jest zalosna i chamska!!!
                        Masz bardzo ubogie słownictwo, skoro chcąc mnie obrazić musisz używać słów
                        zaczerpniętych z mojego postu.
                        Ani w Twojej odpowiedzi logiki ani poprawności ortograficznej wink
                        Słowo "pokłucić" pisze się inaczej.Raczę wrócić do szkoły, a potem głosiś swoje
                        mądrości. Jesteś bardzo przewidywalna, w poprzednim poście przewidziałam że
                        będziesz odpisywać, mimo że pisałaś o zakończeniu dyskusji. Zresztą dyskutować
                        mogę z kimś kto ma za sobą chociaż szkolne podstawy i potrafi dobrze formułować
                        swoje myśli.
                          • michelle28 Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 15:58
                            > Odezwala sie TA uczonasmile)))) buhahha w mowie i pismiesmile)))))))
                            Znowu brak logiki. Czemu w mowie skoro nie słyszałaś nigdy jak mówię?
                            Ciężka gadka z takim tłukiem, który wysłowić się nie potrafi. Tak, wiem, jesteś
                            tak durna że znowu odpiszesz jakiś bzdet. Za niski poziom prezentujesz żeby z
                            Tobą gadać i cokolwiek tu nie napiszesz tylko bardziej odkryjesz swój idiotyzm,
                            nierozgarnięcie i brak wiedzy o życiu.
                            • ozi29 Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 16:06
                              Tą swoja prowokacją nic nie zdziałasz...pozwol ,że pozostane przy swoim
                              zdaniu!!! Którego według Ciebie nie mam bo jestem przecież głupia!Zastananów
                              sie tylko jaka Ty jestes, skoro wypisujesz takie rzeczy!!!???
                    • ozi29 Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 15:53
                      Myslisz, ze jak głosisz jakies dziwaczne poglady na temat małżeństwa, a przy
                      tym ciągle KOGOS krytykujesz, to Ci wszystko wolno!!!??? Twoje wypowiedzi
                      przypominaja raczej wiec komunistyczny...gdzie jeden przemawiał a reszta miala
                      go słuchac!!!
                      • michelle28 Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 16:01
                        > Myslisz, ze jak głosisz jakies dziwaczne poglady na temat małżeństwa, a przy
                        > tym ciągle KOGOS krytykujesz, to Ci wszystko wolno!!!???
                        A to się głupek zdenerwował i rozpisał. Dziwaczne ??? heheheh. W jakim świecie
                        i na jakiej wsi Ty żyjesz? Moich poglądów nawet nie zdążyłaś dobrze poznać, a
                        już wiesz. Takie jak Ty zawsze widzą co jest dobre dla innych, zawsze tylko i
                        wyłącznie to co Ty uważasz za słuszne.
    • dorotek83 Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 17:39
      W moim wypadku planuje ślub cywilny w przyszłym roku, kościelny trochę później.
      Aż nie chce myśkeć jak później.

      A propos motywacji brania ślubu, faktycznie się zmieniły powody ich brania.
      Kochamy się z moim chłopakiem, ale ślub bierzemy z powodu kredytu. Tak naprawdę
      nie potrzebuje obrączki na palcu i papierka.

      Chociaż od kilku miesięcy obserwuje z jak rodzina i znajomi pytają się coraz
      natrętniej, kiedy ślub. Nie przeszkadza mi to, po prostu bawi.

      Z drugiej strony szczęka mi opadła, kiedy młodszy brat mojego chłopaka
      oświadczył, że bierze ślub w przyszłym roku. Ma tylko 20 lat (ja mam 23, mój
      chłopak 22). Od razu kościelny. Nasze rodziny kiedy się tym dowiedziały
      przeżyły lekki szok, i od razu się nas zapytali kiedy my bierzemy ślub.
      Zwłaszcza, że mamy staż dłuższy od jego brata.

      Tak naprawde ślub jest fajną sprawą, ale chwilowo mi się z nim nie spieszy

        • dorotek83 Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:18
          Powiem tak. Gdyby nie fakt, że slub jest nam potrzebny od kredytu, wzielabym go
          za kilka lat. Dobrze mi jest w sytuacji takiej jaka jest, czyli mieszkanie
          razem. Obydwoje już pracujemy i jednocześnie studiujemy.Tu występuje kwestia
          uregulowań prawnych, mieszkania, samochodu. Tym bardziej, że raczej pozostanę
          przy swoim nazwisku.

          Cywilnego nie traktuje jako próby, jest dla mnie równie ważny jak
          kościelny. "od razu kościelny" - chodziło mi w tym o poglądy brata mojego
          chłopaka. Jest niby luzakiem, a rok temu wystartował do mnie z pytaniem kiedy
          ślub kościelny.

          Kościelny będzie po prostu uzupełnieniem cywilnego.
          Kościelny wezme, ale bardziej dla naszych rodziców, niż dla siebie. Mi
          spokojnie wystarczyłby cywilny. Od kościelnego odrzuca mnie też całe planowanie
          co najmniej rok wcześniej wesela, sprawa gości itp.

          Z drugiej zaś strony nasi rodzice uważają cywilny za próbę i dziwią się, że
          skoro bierzemy cywilny, to czemu od razu nie kościelny. Ja sama nie wiem, czy
          kościelny w ogóle wezmę.
    • vinca Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:14
      Ja nie biorę. I im jestem starsza tym bardziej nie mam ochoty na ślub.
      Jestem w zwiazku od prawie 10 lat. Bardzo przyjemnym zwiazkuwink

      Na dobra sprawe podejrzewam ze z braku motywacji. I tak zyjemy jakbysmy ów ślub
      wzieli - wiec po co wlasciwie? Tyle to kosztuje pieniedzy i nerwow, jak pomysle
      ze za pieniadze na taki slub i wesele moge pojechac do Nepalu to sami
      rozumiecie ze wybor nie jest trudnywink)

      Mysle ze za naszym brakiem woli wziecia slubu nie ma glebszych powodow.
      - nic to w naszym zyciu nie zmieni
      - nie chce nam sie bawic w organizacje tego typu imprez a i szkoda na to czasu
      • mayagaramond Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:22
        ja bym odzielila dwie rzeczy: wesele i slub. Mam wrazenie, ze panuje takie oto
        myslenie: cywilny to nie prawdziwy slub, koscielny jest juz prawdziwy, ale jak
        bez wesele to tez taki na pol gwizdka. A przeciez nikt do urzadzania wesele nie
        jest zobowiazany! Wesele to dodatek do przysiegi malzenskiej, niewazne czy
        skladanej w kosciele czy w usc.
      • grazyna28 Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:22
        Nie zycze Ci zle - ale ja Twoj partner wyladuje w szpitalu to nawet lekarz nie
        udzieli Ci na jego temat zadnych informacji - bo nie jestes z rodziny (wiem z
        doswiadczenia). NIe mowiac o problemach przez cale zycie - dziecko -mamusiu a
        dlaczego sie nazywasz inaczej niz ja?- poczynajac od tyc najprostrzych - po-
        nie udziele chrztu Waszemu dziecku, bo nie bedziecie w stanie wychowac go po
        katolicku nie dajac mu przykladu itd. Jesli nie chcesz byc ponizana - lepiej
        miec ten papierek.
        • mayagaramond Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:26
          dzieci nieslubne maja takie sama prawa jak dzieci urodzone w malzenstwie.

          Nazwisko - a co z parami, ktore po slubie maja dwa rozne nazwiska? Jesli ktos
          kogos poniza, to tylko o nim to swiadczy.

          Wychowac po katolicku - czyli rodzice, ktorzy nie chodza do KK, nie moga dac
          dobrego przykladu???
          • beata34 Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 21:30
            Dzieci nieślubne mają takie same prawa jak ślubne, ale tu nie chodzi o prawa, tylko obyczaje. Dziecko,
            mając inne nazwisko niż mama, czuje się inne wśród rówieśników. Wiem, bo sama mam taką sytuację.
            Wielokrotnie zdarzało się, że do dziennika zapisywano syna pod moim nazwiskiem i nie zgłaszał się,
            kiedy nauczycielka go wyczytywała. A nauczycielom, chociaż są podobno wykształceni, też w głowach się
            nie mieści, że mama może się nazywać inaczej niż dziecko. Dużo miałam z tym chodzenia i tłumaczenia,
            jak syn poszedł do szkoły. Więc generalnie radzę, żeby brać ślub i nie mieszać dziecku w głowie. Niech
            ma poczucie bezpieczeństwa, nie czuje się inny i wyobcowany
            • wrezz Re: A kto nie bierze ślubu? 07.10.06, 22:31
              Prawnie też powstają komplikacje jeżeli rodzice nie są małżeństwem. Na
              początek: urząd stanu cywilnego i odpis aktu urodzenia dziecka - jeżeli rodzice
              nie są małżeństwem powinni stawić się w USC oboje, w przypadku małżeństwa
              wystarczy jedno. I pewnie jeszcze w wielu sytuacjach jest podobnie.
            • ninel Re: A kto nie bierze ślubu? 09.10.06, 09:58
              Ja nie biorę slubu poniewaz mój chłopak nie ma na niego pieniędzy. Po prostu:
              ma 0 złotych oszczędnosci, nie ma zdolności kredytowej - ma ponad 120 tys
              długu, który będzie spłacał przez 6 lat - więc musimy kao małżeństwo miec
              rozdzielnośc majatkową, rodziców emerytów, którzy nie pomogą mu finansowo. Ja
              dzielnie pracuję, oszczędzam, mam mieszkanie i samochód, często pozyczam mu
              kasę pod koniec miesiąca. Musiałabym wszystko sfinansowac, ale to byłoby dla
              mnie poniżające, więc musiałabym miec ślub minimum bez wesela, bez gości, z
              obiadem dla rodziców i świadków, za który i tak ja bym zapłaciła. A chciałabym,
              żeby to było moje święto, dzień, który zapamiętam do końca zycia. I czuc sie
              zaopiekowana.
              I tak to.

              Jak rozmawiamy o ślubie, ja jestem za cywilnym. Bo to nie jest święto,
              uroczystośc od której bym aż tak wiele oczekiwała.
      • dorotek83 Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:22
        No własnie. Kościelny kojarzy mi się z wydatkami, imprezą dla rodziny i
        przyjaciół, to nie dla mnie. Wolałabym tą kasę wydać na coś innego.

        Nie sądze zreszta, że slub coś zmieni w moim życiu
        • magda1306 Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:49
          We Wloszech jak pokazuja statystyki bez slubu zyje ok. 45% par. To duzo i
          mysle, ze i w PL tez tak kiedys bedzie.
          A co ciekawe z tych 45% co maja slub to chyba niewiele wiecej niz polowa, a
          moze i juz troche mniej niz polowa ma slub w kosciele. Reszta bierze tylko
          cywilny.
          Tu nie ma problemu, ze mama i tata maja inne nazwiska bo wszystkie kobiety
          zachowuja swoje panienskie nazwiska. Zadko kiedy dodaja najwyzej nazwisko meza.
    • bitch.with.a.brain Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:49
      Ja nie biorę.Jestesmy razem 5 lat. Ślubu nei planujemy w ogóle.Jesteśmy
      ateistami więc aspekt religijny odpada.
      A cywilny nam niepotrzebny.
      Za to sporo wśrod bliższych i dalszych znajomych około 20 bierze ślub.
      Koleżanka rok temu (miała 22 lata), kolejna za miesiąc - też 22. Dwie w moim
      wieku czyli 23 wzieły w te wakacje. Jedna 2 lata ode mnie młodsza też w
      sierpniu. Jakaś epidemia normalniesmile
      • magda1306 Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:53
        Oto kawalek artykulu przetlumaczonego z wloskiej gazety...

        'Czerwiec - czas ślubów. Być może kiedyś tak, ale obecnie po miesiącu
        najchętniej wybieranym na zawarcie związku małżeńskiego nie pozostało
        najmniejsze wspomnienie. To już fakt - na słynne TAK ludzie decydują się coraz
        żadziej. W ciągu tylko 10-u lat liczba nowo zawartych związków małżeńskich w
        naszym mieście spadła o 15% przechodząc z liczby 579 w 1995 roku do 533 w 2000
        i 489 w roku 2005.

        Powód? Brak pieniędzy, brak stabilnej pracy, strach, że związek małżeński i tak
        nie przetrwa.

        A ilość rozwodów może być czynnikiem odstraszającym. Z 502 małżeństw zawartych
        w 2004 roku - zarówno tych religijnych jak i nie - rozwiodło się 198 par czyli
        prawie 40%. Lepiej było w 2005 roku: zawarto 489 związków małżeńskich i
        przeprowadzono 149 rozwodów.

        Faktem jest, że ilość zawieranych związków małżeńskich spada, a tzw. KONKUBINAT
        jest coraz chętniej wybieraną formą wspólnego życia. Zwiększa się też ilość
        ślubów cywilnych na niekorzyść kościelnych. W 2005 roku 273 pary wybrały ślub
        cywilny i tylko 216 ślub kościelny.'
        • framp Re: A kto nie bierze ślubu? 07.10.06, 18:39
          Ja właśnie wzięłam ślub 2 tygodnie temu po 5 latach konkubinatu i wspólnym
          2-letnim dziecku smile Dodam że drugi w życiu. Powód? głównie chodzi o kwestie
          formalne, możemy teraz załatwiać za siebie sprawy w bankach, urzędach, mniej
          formalności przy kupnie wspólnego samochodu, mieszkania, domu, nie trzeba robić
          testamentów i zabezpieczać się prawnie na przyszłość ... I tylko takie powody
          nami kierowały, jest nam obojętna opinia sąsaiadów, rodziny, znajomych ... I
          oczywiście rzadnej kretyńskiej imprezy za grubą kasę, fotografii przy każdym
          pomniku w mieście, infantylnego wesela dla babć i pociotków ... Po prostu
          podpisaliśmy pewne zobowiązanie ale ma to się nijak do tego co i tak od 5 lat
          między nami jest!
    • greene3 Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 18:53
      My jesteśmy ze sobą 11 lat. Ślub w przyszłym roku. Ja zauważam, że wiele osób
      tak jak my - zamieszkuje razem, jest ze sobą kilka lat i odkłada decyzje o
      ślubie, ale w końcu go bierze. Mam koleżankę, która nie chce ślubu - na
      szczęście znalazła mężczyznę, któremu też to odpowiada - ale to jeden przypadek
      i uzasadniony rozpadem małżeństwa jej rodziców spowodowanym niewiernością ojca,
      więc w pewien sposób można powiedzieć, że to jakoś uzasadniona decyzja. W
      każdym razie w moim otoczeniu ludzie ślubują sobie raczej chętnie, ale późno smile
      • maciekjakcholera Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 19:45
        a tak na serio jestem 12 lat po slubie "pieczatkowym" czyli bez pana w
        sukience...roznie bywalo ale nie jest zle smilenie uwazam ze to zly pomysl... a do
        slubu zmusila nas presja rodziny no coz wtedy mialem 24 lata teraz pewnie bym
        sie nie dal smile hehehehe
    • lubna Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 20:15
      Znam jedną parę, która absolutnie nigdy przenigdy ślubu nie chce,
      są razem jakieś 2-3 lata, wiek: ona 23 on 28;
      wspólne mieszkanie, stała praca, świetne, pogodne zycie;
      pozostałe to takie, które albo pomieszkały razem parę lat i wzięły ślub
      albo go planują za rok - kilka lat.

      My też mieliśmy ślubu nigdy przenigdy nie brać,
      ale się człowiek postarzał i zapragnął uroczystości
      z przysięgą i z dużo-dużo radości smile
    • deodyma Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 20:37
      moja kolezanka z pracy jest ze swoim obecnym facetem 12 lat. od 8 lat mieszkaja
      ze soba. maja 4 letniego syna. do tej pory bylo wszystko ok. jakis czas temu
      jej facet postawil ultimatum: pobieraja sie bo jak nie, to sie rozstaja. ona
      sie z tego smieje. mowila, ze nigdy za niego nie wyjdzie. jej jest dobrze tak ,
      jak teraz. nie wyjdzie za niego poniewaz nie ma zamiaru zostac przez niego
      usidlona.
      • koka23 Re: A kto nie bierze ślubu? 07.10.06, 13:24
        witam,
        jestem w takiej właśnie sytuacji: Mieszkam ze swojim chłopakiem 10 lat mamy 9
        letnia córke, mysle ze papierek nie jest nam potrzebny aby czuc sie rodzina,
        wiem ze moge na niego liczyc, kocha mnie i córke. Nasze dziecko nie ma jakis
        specjalnych klopotow z tego powodu ze ja mam inne nazwisko. Jesli kiedys nagle
        zapragniemy miec papier na to aby BYC RODZINA o czemu nie ale jak wiadomo
        papier i formalnosci nie sprawia abysmy byli do konca zycia zawsze razem wiec
        gadanie ze malzenstwo jest poto aby byc ze soba na dobre i złe to bzdura,
        jesli by tak bylo nie byloby tylu rozwodów.
        ja jestem szczesliwa...
    • miecia3 Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 21:53
      a czemu tak jest, że ludzie są ze sobą latami i w końcu decydują się wziąć ślub
      i od tej chwili wszystko przybiera inny obrót i już wkrótce się rozchodzą?? na
      czym polega ten fenomen? ja jestem w tzw. wolnym związku, mam 7tygodniową Zuzię
      i już nie w głowie mi ta ceremonia.
      • mrowka_r Re: A kto nie bierze ślubu? 06.10.06, 21:59
        Może chodzi o to, że czasem można "przechodzić związek" no dziwnie to brzmi,a le
        jakos brak mi weny, żeby to łądnie nazwać.
        Jestem w stałym związku już prawie 6 lat. Za 28 dni ślub cywilny. Powód? "Bo
        chcemy się razem rozliczać" tongue_out ale to nie jedyny motyw naszej decyzji.
        Pewnie wzielibysmy ten slub juz wczesniej, ale troche za mlodzi na to bylismy -
        ja mam 24, on - 23.
        Większosc znajomych nie mysli na razie o slubie, ale przede wszystkim dlatego,
        że nie sa w stalych "powaznych" zwiazkach.
    • minerwamcg Może jakieś dane? 06.10.06, 23:07
      stokrottka2 napisała:
      > Ale ostatnio w Polsce obserwuje się
      > kryzys "tradycyjnego modelu rodziny" tzn. spadek liczby małżeństw i wzrost
      > liczby związków nieformalnych (pisałam o tym pracę mgr).

      No to może podasz jakieś dane z tej swojej pracy, bo z tego co widzę wynika mi,
      że jest na odwrót - ostatnio żenią się i wydają za mąż nawet najbardziej
      zaprzysiegłe single, takie, których już dawno rodziny uznały za "straconych dla
      społeczeństwa". Myśmy od maja ubiegłego roku byli na co najmniej dziesięciu
      ślubach, kościoły w każdą sobotę zamieniają się w kombinaty wypuszczające jedno
      małżeństwo po drugim, renesans przeżywają też urzędy stanu cywilnego. Dobrą
      salę czy orkiestrę trzeba rezerwować na rok naprzód a salony ślubne wyrastają
      jak grzyby po deszczu.
      Więc jeżeli chcesz bronić tezy o "kryzysie tradycyjnego modelu rodziny" i
      spadku liczby małżeństw, to może poprzyj ją jakimiś statystykami? Bo z bieżącej
      obserwacji wynika coś wręcz przeciwnego.
      Dla mnie te kryzysy i spadki to jest tylko modny slogan.