morgen_stern
17.10.06, 11:55
Wiecie, co mnie wkurza? A właściwie jest mi przykro..
Że każdy ma jakieś "cenne" uwagi co do organizacji naszego ślubu. Nie
jesteśmy małolatami, od dawna mieszkamy razem, skromny ślub wyprawiamy "za
swoje". Zapraszamy najbliższą rodzinę i świadków na obiad do restauracji,
znajomych i kolegów z pracy na samą uroczystośc w urzędzie. Zależy nam tylko
na ich obecności w tym ważnym dla nas dniu i naprawdę nic więcej.
Ale cóż..
- "Dlaczego taka restauracja?? Twoja siostra jest ZASZOKOWANA!
Przemyśleliście to???" (moja mama - restauracja jest orientalna, ale z
naprawdę pysznym i niewydumanym jedzeniem. To jest eksperyment, przyznaję,
ale jakoś nie wyobrażaliśmy sobie tradycyjnego obiadu)
- "Dlaczego taka ciemna sukienka???" (kilka osób, które juz ją widziało na
zdjęciach - sukienka jest w kolorze ciemnej czekolady, co brzmi strasznie,
dopóki się jej nie zobaczy "włożonej" - jest śliczna i bardzo kobieca,
świetnie się w niej czuję)
- "Dlaczego nie chcecie kwiatów??? Jak to bez kwiatów przyjść na ślub?
Przecież nie będzie uroczyście!" (kilka osób, a pewnie będzie więcej, bo
dopiero zaczynamy rozsyłać zaproszenia, na których jest prośba o
nieprzynoszenie kwiatów. Argumenty, że będziemy się cieszyć samą obecnością
gości, a z tymi kwiatami jest potem tylko kłopot, zwłaszcza, że zaraz po
ślubie wyjeżdżamy - nie trafiają. Zresztą tak chcemy i już.)
- Przyjedziemy pod urząd otwartym wojskowym samochodem (pasja Narzeczonego,
mnie się pomysł tez podoba) - ogólne ????????? i wielkie oczy.
- i najlepsze - "a po co wy w ogóle bierzecie ślub??" (koleżanka z pracy i to
nie żart - wielkie WOW)
Eeech, może jestem przewrażliwiona i zestresowana przygotowaniami, ale
zaczynam żałować, że nie poszliśmy po prostu do urzędu i nie wskoczyli do
samochodu i odjechali w siną dal, jak sobie marzyliśmy.. Czy Ci najbliżsi nam
w sumie ludzie nie mogą po prostu BYĆ? Nie mogą uszanować naszych planów?
Czy Wy też się "nasłuchałyście"?