Przekonajcie mnie do wesela ;)

29.10.06, 21:44
Witajcie, Jeszcze dużo, dużo czasu... ale widzę, że forumki 2008 ruszyły do
boju smile Ja też się do nich zaliczam, tylko że ja do tej pory nie chciałam
mieć wesela, ogólnie wesel unikałam jak ognia winkNo, ale teraz nadchodzi moja
chwila i muszę/musimy podjąć decyzję. Już wiem, co powiecie: jeśli nie
chcesz, to nie rób! wink Ale mnie nie o to chodzi... bo nie tylko moje zdanie
jest tu ważne, prawda? Dlatego mam prośbę, może raczej do tych, którzy są tuż
po Ślubie, by podzielili się swoimi doświadczeniami. Chciałabym wiedzieć, co
było dla Was wtedy ważne, co mogę stracić, jeśli nie zdecyduję się na wesele.
Pozdrawiamwink

mój suwaczek
    • nionczka Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 29.10.06, 22:17
      Ja tez jestem przeciwniczka wesel. Nie lubie, chodze, ale zmywam sie szybko. Nie
      znosze oczepin... Zawsze wiedzialam, ze jesli kiedys bede brala slub, nie bedzie
      wesela. A potem tak nas natchnelo, chodzac na slubne przyjecia (nie typowe
      wesela), ze tez bysmy chcieli. Wiec organizujemy kolacje z tancami. Ale nie
      bedzie to typowe wesele. Moim zdaniem nie musisz sie przekonywac do wesela. Po
      prostu zrob cos co bedzie Ci sie podobalo. To juz od Ciebie zalezy czy
      zrezygnujesz z wodki, tanców, oczepin, poprawin czy duzej liczby gosci. Wydaje
      mi sie, ze bez wesela ten dzien jest strasznie krotki i nie ma sie zbyt wiele
      czasu, zeby byc z goscmi. I swiadomosc, ze to taki typ imprezy, ktory juz sie
      nie powtorzy. Koniecznie opowiedz co zdecydowalas.
      • red_artist Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 30.10.06, 06:16
        No to tak...
        Ja zawsze planowalam slub w jakims romantycznym miejscu, tylko my i swiadkowie,
        np. w drewnianym kosciolku w zakopanem, potem obiadzik i spokoj. Nienawidzilam
        rodzinnych zlotow, nasiadowek.
        Jak przyszlo co do czego, pomyslelismy, ze to byloby swinstwo, gdyby nasi
        rodzice i rodzenstwo nie mogli w tym uczestniczyc. Slowo sie rzeklo - jak juz
        powiedzielismy rodzicom, uslyszelismy: jak to, a chrzestnych i dziadkow nie
        zaprosicie?
        Staralismy sie dazyc do kompromisu wink
        Powiedzielismy ok, wymyslilismy z trudem kogo zaprosic, kogo nie (duuuza
        rodzina pana mlodego, a przeciez nie chcielismy mimo wszystko slubu na 100
        osob!), ALE... Ale ze nie chcemy orkiestry bo to obciach, tak samo jakby grali
        nam na harmoniii pod blokiem. OBCIACH. Uparlismy sie przy DJ-u.
        Tego nasi rodzice nie mogli zaakceptowac. W sumie poddalismy sie mowiac - co
        bedzie to bedzie, zastrzeglismy tylko u orkiestry, ze nie zyczymy sobie zadnych
        glupich zenujacych wulgarnych zabaw.
        W koncu nadszedl TEN dzien wink
        Nie wiem co kto gral, bo wlasciwie bylismy tylko my dwoje i nasi bliscy.
        Opowiadano mi potem - wiem tylko ze jakas muzyka grala... Blogoslawienstwo,
        wielkie wyjscie do samochodu przy muzyce na cale osiedle, swietna zabawa na
        parkiecie, goscie zachwyceni. I wszystkie tradycyjne bajery. Wybawilam sie jak
        nigdy w zyciu, nawet studniowka nie byla dla mnie tak fajnym przezyciem.

        Powiem Ci tak - wesele to jedyna okazja, kiedy mozesz sie poczuc prawdziwa
        krolowa wieczoru, wszyscy chca tanczyc z panna mloda, jestes rozchwytywana,
        czujesz sie wyjatkowa i najwazniejsza, wszyscy kolo ciebie skacza.

        A potem masz co wspominac ze smiechem i lezka wzruszenia smile Chcialabym sie
        cofnac w czasie i jeszcze raz to przezyc. Nie bylo jak sobie wymyslilismy, ale
        to bardzo dobrze, ze zaufalismy rodzicom. Tym sposobem wszyscy byli zadowoleni.

        Ale... Jesli masz wewnetrzne przekonanie, ze to jednak nie dla ciebie (ale
        tylko jesli naprawde mocno to czujesz) to sie nie zmuszaj do nieczego.

        Tak jak poprzedniczka prosze cie daj znac co zdecydowalas !!!

        Pozdrawiam i powodzenia!
      • zimowa_rozalinda Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 30.10.06, 10:14
        a mnie sie marzy wesele ale...bardzo dobrze organizowane,bez
        dłuzyzn,obciachowych zabaw,z dobra muzyką i smacznym jedzeniemsmile
    • ozi29 Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 30.10.06, 07:25
      Mysle, ze pomysł na przyjecie po slubie to indywidualna sprawa! I nikt
      absolutnie nie powinien przekonywac do swojej koncepcji przyjecia...Ja na
      przykład zawsze marzyłam o weselu, nie wazne jakim -małym czy duzym ,ale
      musiało byc i koniecwink I tak tez bedzie! Na poczatku miało to byc skromne
      przyjecia na okolo 40 osob w przytulnej restauracyjce...Jednak skonczyło sie na
      tym, ze bedzie weselisko na 200 osobwinkw pieknej sali w starym pałacykuwink Nie
      powiem ja rowniez uległam "podpowiedziom" rodzicow...Jestem jedynaczka i kiedy
      widziałam jak jest im przykro, ze ich jedyne dziecko chce miec skromne
      przyjecie -to zrezygnowałam! Ale co do reszty bedzie tak jak my chcemy! A to,
      ze bedzie ono tak duze wogóle mi nie przeszkadz-wkoncu taka chwila jest raz w
      zyciusmile Ale... no widzisz ja zawsze lubiłam zarówno robic jakies przyjecia jak
      i na nie chodzic... Dlatego Ty jezeli takiego czekos nie lubisz to chyba nie
      powinnas sie zmuszac, bo po co robic cos na siłe i potem zle sie czuc w tym tak
      pieknym dniu, jakim jest własny slub...
      WYBOR NALEZY DO CIEBIEwink

      Pozdrawiam
    • ania_1609 Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 30.10.06, 08:50
      Ja zawsze chciałam mieć wesele. I miałam. Po prostu chciałam w ten dzień mieć
      wokół siebie rodzinę, przyjaciół, chciałam szaleć, bawić się. I ludzie mieli
      okazję cieszyć się ze mną.
      Tylko, co ważne-my zaczęliśmy organizować wesele na spokojnie około 10 miesięcy
      przed. Mieliśmy więc dużo czasu, żeby starannie wybrać orkiestrę, zastanowić
      się nad pozostałymi rzeczami. I samo wesele zrobiliśmy takie, żeby każdy mógł
      się dobrze bawić, a nie zwijać się szybko, bo go wodzirej wyciąga na parkiet do
      następnej żenującej zabawy. Były oczepiny, ale spokojne, nie było przymusu,
      całowania się po złapaniu welonu itp. Był alkohol, ale byli też mój tata, który
      świetnie nad wszystkim czuwał.
      Jeśli chcesz robić wesele, możesz je zrobić tak jak Ty chcesz. Ale pamiętaj też
      o gościach. I nie chodzi o to, żeby się podkładać i robić coś wbrew sobie, ale
      jeśli kogoś zaprosisz, to zadbaj o niego. Ja byłam ostatnio na przyjęciu
      weselnym, gdzie cały dzień siedzieliśmy przy stole i jedliśmy. W pewnym
      momencie byliśmy tak przeżarci, że ktoś rzucił od niechcenia, że możnaby
      to "wytańczyć". Na co młodzi powiedzieli: nie, nie, tańców nie ma. Innym razem
      impreza była na polu i młodzi nie przewidzieli takiej opcji, że będzie padać. A
      lało jak z cebra i wszyscy cisnęli się pod altanką w ogrodzie. Oryginalnie?
      Może, ale nie dla mnie...
      Wesesle to jedyna taka impreza w życiu. Oczywiście zrobisz jak uważasz, ja
      natomiast miałam wiele obaw i wszystko udało się opanować. I było super. I
      chciałabym to przeżyć jeszcze raz.
      Pozdrawiam!
      • marweg25 Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 30.10.06, 09:50
        Zrobisz jak zechcesz. Weż jednak pod uwagę to, że to co często piszą dziewczyny
        wpostach nie do końca jest prawdą. Można zrobić wesele bez obciachowych zabaw,
        pijanych wujków i oczepin itp. z dobrą orkiestrą lub DJ-em tak, że wszyscy będą
        się ekstra bawić. Dla mnie był to niezapomniany wieczór w życiu. Miło patrzeć
        jest jak ludzie się dobrze się bawią wspólnie mimo różnicy wieku ( umnie były
        babcie ponad 80 lat i nastolatki). Ty przy tym wszytkim jesteś niekwestionowaną
        królową balu smile Ten dzień nie powtórzy się nigdy.
    • magdusinska Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 30.10.06, 10:08
      Ja jestem już mężatką od 2 lat, ale lubię tu zaglądac i Was czytac. Początkowo
      też nie chciałam wesela, ale potem mi się odwidziało. Zrobiliśmy wesele na ok
      60 osób, sami najbliżsi. Zero pociotek co to tylko na wesela i pogrzeby jeżdżą.
      I to był bardzo dobry wybór. Byłoby mi przykro wyjśc z Kościoła i wrócic do
      domu. A tak najbliżsi Ci towarzyszą, składają życzenia, cieszą się razem z
      Tobą. Nigdy w życiu nie dostałam tylu kwiatów. Była u nas extra orkiestra,
      młody skład. Oczepiny były, ale bardzo kulturalne. Łapanie welonu i konkurs kto
      najlepiej zatańczy kaczuchy i taniec brzucha. Zero pijanych wujków, awantur.
      Powiem Ci, że nigdy w życiu tak się nie ubawiłam i wytańczyłam. Wesele mieliśmy
      w restauracji dzięki czemu nasi rodzice i my mogliśmy się tylko bawic i niczym
      nie przejmowac. Bawiliśmy się do rana, a potem jeszcze poprawiny ponownie do
      rana. Także dwa dni wesela.
      I wcale nie żałuję mojej decyzji. W podróż mogę zawsze pojechac, a wesele już
      się nie powtórzy.
    • tysia.w Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 30.10.06, 16:09
      A My od 17 dni jestesmy małżeństwem i mielismy weselesmile) To był piękny dzień.
      Najpierw msza w kosciele wypełnionym rodziną i znajomymi, którzy przyszli tam
      własnie dla nas i tylko dla nas. Uroczystość jedyna w swoim rodzaju, bardzo
      osobista wrecz intymna. A potem zabawa do bialego rana. W jednym miejscu
      wszyscy na których nam zależy, których lubimy (chociaz byla tez rodzina którą
      widzielismy pierwszy raz w zyciu) i super atmosfera. Kluczem do sukcesu oprócz
      rozrywkowych gosci był też zespół, który zachwycił każdego. Pewnie nie kazde
      wesele jest takie jak Nasze, ale MY gorąco polecamy. Było super i szkoda ze to
      tylko raz w życiu jest taka impreza. My nie żałujemy i wracamy do tych chwil
      niemalże codziennie. Pozdrawiamy cieplutko smile))
    • agnrek Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 30.10.06, 16:16
      My ostatnio ciągle chodziliśmy na "nasiadówki", czyli kilkugodzinne obiady
      weselne bez alkoholu i tańców. Sami byliśmy przeciwni weselichu, ale .... ponad
      połowa gości była z daleka, więc co mieliby robić po obiedzie? Iść spać?
      Tym bardziej, że ostatni obiad weselny, na jakim byliśmy, był niewypałem.
      Najbliższa rodzina, masa znajomych i... troszkę za sztywna włoska restauracja.
      Goście rozglądali się za alkoholem, widać było, że skoro spotkali się po latach,
      to mają ochotę się bawić i wspominać dawne dzieje, a nie siedzieć sztywno i
      czytać menu po włosku. Po obiedzie młoda para zaprosiła nas do mieszkania na
      prawdziwą imprezę. Chyba się nie spodziewali takiego obrotu sprawy smile
      My też zaprosiliśmy masę znajomych ze studiów i wesele trwało do 4.00 rano!
      Parkiet dudnił do białego rana, a rankiem żal było wyjeżdżać smile
    • talula19 Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 31.10.06, 11:52
      Dziękuję za wszystkie listy i pozdrowienia. Mam teraz o czym myśleć i będę
      jeszcze do Waszych odpowiedzi wracać niejednokrotnie. Któraś z Was napisała
      o "wewnętrznym przekonaniu" hmm... chyba jakaś iskierka na "tak " się we mnie
      tliwink Na pewno dam znać, ale dopiero ok. kwietnia, rok przed Ślubem zapadną
      ostateczne decyzje.
      Pozdrawiamwink

      mój suwaczek
      • talula19 Re: Przekonajcie mnie do wesela ;) 04.02.07, 23:13
        Przeczytałam właśnie wątek o kameralnych przyjęciach i tak sobie myślę, że to chyba coś w moim stylu by było, no ale jednak poddałam się... BĘDZIE WESELE. Tak do końca, to nie wiem, dlaczego się na to decyduję, nawet dziś rozmawiałam o tym z moim R. i nadal dochodzę do tego samego wniosku, że na co się nie zdecyduję i tak ktoś będzie mniej zadowolony... Jemu zależy na tym weselu (choć wcale nie naciska), rodzicom, rodzinie też, więc jeśli powiem nie, to i tak będzie mi przykro, bo wiem, że chcą tej zabawy, a czy ja bedę zadowolona? to się okaże...
Pełna wersja