Jaka suknia dla mnie?:)

03.11.06, 10:34
Do ślubu mam jeszcze trochę czasu, ale za suknią zaczynam się rozglądać, ale
nie za bardzo mam pojęcie w jakiej sukni będzie mi dobrze, a mianowicie:
- mam 184 cm wzrostu
- ważę ok 70kg co jak na mój wzrost nie jest wcale dużo - można powiedzieć,
że "jestem w sam razsmile"
- mój największy kłopot to wystające biodrasmile i szerkoiesmile
no i ten mój wzrost. Nie wiem czy powinnam mieć suknie skromną, bez dodatków,
taką "lejąca"(raczej jeszcze mnie wydłuży???) czy może suknię na fiżbinach,
szeroką i z masą dodatków??
No i buty ... na pewno nie założe wysokiego obcasu. maksymalnie 2 cm.
i co wy na to??smile)
    • bacha1979 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:35
      Musisz przymierzać- to banała, ale tak naprawdę jest.
      I jeszcze jedno- ważne jakiej "postury" jest przyszły mąż. smile
      • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:38
        przyszły mąż ma figurkę atletyczną raczejsmilesiłownia, ale bez przesadysmile
        koszykówka.....no jasne, że chciałabym poprzymierzać, ale myślisz, że w
        salonach będą mieli takie duże rozmiaty, w które swobodnie wejdę??sad raczej
        nie, a trudno będzie mi wyobraźić siebie w przykrótkawej suknismile
        :
    • ozi29 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:36
      Matko boska bez obrazy, ale tylko nie beze!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:45
        może jestem mało kumata, ale nie jażęsmile)"beze"?? miało być bez czy jak?smile
        • bacha1979 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:46
          Beza- czyli "oklepana" rozłozysta suknia bez "polotu".
          • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:47
            dziękismile widać, że jestem jeszcze niewtajemniczonasmile)
        • ozi29 Re: ;P ;P ;P 03.11.06, 10:46
          Juz tłumacze;P Beza to taka bufiasta , no wiesz ksiezniczkowata w cudzysłowiu;P
          Rozszerzana od pasa w dół!
          • martucha55 Re: ;P ;P ;P 03.11.06, 10:48
            tak tak, koleżanka bacha już mi wytłumaczyłasmile obiecuję zapamiętaćtongue_out
            • ozi29 Re: ;P ;P ;P 03.11.06, 10:48
              Nie ma sprawy!;P
    • ozi29 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:38
      Przy wzroscie takim jak Twoj nie założyłabym wysokiego obcasa!Ja mam 167 cm i 5
      cm dla mnie to juz duzo;P
      • bacha1979 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:40
        Tak czy inaczej stawiałbym na skromna klasykę.
        Przerost treści nad formą zawsze wygląda źle. smile
        Co do rozmiarów- jaki rozmiar nosisz??
        • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:46
          rozmiar hmm... zależysmile ale poniżej 40tki nie schodzę.Głównie przez wystające i
          szerokie biodrasmile
    • inkageo Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:46
      Przy takim wzroście będziesz wyglądać jak modelkasmilesmile Wybrałabym fason blisko
      ciała, delikatnie rozchodzący się w literę A.
      Takie marszczenia chyba najlepiej zatuszują wystające biodra:
      www.lisaferrera.pl/product_info.php/products_id/43?
      osCsid=99d4b21325289223e201a97211b4d1e0
      • ozi29 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:48
        Ta sukna, ktora proponuje Ci kolezanka;P mogłaby byc dla Ciebie na prawde dobra!
      • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:50
        bardzo ładna sukienkasmilenawet trafiłaś w mój gust co do wykończenia dekoltusmile)
        ale... ja nie jestem tak chuda w pasie jak ta modelka i pewnie u mnie już by
        gorzej leżała...
        • ashton Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:53
          Nie musisz być do tej sukni faktycznie "chuda" w pasie (Scarlett O'Hara miała w
          talii 17 cali - toż to szczyt wszystkiego!), ważne jest żeby była znacząca
          różnica między talią a biodrami, a skoro mówisz że biodra masz szerokie...
          • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:00
            taaa biodra mam szerokięsmile) plus wystające kości biodrowe czy jak tam one się
            nazywająsmile miednicowe chybasmile
            • ozi29 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:01
              No to bardzo dobrze, ze sa te kosci bo jak by bł brzuszek do tego to chyba ten
              fason by odpadałcrying
              • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:03
                no brzuszek jakiś tam jestsmile ale na szczęście narazie skormnysmile)
                • ozi29 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:05
                  Nie no o taki wiesz pontonik raczej mi chodziło, bo brzuszek to kazda normalna
                  kobieta ma;P
        • ozi29 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:54
          Dziewczyno bo nie jestes modelka, bez obrazy oczywiscie;P Musisz przymierzyc
          cos! A co ty myslisz, ze to modelki tylko ładnie w nich wygladaja- nie wolno
          tak myslec;P
          • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:01
            nie no oczywiście my wszystkie będziemy wyglądac/już wyglądałyśmy w nich
            najlepiej na świecie...:p
      • olera24 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:51
        a czy marszczenia przypadkiem nie podkreślą bioder? Ja sie nie znam wiec tylko
        pytam. No i fason "A" na pewno wydłuża optycznie sylwetke, ale nadaje jej też
        delikatności. Przy czym tez obstawałabym przy takim fasoniesmile Zgadzam sie z
        kolezankami że raczej nic rozłozystego, byłabys za dużawinkPochodż, pomierz,
        popatrz, jestem pewna ze cos znajdziesz. Ach i jak dla mnie szerokie biodra to
        raczej zaleta niz wada. Bardzo to kobiecesmile
        • ozi29 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:55
          Nie nie fason akurat jest bardzo dobry jak dla niej-bo to sukienki dla wysokich
          dziewczynek raczej;P Wiem po sobie, kiedy mierzyłam oleaje to załowałam, ze nie
          mam z 10 cm wiecej;P a mam 167;P
          • olera24 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:01
            no tak ja sie zgadzam ze to dobry fason, co nie zmienia faktu, ze wysmukla on i
            wydłuzasmile Nadaje filigranowości, co naszej wysokiej kolezance tylko na dobre
            wyjdziesmile Będzie wyglądać niemal jak w katalogusmile
            • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:04
              jasne jasne smile będę wyglądać jak z katalogu, ale jak wkleje zdjęcia ze ślubu to
              dopiero się oliwa wypłynie na wierzchtongue_out
              • olera24 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:06
                jak dobrze wybierzesz to nikt Ci nie przywalismile chyba że z zazdrościewink
        • inkageo Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 10:59
          Oglądałam ostatnio na TVN style program "Jak się nie ubierać" i te dwie znane
          stylistki radziły właśnie marszczenia w biodrach w celu ukrycia mankamentówsmile
          Zresztą marsczenia są chyba dobre bo zdobią, a na gładkiej sukience i tak robią
          się zakładki i zagniecenia, a to już trochę gorzej wygląda..wink
      • justyna.e Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 16:03
        marszczenia wokol bioder! nie bardzo ;-(((
      • a.zaleska Re: Jaka suknia dla mnie?:) 05.11.06, 14:57
        ta sukienka nie jest tzw. fasonem w literę A smile
    • inkageo Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:07
      Z Demetriosa jeszcze ta mi się podoba, chociaż jest szersza, ale nie wiadomo
      czy będzie u nassad
      img90.imageshack.us/my.php?image=demetrios3053ex2.jpg
      • olera24 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:09
        ta lepsza wg mniesmile
      • ozi29 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:12
        Sukienka sliczna, ale modelka to chyba wogole nie wie co to sa biodra;P
        • ashton Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:13
          Modelka jest generalnie "trzy ćwierci do śmierci" wink
        • inkageo Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:13
          Z bioderkami wyglądałaby lepiejsmile Strasznie podoba mi się to marszczenie w
          pasie... Sukienka jest ze zwiastunu kolekcji 2007 mam nadzieję, że będzie w
          Polsce...
        • olera24 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:14
          tez to zauwazyłaś? i zastanawiam się czy w takim razie jest to zasługa kiecki
          czy panna taka w biodrach wąska..
          • lacitadelle Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 16:14
            > tez to zauwazyłaś? i zastanawiam się czy w takim razie jest to zasługa kiecki
            > czy panna taka w biodrach wąska..

            dziewczyny, nie oszukujcie się - ani to modelka, ani kiecka, tylko PHOTOSHOP.

            czytała z Was któraś PL-Boy'a? Polecam, żeby się dowiedzieć, jak wygląda obróbka
            zdjęć do czasopism czy katalogów. Jest też chyba w necie jakaś stronka, gdzie
            słynny fotograf pokazuje zdjęcia przed i po. Kiedyś to widziałam i byłam w szoku
            - zdjęcia nie do poznania. Niestety, nie zapisałam sobie linka, bo nieźle to w
            sumie poprawia humor smile
      • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:15
        piękna ta też jestsmile)
    • kiitek Re: Jaka suknia dla mnie?:) 03.11.06, 11:22
      Najlepiej jeśli pójdziesz do salonu i po prostu poprzymierzasz...
    • alina.20 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 04.11.06, 00:26
      jesteś szczupła tak jak ja powinnaś mieć suknie z ozdobami nie prostą góra
      dopasowana a dół rozkloszowany jeśli założysz prostą to tym bardziej cię
      wydłuzy a jesteś przecież wysoka welon upnij sobie nie na górze tylko np pod
      upiętymi włosami suknię zakładasz raz w życiu więc wybierz sobie nie prostą
      najlepiej jakieś cekiny czy marszczenia coś takiego innego.Wybór należy do
      Ciebie. Powodzenia
      • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 04.11.06, 23:26
        Dobra uwaga z tym welonem. Faktycznie jak bym go upieła na czubku głowy to bym
        była wyższa od narzeczonegosmile bo normalnie jest on ode mnie wyższy tylko o 1
        cmsmile a Ty może wybrałaś już dla siebie suknie? A może już jesteś po ślubie, to
        czy mogłabyś przesłać jakąś fotkę swojej sukni? pozdrawiam
        • beata2802 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 13.01.07, 20:08
          Jeanne Desy

          Księżniczka, która stanęła na własnych nogach.
          Dawno, dawno temu, w pewnym nadmorskim królestwie, żyła sobie księżniczka,
          wysoka i promienna jak słonecznik, oraz bardzo bystra. Z wielką łatwością
          pojmowała wszystko, czego uczyli ją królewscy guwernerzy. Potrafiła zarówno
          liczyć królewskie skarby na swoich złotych i srebrnych liczydłach jak i
          oczarować swoją magią samego Czarnoksiężnika. Mówiąc szczerze, posiadła
          wszystkie dary – oprócz miłości, gdyż w całym królestwie nie było dla niej
          odpowiedniego partnera.

          Całymi dniami Księżniczka grała na cytrze, rysowała, tkała gobeliny i oswajała
          zięby tak, że jadły jej z ręki, bo – jak mało kto – wiedziała jak postępować ze
          zwierzętami. A mimo to, czuła się znudzona i samotna, jak to bywa z samotnie
          wychowywanymi księżniczkami.

          Widząc jej smutek, Czarnoksiężnik przyprowadził ze sobą dziwne, choć z gracją
          poruszające się zwierzę. Księżniczka zaklaskała w dłonie z uciechy, gdyż lubiła
          wszystko, co nietypowe.

          – Cóż to jest? – wykrzyknęła.

          Czarnoksiężnik skrzywił się.

          – Kto wie? – odparł – Przypuszczam, że to coś zaczarowanego. Dostałem pocztą.

          Mówiąc to Czarnoksiężnik wyglądał na trochę zawstydzonego. Kolejny raz dał się
          oszukać reklamom.

          – Tak, czy owak, to zwierzę nie powinno już przemienić się w nic innego. –
          wyjaśnił – Uznajmy, że jest tym, czym jest.

          – Ale co to jest?

          – Mówią na to: "pies". Chart Afgański.

          W królestwie owym nie znano psów, więc Księżniczka była zachwycona tym
          podarunkiem. Szczotkując jedwabisto-złotą sierść psa pomyślała, że ze swoimi
          szlachetnymi, wręcz arystokratycznymi rysami i kształtnym nosem, jest on
          podobny do niej. Czarnoksiężnik zresztą pomyślał to samo, ale nic nie rzekł, bo
          nigdy nie można być pewnym, co Księżniczka uzna za zniewagę.

          Odtąd Księżniczka i pies stali się nierozłącznymi towarzyszami: od samego rana
          pies podążał za nią podczas przejażdżek konnych i zasypiał u jej stóp każdej
          nocy. A gdy mówiła, obserwował ją uważnie tak, że często odnosiła wrażenie, iż
          wszystko rozumie.

          Ale mimo wszystko, pies to pies, a nie Książę i Księżniczka tęskniła za
          mężczyzną. Siedząc przy oknie w wysokiej wieży i haftując wypełniała sobie
          długie, bezczynne godziny. Często też wpatrywała się w drogę i marzyła o
          przystojnym księciu w błyszczącej zbroi.

          I oto pewnego letniego dnia nadeszła wiadomość, że Książę z sąsiedniego
          królestwa pragnie omówić przymierze i ewentualne małżeństwo. Gdy damy dworu
          wyjawiły jej, że Książę ten jest dziarski, o iście książęcych manierach, serce
          Księżniczki podskoczyło z radości. Niecierpliwie zaczęła też oczekiwać
          uroczystości zaręczyn.

          Wreszcie nadszedł ten dzień. Książę wkroczył do wielkiej sali balowej i
          spojrzał na Księżniczkę tak romantycznie, że ta niemal zemdlała. Siedziała
          onieśmielona, podczas gdy wszyscy wznosili toasty za narzeczonych oraz
          wieczysty pokój między dwoma mocarstwami. Zaś pies obserwował wszystko
          spokojnie ze swojego zwykłego miejsca u jej stóp.

          Po wielu niespiesznie spożywanych daniach, uroczysta uczta dobiegła końca i
          trubadurzy zaczęli grać. Książę i Księżniczka słuchali lirycznych pieśni na
          cześć ich miłości, a Księżniczka pozwoliła Księciu trzymać swoją dłoń pod
          stołem – czyn z aprobatą zauważony przez Króla i Królową. Księżniczka była
          niewypowiedzianie szczęśliwa, że taki mężczyzna mógł ją pokochać.

          Na koniec muzykanci zagrali walca, co było znakiem dla Księcia i Księżniczki,
          aby poprowadzić taniec. Przejęta tym, co ma nastąpić, uniosła się, by ująć jego
          ramię. Ale gdy tylko stanęła przed nim, Książę wytrzeszczył na nią oczy niczym
          rażony gromem i wielki cień padł na jego twarz.

          – O co chodzi? – krzyknęła zaskoczona.

          Ale Książę nic nie powiedział, tylko rzucił się do drzwi i wybiegł z sali
          balowej.

          Tej nocy Księżniczka długo wpatrywała się w lustro, usiłując odgadnąć, co
          takiego Książę w niej zobaczył.

          – Gdybyś umiał mówić – powiedziała do psa, który patrzył na nią swoim bystrym
          wzrokiem – jestem pewna, że powiedziałbyś mi, co zrobiłam źle?

          Pies w rzeczywistości umiał mówić, tylko nikt dotąd o nic go nie pytał.

          – Nic nie zrobiłaś. – powiedział – Chodzi o twój wzrost.

          – O mój wzrost?! – wykrzyknęła Księżniczka bardziej zdumiona tym, co powiedział
          pies, niż faktem, że przemówił. Jako adeptka magii słyszała przecież o
          mówiących zwierzętach.

          – Ależ ja jestem Księżniczką! I powinnam być wysoka – załkała, gdyż w jej
          królestwie cała królewska rodzina była wysoka, zaś Księżniczka była z nich
          najwyższa i zawsze sądziła, że tak właśnie powinno być.

          Pies w myślach zdumiał się z jej naiwności i wyjaśnił jej, że wszędzie, na
          całym świecie – poza jej królestwem – mężczyźni lubią być wyżsi od swoich żon.

          – Ale czemu? – dopytywała Księżniczka.

          Pies usiłował znaleźć jakieś wyjaśnienie.

          – Cóż, mężczyźni sądzą, że jeśli nie są wyżsi, to nie mogą....... tresować
          sokołów dość dobrze, lub coś w tym rodzaju.

          Teraz, kiedy pomyślał nad tym przez chwilę, to sam też nie wiedział, o co
          naprawdę z tym wzrostem chodzi.

          – To przez moje nogi – wyszeptała Księżniczka – Dopóki oboje siedzieliśmy,
          wszystko było dobrze. To przez te przeklęte, długie nogi.

          Pies uniósł głowę. Uważał, że Księżniczka ma ładne nogi, a kto inny, jak nie
          on, ze swojej pozycji, mógł to ocenić najlepiej.

          Księżniczka pociągnęła za dzwonek i przywołała Czarnoksiężnika.

          – W porządku – powiedziała, gdy przybył – Znam już prawdę.

          – Kto ci powiedział? – spytał Czarnoksiężnik.

          Niewiele brakowało, a ktoś zostałby zakuty w kajdany.

          – Pies – odrzekła Księżniczka.

          Czarnoksiężnik westchnął. Tak naprawdę, to od początku domyślał się, że to
          stworzenie było zaczarowane.

          – To mój wzrost – Księżniczka ciągnęła gorzko.

          Czarnoksiężnik skinął głową.

          – Chcę, abyś mnie zmniejszył – powiedziała – Przynajmniej o długość stopy.
          Teraz.

          Używając całej swej – niemałej zresztą – siły perswazji, Czarnoksiężnik
          wyjaśnił jej, że nie jest w stanie tego uczynić.

          – Grubszą – tak. Chudszą – też. Zmienić cię w kruka – może. Ale niższą – nie.
          Nie mogę cię uczynić nawet o cal niższą, moja droga.

          Księżniczka była niepocieszona. Widząc jej smutek król wysłał swoich posłańców
          do sąsiedniego królestwa z bardzo atrakcyjnymi warunkami sojuszu. W końcu
          sąsiedni Król i Królowa zgodzili się przekonać Księcia, aby dał temu małżeństwu
          jeszcze jedną szansę. Królowa przemawiała do jego wielkiej rycerskości i
          honoru, a Król wspomniał mu na osobności o pewnych hazardowych długach.

          I tak, po pewnym czasie, Książę przybył do zamku, a Księżniczka podjęła go w
          swojej komnacie z baldachimem. Przeprowadzili uroczą, romantyczną rozmowę;
          Książę siedział u boku Księżniczka i trzymał ją za rękę, zaś dworzanie stali z
          szacunkiem u stóp łoża, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa. W skrytości
          ducha Książę stwierdził, że Księżniczka jest całkiem urocza, kiedy tylko siedzi
          lub leży.

          – Chodź – powiedział w końcu – Wyjdźmy na świeże powietrze. Przejedziemy się
          konno.

          Książę, proponując przejażdżkę konną, zamierzał popisać się swoimi
          umiejętnościami przed Księżniczką. Na koniu, tak jak na krześle, Księżniczka
          nie była od niego wyższa, więc jechali razem szczęśliwie. Aż w którymś momencie
          Książę, ujrzawszy zachęcające ogrodzenie przed sobą, ponaglił swego konia do
          galopu i dumnie poszybował ponad przeszkodą. A gdy obejrzał się, chcąc ujrzeć
          jej podziw, zobaczył, jak Księżniczka z wdziękiem robi to samo. Prawdę mówiąc,
          na ten widok znowu poczuł chęć ucieczki.

          – Czy nikt ci nigdy nie mówił – rzekł chłodno – że damy jeżdżą
          • beata2802 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 13.01.07, 20:09
            Ta baśń to była moja odpowedź na:

            "Dobra uwaga z tym welonem. Faktycznie jak bym go upieła na czubku głowy to bym
            była wyższa od narzeczonegosmile bo normalnie jest on ode mnie wyższy tylko o 1
            cmsmile"
          • martucha55 Re: Jaka suknia dla mnie?:) 14.02.07, 10:48
            przeraza mnie to opowiadaniesmile czy to znaczy, że mam cały czas siedziećtongue_out
    • yoza Re: Jaka suknia dla mnie?:) 08.11.06, 10:38
      Te "marszczenia" w okolicach talii i bioder naprawdę koryguja sylwetkę. Jetem
      osobą o wciętej talii, ale brzuszek czy biodra mam zaokrąglone i wbrew moim
      obawom takie "zakładki " w biodrach nie podreślają tylko chowaja krągłości.
      Jeśli mogę coś doradzić, to (patrząc na moim przlykładzie) wszelkie, nawet
      delikatne ukośne wzory biegnące na skos wzdłuz spódnicy (czy to koronka, czy
      cięcie) wydlużają optycznie sylwetkę, jeśli nie chcesz wydawać sie wyższa, to
      takich rzeczy powinnaś unikać
    • iizabelaa Re: Jaka suknia dla mnie?:) 13.01.07, 20:28
      Ja też bym ci odradzała bezę. Wydaje mi się że taka litera A by ci pasował i
      oczywiście bez zbędnych udziwnień.
      Moja koleżanka miała podobny problem ponieważ też jest dosyć wysoka i ma
      szerokie biodra i w A wyglądała pięknie smile
      • iizabelaa Re: Jaka suknia dla mnie?:) 13.01.07, 20:44
        Ta moja koleżanka miała coś w takim stylu
        suknie-slubne.pl/pl/pronovias.php?s=joana
        A ja bym proponowała
        suknie-slubne.pl/pl/pronovias.php?s=jardinlub
        suknie-slubne.pl/pl/pronovias.php?s=okawa
Pełna wersja