wesele - watek finansowy - refleksja

10.11.06, 10:51
Po naszej wizycie w pewnej restauracji w Polsce gdzie planowalismy urzadzenie
wesela podliczylismy sobie koszty: wesele dla 70 osob ze sniadaniem (ale bez
noclegu), ubrania dla nas, obraczki, nasz dojazd i nocleg, ale bez fotografa
(znajomy fotograf) i samochodu (nie potrzeba) i wyszlo nam 10 000€. 10 000€
wydane, zjedzone i wypite (doslownie) w ciagu kilku godzin. Bez gwarancji, ze
wesele sie uda...

Jak sobie pomysle, co ja za te pieniadze moge kupic (np. ostatnio kupowalismy
meble) i ile musze na to pracowac, to mi sie slabo zrobilo. A jak to jest u
Was? Wiem, ze wszystko zalezy tez od sytuacji finansowej - nasza jest
normalna: obydwoje pracujemy, ja co prawda na pol etatu, ale prowadze tez
kursy niemieckiego dla obcokrajowcow. Mamy oszczednosci, ale raczej na zakup
mieszkania/domu. Aha, wesele finansujemy sami, przyszla tesciowa troszke nam
dolozy w ramach prezentu slubnego.

Tak, wiem ze wesele jest raz w zyciu, ale moze jak mam na raz wydac tyle
pieniedzy to wole rejs do meksyku.
    • ashton Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 10:57
      My wydaliśmy około 10 tysięcy złotych - z czego najdroższa była moja suknia... -
      i tylko obiad dla 17 osób plus noclegi, bo wszyscy przyjezdni. Aaa, no i
      statek, ale akurat to drogie nie było. I owszem, impreza udała się bardzo,
      goście zachwyceni, ja najmniej - mam poczucie może nie tyle wyrzucenia
      pieniędzy w błoto, co delikatnie mówiąc nieprzemyślanych co niektórych
      okołoślubnych wydatków.
      Następnym razem byłabym mądrzejsza. Tyle że następnego ślubu nie planuję,
      choćby nie wiem co wink
      • lubna ashton... 10.11.06, 18:53
        > goście zachwyceni, ja najmniej - mam poczucie może nie tyle wyrzucenia
        > pieniędzy w błoto, co delikatnie mówiąc nieprzemyślanych co niektórych
        > okołoślubnych wydatków

        Czy mogłabyś sprecyzować, ażebym mogła uniknąć nieprzemyślenia? wink
        Jestem na etapie coraz większego "rozkręcania" się choć data jeszcze
        nie zaklepana smile i nie chciałabym głupot do żałowania potem narobić. wink
        • ashton Grzechy główne Ashton... 10.11.06, 19:18
          ...oprócz zbyt aktywnego udzielania się na tym forum:
          1. Uległam prośbom moich rodziców, aby imprezę zorganizować w Warszawie (gdzie
          na co dzień mieszkamy), co wiązało się z podjęciem gości obiadem w restauracji
          i zapewnieniem im noclegów; wcześniej planowałam ślub w moim rodzinnym
          miasteczku i przyjęcie w mieszkaniu rodziców. Nietrudno zgadnąć, że koszty
          wzrosły niesamowicie.
          2. Suknia ślubna za niemal dwie moje pensje. Fakt, że wyglądałam świetnie (ależ
          jestem nieskromna - ale tylko w tym przypadku, normalnie lustro to mój wróg
          numer jeden) - ale wiadomo, że to wydatek jednorazowy i nawet jeśli uda mi się
          ją sprzedać (a mogę mieć problem, bo nie jest z tych ogólnie podobających się),
          to za ułąmek ceny zakupu.
          3. Kupiliśmy zbyt mało alkoholu - a tu już grzech mego Męża, który z
          początkowej wizji pół litra na łebka przeszedł w skrajność w drugim kierunku.
          Impreza rozkręciła nam się aż za bardzo wink i zaistniała konieczność dokupienia
          kilku butelek. Przyjęcie było na Starym Mieście, więc ceny alkoholu w
          okolicznych sklepach były, hm, staromiejskie.
          4. Chyba jednak za droga knajpa - płaciliśmy około 100 zł od łebka plus kilka
          dodatkowych stówek za możliwość wynajęcia lokalu tylko dla nas (z racji
          poważnej redukcji liczby anonsowanych wcześniej naszych gości właściciele
          lokalu rozważali otwarcie części knajpy dla gości z zewnątrz)
          Dla równowagi: reszta mego ślubnego stroju prawie za darmo, bardzo tani garniur
          Męża, obrączki w cenie przyzwoitej, utargowanie się z księżmi (tak o się
          pisze?), niedrogi makijaż i fryzjer tudzież kwiaty, wydatków na kamerzystę,
          fotografa i limuzynę brak.

          Lubna - pewna jestem, że "nieprzemyślanych wydatków" unikniesz. Nasze szastanie
          pieniędzmi wynikało z bardzo krótkiego okresu między ustaleniem daty ślubu a
          rzeczoną datą (dwa miesiące!). W tak krótkim czasie nie było jak rozejrzeć się
          za niedrogą suknią "z drugiej ręki" czy porównać ceny w więcej niż kilku
          staromiejskich lokalach (tylko Starówka w grę wchodziła).
          • lubna Re: Grzechy główne Ashton... - dzieki :) 10.11.06, 19:27
            Chyba najbardziej grozi mi zbyt aktywne wsiąkanie w forum wink)
            Już zaczynam dochodzić do wniosku, że zaproszenia wymyśliłam
            takie, o jakie mi się rodzina obrazi, że zagraniczniaków nie poinformowałam
            jeszcze to też źle, że rękawiczki będę chciała do prostej
            sukienki to "wsiurstwo", że na sukni chcę oszczędzić, że wódki nie będzie.. wink

            Dziękuję za info i pociechę, faktycznie, roku na przygotowania mam pół,
            ślub w mieście, w którym mieszkam od paru lat i studiuję,
            tylko te staromiejskie restauracje drożej sobie biorą za parę godzin
            rezerwacji niż całonocne weselne sale. No i masz babo placek,
            wesela nie chcemy, a krótki obiad wyjdzie nam drożej,
            mimo że zapraszamy jedynie 30 osób. Ostatnia restauracja, która mnie
            oczarowała (mała, drewniana, z typu "urokliwych miejsc") zażyczyła sobie
            6 tys / 40 osób. "Za" mniej osób nie zamkną lokalu.

            A ja jestem studentką bezdochodową.
            Dobrze, że mi kredyt i stypendium przyznali wink))

            Raz jeszcze dzięki. Kwestie alkoholu rozważę bardziej szczegółowo..
            smile

    • monia76 Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 10:58
      nam wyszło odrobinkę taniej niż 10 tysięcy euro i wesele na 120 osób, ale
      zgadzam się - pieniądze to są gigantyczne.
      też miałam pomysły, żeby rzucić to wszystko w diabły i wyjechać gdzieś na trzy
      tygodnie z mężem, ale chyba zabrakło mi odwagi.
      ostatecznie nie żałuję decyzji o organizacji całonocnego wesela, tym bardziej,
      że pieniądze na skromny wyjazd też się znalazły. a o kosztach staramy się nie
      myśleć, żeby nie bolało.
    • waderka Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 11:03
      Widzisz, mayagaramond, moim zdaniem to wszystko kwestia priorytetów...

      Ja (i mój narzeczony także) zawsze chcieliśmy mieć wesele. I w przeciwieństwie
      do mnóstwa panien młodych ja nie uważam, że wesele jest dla gości - nasze wesele
      będzie dla mnie i mojego narzeczonego, bo tak sobie wymarzyliśmy, bo chcemy się
      naszą radością w Tym Dniu dzielić z bliskimi nam osobami, bo chcemy mieć
      wspaniałe wspomnienia... I choć rozumiem pomysł z "rejsem do Meksyku" (mnie też
      się marzą dalekie podróże), to jednak nie zamieniłabym wesela na żadną, nawet
      najwspanialszą podróż - bo jeździć po świecie mogę całe życie, a ślub i wesele
      będę mieć (mam nadzieję) tylko jeden, jedyny raz. I dlatego JA nie rozumiem
      myślenia o weselu wyłącznie w kategoriach "ile to będzie kosztowało". No będzie,
      ale marzeń i ich spełniania nie da się przeliczyć na pieniądze...

      Oczywiście szanuję też te osoby, dla których wesele nie jest spełnieniem marzeń
      i z niego rezygnują - na pewno lepsze to niż wydawanie na siłę tej masy
      pieniędzy i robienie dobrej miny do złej gry.
      • mayagaramond Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 11:39
        zgadzam sie, ze jest to kwestia priorytetow: jedna chce wesele, inny z kolei
        woli te chwile inaczej uczcic. Ale jest to tez kwestia pieniedzy - nie chce
        robic wesele na ktore musze przez caly rok skrzetnie oszczedzac odmawiajac sobie
        roznych rzeczy.
        Z jednej strony chce wesele, ale na prawde przerazaja mnie koszty. A mysle o
        nich, bo wydaje swoje pieniadze (zreszta juz od 19 roku zycia). Nie mysle o tym,
        ze uzbieram z kopert, ze dostane od chrzestnej itp. Nie zrozumcie mnie zle - nie
        mam nic przeciwko osobom wyprawiajacym huczne wesela. Chcialam tylko spytac,
        czy nie jestescie troche przerazone tymi wydatkami.
        • jola.pedagogspoleczny Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 11:55
          Mnie nie ma co przerażać- oboje jesteśmy biedni jak myszy pod miatłą a nasi
          rodzice jeszcze bardziej. O weselu nawet się nie mówi, bo to nie byłby rok
          oszczędzania tylko lata i to dla obu rodzin, a my nie chcemy takiego kłopotu
          robić naszym rodzicom, bo byśmy bardziej się przejmowali ich dlugami i
          pożyczkami, niż naszym szczęściem, dlatego wesela typowego nie będzie- no może
          jakieś małe przyjątko (nam nikt też nie da kredytu, bo żadne z nas nie ma
          stałej pracy). Na szczęście mi nigdy nie zależało na weselu (źle się czuję w
          tak licznym gronie), N. też nie zależy (niecierpi tańczyć) a do tego oboje nie
          lubimy być w centrum uwagi.
          Ale nawet gdybym miała tylke kaski, żebym mogła zorganizować weselicho z
          poprawinami i zabawa do bialego rana, to pewnie bym z tego zrezygnowała-
          wydawać kilkanście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych na 1 weekend to jak dla
          mnie duuuża przesada...
          Pozdrawiam!
        • waderka Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 11:56
          No jestem trochę przerażona wink Ale coś za coś... Jestem też w tej dobrej
          sytuacji, że rodzice nam bardzo pomogą finansowo z organizacją wesela (inna
          sprawa, że nawet jakby nie pomagali to i tak byśmy to wesele sobie
          zorganizowali). Z drugiej strony mamy wydatków w najbliższej przyszości całą
          masę (jeszcze przed ślubem odbieramy dom do wykończenia, spłacamy kredyt, oprócz
          tego zwykłe rachunki i bieżące utrzymanie), więc każdy grosz się liczy. Wesele
          jednak będzie i juś smile
        • kiitek Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:14
          mayagaramond napisała:

          > zgadzam sie, ze jest to kwestia priorytetow: jedna chce wesele, inny z kolei
          > woli te chwile inaczej uczcic. Ale jest to tez kwestia pieniedzy - nie chce
          > robic wesele na ktore musze przez caly rok skrzetnie oszczedzac odmawiajac
          sobi
          > e
          > roznych rzeczy.
          > Z jednej strony chce wesele, ale na prawde przerazaja mnie koszty. A mysle o
          > nich, bo wydaje swoje pieniadze (zreszta juz od 19 roku zycia). Nie mysle o
          tym
          > ,
          > ze uzbieram z kopert, ze dostane od chrzestnej itp. Nie zrozumcie mnie zle -
          ni
          > e
          > mam nic przeciwko osobom wyprawiajacym huczne wesela. Chcialam tylko spytac,
          > czy nie jestescie troche przerazone tymi wydatkami.
          >
          No ale przeciez te wydatki pewnie Ci się zwrócą,więc w czym problem?
          • nives1 Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:20
            Ale nie robi się chyba wesela żeby "się zwróciło". Każda z nas tu ma inne
            priorytety ale zgadazam sie że wydatki sa olbrzymie jak na jednowieczorna
            imprezę. I to chyba o to chodzi - że wydajesz przez rok czy mniej kupę kasy -
            żeby się przez kilka godzin zabawić - lepiej lub gorzej smile)))
            • nionczka Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:28
              Pewnie, ze sie nie robi wesela, zeby sie zwrocilo. A przynajmniej nie powinno. U
              nas zawsze sie zwraca a niektorzy jeszcze zarabiaja na tym. Mam kolezanke, ktora
              zarobila 8 tys € na wlasnym weselu. Ale nie o to chodzi i nie mozna sie na to
              nastawiac. My mamy nadzieje, ze jakas tam czesc sie nam zwroci, ale nie
              oczekujemy tego. To znaczy, ze niejako spisalismy te pieniadze na straty. Jak
              sie zwroci swietnie, jak nie, nic sie nie stalo. Jestesmy na to przygotowani i z
              torbami nie pojdziemy smile
              • nives1 Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:38
                I to najważniejsze - należy się liczyc ze swoimi możliwościami - potem po
                prostu nie ma zgrzytu ze liczyliśmy ze będzie więcej albo coś w tym stylu i
                mozna na prawde cieszyć sie swoim dniem smile
            • kiitek Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:30
              nives1 napisała:

              > Ale nie robi się chyba wesela żeby "się zwróciło". Każda z nas tu ma inne
              > priorytety ale zgadazam sie że wydatki sa olbrzymie jak na jednowieczorna
              > imprezę. I to chyba o to chodzi - że wydajesz przez rok czy mniej kupę kasy -
              > żeby się przez kilka godzin zabawić - lepiej lub gorzej smile)))

              Nie napisalam,że robi się wesele "żeby się zwrócilo" tylko odpowiedzialam na
              post główny,że owszem,koszty są duże,ale przeważnie się zwracają jednak,więc
              nie jest się stratnym finansowo i nie ma z czego robić problemu.
              • nives1 Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:41
                Ok smile)
                Mi chodzilo zeby sie nie nastawiać na ten zwrot żeby sie nie poczuc
                zawiedzionym smile)
                Pozdrawiam smile)
              • mayagaramond Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:59
                > Nie napisalam,że robi się wesele "żeby się zwrócilo" tylko odpowiedzialam na
                > post główny,że owszem,koszty są duże,ale przeważnie się zwracają jednak,więc
                > nie jest się stratnym finansowo i nie ma z czego robić problemu.

                i tu sie grubo mylisz. Moi rodzice nie zyja, wiec od nich prezentu nie dostane.
                Mam bardzo zamozna chrzestna, ale na prezent od niej nie licze. Poza tam
                niezaleznie od tego, gdzie zrobimy wesele: w Polsce czy w Niemczach czesc gosci
                bedzie musiala dojechac. Jesli ktos wydaje pieniadze na dojazd (1000 km w jedna
                strone) i nocleg to chyba nie bede oczekiwac, ze mi jeszcze da koperte! Bo chyba
                nie chcialabys byc gosciem na weselu, ktore kosztuje cie (goscia) 300€?
                • kiitek Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 13:36
                  Już poniżej odpowiedziałam Ci-nie rób wesela,skoro to dla Ciebie taki problem.
          • mada.d.n Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:25
            robimy wesele na 70-75 osób, co prawda bez śnadania rano, ale mamy nadzieję
            zmieścić się w 18tys. zł. nie jest to dla nas mało, wszelkie pieniądze
            dodatkowe (premie, delegacje, prezenty pieniężne itp.) odkładamy, zaliczki
            płacimy z bieżących pensji (ja dopiero skończyłam studia i nie zarabiam dużo),
            ale z założenia jest to jedyny taki dzień w naszym życiu, poza tym oboje
            chcemy "normalne" wesele, może dla gości, ale także dla nas - przecież my też
            będziemy się bawić!
            przerażenie - było, jak zrobiliśmy wstępny preliminarz, ale jak się spojrzy na
            wszystkie punkty, to nawet idąc jak najbardziej po kosztach, ale spełniając
            swoje marzenia (np. suknia, w której się zakochałam - 1900zł), myślimy, że
            warto smile zaczęliśmy planować wcześniej, żeby mieć większy wybór między tańszymi
            a droższymi możliwościami, poza tym wydatki rozłożone na rok czy więcej nie
            wyglądają tak strasznie smile


            jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
          • mayagaramond Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:45
            > No ale przeciez te wydatki pewnie Ci się zwrócą,więc w czym problem?

            A na jakiej zasadzie maja sie zwrocic? Bo goscie dadza kopery? Ha, ha,ha. Po 1.
            wiekszosc gosci bedzie w Niemiec - tu zwyczaj kopert nie jest tak
            rozpowszechniony jak w Polsce, po drugie, zeby mi sie to zwrocilo musialabym
            dostac od osoby po 100€!
            Abstrahujac od tego, ze nie chce zapraszac gosci po to, zeby mi za wesele sie
            zwrocilo.
            • kiitek Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:51
              To nie rób tego wesela,bowidzę,że dla Ciebie to udręka a nie przyjemność.
            • nionczka Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:58
              A ile daja w Niemczech jesli juz daja koperty? W Hiszpanii od 120 €. A rodzina i
              osoby o wiekszych mozliwosciach wiecej. A przeciez srednio Niemcy zarabiaja
              lepiej niz Hiszpanie (chyba), nie?
              • mayagaramond Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 13:37
                z tego co wiem to w hiszpani podaje sie nwet nr konta, co kraj to obyczaj.

                Niemcy moze i lepiej zarabiaja, ale nie zapomnij, ze niechetnie wydaja. Moj
                przyszly szwagier zarabia kupe forsy, ale jestem pewna, ze nie wydalby na
                prezent slubny wiecej niz 50€. Nazwe to po imieniu - jest skapiradlem, sam nie
                robil wesela, byl obiad (dla moze 8 osob), a oni on ani jego zona (nota bene
                skapa argentynkawink)nawet obraczek nie maja...

                Mysle, ze 50€ (czy tez prezent tejze wartosci)od osoby to realistyczne "oczekiwanie"
                • przytul.anka Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 14:13
                  to zrób obiad dla kilku najbliższych osóbsmile Mojego znajomego nie stać było na
                  wesele, ani nawet obiad, więc zrobił imprezę w domu tylko dla najbliższych (1
                  butelka wódki). Wszyscy się świetnie bawilismile Zastanów się dobrze co jest dla
                  ciebie ważne w tym dniu, na czym nie chcesz oszczędzać, a co wolisz sobie
                  darowaćsmile Pozdrawiam
    • nionczka Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:19
      My tez sami placimy za wszytsko. Od ponad roku odkladamy pieniadze na przyjecie
      i zostalo nam jeszcze 8 miesiecy. Fakt, ze jest to kupa kasy ale bardzo nam na
      tym zalezalo. Oboje pracujemy, mamy mieszkanie urzadzone i samochod. I wlasciwie
      nie mamy zadnych wiekszych potrzeb finansowych wiec nie boli az tak bardzo
      wydanie tych pieniedzy na slub i przyjecie. Gdyby nie slub pewnie bysmy je
      przejedli, wydali na ciuchy, ksiazki, filmy, wakacje albo restauracje. Chcemy,
      zeby bylo pieknie i milo. Zeby gosciom sie podobalo i zebysmy mieli piekne
      wspomnienia. I cale szczescie mozemy sobie na to pozwolic. Gdybysmy byli w
      gorszej sytuacji finansowej, pewnie bysmy sie na to nie zdecydowali.
      • mada.d.n Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 12:27
        popieram smile
        poza ostatnim zdaniem - gdybyśmy byli w gorszej sytuacji finansowej, pewno
        pomogliby nam rodzice, ale na szczęście nie muszą smile


        jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
    • monalisa.pl no ale kto wam każe robic wesele?jest co do tego 10.11.06, 12:54
      jakis przymus???
      nie rozumiem - jesli kogos nie stac to po co ta cala szopka???
      przeciez nie jest przymusem robic wesele...

      lepiej kupcie sobie meble czy cos...
      • mada.d.n Re: no ale kto wam każe robic wesele?jest co do t 10.11.06, 12:57
        a jeśli mamy już meble? tongue_out
        i chcemy zrobić wesele dla naszej rodziny i znajomych?
        i czemu od razu szopka? każdy robi imprezę na jaką ma ochotę, nawet jeśli musi
        się zadłużyć - to tylko i wyłącznie jego decyzja


        jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
        • monalisa.pl Re: no ale kto wam każe robic wesele?jest co do t 10.11.06, 13:03
          masz racjewink
    • monalisa.pl "rejs do meksyku"? 10.11.06, 12:55
      nie wiedzialam ze sa rejsy do Meksykusmile
      • mayagaramond Re: "rejs do meksyku"? 10.11.06, 13:31
        jak masz pieniadze to sa tez rejsy statkiem kosmicznym na ksiezycsmile
        • monalisa.pl Re: "rejs do meksyku"? 10.11.06, 14:13
          no ale Ty podobno nie masz pieniedzy wink
          • mayagaramond Re: "rejs do meksyku"? 10.11.06, 14:22
            nie doczytalas mojego 1. postu - pieniadze mam. Mam oszczednosci, mam prace. To
            samo jest z moim chlopakiem. Mi chodzi o to, ze nie potrafe tak lekka reka wydac
            10 000€ na wesele.
            • monalisa.pl Re: "rejs do meksyku"? 10.11.06, 14:39
              wiem , wiem rozumiem co masz na mysliwink
              to moze zminimalizuj koszty i nie daj sie zwariowac
              zawsze sie cos znajdzie!
              nas cala ta zabawa (wszystko) wyniesie 25 tys zl! i mam tu na mysli WSZYSTKO co
              sie wiaze ze slubem i weselem! i dodam ze bez zadnych ekstrawagancji i
              udziwnien!
              ale wcale nie zaluje i nie przeliczam tej kasy na samochod jaki moglabym sobie
              za to kupic, na meble czy kino domowe czy tez podróze!
              pozdrawiam
              • mayagaramond Re: "rejs do meksyku"? 10.11.06, 15:09
                25000 to OK (zalezy jeszcze na ile osobsmile). Nasza kalkulacja za czesc
                restauracyjna wynosila prawie 20 000 (kolo 260/270 zloty na osobe)! A to moim
                zdaniem troche za duzo - tym bardziej, ze mam jakies dziwne wrazenie, ze ta
                kalkulacja wygladalaby inaczej w przypadku polskiej pary...
                • waderka Re: "rejs do meksyku"? 10.11.06, 15:22
                  Mayagaramond, nie wiem skąd jesteś, ale jak na polskie warunki macie naprawdę
                  bardzo drogą restaurację! Jeżeli chcesz ciąć koszty to może warto się zastanowić
                  nad czymś tańszym - co nie znaczy gorszym? Ja mieszkam w Krakowie, ceny niskie
                  tu nie są, ale ta Wasza to moim zdaniem naprawdę przesada.

                  No chyba że to knajpa pt. "Tylko ta i żadna inna"...
                  • mayagaramond Re: "rejs do meksyku"? 10.11.06, 15:59
                    my juz z tej restauracji zrezygnowalismy, bo cena przechodzila ludzkie pojecie.
                    Ja jestem w ogole z okolic w-wy,a le ta restauracje byly w zachodnio-pomorskim -
                    mamy duzo liczbe gosci z niemiec i chcielismy zrobic w polowie drogi.

                    Jednak po przemysleniu kwestii dojazdu, noclegu, pie..k typu
                    fryzjer/wizazystka doszlismy do wniosku, ze dla nas i dla wiekszosci gosci
                    bedzie lepiej jak urzadzimy wesele w Niemczech, tu gdzie mieszkamy. Z polski
                    mamy tylko 18 osob, a mieszkamy 15 minut od lotniska.
                    • waderka Re: "rejs do meksyku"? 10.11.06, 16:02
                      No to życzę powodzenia w przygotowaniachsmile Podjęliście słuszną decyzję
                      rezygnując z tej resturacji... ewidentnie tam zdzierają.
                • monalisa.pl Re: "rejs do meksyku"? 10.11.06, 15:26
                  no to u nas 190 za osobe (bedzie kolo 80 osób)
                  starsznie drogo jak 260/270 u was za osobe!!!
                • kekoa2 Re: "rejs do meksyku"? 10.11.06, 16:02
                  to naprawde jakas ekstrawagancja jak na mój gust ,260 za osobe.....ja płaciłam
                  120 i niczego nie brakowało,myśle ze to przesada-i malo jest osob ktole lekka
                  reka wydalyby tyle na niepotrzebny wydatek jak można to miec za połowe
                  ceny.dziwi mnie tylko to ze zal ci tych pieniedzy a chcesz miec lokal tak drogi.
    • kekoa2 Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 15:54
      myśle ze troche przesadzasz z tymi finansami,wybrałaś zbyt drogi lokal.nie
      możesz poszukać czegoś tańszego w ludzkiej cenie?wtedy bedzie taniej
      • mayagaramond Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 16:06
        szukam na odleglosc, nie jest to takie proste, tym bardziej, ze nie mam w Polsce
        kogos do pomocy. A w Polsce bylam ostatnio (nie liczac mojego weekendowego
        wypadu w zeszlym tygodniu) poltora roku temu. Namiary na tenze lokal dostalam od
        dziewczyny, ktora robila tam wesele i z poprawinami placila 250 od osoby (z
        alkoholem, ciastem, napojami). Bardzo sie zdziwilam, jak wyliczono nam od osoby
        262 bez poprawin i z jednym daniem cieplym mniej...
      • magdiii Re: wesele - watek finansowy - refleksja 10.11.06, 16:07
        Z moich kalkulacji wynika, że my zapłacimy za wesele ok. 22.000. Dla mnie to i
        tak za dużo. Nas sale będzie kosztowała 130 zł. od osoby + noclegi (15 os. po 50
        zł)+obrączki 1500zł noi 2 garnitury i moja suknia. To będą największe nasze wydaki
Inne wątki na temat:
Pełna wersja