a mnie jest smutno...

14.11.06, 08:31
oglądam wasze suknie ślubne i strasznie mi smutno...bo chciałabym mieć suknię
moich marzeń z trenem i gorsetem... A tu.. ponieważ ślub finansuje moja mama -
ona dyktuje warunki. Suknię będę miała najskromniejszą na świecie, prawie całą
zabudowaną (panie w salonie podśmiewują się po cichu - model zakonny(, ale to
jest w ogóle cena za to, żeby moja mama była na ślubie. Kiedy zaczęłam się
buntować usłysząłam od niej, że mogę nawet z gołą d... iść, bo ona nie
przyjdzie. Chcę za wszelką cenę utrzymać dobre układy z mamą nawet zgodziłam
się na 20 gości - takie weselne przyjęcie(większości na oczy nie widziałam)...
No cóż - dopiero zaczęłam pracę, mój mąż też (w czerwcu się obroniliśmy) i
niby jesteśmy dorosłymi ludźmi, ale zaszłam w ciążę pomimo brania pigułek
(nie, nie zapomniałąm o żadnej, po prostu teraz dowiedziałąm się, że widocznie
nie wchłaniały się jak należy)i rodzice dyktują warunki. A dla nich bez wesela
to się nie liczy, moja mamę znam , wiem że jest uparta jak osioł i obraziłaby
się na kilka latsad((( Więc będzie tak jak ona chce co do wesela... Aha - chcę
ślubu, planowaliśm go na przyszły czerwiec, ale musiało nastąpić przyspieszeniesmile
    • kartynka Re: a mnie jest smutno... 14.11.06, 08:51
      Przykro misad Sprobuj moze porozmawiac z mama na ten temat? Moze pokaz jej
      kilka sukienek wlasnie takich jak sobie wymierzylas? Zabierz ja na rajd po
      salonach i przymierz wlasnie taka z trenem i gorsetem. Te suknie maja to do
      siebie ze prawie zawsze wygladaja piekniesmile Moze jak mama Cie w takiej wlasnie
      suknie zobaczy to tez jej sie lezka w oku zakreci i zmieni zdanie?
      A jesli nie - glowa do gory! Na pewno i tak bedziesz wygladac piekniesmile
    • agnes_plus Re: a mnie jest smutno... 14.11.06, 09:01
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=52062785
      • agulag26 Re: a mnie jest smutno... 14.11.06, 09:20
        hej smile głowa do góry! wiem że suknia to marzenie od lat - ale może przełknij to
        jeśli zalezy Ci na dobrych stosunkach z mamą, załóż najmniej zabudowaną z
        możliwychsmile, przeżyj jakoś wesele i pomyśl że najważniejsze jest to co po
        weselu - no i maleństwo!
        tak naprawdę największym szczęściem jest właśnie ono a suknia... może mąż
        zabierze Cię kiedyś na wielki bal i będziesz miała okazję jeszcze paradować w
        sukni z marzeń smile)
        ja z perspektywy 4 lat po ślubie powiem Ci że suknia niby była ta wymarzona,
        jedyna i najcudniejsza... ale dziś , drugi raz, bym wybrała zupełnie inną...

        no chyba że masz odwagę zacząć jednak SWOJE ŻYCIE i postawić się mamie smile
        ja znając mój charakter zapewne bym się postawiła smile ale to nie zawsze jest
        najlepsze wyjście smile)
      • monitchka1 Re: a mnie jest smutno... 14.11.06, 13:44
        jezu jestem w szoku po przeczytaniu twojego tekstu.sad jestem obecnie w trakcie
        przygotowywania swojego ślubu na sierpnień,moi i narzeczonego rodzice finansuja
        je. wczoraj bylam z rodzicami na przymiarce wspaniałej sukni z moich marzen,
        idealna. Moja mama we wszystkim mnie wspiera i slucha mojego zdania, nie
        krytykuje, jest kochana, tato zreszta tezsmile wybrałam sobie suknie za
        5000zl,więc uzbieram na nia z pensji sama,albo znajdę kogoś kto mi ją uszyje
        taniej,jutro mam wizytę u krawcowej. nie wyobrażam sobie,jakbym była w twojej
        sytuacji.to jest straszne. co z tego,że jest dziecko w drodze. to nie znaczy,
        że już musi być ślub i to taki jak chce twoja mama.Boże ona nie ma chyba serca
        dla ciebie, jest okropna, jak może ci wybierać suknie do twojego ślubu i jak ty
        możesz na to pozwolić. dla mnie jest to nienormalne. i dziwię się tobie, że tak
        się na to zgadzasz.
        powodzenia
        i tak na twoim miejscu wolalabym zrezygnować ze ślubu i poczekac jak sie urodzi
        dziecko i za jakiś czas wziąść ślub. pomyślcie z mężem jak zarobić kase na
        wesele, niech jedzie za granicę na kilka miesięcy i zarobi, żebyście nie byli
        zależni od rodziców i decydowali sami.
    • caroll5 Re: a mnie jest smutno... 14.11.06, 09:52
      Dorośnij dziewczyno!!!Bierz odpowiedzialność za siebie!!Dajesz się terroryzować
      swojej matce!!Rozumiem, że chcesz mieć z nią dobre kontakty, ale chyba nie na
      takiej zasadzie, ze robisz wszystko tak jak ona chce bo inaczej się obraża!!A
      co Twój narzeczony na to? Wybacz,ale jak dla mnie to nie tak wyglądają relacje
      dosrosłej córki z matką! Nie chcę, aby te wygladało jak bym Cię buntowała
      przeciwko mamie, ale teraz Twoja rodzina to będzie mąż i dziecko, a dopiero
      potem rodzice. Dziecko też dasz jej wychować, bo jak nie to sie obrazi?
    • nombrilek Re: a mnie jest smutno... 14.11.06, 09:58
      Może pooglądaj z mama zdjęcia panien młodych na internecie, w salonie
      poprzymierzaj inne, przeciez nie chce cie chyba skrzywdzic w najpiekniejszym
      dniu???
    • love110 Re: a mnie jest smutno... 14.11.06, 10:05
      kiedy masz ślub? jaki nosisz rozmiar? może się da cos zaradzić...
    • ewa741 Re: a mnie jest smutno... 14.11.06, 10:34
      Suknię będę miała najskromniejszą na świecie, prawie całą
      > zabudowaną (panie w salonie podśmiewują się po cichu - model zakonny
      Przepraszam, a zdaniem twojej mamy czemu ma słuzyć ta zakonna kiecka? Bo chyba
      nie podkreśleniu dziewictwa panny młodej, skoro jestes już w ciązy.

      > No cóż - dopiero zaczęłam pracę, mój mąż też (w czerwcu się obroniliśmy) i
      > niby jesteśmy dorosłymi ludźmi, ale zaszłam w ciążę pomimo brania pigułek
      I na gwałt musicie brac slub? Nie mozecie poczekać, aż zarobicie tyle, żeby was
      było stać na to, czego WY chcecie, nie mamusia? Czy moze mamusia się upiero, bo
      co ludzie powiedzą? Moze czas przeciąż pępowinę. Masz być matką, a zachowujesz
      się jak przedszkolak. Twój przyszły mąż zresztą też.
    • annajustyna Dziewczyno, a coz to za terroryzm??? 14.11.06, 10:39
      Porozmawiaj z mama, moze przeniescie slub na po porodzie???
      • epox123 Re: Dziewczyno, a coz to za terroryzm??? 14.11.06, 12:08
        Skąd ja to znam,szczególnie bliski dla mnie jest ten tekst"że nie przyjdzie na
        wesele" no to stwierdziłam to niech nie przychodzi,ale na swoim nie
        postawi,robimy wesele takie jakie chcemy i za własne pieniądze,oczywiście juz
        sie obrazxiła i z nami nie rozmawia,jest to przykre,ale sama do tego
        doprowadziła,ja na Twoim miejscu postawiłabym się mamie,dlaczego,bo narazie
        miesza się do pierwszego ważnego dnia,a potem wiadomo przyjdzie malenstwo i
        znowu moze sie od nowa zacząc gderanie,jak macie wychowywać dziecko i w co go
        ubierać itd,itd....może weźcie ślub po urodzeniu dziecka..
    • mimi78 toksyczna mama 14.11.06, 12:15
      justi

      Bardzo mi przykro, że jako dorosły człowiek jesteś i pozwalasz na to by tak cię
      traktowano.

      Toksyczni Rodzice.

      toksycznirodzice.nzn.pl/forum/
      www.psychologia.apl.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=52&Itemid=47





      Nie wiem czy rozmowa wiele tutaj zdziała. Bardziej kubeł zimnej wody.


      Prosta suknia może być urozmaicona fajnymi dodatkami.

      Tylko z tego co piszesz Mama robi wszystko 'za karę'...

      A gdzie Tata??


      Myślę że poważnie powinnaś porozmawiać z narzeczonym. Bo obawiam się że po
      ślubie nic się nie zmieni. Przy dziecku też nie a Mama skutecznie będzie
      starała się zburzyć ten związek i wtrącać się we wszystko o
      'a nie mówiłam' usłyszysz 10000000000000 razy.

      Jeżeli chcesz odciąż pępowinę, teraz jest najlepszy moment. Potem może być za
      późno..
      • arwen8 Re: toksyczna mama 15.11.06, 08:25
        mimi78 napisała:

        > Toksyczni Rodzice.

        Zgadzam się z Mimi78 i gorąco polecam książkę Susan Forward pod wyżej
        wymienionym tytułem. Polecam ją nie tylko tym, co mają problemy, ale każdej
        myślącej i poszukującej odpowiedzi osobie. Świetna lektura!
    • czarodziejkakubusia Re: a mnie jest smutno... 14.11.06, 13:35
      Dlaczego pozwalasz,aby mama cię szantażowała?Czy ślub bierzecie dla mamy,czy
      dla siebie?Nie dopuściłabym do czegoś takiego.Odłożyłabym decyzję o ślubie do
      ustabilizowania się sytuacji mojej i nareczonego w sensie materialnym,a potem
      wzięła ślub-zrobiłabym przyjęcie.Tu nie chodzi o sukienkę,tylko o zastanowienie
      się czyj to ślub i czy tak chcecie go na zawsze wspominać?Że mama go wam
      urządziła wg sowjego tere-fere?Chyba decyduje o wszystkim?To bardzo przykre dla
      ciebie,ale brzmi to śmiesznie,aby tak mogło być.Szczerze ci wpółczuję i życzę
      powodzenia.
      • monitchka1 Re: a mnie jest smutno... 14.11.06, 13:47
        jezu jestem w szoku po przeczytaniu twojego tekstu.sad jestem obecnie w trakcie
        przygotowywania swojego ślubu na sierpnień,moi i narzeczonego rodzice finansuja
        je. wczoraj bylam z rodzicami na przymiarce wspaniałej sukni z moich marzen,
        idealna. Moja mama we wszystkim mnie wspiera i slucha mojego zdania, nie
        krytykuje, jest kochana, tato zreszta tezsmile wybrałam sobie suknie za
        5000zl,więc uzbieram na nia z pensji sama,albo znajdę kogoś kto mi ją uszyje
        taniej,jutro mam wizytę u krawcowej. nie wyobrażam sobie,jakbym była w twojej
        sytuacji.to jest straszne. co z tego,że jest dziecko w drodze. to nie znaczy,
        że już musi być ślub i to taki jak chce twoja mama.Boże ona nie ma chyba serca
        dla ciebie, jest okropna, jak może ci wybierać suknie do twojego ślubu i jak ty
        możesz na to pozwolić. dla mnie jest to nienormalne. i dziwię się tobie, że tak
        się na to zgadzasz.
        powodzenia
        i tak na twoim miejscu wolalabym zrezygnować ze ślubu i poczekac jak sie urodzi
        dziecko i za jakiś czas wziąść ślub. pomyślcie z mężem jak zarobić kase na
        wesele, niech jedzie za granicę na kilka miesięcy i zarobi, żebyście nie byli
        zależni od rodziców i decydowali sami.
        • justysialek Re: a mnie jest smutno... 15.11.06, 10:48
          Mój ślub i wesele były finansowane przez rodziców ( w sumie zgofnie z
          tradycją). nie stac by nas było na wesele, ja byłam jeszcze na studiach.
          Dołożylismy tylko jakąś 1/5 całości. I wiesz co? Nikt nigdy nie powiedział mi
          jak ma to wszystko wyglądać. Wszyściuteńko zależało ode mnie! Właściwie
          zorganizowałam wszystko sama (mama mieszka w innym mieście, a mąż w tyg jeździ
          do pracy do Wa-wy i jest tylko w weekendy). Oczywiście brałam pod uwagę
          zapatrywania rodziców (jednych i drugich) na jedzenie, salę, liczbe gości itd.
          Ale ostateczne decyzja należała do mnie! Pomimo tego, że płacili rodzice! W
          końcu tobył mój ślub i moje wesele. Także fakt, ze twoja mama płaci nie
          powinien oznaczać, ze może ci psuć plany. A moze za suknię zapłać sama? Mozesz
          kupic uzywana lub uszyć u krawcowej - wyjdzie taniej.
          • kasia_niemcy Re: a mnie jest smutno... 15.11.06, 10:58

            Moze wescie tylko cywilny slub a po pordzie, jak was bedzie stac zrobicie sobie
            takie wesele jak wam sie podoba.

            Nam rowniesz rodzice finansuja slub i wesele, ale dali nam wolna reke do
            wszystkiego.

            Powodzenia i glowa do gury.

            Pozdrawiam

    • niunia2828 Re: a mnie jest smutno... 15.11.06, 11:01
      ..oj rozumię Cie dobrze jestem w tej samej sytuacji..też mama dyktuje
      warunki..ale ja mam ten komfort, że mam coś do owiedzenia.. tzn. mam kochaną
      mamę która też chce żeby jej jedyna córka w dniu ślubu wygladała najpiekniej
      jak mozna.. dziwie sie Twojej mamie że nie ma takiej ambicji w sobie żeby ten
      dzień był dla wszystkich cudowny smile
      • agniechan Re: a mnie jest smutno... 15.11.06, 11:30
        Oj, jest mi przykro, że tak to u Ciebie wygląda... W takiej sytuacji chyba
        zrezygnowałabym ze ślubu w tej chwili - taki ślub zorganizowany "za karę" mie
        może chyba być wspaniałym przeżyciem. Wiem, że nie chcesz popsuć sobie stusunków
        z mamą, ale jeśli miałabym wybór: odciąć pępowinę od toksycznej matki ze
        wszystkimi tego konsekwencjami (również tymi przykrymi) albo męczyć się tak
        przez pół życia (bo z opisanej przez Ciebie sytuacji wynika, że to Ci grozi)
        wybrałabym tę pierwsza opcję... Obawiam się, że jeśli Twoja mama będzie się tak
        "rozwijać" może zacząć ingerować nie tylko w wychowanie Twojego dziecka, ale
        także w Twoje małżeństwo. Nie chcę, żebyś pomyślała, że na siłę narzucam Ci
        swoje zdanie - oczywiste jest, że zrobisz tak, jak zechcesz, bo to Ty najlepiej
        znasz całą sytuację oraz samą siebie - ale na Twoim miejscu najpierw
        postarałabym się szczerze (i spokojnie!) porozmawiać z mamą, przedstawiając jej
        swój punkt widzenia i uzmysławiając, że zachowuje się tak, jakby nie chciała,
        żebyś była szczęśliwa, a w drugiej kolejności wzięłabym całą odpowiedzialność za
        swoje życie na siebie. Jeśli chcieliście wziąć ślub w czerwcu przyszłego roku,
        ja nie zmieniałabym tej daty - być może będziecie wtedy jeszcze bardziej pewni
        tego, że chcecie być razem (dziecko może Was do siebie jeszcze bardziej
        zbliżyć), a przede wszystkim jest szansa, że będzięcie w stanie sami opłacić
        swój ślub i wesele. Przecież nie musi być to huczne weselisko, tylko nawet
        skromny obiad weselny - najważniejsze, żeby to był WASZ dzień, a nie którejś z
        Waszych mam... A jeśli mama się śmiertelnie obrazi i nie przyjdzie... Cóż, wiem,
        że na pewno byłoby Ci bardzo przykro, ale winą za popsucie stosunków będzie
        można w takiejh sytuacji obarczyć tylko ją. Od tej chwili najważniejszymi
        osobami na świecie powinni być dla Ciebie Twój mąż i Twoje dziecko. Oczywiście
        idealnie byłoby gdyby mama wspierała Cie swoją miłością, ale jeśli nie jest w
        stanie tego zrobić tylko dlatego, że chcesz żyć po swojemu, to należy dać jej
        czas na to, by do tego dojrzała... Życzę Ci dużo szczęścia i wytrwałości, a
        przede wszystki podjęcia takiej decyzji, która uczyni szczęśliwymi Ciebie i
        Twoich Najbliższych.
        ---
        mójsuwaczek
    • olanext Re: a mnie jest smutno... 15.11.06, 21:15
      To te tabletki jednak zawodza?! Bylas w szoku jak sie okazalo ze jestes w
      ciazy??? Hmm co do wesela to nie martw sie! Najwazniejsze, ze jestes z osoba
      ktora kochasz a przyjecie weselne trwa jeden dzien i koniec. Moja mama tez
      rzadzi, wiec rozumiem. wink nie jestes sama na tym swiecie
      • landri83 Re: a mnie jest smutno... 16.11.06, 13:02
        Ciekawa jestem, czy Twoja mamusia bedzie sie tez tak opiekowac Twoim mezem i dzieckiem. Milego zycia zycze...
Pełna wersja