ona z miasta a on ze wsi - czy to może się udać?

    • leeloo2002 Re: ona z miasta a on ze wsi - czy to może się u 21.11.06, 23:15
      to pytanie jest troche infantylne.
      Ja pochodze z miasta, a moj maz ze wsi.
      No i co z tego?
      Na kazdym kroku on i jego rodzina mile zaskakuje mnie wyksztalceniem, kultura
      osobista, ogromna wiedza itp itd
      te stereotypy sa po prostu wkurzajace
      • szkolasportowa Re: ona z miasta a on ze wsi - czy to może się u 22.11.06, 10:41
        Jestem z miasta a mój narzeczony ze wsi. I jestem znim bardzo szczęśliwa. Żaden
        inny facet mnie tak nie szanował i niebył dla mnie taki dobry.
        A po ślubie zamieszkamy w mieście bo tutaj łatwiej o prace itp.
        Chociaż ja bym tam chętnie na wieś poszła mieszkać
    • tina1980 Re: ona z miasta a on ze wsi - czy to może się u 22.11.06, 12:18
      Może ja powiem jak jest u mnie. Ja pochodzę z dużego miasta, mój mąż ze wsi.
      Nigdy nie powiedziałabym, że będe mieszkać na wsi, jednak stało się. Mój mąż
      twierdzi ze nie umiałby żyć w mieście. Ja natomiast za wsią też nie przepadam
      ale czego nie robi się z miłości. Dodatkowym argumentem jest fakt ze oboje nie
      pochodzimy z bogatych domów i nie stać nas było na zakup mieszkania czy domu.
      Tak więc zamieszkałam u teściów. Temat mieszkania z teściami zostawiam bo ....
      a zresztą nie pasuje do tego wątku. Mój małżonek jest bardzo inteligentnym,
      kulturalnym i ambitnym człowiekiem. Dzieciństwa nie miał łatwego bo mając
      rodziców zajmujących się rolnictwem nie mógł liczyć zbytnio na
      ich "zainteresowanie". Zresztą jest osobą która nie lubi prosić o pomoc, woli
      sam do wszystkiego dochodzić. Uważam ze to ze pochodzi ze wsi, uczył sie w
      wiejskiej szkole nie przeszkadza mu być bardzo watościowym człowiekiem. Wydaje
      mi się jednak ze ludzie ze wsi różnią się od tych z miasta, mają inne
      priorytety, inaczej myślą. Przykładem jest moja Teściowa. Za bardzo nie ma o
      czym z nia rozmawiać, jest monotematyczna, tylko: kury, kaczki, świniobicie
      itp. Nie chce mówić ze to coś złego ale wciąz tylko o tym ... bez przesady. Do
      fryziera zaczęła chodzi dopiero od niedawna (chyba też pod natchnieniem mojej
      mamy, która to może nie wydaje majątku na siebie ale dba zeby jakoś wyglądać),
      do tej pory szczygł ja mąż. Po co tracić pieniądze jak i tak ubierze się czapke
      a zresztą do kur... to jej słowa. Kuzynka meża za płotem tylko po podstawówce.
      Nie czuje potrzeby dalszego kształcenia. Może to ze mój mąż jest taki jaki jest
      zawdzięcza temu ze w wieku lat 20 wyjechał do szkoły wojskowej do dużego
      miasta. Myśle ze róznice miedzy nami polegają głównie na odmiennych
      charakterach a nie pochodzeniu. Można być prostakiem i ze wsi i z miasta.
      Jestem młodą mężatką ale myśle ze takie związku sa mozliwe. My mamy jedak
      komfortową sytuacje bo nikt nas nie zmusza do uprawiania roli czy zajmowania
      się kurkami i kaczkami. Oboje tego nie lubimy, więc nie ma problemu.
    • jaszczurzyca a co to za wielkie różnice 23.11.06, 08:00
      a jak myślisz, czy wychowanie miejskie gwarantuje tylko udane małżeństwo???
Pełna wersja