ola_alex1
08.12.06, 08:38
W naszym miasteczku dwa saloniki do najbliższego z prawdziwego zdarzenia
kilometrów dzieści. panie w jednym i drugim mają takie same warunki umów, to
znaczy suknia po ślubie musi być przyniesiona przed praniem, żeby mogły
zobaczyć "szkody", za każde zabrudzenie płaci się dodatkową "karę", niby mają
b. duży wybór, ale kto o tym nie wie, to może skończyć się tym, że płaci się
na koniec całą sume jak za nową suknię

Tak miała moja koleżanka, która
gdzieś chlapnęła winem i podobno "nie zeszło", choć gdy przyjechała niby
obejrzeć, czy jej "karę" zwrócą, mieli zwrócić, gdyby zeszło, al mówi, że
suknia wyglądała jakby w ogóle przed jej ponownym przyjazdem nie była prana i
w sumie wyszło ją to jak za nową suknię (ok 2700), choć przed wypożyczeniem
płaci się 50 %. Ściągają prawie każda suknię z każdej kolekcji (chyba mają
jakies umowy z innymi wypożyczalniami), ale może skończyć się tak, jakby
kupowało nową bez możliwości odsprzedania

czy w innych salonach jest
inaczej?? Ze względu na pracę jeszcze nie byłam " w wielkim mieście". Aha -
nawet za zerwanie pętelki przy trenie płaci się ok 150, 200 zł

( Nie można
wyprać we własnym zakresie, bo jest to równoznaczne z zerwaniem umowy i wtedy
nawet na drodze sądowej mogą żądać oprócz całej sumy za sukienkę niezależnie
od iloście wypożyczeń przed nami odszkodowania dla siebie. paranoja, ale mają
klientów, bo wybór iście europejski. Kto nie wie, a mało kto wie, jak jest
"po" daje się nabrać .Pozdrawiam