salony sukien ślubnych - warunki (jak było u Was?)

08.12.06, 08:38
W naszym miasteczku dwa saloniki do najbliższego z prawdziwego zdarzenia
kilometrów dzieści. panie w jednym i drugim mają takie same warunki umów, to
znaczy suknia po ślubie musi być przyniesiona przed praniem, żeby mogły
zobaczyć "szkody", za każde zabrudzenie płaci się dodatkową "karę", niby mają
b. duży wybór, ale kto o tym nie wie, to może skończyć się tym, że płaci się
na koniec całą sume jak za nową suknięsad Tak miała moja koleżanka, która
gdzieś chlapnęła winem i podobno "nie zeszło", choć gdy przyjechała niby
obejrzeć, czy jej "karę" zwrócą, mieli zwrócić, gdyby zeszło, al mówi, że
suknia wyglądała jakby w ogóle przed jej ponownym przyjazdem nie była prana i
w sumie wyszło ją to jak za nową suknię (ok 2700), choć przed wypożyczeniem
płaci się 50 %. Ściągają prawie każda suknię z każdej kolekcji (chyba mają
jakies umowy z innymi wypożyczalniami), ale może skończyć się tak, jakby
kupowało nową bez możliwości odsprzedaniasad czy w innych salonach jest
inaczej?? Ze względu na pracę jeszcze nie byłam " w wielkim mieście". Aha -
nawet za zerwanie pętelki przy trenie płaci się ok 150, 200 złsad( Nie można
wyprać we własnym zakresie, bo jest to równoznaczne z zerwaniem umowy i wtedy
nawet na drodze sądowej mogą żądać oprócz całej sumy za sukienkę niezależnie
od iloście wypożyczeń przed nami odszkodowania dla siebie. paranoja, ale mają
klientów, bo wybór iście europejski. Kto nie wie, a mało kto wie, jak jest
"po" daje się nabrać .Pozdrawiam
    • inkageo Re: salony sukien ślubnych - warunki (jak było u 08.12.06, 10:21
      Kiepskie warunki i za duży stres. Jeżeli nie chcesz nowej sukni to kup używaną,
      zobacz ile pięknych i markowych sukni jest na allegro:
      www.allegro.pl/5551_ubrania.html?order=t&view=gtext
      • ana_80 Re: salony sukien ślubnych - warunki (jak było u 08.12.06, 12:08
        Potwierdzam, tak jest w większości wypożyczalni (jak nie we wszystkich),
        dlatego ja zdecydowałam się na zakup sukni żeby zaoszczędzić sobie stresu.
        Teraz chcę ją sprzedać, ale salon zaproponował przyjęcie jej w komis za ... 1/4
        ceny (drugie tyle narzucą od siebie). No cóż, najpierw spróbuję sprzedać sama.
    • sisigma Re: salony sukien ślubnych - warunki (jak było u 05.02.07, 10:34
      Beznadziejnie i nieuczciwie. Nie wiem jak jeszcze będzie z moim wypożyczeniem,
      ale w mojej umowie jest tylko, że przyjmuja do zwrotu suknie bez uszkodzeń, z
      "normalnym zużyciem materiału" to znaczy, że moze być okurzona. Pytałam o to
      właśicielkę i powiedziała, że chodzi im o zabezpieczenie się tylko przed
      nieodwracalnymi defektami - rozdarcia ale nie na szwie, takich nie mozna usunąć
      bez śladu, trwałe plamy. O niemożliwości uprania nie było w ogóle mowy, nie ma
      tego w umowie. Zaznaczają, że kazda suknia jest wypożyczana tylko raz. To
      znaczy, że jest używana w sumie dwa razy - raz jak jest nowa, potem
      odsprzedawana do salonu z powrotem a potem raz wypożyczana. Po tym ponoć jej nie
      wypożyczają. Dla mnie to już bez znaczenia jak ją oddam, ale miło miec
      świadomość, że w tym samym stroju nie chodziło wcześniej pół miasta wink Gdyby za
      odprutą pętelkę czy kwiatek naliczano 200 złotych... chyba bym się nie
      zdecydowała. Aha, płacę za wszystko połowę normalnej ceny sukni, czyli w tym
      przypadku 1000.
Pełna wersja