Moi przyszli teściowie - problem...

15.12.06, 14:04
Jestem z moim facetem od 2 lat, mieszkamy razem, ślub planujemy w
przyszłości,bez dat i deklaracji na razie... Nie mogę ułozyć sobie relacji z
jego rodzicami, oni chyba ani mnie lubią, ani nie lubią, ot, nie zauważają.
Mieszkają 500km od nas,więc bywają rzadko,syn jest ich ukochanym oczkiem w
głowie,wszystko,co zrobi jest genialne,dzwonią do niego kilka razy
dziennie,oczywiście na komórkę.Do mnie jego mama zadzwoniła może raz, w
sprawie prezentu dla syna.

Kiedy przyjeżdżają,albo my u nich jesteśmy,rozmawiają wyłącznie z
nim,"ważne,że Tomek przyjechał","jak ci się, Tomuś, jechało","zrobiłam
kurczaczka, wiem,że lubisz".Jego mama jeszcze sobie przypomina czasami o
zasadach savoir-vivre,tata w ogole sie do mnie nie zwraca,ani do mnie,ani do
NAS.

Jak słyszę: "Tomek, jaki masz piekny regał", "Tomek, a jaki będziesz miał
kolor ścian, bo tak bym chciała, żebyś się dobrze czuł", to mi się coś skręca
w środku.

Mój chłopak wyprowadził się z domu zaraz po studiach, od lat nie mieszka
nawet w tym samym mieście. Ja się z domu rodzinnego wyprowadziłam niespełna
rok temu, to była dla mnie rewolucja, dla moich rodziców tym bardziej, a oni
jakoś potrafią mówić: "Wy" i mieć kontakt z moim facetem.

Nie chcę do moich "teściów" jechać na Święta. To nie jest mój dom, ani nie
czuję się tam dobrze. W sumie - to jak piąte koło u wozu.
    • k.mat Re: Moi przyszli teściowie - problem... 15.12.06, 14:15
      to przykre ale niestety nie odosobnione zjawisko sad

      jeśli nie chcesz do nich jechać i z nimi spędzać Święta to nie jedz, a
      przynajmniej nie na całe (może tylko na 2 dzień Świąt?) piszesz, że macie dobry
      kontakt z Twoimi rodzicami, może to z nimi spędzicie wigilię? zawsze możecie
      zpędzić ten czas tylko we dwoje/ze znajomymi/na nartach czy innym wyjeździe smile

      powodzenia
      • k.mat Re: Moi przyszli teściowie - problem... 15.12.06, 14:16
        spędzić
    • marsupilami25 Re: Moi przyszli teściowie - problem... 15.12.06, 14:36
      Dziewczyno, poczytaj wątek o toksycznych teściach i zastanów się w co się
      pakujesz. Pozdrawiam.
      • jola.pedagogspoleczny Re: Moi przyszli teściowie - problem... 15.12.06, 14:42
        Pytanie za 100 punktów: Czy Twój partner ma rodzeństwo? Jeśli tak, to którym
        dzieckiem jest i jakie były jego relacje z rodzicami jak z nimi mieszkał i
        jakie były relacje jego rodzeństwa z rodzicami?
        Aaaaaa- I czy Ty masz rodzeństwo i która jesteś w kolejności i jakie relacje?
        PS To chyba jednak kilka pytań za 100 punktów, ale jeśli możesz, to odpowiedz.
    • nionczka Re: Moi przyszli teściowie - problem... 15.12.06, 14:46
      Nie zazdroszcze. Moja kolezanka z liceum jezdzila do dziadków tylko z mama bo
      NIGDY nie rozmawiali z jej tata. Olewali go jakby ni istnial. Byli od poczatku
      przeciwni zwiazkowi. Wlasciwie bez powodu, takie widzimisie. Nawet jak sie
      pobrali, mieli dwojke dzieci i minelo 20 lat. Tak sie nie da zyc. Szczegolnie
      trudno bedzie kiedy beda dzieci.
      • armstrong82 Re: Moi przyszli teściowie - problem... 15.12.06, 15:00
        Szczerze współczuje.Ciężko mi sobie wyobrazić taką sytuację.Byłoby mi okropnie przykro.Ale wiem, że nie starałabym się im przypodobać tylko uciełabym wszelkie kontakty.Mój przyszły mąż jest jedynakiem, póki co(a znamy sie ponad 6 lat) nie ujawniało się to w postaci wady.Znajomi często żarują, żebym się jeszcze zastanowiła co robię.
        Fakt, przyszła teściowa jest lekko nadopiekuńcza, ale nie tylko w stosunku do Niego, ale też do mnie.Często jest to bardzo miłe.

    • ladyblue1 Re: Moi przyszli teściowie - problem... 15.12.06, 16:07
      Mój chłopak ma 28 lat i siostrę, starszą o 3 lata. Wyprowadziła się z domu
      zaraz na początku studiów,mimo że studiowała w tym samym mieście. Nie mogła się
      z nimi dogadać, ojciec maxymalnie wymagający (teraz spuścił z tonu), matka
      nadopiekuńcza.

      Ja mam 23 lata i młodszą siostrę, licealistkę. Ja raczej nie sprawiałam
      kłopotów, byłam świetną uczennicą, a rok temu skończyłam praktykowanie smile i
      zaczęłam zarabiać na tyle dobrze, że mogłam sobie pozwolić na uniezależnienie
      od rodziców. Nie było mi z nimi źle, ot, pępowina uwierała, no i chciałam
      mieszkać z moim facetem.
      • jola.pedagogspoleczny Re: Moi przyszli teściowie - problem... 15.12.06, 19:08
        Pytałam o Wasz wiek i o rodzeństwo, bo to często (choć nie zawsze) wiąże się z
        postawami rodziców.
        U Twojego partnera wychodzi klasyczny syndrom nadopiekuńczości rodziców w
        stosunku do najmłodszego dziecka (podobnie jest u jedynaków). Choć jest już
        dorosły, to jest nadal ich najmłodszym, za którego czują się odpowiedzialni.
        Jego starsza siostra już wiele lat temu się wyprowadziła, więc nie mają na kogo
        przelać swoich uczuć (bez niegą poczują się niepotrzebni). Ty jesteś ich
        wrogiem, bo sprawiasz, że ich ,,malutki synek'' staje się ,,dorosłym
        mężczyzną'', a tym samym uniezależnia się od nich.
        Za to Ty jesteś najstarszą córką i Twoi rodzice reagują zupełnie inaczej, bo
        chociaż odejście z domu najstarszego dziecka jest najbardziej bolesne dla
        rodziców (kończy się pewien etap), to mają jeszcze ,,pocieszkę'' w postaci
        młodszych dzieci, dla których muszą się jeszcze starać i które są jeszcze od
        nich zależne (a po kilkudziesięciu latach życia w rodzinie: rodzice+dzieci,
        trudno się przestawić na rodzinę składającą się tylko z pary małżeńskiej).
    • agnrek Re: Moi przyszli teściowie - problem... 15.12.06, 16:09
      A to dopiero żmija z tej Twojej teściowej! Musisz któregoś dnia zebrać się na
      odwagę i powiedzieć, że WASZ regał jest ładny, Wy planujecie taki kolor ścian i
      spytaj, co mamusia na to smile Narzeczony niech robi to samo.
    • ladyblue1 Re: Moi przyszli teściowie - problem... 15.12.06, 16:26
      Nie wiem, czy to wynika ze złośliwości, czy z maksymalnego skupienia na nim
      (moim facecie). Chyba to drugie.

      "Teściowej" nie zamykają się usta, tak że trudno coś wtrącić. A ja... zamykam
      się w sobie trochę. A on ma żal, że nie jestem serdeczna. To prawda, on
      podejmuje tematy "na mój temat", że ja to zrobiłam, czy tamto, oni go podejmują
      entuzjastycznie przez 10 sekund (dla niego, mam wrażenie) i sytuacja wraca do
      normy, to znaczy nie rozmawiają z nami, a z nim.

      "Teściowa" ostatnio, chyba po interwencji swego syna, przeprosiła mnie za
      ostatnie teksty o regale i scianach. "Bo to tak trudno sie przyzwyczaić". Do
      czego? Do uprzejmości zwykłej? Po 10 minutach - "Tomuś, a zasłonki jakie byś
      chciał".

      Albo obiad. Przyjechali, zrobiłam - wyciągam rzeczy z lodówki, a "teściowa"
      szepcze: "Po co się męczyłaś, ja wszystko przywiozłam". Miałam na końcu języka -
      nasz dom, ja gotuję i przyjmuję, a jak chcecie zjeść w SWOIM gronie SWOJE
      ulubione menu, to ja wychodzę.
      • wrobelek0403 Re: Moi przyszli teściowie - problem... 16.12.06, 12:41
        moze trzeba byla tak powiedziec, ilez mozna sie starac, ze Cie zaakceptowali.
        Najwazniejsza jest e tym momencie postawa twojego przyszlego meza. Musi od razu
        reagowac, inaczej dupa.
    • magdusinska Re: Moi przyszli teściowie - problem... 16.12.06, 14:12
      Chłop powinien z mamusia porozmawiać twardo. Oni nie traktują Cię normalnie.
      Może dlatego, że nie jesteś jeszcze w rodzinie? Ale na moje oko to oni nigdy się
      nie zmienią i mąż nie zauważy problemu. Zastanów się, bo rzeczywiście możesz do
      końca życia byc tą obok. Ja bym chłopu powiedziała to co nam tutaj piszesz i
      zażądała rozwiązania tematu z mamusią.
    • czarodziejkakubusia Re: Moi przyszli teściowie - problem... 16.12.06, 14:33
      Musicie mieć swoją autonomię.Tomek musi(!) zawsze stac po twojej stronie idbać o
      to,abyś ty się dobrze czuła.Pamiętaj-autonomia,inaczej stosunku z teściami są w
      stanie zniszczyć nawet najlepszy związek,o czym nie raz się słyszy.Nie poradzisz
      sobie sama z tym,więc ważne,aby Tomek cię zrozumiał i abyście zaczęli oboje nad
      tym pracować.Nie jesteście małżeństwem,święta możecie spędzić osobno lub u
      twojej rodziny.Bardzo ci współczuję,bo sytuacja jest nieciekawa i nie fair wobec
      ciebie.Gdy dwoje ludzi chce stworzyć rodzinę,musi nauczyć się na nowo relacji-z
      teściami i z rodzicami,a partnera/partnerkę stawiać zawsze na ważniejszej
      pozycji.Porozmiawiaj z partnerem i spróbujcie powoli rozwiązywac tę sytuację,nim
      urośnie do rangi "ogromnego" problemu.Powodzenia!
    • nerri Re: Moi przyszli teściowie - problem... 16.12.06, 21:22
      Jakbym czytała o swoich przyszłych teściachsad( Najpierw próbowali mnie
      wykurzyć,wiecznie słyszałam jak narzkają P. na mnie i jak probują go
      przekonać,że nie powinien ze mną być.Teraz...zachowują się poprawnie...chociaż
      bardzo często mam wrażenie,że usiłują zachowywać się jakby P. mieszkał
      sam...bardzo mi przykrosadOstatnio poczułam się bardzo
      źle...przyjechali"doP.",wiedząc,że mnie nie będzie w domu...kupili synkowi
      wieszak do przedpokoju a w momencie kiedy wróciłam zebrali się i pojechali do
      domusad((

      Na szczęście moi rodzice mają też podobne podejście jak TwoismileZaakceptowali
      to,że jesteśmy razem...zwracają się do Nas przez Wy a nie Tysmile

      A na Święta jedziemy...wiem,że mojemu facetowi zależy aby tam być...chociaż na
      chwilke...i wiem,że chce żebym była tam z nimsmileA Wigilia u moich rodzicówsmile))
    • ladyblue1 Re: Moi przyszli teściowie - problem... 18.12.06, 13:55
      Albo sprawa "prowiantu" - kiedyś mama mojego faceta przywoziła mu wszystko, nie
      tylko zapas kotletów na tydzień, ale i firanki, ręczniki i takie tam. Teraz ja
      to trochę stopuję - zresztą on, przygnieciony nadmiarem dóbr, zrzucił na
      mnie "negocjacje". Ale mimo moich delikatnych odmów: "jest nas tylko dwoje, nie
      zjemy tylu kotletów, mamy zapchany zamrażalnik", lądujemy z siatami różnych
      rzeczy.

      Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy ja powinnam "stopować" tę matczyną
      hojność - ona tego tak naprawdę nie przywozi dla mnie... tylko dla synka.
      Ale to ja mam lodówkę pełną rzeczy, które potem wyrzucam...
    • ladyblue1 Re: Moi przyszli teściowie-może ja się czepiam?! 18.12.06, 14:03
      Po weekendzie i scysji na ten temat z moim facetem myślę sobie tak: może ja się
      czepiam? W końcu to - już - starsi ludzie, i tak się nie zmienią. Nie sprawiają
      mi przykrości rozmyślnie, po prostu są maksymalnie skoncentrowani na synu. Może
      puszczać to mimo uszu?

      Moi rodzice też potrafią być trudni, to znaczy mój facet bywa świadkiem jakichś
      scysji między nimi lub nimi a mną (nic poważnego, ot, jak w każdej rodzinie).
      Zawsze był w stosunku do nich bardzo grzeczny, miły, wczoraj cały dzień
      niespodziewanie poświęcił pomaganiu im (nagły wypadek - zachował się wspaniale,
      i to bez "dziękuję" na koniec, ale on to uznał za naturalne, w rodzinie się nie
      dziekuje za oczywistości). Ale jemu jest łatwiej - ma z nimi częsty kontakt,
      dobrze go znają, lubią, szanują, zawsze jest "wy", niepokoją się, jak
      przyjeżdżam w odwiedziny sama.

      Dlaczego ja nie umiem się poczuć "rodziną" z jego rodzicami? Wychodzę na
      niepotrafiącą chodzić na kompromisy jędzę.
    • sakis Re: Moi przyszli teściowie - problem... 18.12.06, 15:01
      hehe, ja mam bardzo podobną sytuację (różnica jest taka, że obydwoje jesteśmy z
      Wwy i częściej się widujemy z jego rodzicami)- nie będę opisywac, bo nie ma po
      co - tak samo mnie traktują - widzą tylko swojego synka, a już jesteśmy
      zaręczenismileteż tylko z nim rozmawiają,pomimo że przychodzimy do nich we dwoje
      od 2 latsmileja po prostu unikam ich towarzystwa, a święta absolutnie mnie nie
      obliguja do tego, bym tam się pojawiła. trudno - skoro nie potrafią się
      zachować, to ich stratasmile
    • nerri Re: Moi przyszli teściowie - problem... 18.12.06, 15:59
      Ja też nie czuję się jak w rodzinie u rodziców mojego nie-mężasad Zawsze jestem
      spięta i nie potrafie sie rozluźnićsadI co tu dużo mówić czuję się nieproszona,a
      czasem wręcz jak przysłowiowe "piąte koło u wozu"...
      Dużo lepiej jest u jego chrzestnego.Bardzo lubie tam jeździć i naprawdę dużo
      lepiej i swobodniej się tam czuje...smile

      Mój nie-mąż mówi mi,że mam się nie przejmować,bo to on mnie kocha i on chce ze
      mną być a oni jak im na nim zależy to pogodzą się z tym,że jest ze mną...tylko
      mi jest tak strasznie przykro...
      • ladyblue1 Re: Moi przyszli teściowie - problem... 18.12.06, 16:10
        nerri napisała:
        > Mój nie-mąż mówi mi,że mam się nie przejmować,bo to on mnie kocha i on chce
        ze
        > mną być a oni jak im na nim zależy to pogodzą się z tym,że jest ze
        mną...tylko
        > mi jest tak strasznie przykro...

        Ja też to słyszę, ale jest mi wtedy jeszcze bardziej przykro - nie jest fajnie,
        jeśli ktoś "godzi się" z naszym istnieniem. Myślę, że mimo wszystko jesteś w
        trudniejszej sytuacji niż ja - mnie nikt UMYŚLNIE nie pomija, ani nie robi mi
        przykrości, aż czasem sama myślę, że się czepiam.

        A jak sądzicie, na ile to jest kwestia "tradycyjności" naszych przyszłych
        teściów? Może im jest się trudno, trudniej, niż nam się wydaje, pogodzić z tym,
        że ich dzieci żyją z kimś bez ślubu? Może byłabym zauważaną i szanowaną ŻONĄ, a
        nie jakąś tam "dziewczyną"?

        Nie wiem tylko, czy mam ochotę na eksperyment smile
        • nerri Re: Moi przyszli teściowie - problem... 19.12.06, 11:13
          Heh...myślę,że to nie to.Po prostu mama mojego faceta musi się pogodzić z
          tym,że P. nie mieszka już z nimi(jak pisałam z pewnych względów nie brała
          takiej opcji pod uwagę)

          Napewno jest lepiej niż było na początku...wtedy czułam sie tam jak wróg
          publiczny numer jeden:/Jesteśmy ze sobą już trzy lata,mieskamy półtora i jego
          rodzice troszeczkę zaczynają zmieniać podejście...może troszkę wpływ czasu,może
          też troszke tego,że ja się staram...
          A jego chrzestny jest bardziej "konserwatywny" niż jego rodzice...więc to
          raczej o "kocią łapę" nie chodziwink
Pełna wersja