panienka_z
15.12.06, 20:11
Mam doła przedślubnego

Radość z zaręczyn trawała miesiąc...do momentu gdy mój narzeczony kompletnie
stracił zainteresowanie ślubem.
W sumie załatwilismy juz sporo rzeczy (np.kościół, salę), ale jakoś wszystko
utknęło w martwym punkcie.
Nie wspomina o kursie małżeńskim, nie interesują go zaproszenia, kurs tańca
tak samo, miesiąc temu mieliśmy spisać umowę z zespołem...
Ostatnio zapytałam czy pomoże mi w wyborze sukni. Nie chce. Uważa że to bzdura...
od pięciu lat jeździmy na święta do moich rodziców (700km), do tej pory
bardzo mu sie podobało, a teraz waha się czy jechać...
Gdy próbuję z nim o tym rozmawiać, nie ma nic do powiedzenia, sprawia wrażenie
jakby nie chciało mu się nawet słuchać...
może przesadzam, ale to mnie przytłacza. Wszystko muszę robić sama.
Czy tylko ja tak mam?
Wydawało mi się że go znam, że będzie inaczej
A może dramatyzuję?
Nie wiem juz co myśleć, tym bardziej nie wiem co robić...
Może forum to kiepskie miejsce na takie zwierzenia, ale nie mam się do kogo
zwrócić...Wszyscy myślą że jest kolorowo
Myślałam, że to będzie radosny czas, ale entuzjazm diabli wzięli...
pozdrawiam