załamka przed ślubem....

15.12.06, 20:11
Mam doła przedślubnego sad
Radość z zaręczyn trawała miesiąc...do momentu gdy mój narzeczony kompletnie
stracił zainteresowanie ślubem.

W sumie załatwilismy juz sporo rzeczy (np.kościół, salę), ale jakoś wszystko
utknęło w martwym punkcie.

Nie wspomina o kursie małżeńskim, nie interesują go zaproszenia, kurs tańca
tak samo, miesiąc temu mieliśmy spisać umowę z zespołem...
Ostatnio zapytałam czy pomoże mi w wyborze sukni. Nie chce. Uważa że to bzdura...

od pięciu lat jeździmy na święta do moich rodziców (700km), do tej pory
bardzo mu sie podobało, a teraz waha się czy jechać...

Gdy próbuję z nim o tym rozmawiać, nie ma nic do powiedzenia, sprawia wrażenie
jakby nie chciało mu się nawet słuchać...

może przesadzam, ale to mnie przytłacza. Wszystko muszę robić sama.

Czy tylko ja tak mam?
Wydawało mi się że go znam, że będzie inaczej
A może dramatyzuję?
Nie wiem juz co myśleć, tym bardziej nie wiem co robić...

Może forum to kiepskie miejsce na takie zwierzenia, ale nie mam się do kogo
zwrócić...Wszyscy myślą że jest kolorowo

Myślałam, że to będzie radosny czas, ale entuzjazm diabli wzięli...

pozdrawiam
    • patina3 Re: załamka przed ślubem.... 15.12.06, 20:19
      nie martw sie za bardzo - niektórzy faceci tak mają smile
      a czy próbowałaś powiedzieć mu na spokojnie to co napisałaś w poście? dokładnie
      w ten sposób? że czujesz że mu nie zalezy na organizacji wesela?

      nie napisałaś tego wprost ale czuje jakoś że masz obawy czy mu nie przestalo
      zalezeć na slubie. mylę się czy nie?

      może to byc przedślubna depresja, może takie podejście jak u wielu innych
      narzeczonych (poczytaj posty wiele dziewczyn pisało o dokładnie takiej samej
      sytuacji!) a może czegoś sie boi a może nie zdaje sobie sprawę ile trwa
      organizacja wesela i mysli że za wcześnie i dlatego nie chce mu sie angazować?

      Porozmawiaj z nim na spokojnie. Na pewno się sprawa wyjaśni.
      Poza tym nie bierz wszystkiego na siebie. A jeśli nie zauważysz poprawy, to po
      prostu staraj sie sprawiać wrażenie zupełnie nie zainteresowanej tematem. Może
      facet myśli że juz jesteś "zaklepana" to po co sie starać smile)))

      • folavril Re: załamka przed ślubem.... 15.12.06, 21:21
        ja też tak mam...
        • napolnoc Re: załamka przed ślubem.... 15.12.06, 21:38
          Niestety, od czasu entuzjastycznych zareczyn do czasu wspanialego slubu jest
          dluga i meczaca droga. Niektorzy ludzie wyjatkowo zle sobie radza z zalatwianiem
          jakichkolwiek spraw urzedowych, wola sie wycofac, poczekac az ktos inny za nich
          to zrobi. Ja powiem szczerze, ze tez z niechecia poddaje sie tym wszystkim
          formalnym i urzedowym procedurom, one skutecznie potrafia zniechecic nawet
          najbardziej rozentuzjamowana pare smile
          Nos do gory, spisac plan i sie go trzymac.
          No i wrzucic na luz smile Polowa t.zw. powaznych problemow, to tylko histeria Panny
          Mlodejj tongue_out
          • nantu Re: załamka przed ślubem.... 15.12.06, 21:45
            nic sie nie martw, brak zaangazowania pana mlodego w organizowanie slubu i
            wesela to chyba norma...u nas jest tak, ze to ja proponuje kilka wariantow,
            pytam mojego Ł. o zdanie(co mu sie podoba a co nie)i wtedy wspolnie
            wybieramy.Jakbym czekala,ze to moj narzeczony zaproponuje zebysmy zapisali sie
            na kurs tanca, tudziez na nauki malzenskie, czekalabym tak jeszcze z pare
            dobrych lat..oni juz tak majawink wez wszystko w swoje rece i staraj sie go jakos
            w to angazowacwink a suknie przeciez mozesz wybrac z mama/siostra/przyjaciloka i
            zaskoczys swojego faceta w dniu slubu!!!
    • panienka_z Re: załamka przed ślubem.... 15.12.06, 23:24
      Dziękuję za odpowiedzi, przede wszystkim za życzliwość smile
      hmmm chyba brakuje mi troche dystansu
      jeszcze raz dzięki i pozdrawiam
    • inkageo Re: załamka przed ślubem.... 16.12.06, 11:07
      Dziewczyny trochę mnie dziwi, że tak bagatelizujecie tą sprawę... Wg mnie
      wymaga wnikliwego zbadania, a nie tłumaczenia, że "faceci tacy są"...
      Zastanówcie się co to mogłoby oznaczać, gdybyśmy my zachowywały się tak jak
      narzeczony autorki wątku...
      • a.bc Re: załamka przed ślubem.... 16.12.06, 11:18
        Odpuść mu na chwilkę- niech się zajmie swoimi sprawami
        Przecież ciągle nie można rozmawiac o ślubie...
      • olera24 Re: załamka przed ślubem.... 16.12.06, 15:06
        inkageo, masz farta po prostu. Mój choc generalnie do rany przyłóz w wielu
        sprawach, to w kwestii kompletnego niangażowania się w przygotowania
        ślubno-weselne doprowadzał mnie do ostateczności. Musiałam wyluzowac bo inaczej
        chyba bym oszalała. Jego wkład ograniczył sie do kupienia wódki i garnituru...
        • inkageo Re: załamka przed ślubem.... 16.12.06, 21:22
          Wiesz olero, nie chodzi mi tylko o brak zaangażowania w przygotowania ślubne,
          tu jest chyba głębszy problem. Autorka pisze, że narzeczony waha się czy
          spędzić z nią Święta u jej rodziców, chociaż nigdy wcześniej nie rezygnował z
          tego wyjazdu. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni i wróci do normy.
    • czarodziejkakubusia Re: załamka przed ślubem.... 16.12.06, 14:43
      Oj nie ty jedna przeżywasz taki czas.My raz zaczęliśmy,potem coś się psuło i
      ucichło.2-3 miesiące później ruszyliśmy pełną parą,razem.Ale tez wiele musiałam
      sama.A bo ja to lepiej zrobię,a bo on nie wiem wstydzi się czy co?Sali
      szukaliśmy razem,ale już nauki i poradnia-tylko na mojej głowie.Suknia też na
      mojej.Niekiedy oni tak mają.Byle nie za bardzo.Pogadaj z nim szczerze.
      • epox123 Re: załamka przed ślubem.... 16.12.06, 15:18
        Jedyne co moge Ci doradzić,to szczera rozmowa,ja miałam ostatnio takie
        zwątpienie w to wszystko,tzn.zastanawiałam się czy ja naprwde tego chce,bo
        jeden dzień miałam na nie innego dnia na tak,porozmawiałam o tym z moim
        przyszłym mężem,porozmawiałam też z moim przyjacielem,dałam sobie trochę czasu
        i wydaje mi się,że stało się tak dlatego,że się przestraszyłam.Może Twój
        narzeczony też się przestraszył,a może nie jest gotowy na ten krok,poprostu
        usiądź i z nim spokojnie porozmawiaj.
        • czarnulka1984sty Re: załamka przed ślubem.... 17.12.06, 17:00
          hmm no cóz nie wiem co ci powiedziec bo kazdy powinien podejmowac decyzje takie
          ktore uwaza za dobre. Ja mialam identyczna sytuacje obiecywal zareczyny 2 lata
          pozniej slub ciagle byl za rok w koncu powiedzialam albo tak albo siak. I
          ustalilismy po 5 latach bycia ze soba date slubu na 2007 rok oczywiscie bardzo
          niechetnie no ale wolal to nic mnie stracic. Ale wszystko bylo na mojej glowie
          sale znalazlam z rodzicami z nim pojechalam zaliczke zaplacic, orkiestra, foto
          video wszystko na mojej glowie a na pytanie ze moze by sie w cos zaangazowal
          zeby znalazl kamerzyste to mowil ok ale mozna bylo czekac miesiacami i nic.MOja
          cierpliwosc sie wyczerpala zerwalam z nim ślub odwolalam, nie spotykalismy sie
          ponad miesiac strasznie bylo mi ciezko jemu tez ale myslalam ze jesli to nie
          da mu nic do zrozumienia to juz nic nie pomoze z drugiej strony wiedzialam ze
          mnie kocha ale boi sie odpowiedzialnosci dlatego unika slubu. Dzis jestesmy
          znow razem tym razem on sie stara sam planuje kiedy pojedziemy cos poszukac i
          slub przelozylismy na 2008 rok tym razem oboje tego chcemy...
    • diplomatica Re: załamka przed ślubem.... 18.12.06, 12:29
      a u nas
      misiek zajmuje sie takze organizacja
      nawet bardziej niz ja
      to nie jest kwestia tego ze chlopy takie sa
    • pink75 Re: załamka przed ślubem.... 18.12.06, 13:18
      A jak mówisz dzisiaj/jutro/w sobotę załatwiamy to i to, to przyjmuje do
      wiadomości i da się nim "zarządzać"?
      Jeśli tak, to po prostu ten typ tak ma i ja bym się nie przejmowała.
      Co do suknii - czy na inne ciuchowe zakupy chodzi z Tobą chętnie czy nie lubi w
      ogóle oglądać szmat?
    • mynia_pynia Re: załamka przed ślubem.... 18.12.06, 13:46
      Powiem tak, jak ja zaczełam się zachowywać obojętnie wobec nie męża to
      oznaczało że przestaje mi zależeć.
      I tak było, po kilku latach razem (6) nagle się wypaliło, skończyło.
      Nie mam ochoty usłyszeć po kilku latach, że to mi zależało na ślubie, obecnie
      wolę konkubinat ja nie wspomne o ślubie.
    • kate21.07.07 załamka przed ślubem.... 21.12.06, 19:11
      Panienko, faceci tacy są! (przeczytałam tylko jeden wpis o dużym zaangażowaniu
      faceta). Mojemu nie chciało sie do kościoła jechać, na podpisywaniu umowy z
      zespołem niemalże kimał, bo po imprezie byliśmy i wszystko ja zaatwiałam, na
      wybieranie sukni na pewno go nie zaproszęsmile bo łażenie z nim po sklepach za
      samą bluzką to koszmarsmile)), na kurs tańca zapiszę nas sama a jego tylko
      poinformuję o pierwszym spotkaniusmile, ale znajdę równiez takie rzeczy, ktore
      bedzie musial on sam zrobic- np. wybranie zaproszen w internecie- to pozostawie
      jego decyzji i oboje bedziemy zadowoleni.
      Wiecej zrozumienia dla tej płci smile)))))
      • inkageo Re: załamka przed ślubem.... 21.12.06, 19:29
        Rzecz w tym, że nie można mężczyzn postrzegać jako "upośledzonej" części
        społeczeństwa, której należy się wyrozumiałość, gdy wykazuje się jawnym
        lenistwem. Dlaczego tylko my mamy się wszystkim zajmować i cieszyć, że nam w
        tym przynajmniej nie przeszkadzająwink Jak im pokażemy, że wszystkim chcemy się
        zajmować same, to później cała masa spraw będzie tylko na naszej głowie..
        Rezerwacja wakacyjnego wyjazdu, remont domu, przegląd auta, wybór szkoły dla
        dziecka.. Takie zachowanie przed ślubem może być ostrzeżeniem.. Trudno być z
        człowiekiem, który wykazuje się całkowitą obojętnością w sprawach dla nas
        ważnych.
        • kate21.07.07 Re: załamka przed ślubem.... 21.12.06, 19:43
          Inkageo, problem jest wtedy kiedy prosisz kilka razy swojego mężczyznę o
          zrobienie czegoś, o pomoc w czymś, a on nic albo powie ze nie chce mu sie ze
          nie ma ochoty.
          Ja kiedy poprosze o cos mojego to on to zrobi, a kiedy poczuje brak
          zaangazowania z jego strony to mu o tym powiem. Jesli wtedy wykaze sie
          obojetnoscia i lenistwem to sie pogniewamsmile))
          Ale ogolnie ucze sie patrzec na wiele rzeczy z przymruzeniem oka i mam nadzieje
          ze nie bede co chwila przezywala jak niektore forumowiczki, ze narzeczony nie
          chce pomoc wybrac koloru wstazek do bukietu ślubnego, że mówi że mu wszystko
          jedno czy beda ziemniaki potluczone czy całe (bo mu naprawde to obojętne) albo
          ze chce kupic obraczki za 500 zlotych a nie za 600 smile)))
          • inkageo Re: załamka przed ślubem.... 21.12.06, 20:23
            Mądrze piszesz Katesmilesmilesmile
    • gioseppe Re: załamka przed ślubem.... 21.12.06, 20:34
      mój lowelas ma identycznie

      ale ja przywykłam ...faceci tak mają - niestety niektórzy z większym nasileniem
      tego braku zainteresowania

      co nie zmienia faktu, że się przykro robi smile
    • zanahorka Re: załamka przed ślubem.... 22.12.06, 09:43
      Nie tylko ty tak masz smile
      Myślę, że niektórzy poprostu tak mają smile Nam np. zostało do ślubu 5 m-cy a nie
      mamy jeszcze zarezerwowanego terminu w kościele - za każdym razem jak wracamy z
      pracy proponuję, żebyśmy podjechali do kościoła zarezerwować termin to
      słyszę "eeeeee tam" i jedziemy do domu smile i tak od trzech miesięcy.
      Zresztą mnie też już tak nie rajcują przygotowania tego wszystkiego bo jestem
      pesymistką i cały czas mam czarną wizję przed oczami - a to, że orkiestra
      nawali, a to że jedzenie będzie zimne, a to że będę wyglądać w sukni ślubnej
      jak oponka Michelin (jak ktoś nie wie o co chodzi to zapraszam tutaj:
      Michelin
      smile)) Na początku godzinami oglądałam różne strony ślubne, szukałam sali,
      orkiestry i przeczytałam chyba wszystki fora a teraz już mi się nie chce.
      Ale mimo wszystko jakoś pcham to do przodu smile Teraz czeka mnie koszmar z
      zapisaniem nas na kurs tańca i za cholerę nie mogę się zabrać do poszukania
      jakiejś rozsądnej szkoły.
      Nie przejmuj się i nie licz na to, że Twój facet będzie się emocjonował każdą
      rzeczą związaną ze ślubem bo nie będzie. Takie jest życie i tacy są faceci.
      Pozdrawiam serdecznie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja