Negatywne wzorce z domu rodzinnego

17.12.06, 15:30
Zastanawiam się jak to jest z ludźmi, którzy w przeszłości byli świadkami
złych relacji między swoimi rodzicami. Na ile takie osoby są zdolne do tego by
nie powtarzać błędów swoich przodków (rodziców)? Od czego to zależy i czy taki
człowiek ma szansę na to by być szczęśliwym w małżeństwie i dać szczęście
drugiej osobie?
    • monikke2 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 17.12.06, 17:37
      Myślę, że tak.

      Są ludzie, którzy wychowując się przy tch złych wzorcach (niejednokrotnie
      cierpiąc) - zrobią wszystko, aby wspólne życie małżeńskie potem rodzicielskie
      było inne. Znam kilka osób, u których to się potwierdza.

      monia
    • arwen8 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 17.12.06, 18:00
      Jest to możliwe, jeśli taka osoba UŚWIADOMI sobie, jaki wpływ miało małżeństwo
      jej rodziców na jej rozwój/problemy/charakter/lęki. Jeśli negatywne przeżycia
      związane z małżeństwem rodziców zostaną zrozumiane i POTĘPIONE, to można z
      wielkim sukcesem budować własny związek. Natomiast, jeśli krzywdy, wyrządzone
      przez nieudane małżeństwo rodziców zostaną zrozumiane i
      USPRAWIEDLIWIONE/WYBACZONE, wtedy powtórzymy dokładnie te same błędy, zamienimy
      się we własnych rodziców, lub wylądujemy w chorym związku.
      • litorija Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 17.12.06, 22:15
        To, że ktoś jest w stanie wybaczyć takim rodzicom uważam, że jest dla tej osoby
        wielkim szczęściem. Przebaczenie nie jest w żadnym razie tożsame z
        usprawiedliwieniem. Wydaje mi się, że naturalne i najbardziej bezpieczne dla
        przyszlego związku takiej osoby (odpowiedzialnych) jest późne wchodzenie w związki
        • arwen8 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 17.12.06, 22:38
          litorija napisała:

          > Przebaczenie nie jest w żadnym razie tożsame z usprawiedliwieniem.

          Przebaczenie pewnych krzywd nie jest możliwe bez usprawiedliwienia sprawcy
          takiej krzywdy i jest bardzo szkodliwe. O wiele zdrowsze jest świadome
          osądzenie i potępienie krzywdzących czynów takiej osoby.

          Przykład A: Dziewczynka jest notorycznie molestowana i gwałcona przez ojca...
          Wybacza mu i kocha go nadal, bo jest jej ojcem i na pewno "dobrze jej życzył".
          Żyje ze swoim wypartym bólem całe życie, nieświadomie kieruje swoją wypartą
          nienawiść do ojca na osoby trzecie lub na siebie samą. Choruje (fizycznie lub
          psychicznie) i nie może znaleźć prawdziwych przyczyn swoich dolegliwość. Uważa
          się za osobe kochająca wszystkich. Mówi o sobie (i inni o niej), że nie ma w
          niej nienawiści i że dawno już wybaczyła ojcu... Kiedy
          mąż/dziadek/wujek/znajomy/etc. molestuje jej własna córkę wychodzi z pokoju,
          udaje, że nic się nie stało, że o niczym nie wie. TAKIE są rzeczywiste
          skutki "wybaczenia".

          Przykład B: Dziewczynka jest notorycznie molestowana i gwałcona przez ojca...
          NIE wybacza mu, nie zapomina swojego bólu i upokorzenia. Jest świadoma tego, co
          się stało, potępia czyny ojca, dlatego nigdy nie dopuści by jej własnej córce
          stała się podobna krzywda. Kieruje swoją słuszną nienawiść do ojca, a więc nie
          wyżywa się na mężu, swoich dzieciach, czy sobie samej. Jest zdrowa psychicznie
          i fizycznie. Nie utrzymuje kontaktów z ojcem i nie żałuje swojej decyzji.

          Oczywiście, jest to przykład drastyczny, ale najlepiej ilustruje problem
          bezwzględnego "wybaczenia".
          • promyczek_k Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 20.12.06, 22:11
            Albo dziewczynka nie wybacza i nienawidzi wszystkich mężczyzn, bo się ich boi.
            Ty jakimś psychologiem jesteś, czy jak? Bardzo kategorycznie wyrażasz opinie.
            Spotkałaś kiedyś kobietę, która notorycznie gwałcona w dzieciństwie oskarżała o
            zło tylko tego, co gwałcił, a resztę facetów traktowała sprawiedliwie i z
            przyjaźnią?
      • beata2802 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 21.12.06, 10:20
        Jest to możliwe, jeśli taka osoba UŚWIADOMI sobie, jaki wpływ miało małżeństwo
        > jej rodziców na jej rozwój/problemy/charakter/lęki. Jeśli negatywne przeżycia
        > związane z małżeństwem rodziców zostaną zrozumiane i POTĘPIONE, to można z
        > wielkim sukcesem budować własny związek. Natomiast, jeśli krzywdy, wyrządzone
        > przez nieudane małżeństwo rodziców zostaną zrozumiane i
        > USPRAWIEDLIWIONE/WYBACZONE, wtedy powtórzymy dokładnie te same błędy,
        zamienimy
        >
        > się we własnych rodziców, lub wylądujemy w chorym związku.

        Nie sądzę, aby potępianie albo wybaczanie było w ogóle możliwe wobec rodziców.
        Jestem bardzo zaskoczona doborem słów. Zniesmaczona.

        Rodziców trzeba szanować za to, że dali nam życie i nas utzymywali, wychowali -
        na pewno najlepiej jak tylko umieli. I nie należy wtrącać się w sprawy między
        mamą i tatą.

        A swój związek i swoją osobowość kształtować świadomie - żeby nie wpaść w
        koleiny wyrobione przez kogoś innego - np właśnie przez rodziców.
        • mayagaramond Negatywne wzorce z domu rodzinnego 21.12.06, 10:29
          beata2802 napisała:

          > Nie sądzę, aby potępianie albo wybaczanie było w ogóle możliwe wobec rodziców.
          > Jestem bardzo zaskoczona doborem słów. Zniesmaczona.

          a dlaczego? Jesli ojciec bil matke i molestowal dzieci to tez nalezy go szanowac???
          >
          > Rodziców trzeba szanować za to, że dali nam życie i nas utzymywali, wychowali
          > na pewno najlepiej jak tylko umieli.

          niektorzy nie bardzo umieli..., niektorzy zajmowali sie bardziej soba niz dziecmi

          I nie należy wtrącać się w sprawy między
          > mamą i tatą.

          Nikt sie nie wtraca. Nie chodzi o wychowywanie rodzicow tylko o "przejrzenie na
          oczy". I tak np. jesli matka z ojcem wiecznie darli koty i klocili sie przy
          najmniejszej drobnostce to trzeba umiec dostrzec, ze tak nie musi byc. A wierz
          mi sa dzieci, ktore nie wiedza, ze mozna ze soba inaczej rozmawiac.

          > A swój związek i swoją osobowość kształtować świadomie - żeby nie wpaść w
          > koleiny wyrobione przez kogoś innego - np właśnie przez rodziców.

          Wlasnie najpierw trzeba sobie uswiadmomic, co rodzice robili nie tak.
          • beata2802 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 23.12.06, 21:16
            > > Rodziców trzeba szanować za to, że dali nam życie i nas utzymywali, wycho
            > > wali na pewno najlepiej jak tylko umieli.

            > niektorzy nie bardzo umieli..., niektorzy zajmowali sie bardziej soba niz
            dziecmi

            Tak czy owak, byli najlepszymi rodzicami, jakimi tylko mogli być.

            > > A swój związek i swoją osobowość kształtować świadomie - żeby nie wpaść w
            > > koleiny wyrobione przez kogoś innego - np właśnie przez rodziców.

            > Wlasnie najpierw trzeba sobie uswiadmomic, co rodzice robili nie tak.

            Moim zdaniem niekoniecznie.
        • arwen8 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 21.12.06, 16:05
          beata2802 napisała:

          > Nie sądzę, aby potępianie albo wybaczanie było w ogóle możliwe wobec
          > rodziców.

          Możliwe, a wręcz wskazane. Wszak nie są bogami, lecz zwykłymi ludźmi.

          > Rodziców trzeba szanować za to, że dali nam życie i nas utzymywali,
          > wychowali - na pewno najlepiej jak tylko umieli.

          I to dokładnie jest myślenie osoby kompletnie uzależnionej od rodziców! Nie ma
          czegoś takiego jak bezwarunkowa miłość. Danie komuś życia, to stanowczo ZA MAŁO
          by za to tylko szanować. Alkoholicy, gwałciciele, narkomani, przestępcy,
          prostytutki też dają życie swoim dzieciom. Czy im też należy się bezwzględny
          szacunek? Według Ciebie tak, bo "dali życie". Szacunek należy się TYLKO tym
          rodzicom, którzy sami potrafili uszanować swoje dziecko, a nie tylko je
          bezmyślnie spłodzić.

          > I nie należy wtrącać się w sprawy między mamą i tatą.

          A w którym miejscu była mowa o wtrącanie się w ich sprawy? Powinniśmy natomiast
          wtrącać się w sprawy między SOBĄ a RODZICAMI. A to już zupełnie inna kwestia.
          • beata2802 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 23.12.06, 21:12
            > I to dokładnie jest myślenie osoby kompletnie uzależnionej od rodziców!

            A kto nie jest? Gdyby nie oni, mnie by nie było na świecie, więc moja zależność
            od nich bezsprzecznie istnieje.

            > Danie komuś życia, to stanowczo ZA MAŁO
            > by za to tylko szanować. Alkoholicy, gwałciciele, narkomani, przestępcy,
            > prostytutki też dają życie swoim dzieciom.

            Nikt nie każe ich podziwiać ani naśladować (sznować ich sposobu życia), ale
            szacunek dla rodziców za to, ze dali nam zycie moim zdaniem jest obowiązkowy.
            Niezależnie, czy było to z miłości i po ślubie, czy w wyniku gwałtu.

            > > I nie należy wtrącać się w sprawy między mamą i tatą.
            >
            > A w którym miejscu była mowa o wtrącanie się w ich sprawy?

            Mam na myśli, że nie powinno się oceniać swoich rodziców. Lepiej zająć się
            swoim życie tak, aby było dobre.
            • arwen8 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 23.12.06, 23:08
              beata2802 napisała:

              > A kto nie jest? Gdyby nie oni, mnie by nie było na świecie, więc moja
              > zależność od nich bezsprzecznie istnieje

              Uwierz mi, JEST wiele osób, którym udało się uwolnić z chorej zależności i
              którzy utrzymują ZDROWE stosunki z rodzicami, bez cienia zależności. Są też
              tacy, którzy uwolnili się i NIE utrzymują kontaktów z rodzicami i też są
              szczęśliwi i wolni. Być może nie do końca zrozumiałaś na czym polega CHORA
              zależność?

              > Niezależnie, czy było to z miłości i po ślubie, czy w wyniku gwałtu.

              Napisałaś STRASZNĄ rzecz. Czyli, nawet gdybyś wiedziała, że Twój "ojciec"
              zgwałcił Twoją matkę, to mimo wszystko kochałabyś go za to? Nie zastanawiając
              się nawet nad tym, jak wielką krzywdę wyrządził Twojej matce? Byłabyś mu
              wdzięczna, bo przecież "dał Ci życie"? A później poparłabyś ustawę, która
              zabrania aborcji kobietom zgwałconym... Widzisz, jak wszystko jest połączone?
              Dziecko, które urodziło się w wyniku gwałtu i które nigdy nie
              potępiło "rodziciela" za jego czyn, w wieku dorosłym będzie traktować przemoc
              jak coś naturalnego, wręcz będzie ją popierać lub stosować. Cóż za piękna
              perspektywa...

              > Mam na myśli, że nie powinno się oceniać swoich rodziców. Lepiej zająć się
              > swoim życie tak, aby było dobre.

              POWINNO się oceniać rodziców, tak samo, jak oceniasz każdego innego człowieka.
              Tym bardziej, jeśli wyrządzili Ci krzywdę. Powinno się o tym mówić. Nie
              będziesz w stanie zająć się swoim życiem i nie będzi eono do końca dobre, jeśli
              nie uświadomisz sobie pewnych spraw z dzieciństwa. Nie uświadomione, wyparte
              sprawy będą powracać w Twoich relacjach z innymi lub w Twoim własnym stosunku
              do siebie samej.
              • beata2802 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 26.12.06, 13:02
                Wydaje mi się, że piszemy z dwóch różnych perspektyw.
                Ja nie piszę o kochaniu [często nieznanego sobie] ojca, ktory np. zgwałcił
                matkę na dyskotece, tylko piszę o tym, że w takim przypadku mimo wszystko ten
                człowiek jest ojcem, a nie "ojcem". Każdy ma dwoje rodziców i udawanie, ze
                czyjaś matka jest wiatropylna nie jest OK dla dziecka.

                Dotąd pisałyśmy o zależności od rodziców, a teraz zmodyfikowałaś to i piszesz o
                chorej zależności od rodziców. Zgadzam się z tym, ze dzieci w odpowiednim
                czasie powinny odejść z domu rodzinnego i zacząc życie na własny rachunek.
                • arwen8 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 26.12.06, 13:42
                  Mowa była o BEZWZGLĘDNYM szacunku dla rodziców (tylko za to, że dali nam
                  życie), który propagujesz. I to jest właśnie chore. I z takiego myslenia
                  właśnie powstaje chora zależność od rodziców. Zastanów się...
    • mb800 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 18.12.06, 09:54

      A ja znam osobę która wychowała się w domu gdzie ojciec był panem i władcą. To
      on trzymał kasę w domu, psychicznie i fizycznie znęcał się nad żoną. Nawet
      kiedyś ta osoba uderzyła swojego ojca jak zobaczył że ten bije matkę - sama
      widziałam to czasami na własne oczy, nic się stary facet nie krępował. I co ta
      osoba całe 10 lat (tyle z nim byłam w związku) powtarzał że nigdy nie będzie
      taki jak jego ojcie, nigdy, bronił matkę ale w stosunku do mnie zachowywał się
      dokładnie tak jak jego ojciec do matki.

      • arwen8 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 18.12.06, 14:00
        mb800 napisała:

        > ta osoba całe 10 lat (tyle z nim byłam w związku) powtarzał że nigdy nie
        > będzie taki jak jego ojcie, nigdy, bronił matkę ale w stosunku do mnie
        > zachowywał się dokładnie tak jak jego ojciec do matki.

        Alez to jest OCZYWISTE! Ten człowiek tak naprawdę nie potępił świadomie swojego
        ojca, nie uświadomił sobie całej krzywdy, która jemu i matce wyrządził ojciec.
        Być może nawet znalazł usprawiedliwienie dla ojca i wybaczył mu. I właśnie
        dlatego zaczął sam zachowywać się podobnie. ZAWSZE zamieniamy się w naszych
        rodziców, jeśli nie potepimy świadomie krzywdy, którą nam wyrządzili. Jak
        myślisz, dlaczego tyle rodziców z pokolenia na pokolenie bije ("niewinny" klaps
        to też bicie) swoje dzieci? Dokładnie z tego samego powodu! Ponieważ nie uznali
        świadomie, że bicie, które dostawali w dzieciństwie było krzywdzące, było
        zbrodnią przeciwko nim. Wręcz przeciwnie, tacy ludzie mówią, że "wyszło im to
        na dobre" i dlatego też biją własne dzieci.

        A przecież to błędne koło MOŻNA przerwać!

        • litorija Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 18.12.06, 17:11
          a ja z uporem maniaka twierdzę, że: przebaczenie to jedno a usprawiedliweienie
          to drugie. Tak naprawdę uważam, że nieszczęściem jest gdy człowiek żyje przez
          całe życie w poczuciu krzywdy, której kiedyś doznał (skutkiem tego są rozmaite
          choroby, depresja, rozmaite blokady w kontakcie z drugą osobą). Przebaczenie
          jest działaniem skierowanym przede wszystkim do osoby, która przebacza i
          przynosi pokój w jej sercu. Natomiast przebaczenie nie jest tożsame z
          zapomnieniem. Przebaczam człowiekowi, ale nie usprawiedliwiam jego czynów. Wiem
          że mój facet miał despotycznego ojca (już nie żyje), mój ojciec w przeszłości
          też był typem lekkiego tyrana (obecnie zmiękłsmile. Wiadome zatem, że nasze matki
          nie żyły w związkach partnerskich. Co do bicia to agresja rodzi we mnie agresję,
          gdyby mój facet mnie kiedyś uderzył, zostawiłabym go bez słowa.
          • promyczek_k Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 20.12.06, 22:13
            Zgadzam się, można przebaczyć i ciągle zdawać sobie sprawę, że coś było złe, nie
            do usprawiedliwienia. Powiem więcej, najczęściej tak właśnie jest, gdy
            wybaczamy. Gdyby czyn był usprawiedliwiony, nie były by juz co przebaczać
            • beata2802 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 21.12.06, 10:30
              Hola hola!
              Aby wybaczenie bylo mozliwe potrzebne sa szczere przeprosiny oraz
              zadośćuczynienie.
              • promyczek_k Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 21.12.06, 14:51
                A nie, to jasne, bez przeprosin to nie ma o czym mówić smile
                O zadośćuczynienie już bym się spierała, wtedy przebaczenie nie do końca jest
                bezinteresowne wink
        • beata2802 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 21.12.06, 10:27
          > A przecież to błędne koło MOŻNA przerwać!

          Tak, z tym się zgodzę: można przerwać, ale nie jest to łatwe. Wiele na ten
          temat napisał Bert Hellinger - właściwie to całe swoje życie poświęcił
          udoskonalaniem metod przerywania tego błędnego koła.

          Byłam na warsztatach jego metody i jestem zachwycona.

          www.hellinger.pl
    • ozi29 Re: 18.12.06, 17:43
      Nieoszukujmy sie ale osoby z "takich domow" chocby nie wiem jak sie starały to
      czesto, mowie czesto , co nie znaczy, iz zawsze, powielaja niestety błedy
      swoich rodzicówcrying
      • lucyfire "z takich domow" 20.12.06, 11:39
        ozi29 napisała:

        > Nieoszukujmy sie ale osoby z "takich domow" chocby nie wiem jak sie starały to
        > czesto, mowie czesto , co nie znaczy, iz zawsze, powielaja niestety błedy
        > swoich rodzicówcrying


        Ozi mam wrazenie, ze ci "takich domow" to dla Ciebie jak tredowaci. A przeciez
        pracujesz w branzy... Ha, jestem z rozbitej rodziny - rozwod po niecalym roku
        malzenstwa. Z ojcem kontakty byly sporadyczne, nie interesowal sie. Ze swietnie
        zapowiadajacego sie sportowca zrobil sie alkoholik. Moja mama, po kilku
        nieudanych zwiazkach, tez wpadla w nalog. Wychowywali mnie dziadkowie, a raczej
        babcia, bo dziadek zmarl.
        Rodzice byli dla mnie antywzorcami. Moja matka to znakomity przyklad osoby,
        ktorej uroda zniszczyla zycie.
        A ja, nie tak ladna jak matka, ale za to chorobliwie ambitna. Skonczylam za
        granica studia, mam prace. Mam super chlopaka, ktory pochodzi ze szczesliwej
        rodziny, gdzie je sie razem obiady i kolacje, chodzi na niedzielne spacery i
        wyjezdza razem na urlop (mam na mysli rodzicow i dzieci).
        I niestety takich jak ja znam dosc sporo, w liceum wiekszosc ojcow moich
        kolezanek miala problemy z alkoholem, niezaleznie od wyksztalcenia i stanu konta.
        • ozi29 Re: "z takich domow" 20.12.06, 18:58
          i tu sie mylisz Moja droga...
          "takich domow" jak widzisz napisałam w cudzysłowiu, mysle, ze wiesz, co on
          oznacza...
          I nie traktuje ich jak tredndowatych!!!!!!!!
        • ozi29 Re: "z takich domow" 20.12.06, 19:00
          lucyfire napisała:
          > A ja, nie tak ladna jak matka, ale za to chorobliwie ambitna. Skonczylam za
          > granica studia, mam prace. Mam super chlopaka, ktory pochodzi ze szczesliwej
          > rodziny,

          No to akurat jestes przykładem na to, iz nie zawsze tak jest, ale tak tez
          napisałam powyzej...
    • mada.d.n Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 18.12.06, 20:04
      wydaje mi się, że to zależy od tego, w jakim stopniu rozumiemy przyczynę
      niepoeowdzenia związku naszych rodziców.
      moi rozwiedli się, jak byłam już prawie dorosła, ale nigdy nie było między nimi
      dobrze; parę ostatnich lat byli małżeństwem tylko dlatego, żebyśmy my (moje
      sostry i ja) miały pełną "rodzinę", choć nie mozna nazwać tego rodziną.
      zdaję sobie sprawę, że przyczyną ich rozsatnia byłą niezgodność charakterów,
      niedopasowanie, zwłaszcze w kwiestii planów i celów życiowych (dla taty -
      rodzina, dla mamy - kariera zawodowa), dlatego nie boję się, że nie potrafię
      stworzyć związku z moim mężczyzną. jest we mnie pewien lęk, ale takowy jest
      chyba w każdym z nas - nigdy nie wiadomo, co przyniesie nam życie. wiem, że to
      czy będę umiała stworzyć związek, zależy tylko ode mnie, mojego podejścia i
      chęci zrozumienia drugiej strony - a tego u moich rodziców zabrakło


      jeszcze dużo czasu...
      Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
      jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
    • greene3 Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 18.12.06, 20:15
      wszystko zależy od nas - nie od rodziców. Pewnie, że łatwiej buduje się związek
      mając w głowie doskonałe przykłady z własnych domów. Ale nawet przy złych
      wzorcach, jesteśmy w stanie budować wspaniałe rodziny. Ważne jest uświadamianie
      sowbie (wspólne) jaki dom chcemy stworzyć i częste rozmawianie o tym. Każdy
      element, w którym się nie zgadzamy trzeba przegadać - kto i dlaczego jest w
      stanie akceptować to, z czym się nie zgadza. Czego nie wolno akceptować.
      Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Szczera. Bez wyrzutów, z akceptacją. I
      już! Nie jest łatwo żyć razem ale warto poświęcać dużo uwagi aby związek dawał
      nam szczęście. Inaczej nic nie miałoby sensu.
      • litorija Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 18.12.06, 23:39
        greene3 - dzięki za piękne i mądre słowa. Co do rozmów to są one ważne, ale
        pewnych zdarzeń nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Marzenia, dyskusje to jedno,
        ale życie i szarość dnia to chyba czasem coś innego. Na pewno nie można się
        poddawać w walce o swoje szczęście. Tak ciekawie dziewczyny piszecie, że żałuję
        że nie znamy się osobiście smile)
        • adrian4u Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 26.12.06, 14:06
          hmmm...
          zna mnie pewnie tak czy siak większość z Was, więc trudno tu opisywać
          szczgóły...
          Moii rodzice są z sobą nie wiem czemu, jak miałem 5 lat prawie doszło do
          rozwodu, gdyby nie to, że dzieci kwiliły "gdzie jest tata", choć tata niczego
          pozytywnego w życiu nie wniósł.
          Oczywiście były wspólne spacery, wycieczki weekendowe itp. mnóstwo zdjęć,
          ukradziony z niechcianego miotu policyjny wilczur (lepszego psa do tej pory nie
          wyobrażam sobie), ale nawyki ojca i jego zachowania przesłaniały to wszystko.

          Teraz mam 31 lat. przez czas "dojrzałości" przeżyłem kilka związków, parę
          spier***m sam, inny czy dwa mi uciekły - "bo tak" - i co?
          I widzę, co starszy narobił mamuśce i nam, widzę, dokąd to prowadzi, wiem, jak
          może być, jeśli pojadę w tamtą stronę i wiem, jak może być, jeśli wybiorę inny
          kierunek.

          Teraz mam kochającą mnie kobietę - również po przejściach, ale innych,
          ścieraliśmy się i rozstawaliśmy kilka razy, ale oboje wiemy, czego chcemy -
          chcemy, by nasze dzieciaki za parę lat nigdy nie żałowały, że mają takich
          rodziców jak mysmile
          chcemy się kochać, chcemy być dla siebie najlepsi, chcemy wiele innnych
          rzeczy... i mimo, że to się czasem nie udaje, że popełniamy błędy, to jednak
          ciągle CHCEMY... wybaczamy sobie, akceptujemy siebie, i ciągle trwamy przy tym,
          by było lepiej...

          i to chyba będzie ostatni mój osobisty wywód na tym forum smilesmilesmile

          Pozdrawiam serdecznie wszystkich z "takich rodzin", pozdrawiam rozumiejących,
          pozdrawiam adwersarzy i "idealistów" - jeszcze się sami przejadą, choć tego nie
          życzę
          • litorija Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 26.12.06, 14:55
            Adrian - dzięki za wpis do tematu.

            Jak to jest ze zakałą związku jest przeważnie facet (ojciec, mąż)? Osobiście
            bardzo boję się tego by nie powtórzyć relacji jakie panują między moimi
            rodzicami i przeraża mnie myśl że moj facet może okazać się typem podobnym do
            mojego ojca.. wiem że to brzmi strasznie ale moim zdaniem moi rodzice przez brak
            szacunku dla siebie oraz przez egoizm, despotyzm i okrucieństwo mojego ojca
            zatruli sobie zwiazek i życie..
            • adrian4u Re: Negatywne wzorce z domu rodzinnego 26.12.06, 23:06
              jest i tak, że matka - ale postrzeganie wypadków jak i prawo w ghm... Polsce
              faworyzuje matki....
              Nie ma na to recepty, jest tylko nadzieja...
              Owszem, ojciec tyran to rzecz oklepana, ale nikt nie powie złego słowa
              na "mamusię"... one też rozwalają związki i też potrafią niszczyć rodzin jak
              nikt... że o dzieciach mzmusi nie wspomnę...
Pełna wersja