przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie)

26.12.06, 23:03
Dziewczyny, poradzcie.
Jest mi strasznie przykro i nie wiem, jak sie mam zachowac. Sytuacja jest
bardzo skomplikowana i w sumie sama juz jestem nieobiektywna.

Po pierwsze: moj slub odbedzie sie na poczatku lutego 2007 w Ameryce
Poludniowej (co wyglada egzotycznie, ale w naszej sytuacji takie nie jest)
Zaczne od poczatku - ja mam 27 lat, moj narzeczony: 29. Znamy sie od 5 lat,
dwa lata temu przyjechalam do niego do Francji i zamieszkalismy razem. On jest
latynosem wychowanym w Paryzu.
Miedzy nami wszystko uklada sie bardzo dobrze, w ciagu dwoch lat mieszkania
razem poznalismy sie dobrze i bylibysmy zupelnie szczesliwi, gdyby nie ogromny
problem z moja rodzina.

Wczesniej moi rodzice mieli okazje spedzic z moim narzeczonym duzo czasu
(stwarzalam takie okazje za kazdym razem kiedy byl u mnie w Polsce, bo
wiedzialam, ze moga byc problemy). Poznali go wiec i zaakceptowali (nie jest
to tylko moja opinia, sami o tym mowia i powtarzaja to caly czas).
Po dwoch latach ciaglego jezdzenia zdecydowalam sie zamieszkac z nim, byla to
bardzo trudna decyzja, bo w Krakowie mialam calkiem niezla prace, przyjaciol,
dodatkowe zajecia i ogolnie sympatyczne zycie.

Moi rodzice sa bardzo tradycyjni i dogmatycznie katoliccy. Ja tez uwazam sie
za katoliczke, ale chyba bardziej otwarta na swiat. Mysle, ze slub bez
mieszkania ze soba wczesniej byl mozliwy dawno temu, kiedy znalo sie cala
rodzine narzeczonego do pieciu pokolen wstecz, a on sam mieszkal w sasiedniej
wiosce wink
Te czasy, jak dla mnie, minely, a ja sama nie moglabym wyjechac do innego
kraju i byc zupelnie zalezna od przyszlego meza nie znajac go z codziennego
zycia. Jak dla mnie - logiczne.
Dla moich rodzicow ta decyzja to byl skandal. Jak moge mieszkac z kims bez
slubu?!?!
Przed wyjazdem rozmawialismy bardzo duzo na ten temat i mimo ze na ogol mam
dosyc choleryczny charakter, wysililam moja cierpliwosc i cala dobra wole na
jaka bylo mnie stac. Bylam dyplomatyczna i delikatna, staralam sie zrozumiec
argumenty moich rodzicow.
Oni natomiast wcale nie starali sie mnie zrozumiec. Moj ojciec jest domowym
despota i wszystkie rozmowy z nim konczyly sie jego powtarzaniem jak zdarta
plyta: "chce zebyscie najpierw wzieli slub".
Moja mama nie ma wlasnego zdania i we wszystkim slucha ojca.

Pierwsze tygodnie we Francji byly dla mnie bardzo ciezkie. Z D. od poczatku
bylo cudownie, ale moi przyjaciele sa daleko, nie znalam wtedy jezyka,
zrezygnowalam z satysfakcjonujacej pracy, a na dodatek moj ojciec dzwonil do
mnie i nie chcial rozmawiac o niczym innym, tylko powtarzal: "kiedy wezmiecie
slub?".
W koncu kiedy mialam troche gorszy dzien nie moglam sie kontrolowac i
powiedzialam dosyc ostro, ze mam dosc jego podejscia i ze jest to wylacznie
nasza decyzja. On na to, ze w takim razie mam wiecej nie pokazywac sie w domu
rodzinnym. I od tego czasu nie odzywa sie do mnie w ogole.
Probowalam nawiazac kontakt, ale na maile nie odpowiada, jesli on odbierze
telefon, to sie rozlacza, a jesli mama ze mna rozmawia, to musi konczyc kiedy
on wchodzi do domu.

Z tym sie juz w sumie pogodzilam. Przykre to, ale mam swoje zycie, a za
problemy emocjonalne mojego ojca nie odpowiadam.

Problem jest taki: nasz slub zorganizowalismy w ameryce i cala moja rodzina
teraz uwaza, ze ich odrzucam, ze jestem egoistka itd itp...

Na slub przyjezdza moja kuzynka z chlopakiem (ciesze sie niesamowicie) i moja
przyjaciolka. Moja mama miala przyjechac, ale tydzien temu powiedziala mi, ze
w koncu podjela decyzje, ze nie przyjedzie. Wiem, ze to pod wplywem ojca, ale
chyba nie tylko, wydaje mi sie, ze jej sie po prostu nie chce.

Jest mi strasznie przykro. Strasznie...
Wiem, ze to daleko i ze drogo, ale zaproponowalam mojej mamie kupno biletu,
wiec nie chodzi o pieniadze. Poza tym moja rodzina nie narzeka na braki
finansowe, a o naszych planach wiedzieli od ponad roku, wiec mieli czas na
zorganizowanie podrozy.
Dodatkowo, okolo rok temu moja siostra wziela slub polaczony z tradycyjnym
polskim weselem, ktory zorganizowali w 100% nasi rodzice. Kosz biletu na nasz
slub nie jest nawet 1/4 ceny tamtego wesela, a na miejscu maja juz wszystko
zapewnione (za wiekszosc rzeczy placimy my, z pomoca rodzicow D.)
Przez to tez czuje, ze to niesprawiedliwe i ze moi rodzice zachowuja sie okropnie.

Opisuje ta historie, bo chcialabym, zebyscie powiedzialy mi, co o tym
sadzicie. Ja nie jestem obiektywna, a naprawde chce wiedziec co zrobilam zle.
Teraz zostaje jeszcze miesiac do wesela i nie wiem... moze powinnam zadzwonic
do rodzicow (wiem, ze jesli by chcieli, mogliby jeszcze przyjechac)? Sprobowac
ich jeszcze przekonac?
Poza tym moja mama chce utrzymywac "przyjacielskie" kontakty, a ja przy tym
wszystkim naprawde nie mam na to ochoty. I oczywiscie to moja wina, ze nie
opowiadam jej o wszystkich przygotowaniach do wesela, ze nie jestem jej
"przyjaciolka"...
Jestem zagubiona w tym wszystkim i czuje sie beznadziejnie.
Co o tym myslicie?
    • aniaf222 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 26.12.06, 23:21
      czesc,rozumiem cie wiem,ze ci przykro .powiedz rodzica,ze slub jest dla ciebie
      bardzo wazny i ze nie wyobrazaszsobie by ich nie bylo wytlumacz rodzica,co oni
      by zrobili w twojej sytuacjii i powiedz,ze mieszkanie przed slubem nie wplynelo
      negaztwnie na wasz zwiazek tym bardziej go umocnilo bo teraz jestes pewna ze
      jest to facet z ktorym chcesz spedzic reszte zycia i ze nie nalezy unosic sie
      honorem i duma bo slub bierze sie raz i jak oni to przemysla to juz taka
      sytuacja sie nie powtorzy a macie byc przeciez rodzina.mow im
      spokojnie ,wysluchaj i nie naciskaj powiedz im o swoich obawach albo napisz im
      maila dlugiego i pisz o uczuciach a nie o faktach pozdrawiam i mam nadzieje,ze
      jakos sie wam ulozy pomietaj czasem musi byc gorzej by pozniej bylo lepiej
      • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 10:04
        Aniaf, masz racje, ja jestem pewna, ze chce spedzic z moim D reszte zycia i te
        trudnosci tylko nauczyly nas jak mamy sobie pomagac nawzajem.

        Trudno mi jest jeszcze raz prosic rodzicow, zeby przyjechali. Ja z moja mama
        uzylam juz chyba wszystkich argumentow i w sumie czuje sie oszukana - powtarzala
        mi, ze sie waha, ale ze prawie na pewno przyjedzie. No i dopiero przed swietami
        powiedziala mi, ze jednak nie i ze nie chce o tym wiecej rozmawiac, bo czuje sie
        zle.
        Ok, ona czuje sie zle, rozumiem, a ja? Jak mam sie czuc? sad
    • barabasia2 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 26.12.06, 23:34
      Hmmm, jakbym widziała moje opowiadanie...tylko, że ja nie wyjechałam do innego
      kraju a do innego miasta...
      Sytuacja w domu mojego narzeczonego nie była ciekawa, wiec przeprowadził się do
      mnie...własciwie u mnie spędzał każdy dzien, tylko na noc musiał wracać do domu,
      bo co powiedzą ludzie. Dla moich rodziców (katolików) nie licza się własne
      dzieci, tylko opinia, co powiedza inni, jak sie dowiedza, ze córka mieszka przed
      slubem. Oczywiscie narzeczony był w moim domu potrzebny, do zrobienia wszelkich
      remontów, naprawek, poprawek itp. ale oczywiscie nie mogł u mnie spać, bo to
      takie niekatolickie...Moj ojciec powiedział mi i mojemu narzeczonemu najgorsze
      rzeczy o jakich mogłam kiedykolwiek słyszeć i własciwie z powodu tego, że spał u
      mnie wyzwał mnie, uderzył, wiec sama wyszłam z domu...z jedną torbą...moja mama
      nawet nie zwróciła mu uwagi, bo faktycznie, budzi to odraze katolickiej rodziny
      takie spanie przed slubem. Wyzywanie i rekoczyny są jak najbardziej tolerowane,
      bo to normalne. Tak kiedys wychowywano...Moja mama powiedziała, ze ile razy bede
      spała przed slubem tyle razy spotka mnie nieszczęscie po ślubie (nie wiem, czy
      uczą tego na mszach w niedziele) i że spoczywa na mnie klatwa cudzołożnicy. Sama
      myślałam, ze takie czasy minęły, ale widac nie..wciaz jest to normalne.
      Wyprowadzilismy sie z narzeczonym do wynajmowanego mieszkanka. Pierwszy tydzien
      przespalismy na materacu, bo nie mielismy nic wiecej. Wyszłam z domu z jedna torbą.
      Moja mama powiedziała, że nie przyjdzie na moj ślub, bo zrujnowałam jej życie
      zamieszkując przed ślubem z chlopakiem (mam 25 lat). Powiedziała też, że teraz
      oni przeze mnie umrą, bo ja im niszczę życie swoim zachowaniem. A chciałam tylko
      aby przygarnęli mojego najdrozszego. Nawet nie mowie, ze wpychali sie w kazdą
      nasza rozmowę, kontrolowali wypłaty i mowili na którą mamy chodzić do koscioła...
      Wierze w Boga, ale i w dobro. Mieszkanie razem przed ślubem burzy się zreligią
      katolicką. A czy w religii ustalone jest, aby nakazywać drugim osobom życia
      według ich zasad.
      Przyszła mężatko, moja mama postępuje tak samo jak Twoja, bo boi się ojca. Ale
      wierz, że przyjedzie na ten ślub i bedzie blisko Ciebie, bo matki już takie są.
      Mam nadzieje, że nie zanudziłam nikogo moją historią.Pozdrowienia
      • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 10:01
        Jakbym czytala znowu sama siebie. Tylko ze w Twoim, Barabasia przypadku, chyba
        jest jeszcze gorzej.
        Doskonale Cie rozumiem, a za to rodzice nie rozumieja jak strasznie duzo
        przykrosci robia swoimi slowami.

        Dla mnie to jest ogromne obciazenie - zamiast cieszyc sie wspolnym zyciem mysle
        o tych wszystkich "klatwach" ktore wypowiedzieli moi rodzice. Twoi mowia, ze Cie
        spotkaja nieszczescia - co za bzdury! Jak mozna powiedziec cos takiego!
        Mam nadzieje, ze w to nie wierzysz... Chociaz ja sama wiem, jak mi jest trudno
        uwolnic sie od tego co mowia moi: ze jestem egoistyczna, ze ich odrzucam...

        Jak z kims o tym rozmawiam czasami, to zwykle mowi "twoi rodzice chca dobrze", a
        mi sie wydaje, ze oni juz przekroczyli jakas granice i dobro ich dziecka gdzies
        sie zgubilo. Wazniejsze jest to, co powiedza sasiedzi i znajomi sad
        • arwen8 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 18:42
          przyszla_mezatka napisała:

          > Jak z kims o tym rozmawiam czasami, to zwykle mowi "twoi rodzice chca
          > dobrze", a mi sie wydaje, ze oni juz przekroczyli jakas granice i dobro ich
          > dziecka gdzies sie zgubilo.

          Bardzo dobrze TOBIE się wydaje. Wsłuchaj się w swój wewnętrzny głos, głos
          swojego ciała, on najlepiej Ci powie. Nie słuchaj osób, które mówią Ci o
          bezwzględnym szacunku dla rodziców. Jak można szanować kogoś, kto ma Ciebie i
          Twoje szczęście/potrzeby głęboko gdzieś? W przypadku Twoich rodziców,
          ważniejszy jest szantaż, złamanie Ciebie i postawienie na swoim. To jest
          poprostu chore...
    • krolik_w_koronkach Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 01:44
      Współczuję trudnej sytuacji... Co tu dużo gadać, domowy tyran zawsze znajdzie
      sobie powód do tyranizowania reszty rodziny sad Znam takich ludzi z bliskiego
      (zbyt bliskiego) otoczenia i wiem, że cokolwiek zrobisz, i tak będzie źle.

      Jeśli bardzo zalezy ci na rodzinie, możesz przeciez podzielić ślub - cywilny
      tam, w AP, a kościelny w Polsce (lub odwrotnie). Tak zrobiła moja kuzynka,
      która mieszka w USA. Cywilny juz miała (tam), na kościelny wraca tu.

      Z czystej ciekawości - jakiej narodowości jest Twój przyszły mąż? Z
      wykształecenia jestem latynoamerykanistką i marzy mi się ślub w AP smile Ale mój
      narzeczony jest Polakiem, więc do AP możemy polecieć co najwyżej w podróż
      poślubną (ja jestem miłośniczką Peru). O ile starczy pieniązków...

      Pozdrawiam i nos do góry. Z rodziną to tylko na zdjęciu się dobrze wychodzi.
      Grunt, że kochacie się z Twoim latynoskiem i chcecie być razem.
      • nataluk Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 02:13
        smutne, że jest Ci przykro i że masz takie problemy. Rozumiem i Ciebie i Twoich
        rodziców. nie rozumiem mieszkania razem przed ślubem, więc tego nie pochwalam,
        a reszta ciężka. zależy dużo od tego jaki miałaś wcześniej kontakt z rodzicami.
        mówi się, że miłość jest najważniejsza, ale ja znam pare związków, które
        postawiły wszystko tylko na siebie i dobrze na tym nie wyszły niestety/
        • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 10:28
          Ja mysle, ze nad zwiazkiem trzeba pracowac i nie zamykac sie tylko i wylacznie w
          swoim swiecie.

          To nie ja stawiam warunki na jakich moi rodzice moga mnie odwiedzic, czy
          przyjechac na moj slub. Ja szanuje ich poglady, ale oni nie szanuja moich.

          Ja nie pochwalam NIEmieszkania ze soba przed slubem, ale gdyby kiedys moja corka
          (ktora kiedys moze bede miec wink powiedziala mi, ze najpierw bierze slub, a potem
          zamieszka ze swoim mezczyzna, to wiem jaka bylaby moja odpowiedz: "nie zgadzam
          sie z twoimi pogladami, ale zawsze jestes moja corka i jesli w ten sposob
          bedziesz szczesliwa, to rob jak chcesz".
          Czy to takie trudne?
      • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 09:56
        Kroliku w koronkach, chyba masz racje - w calym tym problemie chodzi mniej o
        religie katolicka, a raczej o chec tyranizowania rodziny przez mojego ojca sad
        Sluby juz podzielilismy - cywilny wzielismy w Paryzu, zeby moc byc ze wszystkimi
        przyjaciolmi, ktorzy tu mieszkaja. Wtedy moja mama mowila, ze na pewno
        przyjezdza na nasz slub koscielny, wiec nie przejmowalam sie za bardzo tym, ze
        moich rodzicow nie bedzie z nami w Paryzu.

        Moj Latino jest z Ekwadoru, z Quito, ale jest wychowany w Paryzu, wiec Peru mamy
        po sasiedzku wink Wcale Ci sie nie dziwie, ze jestes zafascynowana Am Pld, ja tez
        smile ale Latynosi stamtad sa jednak troche "machistas", wiec nie musisz zalowac,
        ze Twoj maz jest Polakiem wink
        Moj na szczescie jest wychowany w Europie, wiec ja nie musze za duzo tlumaczyc wink
        • mynia0 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 11:14
          wiesz, dorga przyszła meżatko, ja tak sobie czytam i widzę jakąś niespójność w
          tym, co piszesz...

          napisałas, że szanujesz poglądy rodziców ale oni nie szanują twoich. i wydaje
          mi się, ze się mijasz z prawda. jeśli szanujesz poglądy rodziców, to powinnaś
          rozumieć, dlaczego twój tata sprzeciwia się tej czy innej decyzji. a ty
          najwyraźniej nie rozumiesz . twój tata ma sprecyzowane poglądy / pal licho,
          jakie, bo to nie o to chodzi/. tobie się to nie podoba, postępujesz inaczej,
          więc z tym szanowaniem poglądów to ja bym się kłóciła. i jak sądzę - to jest
          kością niezgody między tobą a twoimi rodzicami. nie chodzi o tyranizowanie -
          sama pisałas, że zostałaś wychowana tak, a nie inaczej, więc ojciec próbuje
          powrócić cię na właściwą wg niego drogę. to jego prawo - jak kazdego rodzica.

          co możesz zrobić? no cóż - na odległość niewiele. możesz dzwonić, prosić,
          wysłać bilet dla obojga rodziców, prosić, żeby byli z tobą w najwazniejszym
          dniu twojego życia. ale decyzję rodzice podejmą sami. życzę ci powodzenia!
          • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 11:27
            Mynia, ale jaka niespojnosc?
            Szacunek dla cudzych pogladow nie oznacza pelna zgode. Np. rozumiem, ze ktos
            popiera LPR i ma do tego prawo, ale ja glosuje na inna partie, mimo calego
            mojego szacunku dla pogladow drugiej strony.
            W przypadku moich rodzicow, a bardziej ojca, polega to na tym, ze on stawia
            warunki mowiac mi: "nie chce cie widziec w domu rodzinnym dopoki nie wezmiesz
            slubu" (to ze slubem bylo dodane pozniej i powiedziala mi o tym moja siostra, na
            poczatuku po prostu mialam zakaz przyjezdzania do domu).

            Ja takich warunkow nie stawiam, zapraszam ich na wakacje do mnie, zapraszam ich
            na moj slub nie mowiac np. "mozesz przyjechac dopiero kiedy przestaniesz
            terroryzowac mame" (wybralam taki przyklad bo uwazam, ze sprawy sa podobnego
            kalibru).
            To, jak oni ukladaja sobie wspolne zycie, jakie maja poglady i jakie podejmuja
            decyzje to, wedlug mnie, ich sprawa. Ale moje zycie, moje poglady i moje decyzje
            sa przedmiotem szantazu ze strony mojego ojca - wie, ze chcialam przyjechac do
            domu, po to zeby miec szanse na normalna rozmowe z nimi, ale mialam tez tam
            jeszcze bardzo duzo moich rzeczy (co prawda powiedzieli mi, ze je juz wyrzucili,
            no ale ok, kupie sobie nowe ksiazki i cd, to tylko rzeczy...).

            Po prostu mam wrazenie, ze ta roznica pogladow jest wyolbrzymiona. Ja rozumiem,
            dlaczego moj ojciec sie sprzeciwia mieszkaniu bez slubu, to jest przeciwko
            religii, tradycji i opinii sasiadow wink Sa to rzeczy dla niego wazne i rozumiem
            to, nie wymagam teraz zeby nagle powiedzial, ze tak nie jest.
            Wydaje mi sie tylko, ze wiezy miedzy dziecmi i rodzicami powinny istniec
            niezaleznie od tego, czy roznimy sie pogladami czy nie.
            I po prostu czuje sie zupelnie odrzucona. I taka reakcja wydaje mi sie zbyt
            silna. I jest mi przykro.
            • barabasia2 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 11:47
              Tak bardzo Ci współczuje i wiem, jak się z tym gryziesz, bo przeżywam to samo.
              Chcesz być fair wobec wszystkich, tak jak ja chciałabym być, ale sie nie da.
              Nie chcesz zranić żadnej ze stron, szukasz kompromisu.
              W moim przypadku, moj ojciec ma swoje zasady i zastrasza nimi wszystkich,
              podobno mu wolno, bo jest bardzo chory a chorym się wybacza.
              Dziecko ma tak, że chce być jak najbliżej z rodzicami, choć poglądy mają różne.
              Być może Twoj ojciec zmięknie, kiedy zobaczy, że nie ma Cię obok i zrozumie, że
              czasami trzeba pojsc na rękę, żeby nie zatracić się w własnych postanowieniach.
              Bo przecież jesteście rodziną, najbliższą i szantażem się na pewno nie
              zbliżycie...
            • mynia0 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 12:07
              ja doskonale rozumiem, ze jest ci przykro, masz do tego pełne prawo, bo
              sytuacja jest cieżka i przykra.

              ale wg. mnie ta sprawa pogladów twojego ojca jest tak delikatna, że nie mozna
              mówić o szacunku dla jego poglądów i postępować przeciwnie. to mi się
              zwyczajnie kłóci. ale oczywiscie, masz prawo do własnych decyzji i własnych
              poglądów. wybrałaś tak, a nie inaczej, ale twój tata nie umie się z tym
              pogodzić. tak niestety bywa.

              zapraszasz go na ślub, więc niejako spełniasz jego warunek. rozmawiałś z nim w
              tym tonie, może to pomoze? jeśi masz mozliwość przyjazdu - przyjedź,
              porozmawiaj, przecież na pewno nie wyrzucą cie z domu. może i reakcja jest zbyt
              silna, ale cóż zrobić - teraz trzeba działać, a nie zastanawiać się , czy
              jesto ona przesadzona czy nie.
              • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 12:22
                Trzeba dzialac... Byc moze, ale ja nie wiem, co jeszcze moge zrobic. Nie chce
                "zebrac" o przyjazd rodzicow, chcialabym zeby to bylo naturalne.

                Rozmawialam z moja mama wielokrotnie, bo moj ojciec ze mna nie rozmawia (odklada
                telefon, nie odpisuje na listy) i rozmawialysmy o tym, ze ja rozumiem, ze chca
                mojego dobra, ze martwia sie o mnie i ze dla nich slub jest podstawa dobrego
                zwiazku, no wiec teraz skoro biore slub, to ich zyczenia sa spelnione i powinni
                sie cieszyc. Tylko ze jakos caly czas jest problem i chyba chodzi o to, ze w
                ogole osmielilam sie sprzeciwic domowemu tyranowi, czyli mojemu ojcu.
                On nie przyjmuje do wiadomosci, ze w ogole moga istniec ludzie, ktorzy mysla
                inaczej, no a jesli juz nalezy do nich jego corka, to koniec swiata!

                Nie moge pojechac teraz do Polski, wiec sila rzeczy wszystkie negocjacje musza
                sie odbywac przez telefon i przez maile, ale ja juz jestem tak zmeczona
                sytuacja, ze nawet nie chce mi sie do nich pisac sad
                Chyba musze sie pogodzic z tym, ze nie przyjada.

                Nie wiem tylko jak to zrobic.
    • misumi Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 11:58
      Nie przeczytałam żadnej od[powiedzi ale sama dam swoją.
      Pierwsze co to naprtawdę bardzo mi przykro - sytuacja jest przykra.
      Ale w tej sytuacji zachowałabym się jakojciec który ciągle do ciebie dzwonił
      pytając kiedy ślub.- Dzwoniłabym do nich ciągle i pytała kiedy przyjadą na ślub!
      Nie wyobrażam sobie ślubu bez rodziców, widzę że tobie tez trudno więc dume
      schowałabym w kieszeń i zamęczała ich telefonami a na koniec wysłała bilety.
      Pozdrawiam i mam nadzieje ze wszystko się ułoży
      • heather4 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 12:22
        moim zdaniem to twoj ojciec jest niekonsekwentny. chciał waszego ślubu - proszę
        bardzo, bierzecie ślub. myślę, że on doskonale wie, że już nie zmieni - raz, że
        przeszłości, bo w końcu mieszkaliście przed ślubem bez jego pozwolenia (sic!),
        dwa - nie zmieni twoich poglądów w tym względzie. Jedyne co może uczynić to
        zepsuć wam uroczystość, zarządzając, że nie pojawi się na niej twoja najbliższa
        rodzina..I myślę, że ty też nie zmienisz już swoich rodziców. Ojciec w końcu
        postępuje konsekwentnie - po co ma się zjawiać na twoim ślubie, skoro nie
        akceptuje tego co robisz.
        • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 12:49
          To prawda, nie zmienie moich rodzicow, nawet tego nie chce.
          Chcialabym tylko normalnych stosunkow z rodzina. Nic wiecej.

          Boje sie tylko tego, ze po tym, kiedy moi rodzice nie przyjada na slub (juz sie
          powoli z tym godze), a potem beda chcieli, zebym byla dla nich serdeczna i
          przyjacielska, tak jakby nic sie nie stalo, nie bede potrafila tego zrobic.
          Wydaje mi sie, ze bedzie to na tyle bolesne, ze po prostu nasze kontakty w ogole
          znikna.
          Ok, naturalna konsekwencja moich decyzji, swietnie to rozumiem, tylko ze moj ojciec:
          - akceptuje mojego narzeczonego
          - akceptuje jego rodzine
          - akceptuje sam fakt slubu
          - akceptuje to, ze nie mieszkam w Polsce (i w ogole nawet czuje sie z tego
          dumny, tak jakby to byla jego zasluga hehe).
          No wiec o co chodzi? Chyba o to, ze osmielilam sie podjac sama decyzje.
          • mynia0 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 14:35
            tak mi przyszło do głowy, jak czytałam..a może tata nie potrafi się pogodzić z
            tym, że traci /w pewnym sensie/ ukochaną córeczke i ostatecznie oddaje ją
            innemu facetowi? bo rzeczywiście, jest niekonsekwentny. chciał slubu, powinien
            się cieszyć...

            a co na to mama? bo - jak rozumiem - na razie nie wiadomo, czy się wybiera w
            wasza stronę. porozmawiaj z nią szczerze, może mama naświetli ci problem i
            popatrzysz inaczej. jesli ktoś może ci pomóc, to na pewno tylko mama, albo ktoś
            z bliskiej rodziny. jeśli tata nie chce z tobą rozmawiac, to musisz mieć
            jakiegoś pośrednika. nie zrażaj się i próbuj. dzwoń, pisz - nie masz pewnosci,
            że tata nie czyta tego, co piszesz.

            ech, strasznie to wszystko smutne... rodzic powinien zawsze być przy
            dziecku ... mam nadzieję, że uda mi się ta sztuka...
            • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 14:56
              Mama mowila, ze przyjedzie, ale niedlugo przed swietami poinformowala mnie, ze
              podjela ostateczna decyzje i ze jednak sie nie zjawi i zebysmy juz nie
              rozmawialy na ten temat, bo ona zle sie z tym czuje.
              Teraz nawet rozmowa i przekonywanie jest "przeciwko" moim rodzicom sad

              Powoli zaczynam sie juz godzic z mysla, ze ich nie bedzie. Beznadzieja...
              • mynia0 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 15:13
                na pewno ją zapytałaś, dlaczego nie przyjedzie.. i pewnie też zapytałaś, czy
                wie, jaką ci robi przykrość... i co mama na to?

                współczuję ci bardzo, ale nie trac nadziei i próbuj dalej.jeszcze masz czas.
                • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 15:28
                  Na pytanie dlaczego nie przyjedzie, ma tysiac usprawiedliwien. Za kazdym razem
                  jest to gra w "tak, ale...".
                  Na przyklad mama mowi: wiesz, nie przyjade bo bilet jest taki strasznie drogi.
                  Ja: Mamo, my zaplacimy za wasze bilety, nie musisz sie o to martwic.
                  Mama: tak, ale przeciez sami mozemy sobie zaplacic, ale wiesz, to tak strasznie
                  daleko, na pewno bede zle sie czuc po podrozy i i tak nie bede sie dobrze bawic
                  na weselu.
                  Ja: to przyjedz kilka dni wczesniej, wyspisz sie, odpoczniej, tam juz o ciebie
                  zadbamy, od razu bedziesz miala wakacje.
                  Mama: no tak, to dobry pomysl, ale nie mam w co sie ubrac.
                  Ja: Jeszcze masz czas, na pewno cos znajdziesz.
                  Mama: tak, mam czas, ale to tak strasznie drogo.
                  Ja: Juz mowilam, ze kupimy ci bilet.
                  Mama: no tak, ale na pewno bede zmeczona...

                  I tak w kolko. Jak juz naprawde nie ma co powiedziec, to mowi, ze sie zgubi na
                  lotnisku. No i wtedy ja juz nie wiem co na to odpowiedziec, no bo jak mozna
                  inteligentnej, 50cioletniej kobiecie, ktora umie czytac i na ogol rozumie co sie
                  do niej mowi, tlumaczyc, ze da sobie rade. (Proponowalam, zeby przyjechala do
                  Paryza, to pojedziemy razem i odpadnie problem orientacji na lotnisku, to
                  powiedziala, ze w takim razie podroz jej zajmie za duzo czasu i woli leciec z
                  Polski).

                  Kiedy pytam czy wie, jak mi jest smutno, ze nie przyjedzie, mowi, ze nie moze
                  tego sluchac, bo jej tez jest bardzo smutno. Jak mowie, ze w takim razie mozemy
                  obie nie byc smutne, tylko cieszyc sie ze wspolnej imprezy i z towarzystwa, to
                  od poczatku zaczynaja sie wymowki.

                  Moja mama ma fajne ciuchy na tego typu imprezy, jesli chodzi o finanse, to
                  moglaby sobie pozwolic na przyjazd nawet bez mojej pomocy, fizycznie czuje sie
                  dobrze i taka podroz nie bylaby obciazeniem, jesli chodzi o jezyk, to prawda,
                  nie mowi po hiszpansku, ale przyjezdza moja kolezanka, ktora ma za zadanie byc
                  tlumaczka mojej mamy.
                  Wydaje mi sie, ze ona po prostu nie chce zrobic tej odrobiny wysilku i
                  przyjechac. Po prostu nie chce. I to jest najgorsze.
                  • mynia0 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 15:37
                    może nie tyle nie chce przyjechać, co jej się nie chce... taka podróż to
                    jednak strasznie długa jest, trzeba przeleciec pół świata. no, ale ja bym i
                    cały pzreleciała, byle być z córka w dniu jej ślubu. niestety, kobiety w pewnym
                    wieku lubią szukac sobie problemów - jak widać po tym, co napisałaś.

                    jedyne, co przychodzi mi do głowy - to poinformować mamę, że wysyłacie dwa
                    bilety na taki a taki termin.może to ją obudzi i posatwi niejako przed faktem
                    dokonanym. nie wiem już, co ci jeszcze napisac, żeby cie choć trochę pocieszyć.
                    współczuję bardzosad
                    • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 15:58
                      Mynia, dziekuje Ci bardzo za wsparcie.
                      Wszystkim innym dziewczynom tez bardzo dziekuje za zainteresowanie sie moim
                      problemem. Bardzo mi pomaga to, ze ktos na to spojrzy z zewnatrz.

                      Co do mojej mamy, rzeczywiscie, to dluga podroz i chyba jej sie nie chce leciec
                      tak daleko. Ja bym poleciala, po pierwsze po to, zeby byc z corka, po drugie -
                      ktos mi oferuje podroz mojego zycia, a ja mam nie skorzystac?
                      No, ale niestety, jeszcze dwa tygodnie temu myslalam, ze mama przyleci, odmowila
                      kupienia jej biletow, wiec tego nie zrobilismy. Teraz zostal miesiac do slubu i
                      my nie mamy pieniedzy na to, zeby kupic teraz te nieszczesne bilety.
                      Zreszta rok temu i nawet kilka miesiecy temu jeszcze kosztowaly polowe tego co
                      teraz, normalna sprawa z biletami lotniczymi, im blizej daty wylotu tym drozsze.
                      No wiec wyjscie z wyslaniem biletow odpada sad

                      Chyba musze sie pogodzic z sytuacja, ale caly czas mi przykro.
                  • arwen8 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 19:00
                    przyszla_mezatka napisała:

                    > Wydaje mi sie, ze ona po prostu nie chce zrobic tej odrobiny wysilku i
                    > przyjechac. Po prostu nie chce. I to jest najgorsze.

                    Dobrze Ci się wydaje. Wiem, że ciężko Ci się pogodzić z taką myślą, ale prawda
                    często bywa brutalna. Masz prawo czuć się źle, masz prawo czuć, że jest Ci
                    przykro. Nie masz jednak prawa czuć się winna tej sytuacji. Zrobiłaś wszystko,
                    co mogłaś ze swojej strony. Dałaś wyraźnie do zrozumienia jak bardzo Ci zależy
                    na obecności rodziców na Twoim ślubie. Rodzice wyraźnie dali Ci do zrozumienia
                    jak bardzo gardzą Twoim szczęściem i Twoimi decyzjami. Nie ma sensu ich
                    usprawiedliwiać, pokazali kompletny brak szacunku dla swojej dorosłej córki.
                    Ich nieobecność na Twoim ślubie może Cię n apoczątku bardzo boleć, ale być może
                    też uświadomi Ci, jak pięknie jest być WOLNĄ i podejmować decyzje zgodnie z
                    własnymi przekonaniami. Na tym właśnie polega nasza integralność. Nie można
                    całe życie iść na kompromisy i zadowalać innych kosztem własnych wartości i
                    własnego szczęścia.
                    • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 19:18
                      Prawda boli wink
                      Ale dobrze byc wolna smile

                      Uwazam, ze nikomu nie robie krzywdy moja decyzja, a moi rodzice zachowuja sie
                      tak, jakbym ich urazila, ale nie pozwole zrzucac na siebie winy, tylko ze to
                      jest cos, do czego oni zupelnie nie sa przyzwyczajeni. Dzieci, jak w mojej
                      rodzinie wiadomo od dawna, maja byc posluszne, a reszta sie nie liczy uncertain

                      Szkoda zdrowia na tlumaczenie rzeczy oczywistych i mam juz tego dosc. Mam
                      jeszcze miesiac, zeby sie pogodzic z nieobecnoscia rodzicow, ale bedzie dobrze smile
                      • arwen8 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 19:43
                        Tak trzymać!
    • mimi78 nic nie rób, żyj swoim życiem... 27.12.06, 16:05
      Droga PMsmile

      Jesteś samodzielna, kochasz faceta z którym będziesz - to się liczy.

      Pewnie bardziej liczysz na pomoc i wsparcie rodziców, ponieważ jesteś od nich
      daleko.

      No cóż, przecięłaś pempowinę, muszą się z tym pogodzić. Jesteś dorosła, twój
      Tato też.


      Wiesz co? Daj sobie spokój. Oni sami do ciebie przyjdą. Poczekaj tylko aż
      pojawią się wnukismile)))))
    • czarodziejkakubusia Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 16:06
      Witaj przyszła mężatko.Przede wszystkim radzę,abyś nie obwiniała siebie.Ja sama
      wyjechałam do innego miasta.Nie da się tego porównać z wyjazdem do innego
      kraju,lecz również musiałam zacząć wszystko od początku.Nowa praca,inne
      miasto,inny świat, a przyjaciele widywani raz na jakiś czas,zaś tam-zdana tylko
      na narzeczonego.Myślę,że jesteś teraz bardzo samotna w sensie braku przyjaciół i
      rodziny,która nawet na ślub nie chce przylecieć.To tkwi już w charakterze
      twojego ojca,pewien rodzaj zawiści i tego,że jest toksycznym człowiekiem.Jak
      można,nie przyjechać na ślub córki?To jest coś,co się już nie powtórzy!Jak można
      się tak pokłócić i nie rozmawiać z córką?Nie obwiniaj się,bo my nie możemy żyć
      tak,jak nasi rodzice by chcieli.Mamy swoją autonomię,poglądy,prawo do własnego
      życia i decyzji.Proponuję zaprosić rodziców ponownie,zadzwonić i powiedzieć,co
      czujesz,dokładnie tak,jak w tym poście to opisałaś.Jeśli nie przyjadą,nie jesteś
      w stanie zmienić ich charaterów,tylko mieć nadzieję,że kiedyś zrozumieją,jaki to
      błąd zrywać więzy rodzinne.I nie popełnisz nigdy takiego błędu w przypadku
      swojej rodziny.Z pewnością jest in też przykro,że są tak oddaleni,od ciebie,od
      twoich spraw życiowych i przygotowań weselnych,do których,z racji odległości,nie
      mogli zostać zaproszeni.Głowa do góry mała.Jak się ich nie przekona,to zawitasz
      do kraju z mężem,potem z dzieckiem.Chyba nie mają serca z
      lodu?Powodzenia,trzymaj się i spróbuj cieszyć się,że wkrótce założysz swoją
      rodzinę i ona musi być najważniejsza!
    • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 17:52
      Dziewczyny! Jestescie super!

      Dziekuje Wam za wszystkie odpowiedzi. Bardzo mi pomogly.
      • mynia0 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 18:47
        wygląd ana to, że zrobiłaś , co mogłaś. więcej jak widac się nie da, nie
        poradzisz. na uparciuchów rady nie ma. trudno.

        pozostaje Ci tylko cieszyć się swoim szczęsciem i podzielić się z nami
        zdjeciami z egzotycznego slubusmile)) będziemy czekac, nie zapomnij o nas!
        wszystkiego dobrego!
        • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 27.12.06, 19:19
          Zdjeciami podziele sie, obiecuje smile
          A ten miesiac, ktory mi jeszcze zostal poswiece na przygotowanie sie psychiczne
          do sytuacji. Jesli nie chca przyjechac, to trudno... Nie zmusze ich przeciez wink
    • listek_a Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 28.12.06, 07:46
      Ja mysle, ze Twoj ojciec jest rzeczywiscie wielkim despota probujacym na sile
      kierowac zyciem, nie tylko Twoim, ale tez Twojej mamy.
      Twoj ojciec mogl nie popierac Twojej decyzji, ale powinien ja uszanowac i sie z
      nia pogodzic. Mysle, ze zrobilas juz wszystko co powinnas, teraz czas na ich
      krok.
      Powodzeniasmile)))
      • sisi5 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 28.12.06, 08:10
        Napisałaś że Twój tato jest tradycjonalistą, według mnie sprawa jest jasna on
        poprostu chciałby aby ślub odbył się w Polsce w rodzinnym mieście aby panna
        mloda wyszła z rodzinnego domu zgodnie z tradycją itd. i niestety tego nie
        zmienisz ponieważ to dla większości naszych rodziców, dziadków jak "prawo",
        które przechodziło z pokolenia na pokolenie i jest to dla nich BARDZO ważne i
        uwierz mi, że prawdopodobnie Twój tato cierpi niebardziej niż Ty a może jeszcze
        bardziej...
    • mimarika Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 28.12.06, 08:28
      hmm, rzeczywiście ta sytuacja musi być trudna i bolesna dla Ciebie. Szkoda, że
      w tym najważniejszym dla Ciebie dniu nie będzie przy Tobie rodziców. Cóż - Ty
      zrobiłaś wszystko, ażeby byli z Tobą na weselu, ale oni ostatecznie zdecydowali
      inaczej....
      Myślę, że przed ślubem (np parę dni przed) zadzwoń do nich raz jeszcze i
      poinformuj, że bardzo zależy Ci na ich obecności. Prawdopodobnie nic to nie da,
      ale na pewno będą o Tobie/Was myśleli.
      A po uroczystości wyslij im zdjęcia ze ślubu i wesela. Zobaczą, ile stracili.
      Życzę miłych przygotowań. Trzymam za Was kciuki. Pozdrawiam serdecznie.
    • przyszla_mezatka Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 28.12.06, 20:35
      Dziewczyny, sytuacja sie rozwija calkiem pozytywnie. wink

      Pomyslalam, ze Wam opowiem, moze jeszcze ktos czyta ten watek.

      Wczoraj zadzwonila do mnie moja mama. Ja omijalam temat slubu, bo nie chce mi
      sie juz wiecej prosic zeby przyjechali, ale to ona zaczela temat. Zadowolonym
      tonem powiedziala, ze na pewno bede sie swietnie bawic.
      Ja na to, ze chyba wcale nie tak swietnie, bo nie bedzie ze mna mojej
      najblizszej rodziny. Oczywiscie, moja mama zdziwiona, ze nie jestem szczesliwa
      (ona myslala, ze jak oglosi mi swoja decyzje, to problem sie skonczy, bo dla
      niej najtrudniejsze bylo to, jak mi powiedziec, ze nie przyjezdza).
      No i porozmawialysmy sobie bardzo szczerze, ale spokojnie (tzn. ja nie moglam
      powstrzymac lez, no ale ogolnie bylam dosyc spokojna).
      Rozmowa skonczyla sie tak, ze moja mama stwierdzila, ze nie licze sie z jej
      uczuciami, ze jak to mozliwe ze nie rozumiem...

      A dzisiaj: niespodzianka. Sms od mamy: Przyjezdzam na slub.
      Zadzwonila pozniej i powiedziala, ze przemyslala jeszcze raz sprawe i kupila
      bilet! Ja bylam w szoku, ale cale to napiecie z naszych poprzednich rozmow
      gdzies zniknelo. Slychac bylo, ze mama tez sie cieszy.

      Oczywiscie ojciec nie przyjezdza, moja siostra tez nie, ale obojetne,
      przynajmniej mama bedzie mi towarzyszyc. smile)))
      • mayagaramond Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 28.12.06, 20:42
        Super, bardzo sie ciesze. To przykre, ze tata decyzji nie chce zmienic, ale coz
        moze lepsza jego nieobecnosc niz suszenie ci glowy przed slubem.


        Moja przyjaciolka pobiera sie 6.01 w La Paz (boliwijskim nie meksykanskim).
        Oboja sa boliwijczykami. Niestety nie pojade, boe mialam ostatnio tyle wydatkow
        i bede miala jeszcze wiecej...
      • mynia0 Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 28.12.06, 22:20
        fantastycznie, bardzo się cieszę!!!
    • dziuneczka.pl Re: przykro mi bardzo :(( co zrobic? (dlugie) 29.12.06, 17:33
      pogadajcie z nimi na spokojnie przekonajciee ich..sad bedzie ciezko ale dacie
      rade wlasnie wszystko zrobilas ok
Pełna wersja