kryzys przedslubny

26.12.06, 23:11
zastanawia mnie czy jestescie pewni tak na 100 procent,ze chcecie wyjsc za
maz za tego faceta,czy macie jakies watpliwosci.bo ja jestem z radkiem od 5
lat i od jakiegos czasu nie uklada sie nam najlepiej tzn w sprawach lozkowych
mam wrazenie ze wkradla sie rutyna przez to sie klucimy i dochodzi mniedzy
nami do spiec.zastanawiam sie czy nie odwolac slubu ktory ma byc w sierpniu
jak ratowac taki zwiazek czy moze darowac sobie bo juz nie wiem co mam zrobic
    • inkageo Re: kryzys przedslubny 27.12.06, 09:19
      Szczypta zazdrości, odrobina niepewności i rutyna znikniewink
      • karolina_anusiak Re: kryzys przedslubny 27.12.06, 09:57
        Ja i J. także byliśmy ze sobą przed ślubem 7 lat. Owszem przeżywaliśmy coś co można nazawć rutyną w tzw. "sprawach łóżkowych".

        To nie jest nic nadzwyczajnego takie swoiste "znudzenie", musicie wspólnie coś zrobić, aby urozmaicić nieco wasze współżycie.
        Owszem na pozór może się wydawać, że po ślubie wszystko "poprzednieje" a seks nie ma już tego samku co wcześniej .... nic bardziej mylnego!
        Trzeba także zadbać o swoje doznania. Mój ostatnio zaskoczył mnie taką śmieszniutką zabaweczką durex-play (jakoś tak się to nazywa). Taki malutki drgający "robaczek" zamocowany na gumce na.... wiecie. Fajniutkiesmile

        Chodzi o to, że wspólnie trzeba pracować, aby małżeństwo nie było rutyną.
        Najbardziej cenię to, że J. ma takie różne dziwne pomysły.

        karola
        • monikke2 Re: kryzys przedslubny 27.12.06, 20:29
          > Trzeba także zadbać o swoje doznania. Mój ostatnio zaskoczył mnie taką
          śmieszni
          > utką zabaweczką durex-play (jakoś tak się to nazywa). Taki malutki
          drgający "robaczek" zamocowany na gumce na.... wiecie. Fajniutkiesmile

          upssmile
          to musi być ciekawesmile
          • kate21.07.07 Re: kryzys przedslubny 27.12.06, 23:54
            haha, monikke2 mądra dziewczynko. I tak trzeba!!!smile Namiętność, pożądanie nie
            będą spadały nam z nieba z chórami anielskimi w tle. Trzeba sobie radzić i
            urozmaicać życie, w łóżeczku też big_grin
            Też się wybieram po tą zabaweczkę do sklepu smile Przekonałaś mniesmile
            • monikke2 Re: kryzys przedslubny 27.12.06, 23:56
              a mnie przekonała Karolinasmile
              • monikke2 Re: kryzys przedslubny 27.12.06, 23:57
                ... ale chyba nie będę miała odwagi
                • dixie2 Re: kryzys przedslubny 28.12.06, 09:11
                  "ciekawy" - to wydaje mi się ten "robaczek"smile))))))))))))))
    • aserath Re: kryzys przedslubny 28.12.06, 09:26
      ale tylko o łóżko chodzi? I zamiast dążyć do przełamania rutyny zastanawiasz się
      czy darowac sobie taki związek? A kto ma przełamywać rutynę? Połowa tego związku
      to ty! smile
      • aniaf222 Re: kryzys przedslubny 28.12.06, 21:25
        dzieki za rady musze sie starac bo szkoda mi tylu lat...
        • kwiatuszeq14 Re: kryzys przedslubny 29.12.06, 11:05
          Jeśli mogę wciąć się w wątek... Mi tez szkoda 5lat. Tym bardziej, że nie znam
          drugiego tak cierpliwego, opiekuńczego faceta... no wiecie. Ale co wtedy gdy
          w "sprawach łóżkowych" od samego początku jakoś się nie układa? Czy to musi być
          podstawa związku? Przecież, to przyjaźń i miłosć pozostaje na zawsze... ps.ślub
          też w sierpniu.
          • olera24 Re: kryzys przedslubny 29.12.06, 11:17
            seks podstawą może nie jest, ale chyba przyczynia się w dużej mierze do
            trwałości i poziomu zadowolenia ze związku. Przecież nie tylko miłosc i
            przyjaźn na zawsze pozostaje, może to dziwne ale staruszkowie także potrafią w
            łóżku się zabawiac. W seksie moim zdaniem musi sie układac!! Co nie znaczy że ma
            to byc dziki szał ciał, lecz zaspokajanie potrzeb w miare temperamentu
            seksualnego. Jezeli parze wystarczy raz na tydzien i sa tym usatysfakcjonowani
            to znaczy że sie ukada,jezeli szaleja po trzy razy dziennie, w kuchni, windzie i
            sklepowej przebieralni i im to odpowiada to znaczy ze sie układa. ale jezeli
            chociaz jedno ma wrażenie że coś jest nie tak i jezeli nie zaradza temu, to moim
            zdaniem szanse na przetrwanie sa marne...
          • mayagaramond Re: kryzys przedslubny 29.12.06, 13:31
            kwiatuszeq14 napisała:
            >Ale co wtedy gdy
            > w "sprawach łóżkowych" od samego początku jakoś się nie układa? Czy to musi
            być podstawa związku? Przecież, to przyjaźń i miłosć pozostaje na zawsze...

            To kazda para ustala miedzy soba. Bo jesli spotka sie erotomanka z
            misiem-przytulanka to moze byc nieciekawie. Sam seks podstawa zwiazku byc nie
            moze, bo w ciagu dnia tez trzeba sie dogadacsmile ale na pytanie jaka role bedzie
            odgrywal kazdy musi sobie sam odpowiedziec.
    • fiolek76 Re: kryzys przedslubny 29.12.06, 15:08
      Ja jestem przekonana na 100 proc. że tylko z moim R. chcę się zestarzeć, choć
      wątpliwości pojawiają się w każdym związku prędzej czy póżniej, ale
      najważniejsze to przetrwać i cieszyć się drugą osobą. Seks jest ważny ale nie
      najważniejszy, najważniejsza jest miłość i szacunek. Pozdrawiam
    • czarodziejkakubusia Re: kryzys przedslubny 29.12.06, 15:47
      Jestem pewna na 100%,że to ten.A rutyna,no cóż,po pewnym czasie musi się pojawić
      i to nieuniknione.Z każdym innym będzie tak samo,żaden nie bęzie lepszy,skoro
      tego twoje serce wybrało.Proponuję dążyć do zażegnania kryzysu.Sposób na to
      musicie znaleźć sami,jednym z najważniejszych jest-chcieć.Chodzić na
      randki,urozmaicać pożycie,często się przytulac,ziwerzać ze spraw codziennych i
      łózkowych.Skoro chcesz ślubu i życia w monogamii,pamiętaj,że ślubujesz przed
      Bogiem i poślubiasz kogoś,kto nie będzie taki jak teraz,w chwili ślubu,tak samo
      jak ty.Będziemy się starzeć,nasze ciało będzie się zmieniać,chorować.A
      sakrament,jeśli z niego dobrze skorzytać,da nam siłę,aby walczyć.Chyba jestem
      optymistkąsmileSpróbuj też.Powodzenia!
    • dziuneczka.pl Re: kryzys przedslubny 29.12.06, 17:11
      trzeba cos nowego wymyslicsmile cos szalonego powinno pomoc u nas pomoglo
      • kwiatuszeq14 Re: kryzys przedslubny 29.12.06, 18:48
        Popieram fiolek76. Miłość i szacunek. No i na szczęście temperament mamy
        podobny. Chociaż wiadomo czasem by się chciało... a nie ma jak i gdzie po
        prostu... gdy przyszła teściowa drepta za drzwiami, sorry, ale jakoś mi to nie
        odpowiada. Wystarczy mi, że raz weszła wink Wiem, że właśnie z tym, a nie innym
        mężczyzną chcę się zestarzeć. Tak jak jedna z Was już tu pisała. I to jest
        właśnie to. ps. Pociesza mnie to, że może po slubie nie dojdzie od razu do
        rutyny, bo wreszcie nikt nam nie będzie przeszkadzał. Chociaż powiem, że czasem
        co niektórym ognistego temperamentu zazdroszczę. Przy babskich pogaduszkach,
        wypadam dość kiepsko. Raz na tydzień, a czsem i żadziej ? I to z jednym
        facetem? Dziś to dla innych wręcz nie wypada... ale nam odpowiada smile
    • vocativa Re: kryzys przedslubny 29.12.06, 23:29
      Wydaje mi się,że wątpliwości są bardzo naturalną sprawą.Seks jest niewątpliwie
      bardzo ważny, ale na pewno nie najważniejszy.Zresztą myślę,że w "sprawach
      łóżkowych" manifestuje się bardzo wiele cech związku.Mam tu na myśli na
      przykład to,że jeśli ktoś jest wstanie w "życiu pozałóżkowym" zrezygnować z
      wielu rzeczy dla partnera,to kiedy partner jest zmęczony w "życiu łóżkowym"
      łatwiej będzie nam zrezygnować czasem ze współżycia.Jeśli związek przeżywa
      lepszy, bardziej barwny okres w ogóle,to również widać to w "życiu
      łóżkowym"itp.Może więc warto by było poszukać źródeł kryzysu w innych sferach
      związku niż tylko seksualnej.Pozdrawiam bardzo serdeczniesmile
      • litorija Re: kryzys przedslubny 29.12.06, 23:54
        hihi najlepszy na seks jest... post seksualny...smile
    • cherie85 Re: kryzys przedslubny 30.12.06, 11:20
      eh ja tez to mam ;/ doskonale CIe rozumiem sad to jest przybijajace momentami.
      jak za kazdym prawie razem musisz go do tego namawiac... ;/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja