mike2005
30.12.06, 23:09
Chcę się z Wami podzielić pewnymi spostrzeżeniami. Czy zauważyły(li)ście, iż
często tak jest, że niezaobrączkowany kawaler na wydaniu, jeśli chce uchodzić
za atrakcyjnego, musi się starać na wielu płaszczyznach (towarzyskiej,
zawodowej, musi dbać o wygląd), żeby móc panienkę "wyhaczyć", jak to się
zwykło nieładnie mawiać. I tak, młody człowiek skory jest do wielu poświęceń,
zarzynania się dorabiając na zleceniach, żeby np. móc z dnia na dzień
zaproponować kobiecie wyjazd do ciepłego kraju czy chociażby weekend w
wypasionym pensonacie w kraju. Taki spontan, żeby kobieta czuła się zdobywana.
A jak już facet "zaklepie" swoją wybrankę, często rozleniwia się, raptem
okazuje się, że spokojnie wystarcza mu lekka praca na państwowym etacie za
nieduże pieniądze.
Skrajny przypadek spoczęcia na laurach stanowi popadnięcie w abnegację.
A potem budzi się taki facet z ręką w nocniku, kiedy już jest za późno, bo
kobieta odeszła...