julka3006
01.01.07, 20:07
jesli przesledzicie moje posty ...kilka razy juz pisałam o swojej najlepszej
przyjaciolce i o jej juz bylym narzeczonym..facet zrywal kilka razy
zareczyny...po swietach tak na powaznie sie rozstali ,bo przyznal sie do
zdrady,nastepnego dnia przyszedl przeprosic,ta wybaczyla ,w drodze do
kochanki narzeczonego ze tak nazwe pokłocili sie ,on stanął w jej obronie
(dzietata,męzatka) i powiedzial ze nie chce zeby mu wybaczyla.nastepnego dnia
uslyszalam jego wywod skierowany do bylej narzeczonej,ze kocha za slabo, nie
chce powrotu,oszukiwał i ja i siebie ,bronil kochanki,grozil wojna jesli ta
bedzie chcial rozm z męzem kochanki.
nastepnego dnia przeprosil ,chce powrotu,ma focha na ex narzeczona ze ta nie
chce go tak od razu przyjac.
a ja mysle ze ten facet to zlamany fi.... a jej powinny zejsc klapy z
oczu,oswiadczyl sie w maju,w maju mial byc slub ,zrywal juz kilka razy od
oswiadczyn mowiąc ze nie czuje sie szczesliwy .jak to jest? co pchnęlo go w
ramiona innej?miesiac temu wzieli kredyt na remont mieszkania i slub-to niby
była jego ostateczna decyzja i deklarcja milosci az po grob....
a ona ...ona twierdzi ze koch i chce z nim byc...co ja mam jej poradzic?
czego jej nie powiem bedzie zle ....ja wiem ze bedzie płakac jescze nie jeden
raz ....facet sie nie zmnieni ...a ona sie daje...daje sie wykorzystywac i
czego sie boi? ze nie bedzie mial nia kto pomiatac??? bo tak to
wyglada...niedowartosciowany facet znalzal pocieszenie u innej a narzeczona
po kolanach powinna isc do niego i stopu mau calowac ...byle z nią byl.....
co wy na to?