niunia_811
05.01.07, 21:21
wiem ze sie ze mnie smiejecie zawsze jak tu cos napisze ale mam problem duzy
bo slub bierzemy w malym kosciolku na wsi gdzie sie wszyscy znajo i kazdy
kazdego zna bylam u spowiedzi teraz na swienta i ksiondz powiedzial mi ze jak
nie przestane sypiac z moim narzyczonym to on nam nie da slubu bo wie ze w
czerwcu idziemy do slubu jego tez zna bo oboje jestesmuy z tej samej parafi i
jemu to samo powiedzial bo u nas jest tylko jeden ksiondz nie wiem teraz co
robic bo nikt sie nie zgodzi zebysmy brali slub w innej parafi a on jeszcze
teraz mi na swieta nie dal rozgrzeszenia nie poszlam do komuni sama jedna w
calym kosciele i narzyczonuy i wszyscy sie gapili na nas jak na trendowatych i
byla w domu awantura ze swienta rodzinie zepsulam ze jak to tak mozna w
swienta do komuni nie pojsc jedyne co zostaje to przestac sypiac ze soba no
ale to jest przeciez nienormalne zeby majac ponad 20 lat juz a on ma prawie 30
zebysmy tylko sie za rence trzymali no nie wiem juz co z tym wszystkim mam
zrobic az sobie to biore do glowy i moj przyszly az sie martwi o mnie bo ja
sie martwie