Nie, nie wiem jak sie do tego zabrac-pomoooocy

13.01.07, 22:38
A opisze wszystko, zeby nie bylo. Po pierwsze mieszkam zagranica. Tutaj tez
wychodze za maz juz 11 sierpnia, tak tego roku. Wszystko co wiem, to to ze
moi rodzice wlasnie sie rozwodza i nie znosza na wzajem, mama mojego taty nie
zostanie zaproszona, mamy zalatwione: sale, kosciol (msza dwujezyczna). Nie
mamy zalatwione: wszystko pozostale. Po pierwsze problem natury alkoholowej.
Poniewaz w mojej drugiej ojczyznie zamawiajac sale (ok-70 gosci), w cenie
mamy olbrzymi bufet (cipele i zimne potrawy) oraz wino i piwo. Wodeczka i
inne cizekawsze napoje nie sa wliczone. Czyli - ktos chce sie napis idzie do
baru (ciekawe jak, jak nikt z mojej rodziny nie wlada tym jezykiem) potem my
dostajemy rachunek. 50 wodki kosztuje 1.5 €. A w zyciu nie bedzie mnie stac.
Tym badrziej ze oplacamy nocleg (3 noce dla kazdego w hotelu o wysokim
standardzie - innych tu kurna nie ma oraz transport z Polski. Alkoholowe
napiecie trwa. Poza tym musi byc Dj, bo sobie nei wyobrazam zeby mi przy
niemieckiej muzyce tylko wieczor uplynal. Dj'a nie mamy. Sukienka. Mierzylam
15 sztuk. Zmeczylam sie, dwie nawet wybralam, ale nic takiego coby
powiedzialo "wez mnie". Sukienki nie ma wiec. Nie ma tez dekoracji. Nie ma na
nia pomyslu. Nie ma tez zielonego pojecia, jak sie do tego zabrac. Nie mam
pojecia jak wydrukowac zaproszenia w dwoch jezykach. W ogole, to ja chce do
Las Vegas, zeby szybko i ez tych wszytskich. 27 lat marzylam o weselu i
wszystko obmyslone mialam, a tu kupa. Zadne z moich marzen nie ma fizycznych
szans na spelnienie. Pogrzebalam je juz zreszta.
Chaotycznie co? Pomyslalm, ze jak sie wyleje z zalami, to sobie sama we lbie
moim poukladam,a le licze na Wasza pomoc. Prosze....
cullen
    • olaimikolaj Re: Nie, nie wiem jak sie do tego zabrac-pomooooc 13.01.07, 22:57
      a dlaczego zdecydowaliscie sie na organizowanie tego wesela w niemczech a nie w
      polsce? my tez mieszkamy na stale zagranica, ale wesele odbylo sie w polsce. ja
      tez przez dwadziescia kilka lat marzylam o wspanialym weselu. troche bylo
      zalatwiania ale sie udalo. rozwazaliscie wogole taka opcje?
      pozdrawiam
      ola
      • dagps Re: Nie, nie wiem jak sie do tego zabrac-pomooooc 13.01.07, 23:04
        nie wiem czy ci to pomoze, ja dla pocieszenia powiem ze nasz najwiekszy slubny dylemat to usadzenie gosci tak zeby tego tata nie siedzial kolo mamy a ta babcia kolo tej synowej itd. duzo u nas tego, ale chemy zeby wszyscy byli, bo sa wazni kazdy z osobna.
    • narzeczona12 Re: Nie, nie wiem jak sie do tego zabrac-pomooooc 13.01.07, 23:07
      bez paniki
      jeszcze masz duzo czasu
      spokojnie....
      ja tez mieszkam w niemczech ale wesele robimy w polsce
      ale ok skoro to juz jest ustalo ze tam to koniec tematu
      macie date,kosciol i lokal -to juz duzo
      1)powinniscie wiedziec jaki macie budzet i ile macie kasy
      bo to tez ogranicza
      2)w niemczech przynajmnie nie masz natloku takiego jak w polsce ze fotograf
      bedzie zarezerwowany... tego wariactwa nie ma
      3)poza tym masz ebay-tam mozesz kupic od kamer jednorazowach,przez platki
      rozu,przez dekoracje,serwetki...wszystko!
      4)bylam na takim niem-pols weselu w berlinie ze sie szlo do baru....
      bylo dla nas dziwnie..ale z drugiej strony to picie wodki na maxa w polsce jest
      beznadziejne...moga pic piwo
      poza tym podejrzewam ze goscie z polski beda skrepowani i zestresowani ze sa w
      niemczech wiec powinni trzymac fason...
      wiec nie martw sie...wesele bez wodki tez moze byc piekne...i najlepiej nie mow
      o barze...albo tak z grzecznosci...
      5)najwazniejsze to dj!!!i tym zajmcie sie najszybciej..szukaj w internecie lub
      na roznych hochzeitsmesse... muzyka jest najwazniejsza....
      6)dekoracje popatrz w internecie a jak ci sie cos spodoba to wtedy ten pomysl
      skopiujecie
      ale jesli ladna restauracja to po co...po co wieszac kiczowate balony....
      no ale jesli nie za bardzo to poszukaj...
      7)z sukienka chodz dalej bo ona ma byc wymarzona...masz byc ksiezniczka!
      8)wiele rzeczy mozesz na polskich stronach zamawiac np zaproszenia (printko)
      i oni juz robia w wielu jezykach i wysylaja za odre....
      9)ok ty masz bufet,ale ta kumpela miala jedzenie z menu i fajnie bylo ze ona je
      miala w 2 jezykach...
      o tym mozesz pomyslec zebys starala elementy tez polskie wprowadzac na to
      wesele...albo napisy w dwoch jezykach...
      to ma byc twoj dzien,Wasz i ma byc pieknie...
      i obowiazkowo musisz miec przy sobie najwazniejsze dla ciebie osoby
      moja przyjaciola robila w grudniu wesele w paryzu i szlochala bo jej rodzicow
      nie bylo i wolalaby miec wesele w domu....
      wiec miejsce nie jest wazne tylko ludzie!
      10)a gdzie mieszkasz? ja obok mainz i frankfurtu to bysmy mogly razem pojsc na
      sukienkowy shopping smile
      uda sie powolutku ale do dziela!
      powodzenia
      a href= "http://www.skrypty.bizneswesele.pl/Pamietniki/pamietniki.php?mod=show&id=160" target="_blank" rel="nofollow"> stres przedslubny



      • cullen1 Re: Nie, nie wiem jak sie do tego zabrac-pomooooc 14.01.07, 00:46
        Hej dziewczyny,

        dziekuje za odpowiedzi. Mieszkam w Austrii, nie w Niemczech. Wesele jest tutaj
        z kilku powodow. Po pierwsze, postanowilam tutaj zamieszkac, tutaj urodzic
        dzieci i je wychowac i weselisko na ziemi austriackiej jest jako znak-sygnal
        dla mojego cudzoziemskiego meza, ze tu jest nasze wspolne miejsce. Po drugie,
        gosci tutejszych jest wiecej niz polskich (koszty). Po trzecie, ja studiuje i
        pracuje, Pan Przyszly Maz ciagle w rozjazdach, na rodzicow srednio moge liczyc
        (rozwod) na pomoc w organizacji. W miejscowosci, z ktorej pochodze (Polske mam
        na mysli) nie ma specjalnie wielu mozliwosci urzadzenia wesela wiec
        gosci "polskich" trzeba by i tak bylo transportowac, co daje podowjne koszty
        przewozowo - noclegowe. Finansowo zreszta wychodzi jakies 20% taniej tutaj. Ja
        sie tam do Polski srednio przywiazana czuje (takie to ze mnie
        stworzenie "Cosmopolitanowe"). Ludzie mi tylko bliscy stamtad sa. A ich to i
        tak niecale dwie dziesiatki przyjada.
        Cale wesele ma byc (wedlug mojego wyobrazenia) dwujezyczne: zaproszenia, menu
        (w sensie zestawienia jedzenia co to w bufecie byc ma) bo i tak kelnerzy
        podawac beda, poza tym polska muzyka naturalnie (jakies tam sokoly i zegnaj
        pamelo tez, a co!) Tylko problem w tym, ze ja nie wiem czym mam sie zajac
        najpierw. Po glowie i tak mi sie kolacze krwawa mysl o wojnie na noze miedzy
        rodzicami. I reszta rodziny, bo to przeciez teraz dwa wrogie obozy sa. Na
        szczescie mam brata, co to swiadkiem moim bedzie, ktory moja jedyna ostoja w
        tym chorym rodzinnym klimacie jest.
        Boje sie. Boje sie tego, ze sie tak zestresuje mysla o tym, czy dojdziew do
        wyminy zdan i rekoczynow, ze zapomne cieszyc sie z Panem Przyszlym Mezem naszym
        szczesciem. Tegos ie boje najbardziej.
        Mmm... poloze sie przespie. Moze przyjdzie cos do glowy.
        Dziekuje Wam naprawde bardzo.

        cullen
        • mimi78 Re: Nie, nie wiem jak sie do tego zabrac-pomooooc 14.01.07, 03:54
          cullen1 napisała:

          > Hej dziewczyny,
          >
          > dziekuje za odpowiedzi. Mieszkam w Austrii, nie w Niemczech. Wesele jest
          tutaj
          > z kilku powodow. Po pierwsze, postanowilam tutaj zamieszkac, tutaj urodzic
          > dzieci i je wychowac i weselisko na ziemi austriackiej jest jako znak-sygnal
          > dla mojego cudzoziemskiego meza, ze tu jest nasze wspolne miejsce.

          Sorry, ja tego nie rozumiem...potrzebny mu jest taki znak? Czy ty koniecznie
          chcesz udowodnić że z Polską zrywasz??


          Po drugie,
          > gosci tutejszych jest wiecej niz polskich (koszty).

          Też nie logiczne, za gości zapłacisz taniej w Polsce, nawet jeżeli będzie ich
          więcej niż polskich gości tam.


          Po trzecie, ja studiuje i
          > pracuje, Pan Przyszly Maz ciagle w rozjazdach, na rodzicow srednio moge
          liczyc
          > (rozwod) na pomoc w organizacji.

          Mało kto z nas może, to nasz dzień, jesteśmy dorośli. A facet nawet jeżeli nie
          byłby w rozjazdach to nie licz na niego. On przymierzy garnitur, koniec.
          Od uniwerka i pracy można się na chwilę oderwać.

          W miejscowosci, z ktorej pochodze (Polske mam
          > na mysli) nie ma specjalnie wielu mozliwosci urzadzenia wesela wiec
          > gosci "polskich" trzeba by i tak bylo transportowac, co daje podowjne koszty
          > przewozowo - noclegowe.

          Wiesz, nie jestem księgową, ale ten argument średnio mnie przekonuje...

          Finansowo zreszta wychodzi jakies 20% taniej tutaj. Ja
          > sie tam do Polski srednio przywiazana czuje (takie to ze mnie
          > stworzenie "Cosmopolitanowe").

          To nie chodzi o przywiązanie, tylko o budżet.

          Ludzie mi tylko bliscy stamtad sa. A ich to i
          > tak niecale dwie dziesiatki przyjada.


          No to jeżeli tak są ci bliscy, to tymbardziej chyba, mogą swobodnie przyjechać
          do Polskismile Jeżeli też im jesteś bliskasmile Wydaje mi się że dla nich i dla
          ciebie to większy komfort mnieć mniejszą częśc do przeżutu niż większą tam (no
          i koszta).

          > Cale wesele ma byc (wedlug mojego wyobrazenia) dwujezyczne: zaproszenia,
          menu
          > (w sensie zestawienia jedzenia co to w bufecie byc ma) bo i tak kelnerzy
          > podawac beda, poza tym polska muzyka naturalnie (jakies tam sokoly i zegnaj
          > pamelo tez, a co!)

          Spoko, to logiczne że każdy powinien rozumieć o co chodzi. Ale znowu, lepiej z
          muzyką i całą obróbką wyszłoby to w Polsce. Zresztą znając austriaków, to o
          22.00 już będą się rozchodzić do domów.


          Tylko problem w tym, ze ja nie wiem czym mam sie zajac
          > najpierw.

          Sala, menu, noclegi.
          Transport. Fotograf.
          potem stroje.


          Po glowie i tak mi sie kolacze krwawa mysl o wojnie na noze miedzy
          > rodzicami.

          Olej ich, nie wdawaj się teraz w bójkę. Zresztą wiesz co, tak heh
          psychologicznie, lepiej by było żeby oni byli na znanym terytorium, a nie w
          obcym miejscu gdzie i tak będzie mega spięcie
          bo ślub córki
          bo obcy język
          bo kasa
          bo się nie lubią

          I reszta rodziny, bo to przeciez teraz dwa wrogie obozy sa.

          To po co na siłę ich razem zbierać??? Może lepiej mieć ten dzień dla siebie.
          Zrobić Oddzielną imprezę w Polsce oddzielną tam, a reszte mieć na podróż...?smile


          Na
          > szczescie mam brata, co to swiadkiem moim bedzie, ktory moja jedyna ostoja w
          > tym chorym rodzinnym klimacie jest.

          To dobrze ale on pewnie też lepiej by się czuł pomagając z organizacją w
          Polscesmile


          > Boje sie. Boje sie tego, ze sie tak zestresuje mysla o tym, czy dojdziew do
          > wyminy zdan i rekoczynow, ze zapomne cieszyc sie z Panem Przyszlym Mezem
          naszym

          Jeżeli AŻ TAK, to naprawdę daruj sobie. Zrób oddzielne imprezy/obiady i
          zaoszczędź sobie ewentualnego wstydu, stresu i nerwów....
          Nie mówię tego złośliwie, tylko poprostu szkoda Ciebie.

          >
          > szczesciem. Tegos ie boje najbardziej.

          Wiesz, skoro znacie się, jesteście razem - to on zrozumie.

          Jednak nie które argumenty co do robienia tego tam, mnie nie przekonują.
          Jedyne co widzę to to że uciekasz od jakiejś rodzinnej wojny i adoptujesz tamtą
          rodzinę i ok. Ale moim zdaniem, można to też zrobić sprytniej, i zaoszczędzić
          robiąc wesele w Polsce właśnie z sokołami, golonkami - nawet jeżeli rodzina się
          TU pobije, to łatwiej się z tego wykręcić jeżeli miałaby to zrobić TAM
          gościnnie.

          smile))


          > Mmm... poloze sie przespie. Moze przyjdzie cos do glowy.
          > Dziekuje Wam naprawde bardzo.
          >
          > cullen
          • cullen1 Re: Nie, nie wiem jak sie do tego zabrac-pomooooc 14.01.07, 14:12
            Mmm... to jest tak z ta Polska, ze nie chce tam wesela, nie chce tam mieszkac,
            niewiele dla mnie ojczyzna znaczy. Ot, tak juz jest. Wiem, ze moze na mnie
            psioczyc z tego powodu, ale trudno - patriotka ze mnie zadna. A koszty sa
            porownywalne (moja przyjaciolka wychodzi za maz w Polsce we wrzesniu stad wiem,
            ze na przyklad jedzenie, sala, jakis band sensowny, badz DJ kosztuja wiecej w
            Polsce). Ja nie moge sie "na chwile" oderwac od pracy i studiow, rzadko mam
            weekend wolny. Poza tym w Austrii nie musze umow spisywac na wynajem sali,
            martwic sie o to, czy mi sie zespol (tudziez DJ) nie spije. A i pierwszy raz
            slysze, zeby wesele w Austrii konczylo sie o 22.00. Bylam na kilku weselach
            tutaj i zabawa trwala co prawda nie do 7.00 rano, ale tak do 4 - 5.00. I
            dobrze, bo ja lubie spac i byc wyspana. wink
            Moj przyszly Maz stara mi sie pomoc, zorganizowal przejazd, hotel, sale,
            wybiera menu razem ze mna, szuka DJ'a. Nie moge narzekac.
            Po prostu jak sobie jako nastolatka wymyslalam wesele to nei bralam pod uwage,
            ze mi sie maz nie polskojezyczny trafi.
            Pomysl z oddzielnymi imprezami to jakas paranoja dla mnie. Jeden slub, jedno
            wesele, ale moze ograniczona jestem.
            Co do wodeczki...chyba sie beda musieli po porstu pogodzic z faktem, ze na
            weselu moim sie nie zalewa w trupa.
            Niemiecki znam bardzo dobrze...dobrze na tyle, ze mojemu Mezowi Przyszlemu slow
            brakuje jak sie klocimy, a to chyba dobry wyznacznik. wink
            Jakos sobie poradze, jakos dotrwam do konca. Mam tylko chaosik w glowie i chyba
            ten przedslubny sens.
            Dzieki wielkie za porady. Zeszyt dzis zalozylam. Wpisuje pomysly. Serfuje w
            necie szukajac nowych. To jest swietny sposob. Dzieki!
        • narzeczona12 Re: Nie, nie wiem jak sie do tego zabrac-pomooooc 14.01.07, 13:03
          ok to zmienia troche postac rzeczy
          wiec wasza decyzja robienia wesela w austrii jest bardzo sensowna

          ogolnie jest tak ze z reguly nikt oprcz Was nie jest zaangazowany slubem...
          dla moi rodzicow slub w lipcu to taaak daleko...
          nawet na przyjaciolki nie moge liczyc
          bo jedna jest stara panna z kompleksami
          jedna sie rozstala wlasnie...

          i jak wiekszosc dziewczyn pisze to nawet panny mlody z reguly nie wiele pomaga
          wiec defacto
          wszystko jest na twojej glowie
          wiec czym bardziej ci wspolczuje organizowanie tam
          tez bymnie wiedziala za co sie ruszyc

          najlepsza metoda to wywiad-pytaj-kumpele,jego rodzine
          na pewno ktos byl na jakims weselu i jakiegos dj poleca
          przyznam ci ze ja chodzilam po calym miescie za fotografem,dj etc
          w konsekwencji wzielismy poleconych bo byli najlepsi

          porozmaiwaj z twoi N
          i podzielcie sie zadaniami
          ty badz od dekoracji on od spraw glownych
          oczywiscie nie oto chodzi zeby on podjad decyzje
          tylko jak postawisz konkretne zadania mezczyznie to on je swietnie zrobi
          moi mia zalatwoc dj+fotogr+kamerz
          wydzwania,pytal,umawial sie,negocjowal ceny
          oczywiscie ja chodzilam na kazde spotkanie i razem zadecydowalismy
          ale ja w tym czasie moglam szukac dekoracji,zaproszen,ksiegi gosci etc...

          ustalcie grafik
          co musicie zrobic kazdego miesiaca,krok po kroku...
          a najlepiej to sie pytac ludzi w pracy,na studiach,w branzy weselnej
          np fotografowie czy kamerzysci maja bardzo duze doswiadczenie z weselami
          i oni czesto sami moga ci fajnego dj polecic...
          no i forum regionalne
          trzymym kciuki
          a href= "http://www.skrypty.bizneswesele.pl/Pamietniki/pamietniki.php?mod=show&id=160" target="_blank" rel="nofollow"> stres przedslubny


    • mimi78 i n t e r n e t!!! 14.01.07, 03:41
      cullen1 napisała:

      > A opisze wszystko, zeby nie bylo. Po pierwsze mieszkam zagranica. Tutaj tez
      > wychodze za maz juz 11 sierpnia, tak tego roku. Wszystko co wiem, to to ze
      > moi rodzice wlasnie sie rozwodza i nie znosza na wzajem, mama mojego taty nie
      > zostanie zaproszona.

      To twój ślub i twoja decyzja, a rodziców trzeba w takich sytuacjach traktować
      jak dzieci i po kątach rozstawiać.

      mamy zalatwione: sale, kosciol (msza dwujezyczna). Nie
      > mamy zalatwione: wszystko pozostale. Po pierwsze problem natury alkoholowej.
      > Poniewaz w mojej drugiej ojczyznie zamawiajac sale (ok-70 gosci), w cenie
      > mamy olbrzymi bufet (cipele i zimne potrawy) oraz wino i piwo. Wodeczka i
      > inne cizekawsze napoje nie sa wliczone. Czyli - ktos chce sie napis idzie do
      > baru (ciekawe jak, jak nikt z mojej rodziny nie wlada tym jezykiem)

      Nie martw się, polak potrafi a szczególnie jak chce się napić smile

      potem my
      > dostajemy rachunek. 50 wodki kosztuje 1.5 €. A w zyciu nie bedzie mnie st
      > ac.


      To po co to robisz? Skoro jest wino i piwo, możesz zapłacić za kilka pierwszych
      butelek wódki i koniec. Albo zastrzec że do 21.00 bar otwarty a potem koniec.
      Albo w barze ustalić kwotę a potem basta, sami płacą.


      > Tym badrziej ze oplacamy nocleg (3 noce dla kazdego w hotelu o wysokim
      > standardzie - innych tu kurna nie ma oraz transport z Polski.


      Pogięło cię. ALbo jedno albo drugie.

      Alkoholowe
      > napiecie trwa. Poza tym musi byc Dj, bo sobie nei wyobrazam zeby mi przy
      > niemieckiej muzyce tylko wieczor uplynal. Dj'a nie mamy.

      Znajdzie się, nawet w Polsce albo Polsko Niemiecki. Poklikaj.


      Sukienka. Mierzylam
      > 15 sztuk.


      Za dużo na raz. Dlatego taki masz mętlik...

      Zmeczylam sie, dwie nawet wybralam, ale nic takiego coby
      > powiedzialo "wez mnie". Sukienki nie ma wiec.

      Najpierw posiedź w necie, pooglądaj fasony potem według tego poszukaj w
      sklepach. NIc na siłę.


      Nie ma tez dekoracji. Nie ma na
      > nia pomyslu.


      Pooglądaj jakieś filmy. Najlepiej te słodkie amerykańskie z tematyką śłubną.
      Można też wynająć firmę do dekoracji...

      Nie ma tez zielonego pojecia, jak sie do tego zabrac.


      Zeszyt.
      Pomysły.
      Organizator ślubny.
      Nie wiem na ile znasz niemiecki ale nie wierzę żeby u niemców takich rzeczy nei
      było. Są natomiast w necie.

      Nie mam
      > pojecia jak wydrukowac zaproszenia w dwoch jezykach.

      Znowu. Internet. Zerknij co się pisze na zaproszeniach w Polsce a co w
      niemczech.

      W ogole, to ja chce do
      > Las Vegas, zeby szybko i ez tych wszytskich.


      Wiesz co, z całym szacunkiem, ale czy ty wogóle jesteś tego pewna?
      Bo nic samo się nie zrobi...

      27 lat marzylam o weselu i
      > wszystko obmyslone mialam, a tu kupa.


      To po co robisz coś na siłę>

      Zadne z moich marzen nie ma fizycznych
      > szans na spelnienie. Pogrzebalam je juz zreszta.

      j/w


      > Chaotycznie co? Pomyslalm, ze jak sie wyleje z zalami, to sobie sama we lbie
      > moim poukladam,a le licze na Wasza pomoc. Prosze....
      > cullen

      Ok. Umiesz liczyć, licz na siebie.
      Powiem tak, między zdaniami trochę odbieram twoj post tak, że robisz coś na
      siłę i kompletnie wbrew sobie. Pewnie czujesz się osamotniona ale prawdę mówiąc
      to się długo nie zmieni bo faceci rzadko uczestniczą w tym wszystkim (jest
      setki postów na ten temat). Mogę nie mieć racji, ale może poprostu usiadź
      przemyśl to wszystko i pogadaj z nim czy nie lepiej tą kasę wydać na jakiś
      wyjazd, np. na cypr tam wziąć ślub a potem zrobić tylko jakiś obiad?


      Jeżeli na coś cię nie stać, to postaraj się odłożyć na to kasę, a nie silić się
      na wydatek.
      Czy znasz niemiecki?
      A nie możesz zrobić tego w Polsce? I taniej będzie i ładniej wyjdziesmile
      • wirtualna_marta Nie, nie wiem jak sie do tego zabrac-pomooooc 14.01.07, 11:44
        O gości z Polski się nie martw oni będą na obcym terytorium i nie będą skakać do
        siebie a nawet to i tak w takiej sytuacji nikt nie chce zwracać uwagi na siebie
        bo się krępuje.
        Wiem coś o tym bo jestem 4 miesiące po ślubie i też miałam sytuację, że było
        kilka zwaśnionych między sobą osób i wypili , ale jeden drugiemu nie wchodził w
        paradę nawet się omijali. Najśmieszniejsze było, że dwóch męża kolegów, którzy
        się nie odzywali kilka lat do siebie, niechcący moja mama im zamieniła winietki
        i siedzieli obok siebie zanim to zobaczył mój małżonek na weselu to oznajmili,
        że się pogodzili i jest ok. smile)
        A teraz spadam bo weszłam na te forum, aby jak obiecałam opisać swój ślub a się
        powoli znów wkręcam smile)))
        Powodzenia życzę smile
Pełna wersja