samotność

20.01.07, 23:31
Czuje sie samotna na tym swiecie. pisze tutaj dlatego ze tez niedlugo wychodze
za maz.nie cieszy mnie to. niby mam narzeczonego, rodzine ale....czuje sie
samotna. nie cieszy mnie praca, nie cieszy mnie slub, nie cieszy mnie nic.
depresja? moze. mam juz tego wszystkiego dosc.wyjechac gdzies daleko, uciec i
nie wrocic.
    • mary_popins Re: samotność 20.01.07, 23:32
      Nie kochasz przyszlego meza?
      • placze_ja Re: samotność 20.01.07, 23:35
        kocham ale on mnie nie rozumie, nikt mnie nie rozumie sad czuje ze jestem sama
        sobie na tym swiecie.
        • mary_popins Re: samotność 20.01.07, 23:36
          Skoro kochasz to ufff. Bo juz sie balam, ze ładujesz sie w fikcje.
          Moze powinnas jemu sie zwierzyc? I powiedziec ze czujesz sie nierozumiana.
          • placze_ja Re: samotność 20.01.07, 23:39
            Zwierzam sie, on probuje zrozumiec ,wiem ze sie stara ale to mi nie pomaga. nie
            wiem co mi jest.czuje taka ogolna beznadzieje zycia, juz na niczym mi nie zalezy.
            • mary_popins Re: samotność 20.01.07, 23:41
              To szybka znajdz jakiegos fachowca. Zanim sie kompletnie rozlozysz i juz nawet
              nie bedzie Ci zalezalo na zmianach. Poszukaj sobie w necie adresow poradni
              psychologicznych w Twoim miescie.
              Skoro panny mlodej nie cieszy wlasny slub to nie ma zartow. Ratuj sie
              dziewczyno!
            • promyczek_k Re: samotność 20.01.07, 23:43
              Jak dla mnie wygląda na klasyczną depresję wink Ale psychologiem nie jestem. i nie
              będę Ci chyba radzić wizyty u takowego. Może masz jakieś hobby, coś, co naprawdę
              Cię cieszy. Zastanów się i jak znajdziesz, poświęć więcej czasu temu smile Gdyby to
              też cieszyło narzeczonego, by było super. smile
    • cherie85 Re: samotność 20.01.07, 23:51
      ja tez mam ten problem niestety!! obecnie jestem po kolejnej z rzedu klotni-
      dyskusji nt tego ze jemu sie nic nie chce.. dzisiaj powiedzial mi kolejne piekne
      slowa" nie mam z toba tematu do rozmowy" " a co tu mozna z toba robic"!!!
      zaproponowalam mu pogaduszki albo "porobienie czegos"-mowilam ze jak mu sie nie
      chce gadac to jestem otwarta na propozycje! a on mi wyjechal takimi tekstami

      JUZ MAM DOSC !!! mam dosc tego wszystkiego.. on mnie nie rozumie ;/ zmienil sie
      ;/ ja sie staram a on ma wszystko w tylku sad a tu slub.. sad

      Mam ochote rzucic to i isc w chole...zapomniec o tych 2 latach!!
      • mary_popins Re: samotność 20.01.07, 23:53
        Hmmm.
        A moze to stresy przedslubne? Slyszalam, ze czesto sie zdarzaja.
        My do slubu mamy jeszcze rok, wiec nie znam z autopsji.
        • cherie85 Re: samotność 20.01.07, 23:57
          eh to juz trwa od wrzesnia sad znosze to jakos..mowie mu... a on mi na to ze
          czasami jestem zadowolona a czasami marudze .. ze mam sie zastanowic.czy mi
          dobrze czy zle... a co mam mu mowic to samo codziennie..;/ !! stal sie
          obojetny...na wszystko!! nie czuje sie kochana!! sad mam juz komplenie dosc.. raz
          juz mialamochote spakowac sie i wyprowadzic... ;/
          ale go kocham ;/

          eh!! przekichana sytuacja !! i nie mam do niej rozwiazania!! 1 raz w zyciu nie
          wiem co zrobic..;/ a zawsze tak pieknie doradzalam kumpelom...;/ a teraz..
          jestem w wielkiej kropce.. az mi sie chce ryczec sad
      • mauveflower Re: samotność 21.01.07, 10:09
        Jak na mój gust powiedz swojemu facetowi, że Ty przestajesz się już starać i
        żeby teraz on zaczął dbac o Wasz związek.
        U mnie poskutkowało...chociaz może nie było tak źle jak u Was...
        Zazwyczaj to kobieta bardziej sie stara o związek, cepło, uczucie - moje
        subiektywne zdanie. Facetom jest takj wygodnie. Zacznij wreszcie i od niego
        czegoś wymagac, przestań się starać i powiedz mu o tym, że teraz wszystko
        zależy od niego. Jesli mu naprawdę zależy to się zmieni.
        Wiem to z autopsji...
        • cherie85 Re: samotność 21.01.07, 11:38
          dokladnie tak mu powiedzialam..czas pokaze...

          DZIEKI ZA ZROZUMIENIE
          • sisigma Re: samotność 21.01.07, 12:00
            Psycholog nie wypisze recepty na szczeście - on jest bardziej po to by
            stymulowac własną pracę nad sobą. Niestety tutaj nie da się być biernym. Może
            dlatego "leczenie" psychologiczne tak rzadko daje efekty? Tu trzeba jeszcze
            takiej woli od dwóch osób. Więc dodatkowa trudność.
            Póki co spróbuj sama skoro czujesz, że masz dość siły - ale nie możesz
            odpuszczać, pobłażać, robic cokolwiek "dla świętego spokoju" - a pokusa tego
            jest bardzo silna... Na Twoim miejscu rozważyłabym zamieszkanie oddzielnie
            przez jakiś czas. Ale bez nocnych scen, przeprowadzki do przyjaciółki (on
            będzie wiedział, że długo u niej nie pomieszkasz, za kilka dni będzeisz musiała
            wrócić!) tylko na spokojnie: decyzja i realizacja. Też bez obrażania, niech
            Twój Luby zrozumie, że robisz to dla waszego dobra i nawet pomoze w
            przeprowadzce. Jak wasza relacja "wytrzyma" - można miec nadzieję, że dobrze
            będzie...
    • inkageo Re: samotność 21.01.07, 00:08
      My tutaj epatujemy szczęściem i radością życia, ale wystarczy zajrzeć na inne
      fora np. zdrowie, żeby poczytać o ludzkich problemach, może to pomoże Ci
      docenić to co masz i zacząć się tym cieszyć..
      Na początek proponuję:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37372
      Głowa do górysmile Będzie dobrzesmile
      • cherie85 Re: samotność 21.01.07, 00:15
        zdaje sobie sprawe, e zycie tu nie tylko zle chwile..na co dzien staram sie o
        tym nie myslec.. tylko normalna rzecza ludzka jest troska o samego siebie...
        myslisz ze nie chcialabym byc teraz wesola i smiac sie - jak robilam cale zycie-..
        nie umiem tutaj opisac jak sie czuje... jak sie czuje kobieta..ktora na chwile
        przed malzenstwem czuje ze jej zwiazek sie rozpada! i ze w sumie nie wie czy
        sama jest w stanie ten zwiazek dalej pociagnac!bo np opada juz z sil...
        a sprawy nowotworowe nie sa mi obce..jestem chyba najwieksza optymistka w
        zyciu... nie trzeba mi mowic ze bedize dobrze... inni maja gorzej.. to jak mowic
        alkoholikowi ze ma problem z alkoholem..albo osobie pulchnej ze jest otyla..
        ja tylko wypowiedzialam to co czuje.. bo nie mam gdzie tego powiedziec...bo nie
        jestem osoba ktora uzala sie przyjaciolom.. bo to nie w tym rzecz.. trzeba brac
        tylek i isc do przodu.. ale czasami jest ciezko sad
        • inkageo Re: samotność 21.01.07, 00:25
          Cherie Twoją wypowiedz i rozterki traktuję poważnie - masz konkretny problem,
          mój post był skierowany do autorki wątku, która nie bardzo wie, co jest nie tak
          z jej życiem, albo nie chciała nam tego napisać.. A ogólnie to jestem
          przygnębiona tym co się stało dzisiaj na skoczni w Zakopcu..właśnie
          przeczytałam, że na widowni była dziewczyna skoczka, który miał wypadek. Co ona
          musi teraz przeżywać.. Jego stan jest krytyczny..
          • cherie85 Re: samotność 21.01.07, 00:30
            nie wyobrazam sobie widziec ukochanego w takim okropnym wypadku sad

            OBY MU SIE NIC NIE STALO
    • sisigma Re: samotność 21.01.07, 00:19
      Ja bym przełożyła ślub - do czasu aż będę miec rozeznanie w sytuacji. Ostatnio
      rozmawialam z koleżanką, która się "władowała" bo wszystko w niej mówiło "NIE"
      ale przygotowania do ślubu były w pełni... straszne to co z niej teraz zostało -
      kłębek nerwów i nieszcześć. A czasu już nie cofnie...
      • cherie85 Re: samotność 21.01.07, 00:24
        na domiar zlego.. powiedzialam mu to 2 dni temu.. ze nie chce slubu zylismy bez
        niego i dalej mozemy... ze odwoluje wesele poprawiny slub..wszystko...
        wytlumacze moim a on ma wyjasnic swoim... zaczelam sie pakowac.. chcialam isc do
        kumpeli na noc..ale on mnie zatrzymal kiedy siegalam za telefon sad powiedzial ze
        przeprasza i ze mnie bardzo kocha..ze on nie wie dlaczego sie zmienil.. i ze
        chce slubu jak niczego na swiecie sad a co mialam zroic rozryczalam sie jak
        zwykle ostatnio i zostalam..
      • epox123 Re: samotność 21.01.07, 00:25
        kiedyś u mnie w środku wszystko mówiło "nie",związek się rozpadał,a ja myślałam
        i myślałam i.... odwołałam ślub i teraz z tego się cieszę,bo to nie był ten
        facet,przemyśl wszystkie za i przeciw i nie bój się powiedzieć głośno tego co
        myślisz,może warto odłożyć ślub,albo poprostu dać sobie spokój z tym
        facetem,tylko Ty możesz na wszystkie pytania sobie odpowiedzieć i podjąć
        decyzję

        pozdrawiam i głowa do góry smile
        • inkageo Re: samotność 21.01.07, 00:29
          Podpisuję się pod postem epox!
        • cherie85 Re: samotność 21.01.07, 00:29
          dziekuje za zrozumienie..

          pewnie dam sobie i z TYM RADE!! mam silny charakter.. czesto mowie sobie co mnie
          nie zabije to mnie wzmocni..

          eh!! DOBRANOC smile
          • epox123 Re: samotność 21.01.07, 00:31
            zawsze warto się wygadać,bądź silna i w razie czego zawsze tutaj jesteśmy smile
          • inkageo Re: samotność 21.01.07, 00:32
            Trzymaj sięsmile Dobranocsmile
            • cherie85 Re: samotność 21.01.07, 00:33
              DZIEKUJE WAM smile nigdy nie wierzylam w to ze jak sie czlowiek wygada na forum to
              jest mu lzej!! al to naprawde dziala.. ide przespac sie z myslami smile

              pozdrawiam goraco smile smile
              • placze_ja Re: samotność 21.01.07, 09:49
                U mnie jest inaczej. narzeczony kocha, okazuje uczucia, cieszy sie ze
                slubu,zalatwia itd Dla mnie on jest najwazniejsza osoba w zyciu. Probuje mi
                pomoc caly czas ale mu nie wychodzi a ja nie potrafie wytlumaczyc tych doklow
                psychicznych sad
                • a.bc Re: samotność 21.01.07, 10:26
                  Wiesz co , wyrwij sie na 2 dni ze swojego życia, zrób coś innego niż zwykle,
                  alo wyskacz sie na aerobicu a moze małe solarium od czasu do czasu
                  Przestań mysleć i dodawac sobie problemów, których tak na prawde nie masz ,
                  zajmij sie czymś konkretnym, zmęcz sie a nie siedz i rozłamuj włosa na czworo -
                  to jakoś dojdziesz do siebiesmile
                  3 mam kciuki
    • panna_na_wydaniu Re: samotność 21.01.07, 10:57
      placze_ja proponuję udać się do lekarza! Z tego co opisujesz to wygląda na
      depresję. Być może jest jakiś powód Twojego samopoczucia, ale o nim nie piszesz
      z jakiegoś bardzo ważnego powodu? (być może nieuświadomionego?) Lekarz na pewno
      pomoże Ci wrócić do siebie, i nie czekaj żeby nie było za późno. 3maj się
      pozdrawiam!
    • energiamysli Re: samotność 21.01.07, 11:18
      moim zdaniem przechodzisz cos w rodzaju depresji przed slubnej, tracisz
      panienstwo i wolnosc i staniesz sie zoną..przejdzie ci i dobrze radze nie histryzuj
    • sisigma Re: samotność 21.01.07, 11:22
      Myślę, że tu się mieszają dwa wątki: płacze_ja i cherie. Dziewczyny maja
      zupełnie inne problemy. U Cherie to jest raczej kryzys związku u placze_ja -
      jej własny problem.
      W jednym i drugim przypadku sadzę, że lepiej byłoby poczekac z zyciową decyzją,
      aż "zycie wróci" - ślub i rozpoczęcie wspólnego życia (nawet jak się mieszkało
      razem) to i tak ogromny stres! Przynajmniej w większości przypadków tak jest.
      Placze chyba rzeczywiście ma jakąs deprechę albo inne załamanie nerwowe i
      aerobik nic jej nie pomoże, to jest dobre jak się ma doła przed miesiączką, a
      nie kiedy dopadło choróbsko. to tak jakby leczyć zapalenie płuc witaminami!!!
      Dobrze by było, żeby poszli razem, skoro on kocha, zalezy mu, stara się i jest
      oddany ale nie rozumie "głębi duszy" (co całkiem normalne u facetów; kobieta
      wychodząca za mąż powinna miec dużo wewnętrzej siły wink to terapia par mogłaby
      wiele zmienić! Może to nieumiejętność komunikowania uczuć a nie brak ich
      zrozumienia? MOże Płacze_ja chciałaby żeby jej N się "domyślił"? (Kto by nie
      chciał?) a on się nie domyśli!!! Konieczny DOBRY psycholog - szkoda życia.
      Co do Cherie - sądzę, że to trzeba przemyślec czy to TEN... sad chcesz takiej
      hustawki emocjonalnej przez całe życie? Wpadasz w pewnien schemat: on Cię rani,
      Ty cierpisz, on jest obojętny, Ty grozisz odejściem, on przeprasza i obiecuje,
      on jest cód miód... potem Cię rani itd. Czy to pierwszy raz przerabiasz z nim
      coś takiego? Bo jeśli pierwszy - to jest szansa, jeśli on zrozumie. Jesli
      kolejny - to moim zdaniem nie ma takiej szansy bez radykalnych i konsekwentnych
      działań. Rozmowa z psychologiem też by nie zaszkodziła.
      • cherie85 Re: samotność 21.01.07, 11:33
        cos w tym jest... to jest taka pierwsza sytuacja.. wczesniej nie moglabym zlego
        slowa powiedziec... a co do psychologa to powiem z doswiadczenia ze ksiazki
        pomagaja obcym ale nie sobie- skonczylam jakis czas temu studia
        psychologiczne..tlumaczylam sobie na wiele sposobow co jest grane. jak wyglada
        moje otoczenia i jakie sa tego powody..przyczny wew i zew.. na guzik bo i tak
        dochodzilam do placzu.. smile

        OD DZISIAJ POSTABOWILAM MACHNAC REKA! bede go traktowac tak jak on mnie
        traktuje.. zobaczymy do czego nas ta sytuacja doprowadzi...zawsze taki szok do
        niego docieral.. zobaczymy czy tym razem..i tymcasamo wstrzymam przygotowania ...
        • aniaf222 Re: samotność 21.01.07, 15:05
          myslalam,ze tylko ja mam jakies watpliwosci i rozsterki a tu czutam ze niejestem
          sama.moja historia jest podobna znam sie z arturem 6 lat od 2 lat razem
          mieszkamy(mamy wspolne mieszkanie)i odkad zaczelismy mieszkac ze soba wszystko
          po malu siezmienialo,pojawily sie wyjscia jego z kolegami,moje samotne
          wieczory,rzadszy seks,brak rozmow o nas itp.rodzina dopytywala sie kiedy slub i
          w koncu zdecydowalismy sie na sierpien 2007 po zareczynach cieszylam sie
          naprawde bylam pewna ze przy nim sie chce zestarzec.po wplaceniu 1 zaliczki
          wszystko sie zmienilo(klamka zapadla pomyslalam)sprawami slubu zajelam sie
          sama,moj mis byl na wszystko obojetny,rodzice nie chcieli sie wtracac i mialam
          wrazenie ,ze slub biore tylko ja i nikogo to nie interesuje.moje zycie seksualne
          umarlo,przestalismy spedzac ze soba czas,widze ze meczymy sie razem,chodz sie
          nie klucimy czuje ,ze oddalamy sie od siebie na temat slubu nie rozmawiamy
          wszystko stanelo w martwym miejscu.powinnam mowic opowiadac o slubie,pisac na
          forum o sukienkach salach itp a ja ...ja sie nie ciesze,zazdroszcze wam ze
          jestescie pewne na 100%,jestescie szczesliwe.zapytalam sie mojego misia czy chce
          tego slubu a on ze mu to jest obojetne.mi juz wszystko stalo sie obojetne,nie
          chce mi sie nic.kocham mojego chlopca,ale chyba najwyzsza pora powiedziec sobie
          dowidzenia....
          • inkageo Re: samotność 21.01.07, 16:35
            Współczuję i trzymam kciuki.. Może perspektywa straty ukochanej kobiety zmieni
            jego zachowanie..
            • cherie85 Re: samotność 26.02.07, 21:46
              musze sie pochwalic postepami z moim kochaniem smile jak narazie bardzo sie stara..
              wydaje mi sie ze po naszej przykrej rozmowie troche zrozumial smile wjechalam mu
              troche na ambicje -ale tak sprytnie smile JAK NARAZIE WIDZE POSTEPY W 100 % znowu
              zaczynam cieszyc sie na mysl ze za 3 miesiace bedize moim mezem smile
              • sisigma Re: samotność 26.02.07, 23:46
                Super, życzę Wam powodzenia!!!
Pełna wersja