i jak tu teraz funkcjonowac...?

23.01.07, 21:54
Słuchajcie, jestem w kropce. Od ponad roku jestem ze wspanialym facetem,
niedawno (5 miesiecy temu) zareczylismy sie...przygotowania weselne ruszyly
pelna para...wszystko juz prawie jest...nawet budujemy dom...a tu naraz klops,
poznalam kogos, i mimo, iz bardzo bronie sie przed ta znajomoscia, czuje, ze
to wlasnie ten jest moja absolutna druga polowka, jak na zlosc poznalismy sie
tuz po moich zareczynach i mimo iz jestem wierna i lojalna wobec mojego
mezczyzny, to cichy glosik mowi mi, ze cos przegapiam...a facet zakochal sie
po uszy, absolutnie i czuje cos takiego...ech...trudno to wyjasnic. To jest
wrecz nienormalne! Co byscie zrobily? wiem...glupie pytanie...ja jestem
zrozpaczona
    • dr_kaczusia Re: i jak tu teraz funkcjonowac...? 23.01.07, 22:02
      Hej,
      mialam kolezanke, ktora na tym etapie wszystko zakonczyla i zaczela zycie na
      nowo z nowym facetem... niebawem slub i sa szczesliwi... Jednak akurat w jej
      wypadku wyszly nieprzyjemne fakty odnosnie jej ex, a jak rozumiem u Ciebie i
      narzeczonego wszystko jest ok. Zastanow sie i zrob co Ci serce/rozum dyktuje,
      zmiany nawet na takim etapie sa mozliwe... lepiej wczesniej niz pozniej po
      slubie, tylko musisz byc pewna tej decyzji bo odwrotu nie bedzie.
      pozdrawiam!
      • martyna1985 Re: i jak tu teraz funkcjonowac...? 23.01.07, 22:21
        Ciężka sprawa. jeśli jestes szczęśliwa ze swoim narzeczonym, to pozniej mozesz
        załowac, jesli z tamtym by się nie powiodlo. Moze, ale nie musi tak być. ciezko
        poradzic cos w takiej sytuacji, raczej musisz się sama zdecydować. Nie mozesz
        tez byc nie fair w stosunku do swojego narzeczonego, bo kochajac sie z nim a
        myslac o kims innym nie jest dobre. Pozdrawiam i zycze trafnych decyzjismile
        • kasia_ciesla Re: i jak tu teraz funkcjonowac...? 23.01.07, 22:26
          Jezeli już teraz myślisz o innym mężczyźnie to zrezygnuj ze ślubu. Twój przyszły
          mąż nie może być tylko "zapychaczem". Musisz czuć że to ten i ŻADEN inny! Musisz
          być absolutnie pewna że go kochasz i nie chcesz być z nikim innym. A jeżeli już
          teraz czujesz, że spotkałaś tego jedynego, ale nie jest to twój obecny
          narzeczony to niestety jedyne wyjście jakie widzę to zerwanie zaręczyn. Łatwiej
          zerwać zaręczyny niż brać rozwód albo żyć w nieszczęśliwym związku.
    • gatta26 Re: i jak tu teraz funkcjonowac...? 23.01.07, 22:37
      Współczuję Ci sad. Dwa lata temu byłam w podobnej sytuacji, z tym że u mnie nie
      było zaręczyn i tak daleko idących wspólnych planów. Poznałam kogoś w nowej
      pracy i uswiadomiłam sobie, że nikt inny mnie tak nie rozumie, że może to
      własnie ten jedyny... Byłam zrozpaczona, bo nie chciałam kończyć mojego związku.
      Czułam sie fatalnie. Los chyba była dla mnie łaskawy. Gdy umowa (na czas
      okreslony) wygasła, przestałam się codziennie spotykać z tym "nowym" mężczyzną i
      poprostu próbowałam zapomnieć. Uwierz mi, że często wracały mysli, że coś/kogoś
      tracę, ale w tym momencie bardzo pomógł mi mój chłopak, który zaczął o mnie
      walczyćsmile - wczesniej chyba był przyzwyczajony do tego, że poprostu byłam i już.
      dziekiniemu przestałam myśleć o kimkolwiek innym i zrozumiełam, że to własnie
      ten jedyny smile. Nie żałuję, że tak się stało. Nasz ślub za 7 miesięcy. I jestem
      pewna, że to z Nim chce spędzić życie.
    • paulina.galli Re: i jak tu teraz funkcjonowac...? 23.01.07, 22:38
      Hmmm a film "Noce i Dnie" i slynna scene z kaczencami widziałas? wink

      Jesli nie to w skrocie - glowna bohaterka zakochuje sie smiertelnie w niejakim
      Panu Tolibowskim... (to wlasnie on jej te kaczence wylawia ze stawu ) ale
      wychodzi za maz za dobrego kochanego faceta , ktory z kolei ja szalenczo kocha
      Ogolnie - w zwiazku z tym ma prze....rabane zycie uncertain - pomimo kochajacego meza
      , dostatku, dzieci (no nie do konca moze udanych - ale...wink) itp ...ciagle
      widzi tego z kaczencami wspomina niespelniona milosc ... i ogolnie cale jej
      zycie jest podporzadkowane tamtemu.... i nie potrafi sie cieszyc z tego co ma uncertain


      No ale to film.... smilesmilesmile
      Zawsze moze byc ze narzeczonego puscisz w trabe a okaze sie ze Nowy wcale
      miloscia zycia nie jest a jedynie zauroczeniem, i co wtedy?
      Ewentualnie - sie znowu odkochasz w tym Nowym i poznasz jeszcze Bardziej Nowego ?


      ehhh... madrej rady chyba nikt nie da...
      po prostu ryzyk - fizyk - ryzykujesz ....
      byc moze niezaleznie od tego co wybierzesz - bedziesz swojego wyboru... zalowac...

      na pewno wiec [ zeby ryzyko "żałowania" jak najbardziej zminimalizować ] nie
      zaszkodzi nie dzialac emocjonalnie i gwaltownie i bardzo mocno kazda decyzje z
      pare razy ...przemyslec smile

      pozdrawiam i zycze ... slusznych i szczesliwych wyborów smile
    • princessa.of.persia Re: i jak tu teraz funkcjonowac...? 23.01.07, 23:11
      Ja jak byłam z moim obecnym narzeczonym ponad rok to nie spojrzałam na innego
      chłopaka! Milo bylo ze sie interesowali, fajnie było poczujc się piękną ale
      miałam toatlne klapki na oczach do ok 3 lat.Potem oczywiscie tez nie myslałam i
      nie mysle nadal o innych facetach ale wiadomo że uczucie przechodzi w inna
      faze.Uważam ze jesli Ty na tym etapie "czujesz ze coś przegapilas" to nie jest
      to dobry pomysl aby sie wiązac na CAŁE ŻYCIE z osobą ktora nie jest dla ciebie
      wszystkim. Nie warto chyba oszukiwac drugiej osoby a tym bardziej siebie.
      Pozdrawiam i mam nadzieje ze podejmiesz sluszną decyzję smile
      • k.mat Re: i jak tu teraz funkcjonowac...? 23.01.07, 23:29
        odpowiedz sobie na pytaqnia:
        -czy to nie wynika ze stresu związanego z przygotowaniami, tym że już niedługo
        nie będzie odwrotu?
        -może boisz się, że już nie będziesz mogła interesować się innymi, a oni Tobą?

        przemyśl wszystko spokojnie
        powodzenia
    • gioseppe Re: i jak tu teraz funkcjonowac...? 24.01.07, 00:17
      moja mama zawsze powtarza, że mogę nawet przysłowiowo uciec sprzed ołtarza byle
      tylko była to MOJA WŁASNA PRZEMYŚLANA DECYZJA smile

      nikt Ci tu nie pomoże.
      sama musisz zdecydować, wziąć wszystkie za i przeciw!

      ja myślę, że to zauroczenie.
      czasem tak jest, że wydaje nam się, że to WŁAŚNIE TEN JEDYNY mija nas...

      mam wrażenie, że Twój narzeczony przestał sie o Ciebie starać smile
      jesli tak - wytlumacz mu to, zreszta co ja Ci bede mowic, sama czujesz jak jest wink

      jak wiadomo, my kobiety, lubimy gdy się o nas przez całe życie walczy, docenia,
      zaskakuje smile

      to jedyne logiczne wytłumaczenie jakie przychodzi mi do głowy.

      Przemyśl sobie wszystko na spokojnie żebyś później nie żałowała swojej decyzji smile


      najlepiej rozpisać sobie kilka ważnych spraw, plusy i minusy waszego związku,
      zadać kilka pytań i spróbować na nie odpowiedzieć

      m.in.: jesteś w stanie wyobrazić sobie życie bez twojego n.? jeli tak to sie
      zastanawiaj i koncz zwiazek, jesli nie.. sama znasz odpowiedz.

      Czasem chcemy dostac to czego miec nie mozemy.
      wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...
      Niektorzy maja tak przez cale zycie.

      Pamietaj, ze nie ma chodzacych idealow a przede wszystkim pamietaj o tym ze
      wiekszosc mezczyzn da sie "wychowac" na swoj sposob, wedlug wlasnych potrzeb i
      upodoban, niektorych troche wiecej, innych mniej

      wiem co mowie, tez tak mialam smile

      a jeśli masz na tyle odwagi to kombinuj...
Pełna wersja