Rozmiary sukien w salonach

25.01.07, 14:13
Tak sobie porozmawiałam przed wycieczką do sklepów z ekspedientkami,
wypytałam jaki maja przedział rozmiarów w salonie i.... Przyznam że trochę
mnie to dziwi. 36-38?????????????? Wiem że można przyłozyc, popatrzeć... ale
to nie to samo. Ja bym wolała wiedzieć jak wyglądam w danej sukience
(dopietej) i jak ona na mnie leży... A może są salony które maja troszkę
większy zasób? Wiecie coś?
    • agaa-hcm Re: Rozmiary sukien w salonach 25.01.07, 14:26
      no nie zartuj...ja jeszcze nie bylam, bo do slubu daleko, ale tez sie tego boje!
      teraz mi sie marzy zeby pojsc,przymierzyc, zobaczyc jak wygladam, powiedziec
      sobie: kurcze musisz jeszcze schudnac, albo: kurcze, jak ty fantastycznie
      wygladasz, wyjsc ze sklepu i marzyc o tym pieknym dniu ktory powoli nadchodzi smile


      24.05.08
      • monia_look Re: Rozmiary sukien w salonach 25.01.07, 14:45
        Heh... Ja jeszcze tam nie poszłam a już mam kompleksy i chyba przestanę jesc na
        pare dni!!! Zartuje oczywiście ale wkurza mnie to. Nie jestem jakaś gruba ale i
        nie mam rozmiaru 38!!!
    • forumania Re: Rozmiary sukien w salonach 25.01.07, 15:01
      Nie martwcie się. Moim zdaniem jest tak: rozmiary w salonach są nominalnie 36-
      38, ale chyba w rzeczywistaości te suknie są nieco większe.
      Ja mam rozmiar ok 38. Byłam w kilku salonach i mierzyłam sukienki i zawsze w te
      salonowe 36 wchodziłam. Aż się cieszylam że taki szczupak ze mnie smile
      W Madonnie w Warszawie był tylko kłopot, bo w suknię salonową nie wchodziłam.
      Ale widziałam też nieładny obrazek, kiedy dziewczyna "slusznych" rozmiarów,
      choć wcale nie gruba, nie mieściła się w nic. Dosyć ciężko wtedy stwierdzić jak
      suknia się prezentuje...
      • heather4 Re: Rozmiary sukien w salonach 25.01.07, 15:05
        no cóż, jak dotąd suknie, które mierzyłam w salonach były na mnie za duże.
        Trudno mi było sobie wyobrazić, jak się w danej sukni czuję, mając ją pospinaną
        dużą ilością szpilek, stojąc na podeście, z którego spływały fałdy materiału...
    • aga_kr3 Re: Rozmiary sukien w salonach 25.01.07, 15:06
      Ja swoja suknie zamawialam w Madonnie w Krakowie. Do przymierzania sa
      rzeczywiscie rozmiary 36-38, gdzie jest to hiszpanskie i na nasze prawie 40!!
      Pani mocno upinala szpilkami, wiec mozna zobaczyc efekt przyblizony. Niestety
      wyjscia za bardzo nie mialam i zamowilam... na suknie musze zaczekac 14 tygodni-
      co tez jest wazne!! Strasznie dlugo!! Dostane ja dopiero w tygodniu slubnym...
      az sie boje sad
      • monia_look Re: Rozmiary sukien w salonach 26.01.07, 10:56
        A nie znacie jakiegoś salonu w Wawie gdzie są też trochę większe rozmiaty? Np
        40-42?
        • mayagaramond Re: Rozmiary sukien w salonach 26.01.07, 10:59
          ja bylam na razie tylko raz i przymierzalam 36 St. Patrick, sukienka wisiala na
          mnie jak na kiju. Rozmiar zawsze zalezy od producenta np. 36 w H&M to na pewno
          nie 36 w Zarze.
          • aga_kr3 Re: Rozmiary sukien w salonach 26.01.07, 11:46
            Moj rozmiar to zazwyczaj 34/36... wiec wyobraz sobie jak te suknie na mnie
            musialy wisiec wink
    • rakasa Re: Rozmiary sukien w salonach 26.01.07, 11:38
      dziewczyny nie ma co panikowaćsmile Ja nosze zwykle rozmiar 42, a czasami 40...
      przy wyborze sukni ślubnej śmiało mieściłam się w salonowe 38 i tylko jedna
      była za bardzo opięta. Pozostałe można było mocno zasznurować, czy też
      pospinać...Może ta rozmiarówka funkcjonuje, żeby poprawić humor przyszłym
      Pannom Młodym?smile
      • monia_look Re: Rozmiary sukien w salonach 26.01.07, 12:00
        To pocieszające... Jutro się okaże jak to wygląda w moim przypadku...;/
    • monia_look Re: Rozmiary sukien w salonach 27.01.07, 19:16
      To znowu jawink
      Szok, weszłam w 38wink)))))))))))))))))Miałyście rację. dzięki.
      • novinka1 Re: Rozmiary sukien w salonach 28.01.07, 10:42
        A ja mam wprost przeciwny problem - rozmiar 34 sad Ogolnie chudosc widze chudosc
        i tez przeraza mnie dopasowywanie - bo jak zobaczyc, jak sie bedzie wygladac,
        kiedy mierzymy cos za duzego.
        • konwalia-82 Re: Rozmiary sukien w salonach 01.02.07, 09:04
          Dla mnie rozmiary w salonach to masakra.. Noszę 36, a salonowe 38 wisi jak o dwa
          rozmiary za duże. Ale panie w madonnie powiedziały, że i tak zamawiają 38 i
          dopasowują, więc sobie odpuściłam, bo jak niby dopasować np ramiona.
          W Cymbeline i Mariees de Paris zamówią za to rozmiar jaki chcę. suknia musi bć
          dopasowana a nie wisieć!
          • inkageo Re: Rozmiary sukien w salonach 01.02.07, 09:11
            Ja noszę rozmiar 34 i mierzone suknie były na mnie za duże o jakieś 4 rozmiary.
            Panie spinały z tyłu szpilkami i przód wyglądał całkiem nieźle, ale nie mogłam
            w żaden sposób ocenić tyłu - sterczał 7 cm grzbiet spiętego materiału.. Nie
            można też w żaden sposób ocenić, czy suknia jest wygodna - przy najmniejszym
            ruchu wypadały szpilki i wbijały się w plecy..
            • sierpniowa_julka Re: Rozmiary sukien w salonach 01.02.07, 12:49
              miałam ten sam problem. 34 rozmiar przy wzroście 165 - w każdej sukni się
              "topiłam"... smile
              • magdaliena1 Re: Rozmiary sukien w salonach 01.02.07, 13:40
                Nie przejmuj się! Ja, kiedy mierzyłam swoją suknie (prawie rok temu, chlip
                chlip) miałam imponujący rozmiar 46. Wchodziłam w każdą suknię, tylko się nie
                dopinałam. Panie przyszpilały mi tył sukienki do stanika i przynajmniej z przodu
                mogłam sobie wyobrazić jak będę wyglądać. Zresztą suknie działają cuda! Po raz
                pierwszy od wieeeelu lat wyglądałam w nich zgrabnie.

                Potem zrzuciłam 20 kg i pani krawcowa w salonie ciągle na mnie krzyczała, że
                chudnę. Więc i tak źle i tak niedobrzesmile

                Pozdrawiam
                • olenka_a Re: Rozmiary sukien w salonach 01.02.07, 15:28
                  Salony działają ekonomicznie - jak zamówią rozmiar 38 to wejdzie w niego i
                  chudzinka (tylko pospinaja szpilkami dobrze) i pulchniejsza dziewczyna (nie
                  dosuną suwaka z tyłu). I można miec tylko jakiś ogólny poglad jak się będzie
                  wyglądało w sukni.
                  Ja nosze normalnie 36, czasami 38. W sukniach salonowych nr 38 "normalnie" się
                  topię...Ale nie ma innego wyjścia.
                  Raz mierzyłam suknię 34, bo panie w salonie się pomyliły przy zamówieniu i taką
                  im przysłali do salonu... Od razu inaczej się czułam.
    • sensiblue Re: Rozmiary sukien w salonach 05.02.07, 22:38
      zaliczyłam tylko jeden salon w poznaniu - byłam zdecydowana na konkretne modele-
      i faktycznie - mają sukienki w rozmiarze 38 tylko i wyłącznie... dla mnie to
      nie był problem, i tak spinały jeszcze szpilkami, ale... na moje pytanie
      dlaczego tylko jeden rozmiar jest, pani stwierdziła, że jeśli ktoś ma większy
      rozmiar, to mają specjalne modele, albo tylko "poglądowo" się przymierza... sad((
    • golinda Re: Rozmiary sukien w salonach 06.02.07, 08:40
      ja też przymierzałam 38, a kupiłam 34 i muszę powiedzieć, że tak pospinały mnie
      agrafkami, że wyglądało tak jakby to był mój rozmiar
      chyba gorzej jak ktoś nosi 42 i musi się wepchnąć w 38...
      • poziomka66 Re: Rozmiary sukien w salonach 09.02.07, 23:50
        Ja normalnie nosze 40. W salonach większość sukienek leżała na mnie dobrze.
        Śmiałam się, że mam figurę manekinową bo każda sukienka z manekina była jak na
        mniesmile)
        Obserwując inne dziewczyny w salonach, troszkę im współczułam. Na większości
        porostu sukienki wisiały.
        Miałam juz wybraną sukienkę,pojechałam ja przymierzyć do salonu. Była ok 2
        numery za duża. Nie potrafiłam uruchomić swojej wyobraźni, mimo szpilek
        widziałam ciągle niedopasowaną suknię. Zrezygnowałam a byłam pewna, że to ta.
        Zdaję sobie sprawę jaki to problem.
Pełna wersja