piegi83
01.02.07, 14:39
Cześć, od jakiegoś czasu śledzę forum, sama raczej mało się udzielając.
Jestem z moim P. od 2,5 roku, zaręczeni od roku, miesiąc temu postanowiliśmy,
że ślub odbędzie się we wrześniu tego roku i poczęliśmy wstępne
przygotowania. ja zaczęłam z radością przglądać forum, cieszyła mnie
perspektywa wybierania sukienek, zaproszeń itd. No i właśnie.... ostatnio
jakby mniej mnie to cieszy. Mimo, że jestem w związku szczęsliwa, dopadają
mnie zwątpienia.... czy dobrze robię, czy to aby na pewno ten jedyny...
Zauważam, że denerwują mnie o mojego P. drobiazgi, które kiedyś nie były dla
mnie ważne. Pamiętam to wielkie uczucie, które nas ogranęło na początku
znajomości, od razu byłam pewna, że to będzie własnie TEN JEDYNY. Potem
przychodziły różne burze i huragany, z których zawsze jednak wychodziliśmy
obronną ręką i zawsze razem. A teraz.... właściwie nic sie nie zmieniło, może
to ta perspektywa nadchodzącego ślubu mnie paraliżuje, ale boję się, że potem
już nie będzie można nic odkęcić i będę nieszczęsliwa (mimo iż teraz
jestem!). Czyżbym nie dorosła jeszcze do małżeństwa? Miałyście też takie
dylematy, czy też od A do Z wszystko było beż żadnych wątpliwości?