Zanim powiesz tak..

07.02.07, 21:53
Czy któraś z Was Forumowiczki, też tak miała...
Otóż, mam dziwną sytuację. Po dwóch latach znajomości mój chłopak w
najbliższych dniach oświadczy mi się (jestem o tym przekonana - rocznica,
zresztą wspominał o tym pół gębkiem parędziesiąt dni temu nagabywany przeze
mnie). Zastanawiam się.. Mój stan emocjonalny z każdym dniem jest coraz
bardziej rozstrojony..Staram się zbadać czy ja rzeczywiście chcę za niego
wyjść... Widujemy się bardzo rzadko, zaledwie raz na tydzień..I wiecie co..
tak sobie myślę, że to będzie bardzo trudna chwila dla mnie.. Może lepiej by
było gdybym została całkowicie zaskoczona, a tak.. rozmyślam o Jego wadach, o
tym że jest taki i owaki..Smutne
    • magicfrog Re: Zanim powiesz tak.. 07.02.07, 22:13
      przynajmniej masz czas zeby sobie przemyslec co do niego czujesz i czego
      naprawde chcesz smile mozesz sobie wszystko przemyslec i dac mu odpowiednia
      odpowiedz gdy juz Cie poprosi o reke smile skoro masz watpliwosci ... musisz duzo
      przemyslec smile

      ---
      slub.k10.pl
      • lemna Re: Zanim powiesz tak.. 07.02.07, 23:57
        Ja myślę, że mało która kobieta jest tak zupełnie w 100% pewna, bez cienia
        wątpliwości, że TEN to właśnie TEN. Wydaje mi się, że rozterki to rzecz
        normalna. Zawsze znajdzie się coś, co w Twoim chłopaku/narzeczonym/mężu nie
        bedzie kobiecie odpowiadało. Chyba zawsze są mniejsze bądź większe wątpliwości.

        Najpierw musisz wyobrazić sobie czy dasz radę mieszkać z nim pod jednym dachem;
        czy takiego ojca swoich dzieci sobie wymarzyłaś, czy spełnia Twoje oczekiwania
        (a przynajmniej ich większość) i wreszcie....... czy w ogóle potrafisz
        wyobrazić sobie życie bez niego....


        Na pocieszenie mogę powiedzieć, że jestem 4 miesiące przed ślubem i.........
        bardzo się bojęwink ale też wiem, że nikt inny smile
        • gioseppe Re: Zanim powiesz tak.. 08.02.07, 00:50
          lemna napisała:

          > wreszcie....... czy w ogóle potrafisz
          > wyobrazić sobie życie bez niego....

          to przede wszystkim smile
          wydaje mi sie ze kobiety zbyt idealizuja, chca miec TAKIEGO ktory ma minimalna
          ilosc wad a prawie same zalety.
          takich nie ma
          nad kazdym trzeba pracowac - nawet nad soba bo tez zapewne masz jakies wady i na
          pewno on tez sie zastanawia nieraz wink

          sprobuj sobie wyobrazic - wychodzi od ciebie (jak sie spotkacie) i wiesz ze juz
          nie wroci..
          jak sie da i wiesz ze CHCESZ sprobowac z kims innym to go uprzedz lojalnie ze
          nie jestes gotowa na zarweczyny

          a jak nie to znsz odpowiedz smile
    • kratka-w-kratke Re: Zanim powiesz tak.. 08.02.07, 00:52
      A wiecie, ze ja tez sie boje?
      Jestesmy razem dlugo, mieszkamy tez dlugo, zachowujemy sie jak malzenstwo itd,
      ale na sama mysl o slubie zaczynam lekko dygotac. Czuje jakby od tego dnia
      zalezalo cale moje zycie, a tak nie jest, bo duzo wiecej zalezy od innych moich
      dni (terazniejszych i przyszlych i od wielu innych wydarzen). Mysle, ze to
      trema. Aha, ja radze Ci zamieszkac z chlopakiem przed slubem. Wtedy wyjdzie z
      niego co ma wyjsc i bedziesz miala sprawe jasna.
      Ja jestem pewna mojego przyszlego meza, pewna, ze to ten jedyny, ale slubu sie
      boje i jakos nie chce brac. Dziwne.
      Aha, mysle tez, ze wiele dziewczyn ma przed slubem watpliwosci. To normalne. Ty
      masz przed zareczynami, ja przed zareczynami nie mialam ani cienia, ale moze
      przed zareczynami takze mozna je miec.
      trudno doradzic, bo w koncu niby sie nie powinno wahac, ale przeciez tylko
      naiwne osoby wierza bez chwili wahanie ze wszystko bedzie idelanie. Rozsadny
      czlowiek musi sprawe przemyslec. Ryzyko jest i nie ma sily, zeby je
      wyeliminowac.
    • ala-81 Re: Zanim powiesz tak.. 08.02.07, 07:08
      może 2 czy 3 tygodnie przed zaręczynami (które miały być i w sumie były
      niespodzianką smile), byliśmy w jakimś centrum handlowym. NIe wzięłam z domu
      torebki, więc wszystko miałam w kieszeniach, coś jeszcze dokupiłam i też tam
      upchałam, więc stwierdziłam ze mój telefon włoże do kieszeni narzeczonego. Po
      prostu podeszłam do niego jak coś ogladał, otworzyłam suwak kieszeni, wkładam
      telefon, a tu torebeczka od jubilera smile) Ciśnienie skoczyło mi chyba na 200,
      jakoś dotrwałąm do powrotu do domu (mieszkamy osobno), zadzwoniłam do
      przujaciółki i zaczęły się spekulacje smile Czy to będzie prezent mikołajkowy,
      gwiazdkowy, czy zaręczyny???? Jak sobie to wspominam, to super było trwać w
      takiej "niepewności" i nie żałuję ze wcześniej zobaczyłam co się święci smile
    • anetina Re: Zanim powiesz tak.. 08.02.07, 08:10
      a ja nie mam wątpliwości żadnych
      i coraz bardziej chcę ślubu - tego dnia
      chcę, aby w tym dniu byli z nami wszyscy najbliżsi

      o zaręczynach wiedziałam wcześniej, że planuje
      ale samo danie pierścionka było zaskoczeniem
      • gioseppe Re: Zanim powiesz tak.. 08.02.07, 09:39

        > o zaręczynach wiedziałam wcześniej, że planuje
        > ale samo danie pierścionka było zaskoczeniem

        u mnie byo tak samo smile
        wykorzystał dobry moment i ani ciut ciut się nie spodziewałam tongue_out
    • lemna Re: Zanim powiesz tak.. 08.02.07, 09:29
      U mnie takim przełomowym momentem były zaręczyny.

      Jeszcze "przed" straaaaasznie tego chciałam, tak długo czekałam....... Marzenie
      w końcu się spełniłosmile
      A już "po" zaczęły krążyć mi po głowie różne myśli... Tak, jak już wyżej któraś
      napisała - jakby całe moje życie zależało właśnie od dnia ślubu.... To ogromny
      przełom .... czy ja jestem gotowa, czy sobie poradzę, czy sprawdzę sie jako
      żona, przyjaciółka... czy on się sprawdzi.... i takie tamwink
      To jest chyba norma - czyli zwyczajna trema. Mam pietra i już, hihihiih
    • czarodziejkakubusia Re: Zanim powiesz tak.. 08.02.07, 09:46
      Wiele osób ma czasem chwile,kiedy myśli o partnerze w sposób negatywny,w końcu
      być razem na całe życie,gdy wszystko tak się zmienia,to b. poważna
      decyzja.Dziwi mnie co innego,mianowicie znacie się 2 lata i spotykacie się raz
      w tygodniu?Wiadomo,że po slubie,gdy założy sie rodzinę,jest codzienne
      życie,trzeba razem podejmować codzienne i większe decyzje,opiekować się
      sobą,spędzać razem czas.Gdy się z kimś zamieszka,w zycie wchodzą zupełnie inne
      sprawy,inne ma się też oczekiwania wobec parnera.
    • tutifrutii Re: Zanim powiesz tak.. 08.02.07, 10:25
      A ja już nic nie wiem, niby nie umiem żyć bez niego, mogłabym spędzac z nim całe dnie (choc czesto sie sprzeczamy),ale juz niewiem czy to ten jedyny, to wymarzony ojciec dla moich dzieci, nie jestem pewna jak bedzie sie wywiązywał ze swoich obowiazkow...Juz nic niewiem.Nawet sie zastanawiam czy dobrze zrobilam godząc sie na ślub...Ciągle gdzies tam głęboko w myslach mam przekonanie,ze moze gdzies daleko jest ten prawdziwszy on...
    • mamagrubiatka Re: Zanim powiesz tak.. 08.02.07, 12:02
      hmmm..oststnio bylam na slubie przyjaciólki i naprawde z siostra i mezem
      =obstawialismy, ze zwieje w oststniej chwili sprzed ołtaerza ....i wcale nie
      wiedzialam, czy mam ja powstrzymywac...
      wątpliwości...podobno kazdy ma....mysle ze to nic złego, ale wydaje mi sie, ze
      powinnas wyobrazuc sobiue, czy chcialabys , zeby ten człowiek był ojcem twoich
      dzieci,... czy usmiechasz sie w duchu kiedy o nim myslisz, a nie meczy cie
      perspektywa kolejnego spotkania z nim..czy po prostu nie jest ci zal czasu któy
      razme spedziliscie...bo to nie jest powó do małzenstwa..ja poznałam meza na
      necie, hihihi, rozmawialismy raz na czacie, dwa spotkania w relau i woedziałam,
      ze chce z nim spedzic reszte zycia...i to nie znaczy ze nie znam jego wad czy
      ciemnej strony...znam, ale kocham mimo wszystko..i co, jestesmu ponad rok po
      slubie i bawimy 4,5 miesiecznego synka...cale zycie z jednym czlowiekiem? dla
      mnie najwikeszym kosmzarem jest to ze mogłabym go stracic...wiem ze to banał -
      ale nie ma nic lepszego niz małzenstwo z wilekiej miłości. I zapewniem - jest
      to mozliwe..pzdr, mam nadzieje, ze podejmiesz dobrą decyzje..
      • lenarty Re: Zanim powiesz tak.. 08.02.07, 15:05
        To spójrzcie na to z innej strony: ile musi mieć w sobie przekonania i jaką
        tremę pokonać facet, aby się oświadczyć dziewczynie? Chyba nie wydaje się Wam,
        że to takie proste? Ta sama odpowiedzialność, te same obawy, to samo długie
        życie... tylko jeszcze do tego ta pierwsza decyzja, ta odwaga na początek.
        P.S.
        Jak czytam niektóre posty, to mam wrażenie, że jestem na forum "Samotne panny o
        swoim wymarzonym ślubie", a nie na forum "Ślub i wesele". Nie zapominajcie, że
        goszczą tu też mężczyźni.
        gorące pozdrowienia dla wszystkich panien na wydaniu! wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja