dziękuję wszyskim, którzy choć trochę

15.02.07, 12:01
mnie zrozumielisad Wszyskim kpiącym nie życzę, by ktokolwiek kiedykolwiek ich
oszukałsad Przyszłam tu bo jestem zrozpaczona i nie chce mi się żyć, nie
sądziłam, że znajdę tyle jadu. żegnam....
    • andziashea Re: dziękuję wszyskim, którzy choć trochę 15.02.07, 12:02
      Pa, pa.

      Załóz blog, koniecznie!
    • monitchka1 Re: dziękuję wszyskim, którzy choć trochę 15.02.07, 12:04
      A ja myślę, że powinnaś z nim porozmawiać, on żałuje tego co zrobił???? Jak do
      tej sytuacji podchodzi? Wiem jak jest ci ciężko, współczuję ci bardzo. Ale
      takie rzeczy się zdarzają nie tylko w filmach. Popełnił błąd, ale zakochałsię w
      tobie i chce z tobą żyć. Nie tłumaczę go absolutnie. Ale napisz jak on do tego
      podchodzi teraz. Błagał cie o wybaczenie??
      • andziashea Re: dziękuję wszyskim, którzy choć trochę 15.02.07, 12:06
        Nie bardzo błagał:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=57381386
      • zrozpaczona25 Re: dziękuję wszyskim, którzy choć trochę 15.02.07, 12:10
        wczoraj przepraszał, i dziś też, ale jak powiedziałam, że to koniec to był
        cynicznysad(((
        • promyczek_k Re: dziękuję wszyskim, którzy choć trochę 15.02.07, 12:33
          Po raz kolejny napiszę to samo, powinnaś dać sobie z nim spokój. Padły już
          wcześniej słowa, gdyby naprawdę Cię kochał, powiedział by wcześniej, żebyś nie
          cierpiała dowiadując się przypadkiem.
          Będzie bolało jakiś czas, a jakże. Ale z czasem będziesz się z tego cieszyć być
          może. Kiedy poznasz kogoś lepszego i bardziej wartego miłości. I pamiętaj: co
          Cię nie zabije, to Cię wzmocni wink Powodzenia
          • paola_23 Re: dziękuję wszyskim, którzy choć trochę 15.02.07, 12:44
            Oczywiście zgadam się z Tobą promyczku i uważam też, że autorka postu powinna
            jak najszybciej rozstać się ze swoim pseudo narzeczonym, rozliczyć się z nim do
            końca i zapomnieć o nim raz na zawsze! Wierz mi jak czas leczy rany, a jak
            spotkasz kogoś wartościowego (bo ten facet to nie jest wart złamanego grosza...)
            to sama zrozumiesz, że to było najlepsze rozwiązanie!
            Co do "koleżanek" jadących po Tobie jak po g...., to nie zwracaj na nie uwagi!
            Nie wim jaki cel w tym mają, ale nie jesteś pierwszą ani ostatnią, którą obrażają.
            Trzymaj się!
Pełna wersja