Jeszcze jedno zapytanie.....

15.02.07, 16:53
Czy sex przedmałzenski jest grzechem?
Jeśli coś jest grzechem, to dlatego, że przynosi krzywdę człowiekowi, a nie
dlatego, że taki „kaprys” miał Bóg, gdy postanowił nam czegoś zakazać.
Przykazania Boże oznaczają: nie rób tego, co wyrządza krzywdę tobie lub innym
ludziom.

Slucham (patrzę)Waszych wypowiedzi co na ten temat sądzicie?
    • anetina Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 15.02.07, 17:14
      jest grzechem

      z księdzem rozmawiając na naukach podsumował w ten sposób
      należy się wyspowiadać np. tydzień przed ślubem, żeby mieć mniej czasu na
      wstrzymanie się od współżycia

      ale uwaga
      zarazem stwierdzenie - dziecko nieślubne nie jest grzechem big_grin

      ale jak się poczęło z grzechu, to przychodzi na myśl inna odpowiedź
      • kocurki_dwa Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 15.02.07, 17:38
        dokadnie nam to samo powiedział , czyli poscik na jakis tydzien przedsmile.
        Tylko ze jak bedziemy małzenstwem to stosowanie metod naturalnych jest dla mnie
        sprzeczne i nie logiczne i bardzo stresujące. Wiec jest błędne koło grzeszysz -
        spowiadasz sie i znowu grzeszysz
    • ala-81 Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 15.02.07, 17:16
      wiadomosci.onet.pl/1391472,240,kioskart.html
    • bacha1979 Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 15.02.07, 17:18
      kocurki_dwa napisała:

      > Czy sex przedmałzenski jest grzechem?
      > >
      > Naprawdę tego nie wiesz???
      • kocurki_dwa Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 15.02.07, 17:28
        wiem
        Natomiast Ciebie pytam co sądzisz na ten temat!!smile
    • karolin-k własnie przez taką hipokryzje i obłude 15.02.07, 17:21
      jestem niewieżąca
      kościół jest totalnie skostniały, nieprzygotowany na potrzeby swoich wiernych
      (nie pisze tylko o seksie, ale w ogóle)

      teraz już tylko kase mnożą i stawiają kolejne świątynie
      • joasia84 Re: własnie przez taką hipokryzje i obłude 15.02.07, 17:25
        a ja myslę karolinko że to dobrze, że tak jest, że nie wierzysz Bo nawet nie
        wiesz jak to napisać.
        A z tymi potrzebami to bywa różnie jedni mają takie a inni takie i trzeba
        znaleźć złoty środek.
        • bystra_26 to nie jest takie proste 15.02.07, 17:36
          Świat nie jest czarno-biały.

          Bóg jest dobry i jeśli dał nam seksualność to ona jest dobra. Niestety, choć
          uważam, że słusznym jest czekać z seksem do małżeństwa, przez wiele wieków
          Kościół tolerował seks jako zło konieczne... do przedłużania gatunku ludzkiego.
          Teraz to się trochę zmienia, bo już nie żyjemy w średniowieczu, gdzie jedynym
          żródłem wiedzy dla ludzi byli księża. Duchowni muszą uważać, co głoszą, bo
          każdą bzdurę można dziś dzięki dostępowi do informacji wykryć.

          Czy słyszałaś choć raz w niedzielę w świątyni katolickiej merytoryczne kazanie
          dotyczące tematu " Dlaczego mam/warto czekać z seksem do ślubu"? Bo ja nigdy,
          argumenty musiałam znaleźć sama, a nie wszyscy są tacy dociekliwi. Skąd ludzie
          mają mieć do czekania motywację? Kościół nie może tylko wymagać i potępiać,
          musi też wspierac i tłumaczyć, co nieczęsto robi.

          Co do "złotego środka". To nie jest dobre ani sprawiedliwe w kwestii seksu.
          Dlaczego Ci, co mają większe potrzeby mają być za nie karani - no bo tym jest
          dla nich życie według "złotego środka"? Dla tych z minimalnymi potrzebami
          seksualnymi "złoty środek" nie powoduje żadnych utrudnień w życiu, będą mieli
          tyle seksu ile przedtem, a wczesniej wymienieni muszą się ograniczać.
        • karolin-k Re: własnie przez taką hipokryzje i obłude 15.02.07, 19:21
          smile
          nie neguje wiary
          wiem ze są ludzie, którym jest potrzebna
          i którym pomaga
          ale niestety w polsce wyjątkami są księża, którzy są stworzeni do pełnienia
          swojej służby
          a niestety ogół mnie obrzydza
          • martyna1985 Re: własnie przez taką hipokryzje i obłude 15.02.07, 19:33
            nas ksiadz wyzwal od bezbożników itp za to, ze mieszkamy ze soba. I wykreslil
            nam pierwsza spowiedz, stwierdzajac, ze nic nam nie pomoze i nie dostaniemy
            rozgrzeszenia! A ja sie bardzo ciesze z jednej spowiedzi.
            • karolin-k Re: własnie przez taką hipokryzje i obłude 15.02.07, 19:38
              niesamowite
              nie mogłabym być "wspierana" takimi
      • jarzynka17 Re: własnie przez taką hipokryzje i obłude 16.02.07, 17:02
        jak się w coś wierzy to wierny się przystosowuje to wiary a nie wiara do
        wiernego. rozumiesz?
    • anies821 Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 16.02.07, 00:08
      Zgadzam się z tym twierdzeniem.
      "Czystość chroni przed zranieniami emocjonalnymi"

      adonai.pl/milosc/?id=43 tu są różne za i przeciw

      a tu tak ogólnie.. adonai.pl/milosc/
    • olera24 Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 16.02.07, 00:18
      pytanie źle postawione, bo nie ma znaczenia, jak nam sie wydaje, lub co my o tym
      sądzimy, możemy tylko przyjąc do wiadomości, że coś jest grzechem lub nie. I
      tyle. Seks przedmałżeński, jest grzechem, i jezeli jestes naprawdę katoliczką,
      to starasz się z całego serca nie popełniac tego grzechu, czasem moze sie nie
      udac, ale jeżeli naprawdę załujesz, wyspowiadasz się i postanowisz się poprawić,
      oraz postanowienie to spróbujesz wcielić w życie to wówczas jest w porządku. Na
      tym polega idea przebaczenia grzechów. ale jeżeli, nie starasz się i bez
      poczucia winy, oraz z premedytacja dążysz do seksu przedmażeńskiego to
      grzeszysz. Spowiadając się z tego i mówiąc że żałujsz także grzeszysz bo
      kłamiesz. To proste.

      A co ja myslę? tak jest to grzech. Czy grzeszyłam? tak, nagminnie. Czy się
      spowiadałam? nigdy. Czy żałowałam? Absolutnie. Czy było mi z tym dobrze? Tak, do
      czasu. W końcu zapragnełam to zmienić i zmienilam. Teraz juz nie grzesze,
      przynajmniej w tej kwestiismile
      • katia.seitz Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 16.02.07, 00:55
        Do tego, aby grzeszyć (popełniać grzech),niezbędna jest świadomość zła, które
        się czyni.
        Ja, wosobiście znając naukę Kościoła, będąc praktykującą katoliczką, aczkolwiek
        nie pozbawioną tak zwanych "wątpliwości" - nie jestem w stanie dopatrzyć się we
        współżyciu przed ślubem, jakie praktykuję, żadnego zła.
        Jasne: zdrada, nieuczciwość wobec drugiej osoby, czynienie emocjonalnej krzywdy,
        jakie może się zdarzyć przy okazji współżycia z kimś - to zło. Także - myślenie
        tylko o zaspokajaniu swoich potrzeb,a nie dobru drugiej osoby. I takie rzeczy
        mogę uznać w swoim sumieniu za grzech.
        Pozostaje pytanie, co ważniejsze - reguły, kościelne prawo czy sumienie. Ale to
        już każdy sobie sam musi odpowiedzieć.
        • biedroneczki.sa.w.kropeczki Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 16.02.07, 01:14
          Tu mam akurat szczęście - bo moje sumienie zgadza się z prawem. Uważam, że seks
          należy uprawiać z mężem/żoną a nie inną osobą. To po prostu uczciwość wobec
          człowieka z którym chcę spędzić życie. Świadczy o tym, że on jest dla mnie
          najważniejsza na swiecie, jego wybieram a nie kogokolwiek. I dopiero kiedy tego
          wyboru dokonam, powiem to przed Bogiem i innymi ważnymi dla mnie ludzmi i nie
          mam zamiaru się z tego przez całe życie wycofać mam prawo przeżyć z tą osobą coś
          wyjątkowego. I warto na to czekać. Dla mnie to hipokryzja spowiadanie się
          tydzień przed ślubem, żeby "wytrzymać". Albo się przyjmuje sakrament z pełną
          świadomością albo nie. Co do osób, które ślubują ze wzgledu na tradycje czy
          estetyke uroczystości - to rzeczywiście mają problem. Mentalność w Polsce pod
          tym względem jest bezlitosna i jeśli ktoś nie ślubował przed ołtarzem to
          katastrofa dla niego i jego dzieci. Dużo osób idzie do ślubu bez próby
          zrozumienia o co w ogóle chodzi. Nie rozumiem tego. Jeśli byłabym osobą
          niewierzącą nie zdecydowałabym się na ślub kościelny i nie marudziła, że księża
          nie znają życia. (To zupełnie inny problem )Ale to te osoby powinny być
          asertywne i zrezygnować z kościelnego ślubu.
        • aska90 Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 16.02.07, 08:58
          Ja, wosobiście znając naukę Kościoła, będąc praktykującą katoliczką, aczkolwiek
          > nie pozbawioną tak zwanych "wątpliwości" - nie jestem w stanie dopatrzyć się
          we
          > współżyciu przed ślubem, jakie praktykuję, żadnego zła.
          Na pewno znasz naukę Kościoła?
          Nie, nie musisz odpowiadać na forum.

          Bo ja znając naukę Kościoła, miałam i mam tyle wątpliwości, ze w ciągu
          najblizszych lat, jesli w ogole, na ślub koscielny się nie zdecyduję. W pełni
          uszczęśliwia mnie cywilny. Idąc do ołtarza, kpiłabym z katolików, Koscioła i
          sakramentu, a na to jestem po prostu za stara.
      • bystra_26 życie pod Prawem Ga 5,1 16.02.07, 09:20
        > pytanie źle postawione, bo nie ma znaczenia, jak nam sie wydaje, lub co my o
        tym sądzimy, możemy tylko przyjąc do wiadomości, że coś jest grzechem lub nie. I
        > tyle.

        Częściowo masz rację. To nie jest kwestia wydawania nam się, jednak problem w
        tym KTO określa, czy coś jest grzechem czy nie. Grzech bez kontekstu wiary w
        Boga nie istnieje. Bóg nie pozostawił nas w tym temacie w ciemnościach, bo
        zostawił nam Biblię - np. 10 przykazań i kluczowe stwierdzenie św.Pawła:
        "Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem."
        (Rz 14,23)

        Bóg dał nam także rozum, z czego wynika, że powinnismy go używać. Księża zbyt
        często głoszą nie Słowo Boiga, tylko własne interpretacje. Życie na
        zasadzie "bo Kościół tak każe" bez zagłębiania się, dlaczego tak jest, bez
        oczekiwania, że nam świeckim to wytłumaczy, udowodni, że to nie są jakieś
        widzimisię ludzi, jest zrzekaniem się swojej wolności i nie braniem
        odpowiedzialności za swoje życie - to jest wbrew Bogu.

        Kilka wieków temu osiąganie w czasie aktu małżeńskiego przez kobietę orgazmu
        było grzechem. Ciekawe? Dziś to samo zachowanie ghrzechem już nie jest, ale Bóg
        od tego czasu się nie zmienił...
        • aska90 Re: życie pod Prawem Ga 5,1 16.02.07, 09:27
          Pytanie za 100 punktów. Ilu katolików choć raz w życiu przeczytało całą Biblię?

          Dam sobie głowę uciąć, że moze 1%, a i ten wynik uważam za zawyżony.
          • bystra_26 Re: życie pod Prawem Ga 5,1 16.02.07, 09:54
            dobrze by było, gdyby każdy katolik choć Nowy Testament znał
    • asiaiadas Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 16.02.07, 08:03
      "To po prostu uczciwość wobec
      człowieka z którym chcę spędzić życie. Świadczy o tym, że on jest dla mnie
      najważniejsza na swiecie, jego wybieram a nie kogokolwiek. I dopiero kiedy tego
      wyboru dokonam, powiem to przed Bogiem i innymi ważnymi dla mnie ludzmi i nie
      mam zamiaru się z tego przez całe życie wycofać mam prawo przeżyć z tą osobą coś
      wyjątkowego. I warto na to czekać. "

      Ale przecież wyboru dokonujemy zaręczając się. I jesli od tego momentu
      stwierdzimy ze nic a nic nie stanie nam na przeszkodzie, ze bedziemy razem, ze
      chcemy ze sobą spedzic cale zycie ..? Od tego momentu nie czujemy we wlasnych
      sumieniach, ze to grzech... A my równiez czekalismy-az do zaręczyn.Potem jest
      wszytko jasne i pewne. To kwestia wspolczesnych czasow ze od zareczyn poprzez
      calą tą organizację az do slubu mijają często dlugie miesiące...My czujemy się
      katolikami i wierzymy ze Bóg nam pozwolił się spotkac i byc razem. jak możemy Go
      wobec tego obrażać naszą miłością??
    • monalisa.pl to ja tez zadam tobie pytanie: 16.02.07, 08:48
      po co ci slub koscielny skoro nie podobaja Ci sie prawa jakimi sie kosciół
      kieruje i przestrzegania wymaga od swoich owieczek?
      Przykazania Boże oznaczają:
      przykazania Boze NIE OZNACZAJA smile
    • samaka Re: Jeszcze jedno zapytanie..... 16.02.07, 17:27
      Nie interesuje mnie co jest według kościoła grzechem a co nie, dlatego, ze do
      niego nie należe. Dlatego pojęcie grzechu jest według zbędnę, bo kto by miał
      ustalać co nim jest a co nie. Dla mnie ważne jest moje sumienie i bycie
      uczciwym w stosunku do siebie i partnera. według mnie seks przed ślubem czy po
      ma dokładnie takie samoznaczenie.
      A co koscioła... tu bym sie mogła rozpisać wiecej. Ale po krótce widze to tak:
      kościół - instutucja, to nie wiara i jak w każdej instutycji dużo jest
      patologii, niezrozumienia, upraszczania i przekłamań, wiec w ogóle nie widze
      sensu podejmowania dyskusji jak kościół ma sie do religii.
      A co do wiary, to chyba bardziej skomplikowane. Bo wiare w istote wyższa,
      energie, geniusz ludzkiego umysłu przejawia wiekszosc ludzi (z tych którzy sie
      nad tym zastanawiaja oczywiście), ale wiara w Boga jest czyms innych. Bo w
      jakiego Boga dobre katoliczki wierzycie, tego który jest w Bibli? zapewniam was
      ze Bóg ze Starego Testamentu nie jest tym samym co z Nowego. A biblia, która
      mogłaby być pewnym wyznacznikiem zachowania jest zbiorem opowiesci
      wyselekscjonowanych przez sobór, czyli kościół i istnieje całe mnóstwo
      apokryfów... Wiec o waszym Bogu tez zdecydowała instutucja, i to wieki temu,
      kiedy była znacznie okrutniejsza niz teraz. W co wiezryc to kwestia wlasnych
      przekonań, przemysleń i sumienia. Tylko tzreba miec świadomość tego na czym te
      przekonania opieramy.

Pełna wersja