wałkowane tysiąc razy ale...

27.02.07, 14:41
jednak zadam to pytanie, otóz chodzi o slub mieszany, ona katoliczka, bardzo
wierząca, on kompletnie niewierzący, ale ma wszystkie sakramenty. On nalega na
ślub jednostronny,w zwiazku z tym jakie musi ponieść konsekwencje, tzn chodzi
o to czy w sposób oficjalny będzie musiał odejść od KK, czy też sprawe będzie
załatwiał jak niekatolik????
    • andziashea Re: wałkowane tysiąc razy ale... 27.02.07, 14:47
      Będzie załatwiał jako niewierzący. Ksiądz chyba nie będzie na tyle "gupi", zeby
      mu wmawiać, ze jest wierzący. A gdyby jednak był na tyle "gupi", niech chłopak
      oficjalnie wystapi z Kościoła.
    • paola_23 Re: wałkowane tysiąc razy ale... 27.02.07, 15:01
      jedyne co mogę ci przyznać to to ,że masz cudowną i piękną córeczkę! ja też bym
      taką chciała...
    • 19niunia75 Re: wałkowane tysiąc razy ale... 27.02.07, 16:51
      Sakramenty pewnie ma, bo rodzice chcieli, ale skoro jest niewierzacy to chyba
      automatycznie nie nalezy do kosciola. Bardzo dobrze, ze nalega na slub
      jednostronny, nie jest zaklamany, docen to, ze nie robi czegos dla swietego
      spokoju, a jednoczesnie ze wzgledu na ciebie zgadza sie na slub w kosciele. Jak
      jakis ksiadz chcialby mu wmiawiac, ze jest wierzacy, to lepiej isc od razu do
      innegowink
    • errata1 Re: wałkowane tysiąc razy ale... 27.02.07, 20:16
      A ty Olera24 nie jestes juz po slubie ?smile
      • olera24 Re: wałkowane tysiąc razy ale... 28.02.07, 17:48
        jestem posmile, ale obecnie angażuje się w przygotowania slubu przyjaciółki, no i
        sa pewne problemy...
    • ania_1609 Re: wałkowane tysiąc razy ale... 27.02.07, 21:58
      Można wziąć ślub kościelny "jednostronny". Osoba zdeklarowana jako niewierząca
      musi oświadczyć, że nie będzie przeszkadzała w katolickim wychowaniu potomstwa.
      Ślub jest ważny. Jan Paweł II stwierdził, że niewiara nie czyni sakramentu
      nieważnym, jeśli się nie wyklucza wprost jego sakramentalności (czyli oboje
      uznją je jednak za sakrament). Poza tym, jeśli oczywiście niewierzący nie
      wyklucza w protokole esencalnych własności małżeństwa (czyli jedność,
      sakramentalność właśnie, otwarcie na potomstwo). I tyle wystarczy.
      Natomaist członkiem kościoła nie jest ten, kto się z niego formalnie
      nie "wypisze", to się fachowo nazywa apostazją.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja