ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej rodziny

13.04.07, 13:10
Witajcie,
To mój pierwszy wątek na forum, do tej pory byłam tylko stałą czytelniczką..
dziś zdecydowałam się napisać bo jestem w dosyć impasowej sytuacji.
Ślub zaplanowaliśmy wstępnie na 14 czerwca przyszłego roku, niemniej ze
względu na sytuację rodzinna mojego Lubego, wygląda na to że będziemy
zmuszani do jej przyspieszenia.
Pozwólcie,że w sposób przydługi nakreślę sytuację a następnie poproszę Was o
opinie i ewentualne rozwiązania impasowej sytuacji smile
Rodzina mojego TŻ (Towarzysza Życia) jest bardzo wierząca i
totalnie "zmoherowana" wink Ojciec chrzestny TŻta jest księdzem a ciotka-
(jedna z sióstr mamy TŻta ) jest siostrą zakonną- najwyżej postawioną w
hierarchii kościelnej w jakimśtam zakonie. Ciotki słuchają "Radia Maryja" i
są wielkimi fankami wygłąszanych w nim opinii. I nie miałabym nic przeciw
temu gdyby mi i mojemu TŻtowi ich nie narzucały. Rodzina TŻta jest bardzo
liczna i żżyta ze sobą, na każdej imprezie (typu urodziny) jest komplet, całe
drzewo genealogiczne wink I jak sie spotkają to nakręcają się we wzajemnej
indoktrynacji katolickim fundamentalizmem... No może troche przesadzam, ale
rzeczywiście nie panuje w tej rodzinie atmosfera chrześcijańskiego
wybaczenia, wyrozumiałości i miłości a raczej krytycyzm i uprzedzenia.
Problem tkwi w tym, że rodzina chciałaby bardzo ingerować i układać nam życie
w każdym aspekcie. Nie przyjmują do wiadomości tego,że będziemy razem
mieszkać przed ślubem (za 2tyg wprowadzamy się do nowego mieszkanka smile), nie
godzą sie na taki styl życia i podkreślają to w bardzo bezpośredni sposób.
Jest to ich zdaniem hańba i piętno na rodzinie.
Obserwowaliśmy takie komentarze na weselu kuzynki TŻta, która zmuszona
sytuacją życiową- ciąża- wpadka wzieła ślub w wieku 18lat z chłopakiem ze
swojej klasy uncertain Zgadzam się że sytuacja dla rodziny smutna i bardzo
problematyczna, ale jeśli już się stało to chyba trzeba fakt zaakceptować i
pomóc młodym. Natomiast wójek ksiądz powiedział,że ich nie pobłogosławi, nie
pojawił się na uroczystościach weselnych i generalnie młodych napiętnował.
Podobnie jak ciotka zakonnica. Słyszymy już opinie, że podobnie będzie z
nami. Że rodzina nie zaakceptuje faktu wspólnego mieszkania przed ślubem,
trują TŻtowi że nie w takich wartościach został wychowany etc.
Zrodziły się w nas obawy, że rodzina zepsuje nam wesele, że ciągłe komentarze
zepsują i tak kruche relacje z jego rodzicami co w efekcie tak czy inaczej
wpłynie na nasze małżeństwo.
Wybaczcie,że tak skaczę po watkach, w każdym razie nasz dylemat dotyczy tego
jak zorganizować ślub i wesele. Czy zrobić ślub najbliższej jesieni, poddać
się ich presji czy może zrobić po swojemu, na spokojnie czyli za rok latem?..
Czy zrobić total imprezę, na którą przyjadą z wszyscy członkowie rodziny
TŻta. I zrobić ją po to by nikt nie poczuł się wielce obrażony, że nie dostał
zaproszenia.. Czy może skusić się na ślub tylko we dwoje gdzieś na plaży za
granicą? Ewentualnie tylko my plus rodzice?
Jesteśmy w ogromnej kropce- bo jak nie zdecydujemy będzie źle. Postawiono nas
w sytuacji, w której nie ma kompromisu- albo zrobimy tak jak oni chcą albo
zostaniemy "wyklęci".
Myślałam o alternatywnych wyjściach: kameralny ślub dla najbliższej rodziny-
maksymalnie 20 os. ale wtedy to dopiero bęzie policzek dla "moherów".
Stoimy na stanowisku że ślub jest dla nas, dla młodych.. ale jak miałabym się
cieszyć Tym Pięknym Dniem, mając świadomość że po cichu źle nam życzą.. że
nam docinają i obgadują? Że zatruje to relacje między nami?
Oczywiście dochodzą do tego kwestie finansowe, kwestie tego czy robić ślub w
stolicy czy w moim mieście rodzinnym, blisko moich rodziców..
Całę szczęście,że moja mama i tata mają liberalne i rozsądne podejście do
tematu. Twierdzą,że jakkolwiek wybierzemy- oni nie będą kontra..
Takie to mam dylematy..
    • kotek.filemon Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 13:25
      I tak nie zanosi się na to że z po katolicku miłosierną rodzinką będziecie
      utrzymywać ożywione kontakty - kto wie, czy nie lepiej uciąć to już teraz.
      Przynajmniej raz a dobrze was wyklną i będziecie ich mieć na całe życie z głowy.
      • epox123 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 13:48
        gdybym była w takiej sytuacji,to i tak zrobiłabym po swojemu,skoro
        zaplanowaliście ślub za rok to tak bym zrobiła,nasze rodziny też nam stawiają
        ultimatum itd. a my i tak robimy wszystko po swojemu,wkońcu musicie się
        postawić i odciąć od nich ,bo jeżeli teraz ulegniecie,to napewno niczego
        dobrego z tego nie wyniknie,myśle,że cokolwiek zrobicie to i tak będzie
        źle,więc po co....
        • dottanovia Absolutnie po swojemu!!! 13.04.07, 13:58
          Za nic na świecie nie zgodziłabym się, by inni decydowali za mnie w tak
          istotnych sprawach. To jest Wasze życie i to Wy jesteście najważniejsi. Jednakże
          ponieważ rodzina Twojego wybranka postawiła Was w takiej sytuacji wzięłabym pod
          uwagę dwie propozycje przedstawione przez Ciebie:
          1. Ślub z przyjęciem w Twoim rodzinnym mieście blisko Twojej rodziny
          2. Cichy ślub tylko we dwoje, bądź w otoczeniu rodziców, rodzeństwa.

          Pomyśl. Jeżeli teraz zezwolisz na to, by rodzina Twojego partnera decydowała o
          Was, to co będzie po ślubie? Albo teraz postawicie kropkę nad "I", albo później
          będzie coraz gorzej, szczególnie gdy pojawią się dzieci.
          Ja już teraz nie ustępuję życzeniom mamy mojego wybranka. Raz powstała przez to
          ostra wymiana zdań pomiędzy nami, ale nie wyobrażam sobie, by trzecia osoba
          decydowała o moim małżeństwie, o nas, za nas... .
          Na Waszym miejscu postawiłabym na swoim.
          • mrozonka82 Re: Absolutnie po swojemu!!! 13.04.07, 14:26
            dottanovia- całkowicie sie zgadzam z tym co napisałaś
            tak sobie myslę.. boże drogi jak ludzie potrafią sobie wzajemnie uprzykrzyć
            życie, ile krwi napsuć, jak potrafią zabić radość w chwilach które powinny
            uskrzydlać... może szczególnie trudno jest mi się z tym pogodzić bo widzę jak
            to boli TŻta, i sama zostałam wychowana w całkowicie odmiennym duchu
            duchu zrozumienia, szacunku, tolerancji..
    • mada275 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 13:55
      Mysle podobnie jak poprzedniczki, nie powinniscie ulegac tylko dlatego ze tak
      chce rodzina przeciez to zaden powod do rezygnacji z wlasnych planow. To sa
      dorosli ludzie ktorzy powinni wiedziec ze kazdy wybiera wlasna droge zycia
      wedlug wasnych przekonan. Trudno jest dogodzic wszystkim naraz...Mysle ze
      musicie teraz bardzo sie wspierac, powodzenia)
    • ashton Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 13:56
      Róbta po swojemu! Wygląda na to że rodzince i tak się nic nie spodoba...
      • mrozonka82 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 14:02
        bardzo dziękuję Wszystkim za opinie
        jestem przekonana, że powinniśmy zrobić po swojemu, TŻ też jest tego zdania
        niemniej nie chcę stworzyć sytuacji totalnego konfliktu, nie chcę ucinać
        kontaktów z nimi... szczególnie, że osobą najbardziej "kontra" w tej sprawie
        jest przyszła teściowa.. i zapewne ona będzie najbardziej zfochowana..
        nie sztuka sie pokłócić "na noże" i poobrażać ze wszystkimi... myślę, że sztuką
        będzie zrobić po swojemu i pozostać w przyzwoitych relacjach smile)
        niestety nie liczę też na to że wspaniałomyślnie zrozumieją,że mamy prawo do
        swojego życia... i tak to już na początku drogi mamy problemy..
        • ashton Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 14:06
          Ślub tylko we dwoje (czytaj: czworo, bez świadków nie da rady) to moje
          niespełnione niestety marzenie, Mąż się nie zgodził, teraz sam trochę żałuje.
          Nic Wam nie da, że posłuchacie rodziny w tym względzie. Zaczną się następne
          wymagania...
          • mada275 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 14:10
            Jak to mowia ...? Daj palec a wezma cala reke.
    • zosiaczek25 mam super rodzine 13.04.07, 14:04
      Jak to wszystko tutaj czytam, to jestem coraz szczesliwsza, ze mam taka a nie
      inna rodzine (jeszcze jakby sie dalo wymienic brata...). Rodzice po 66 lat,
      mieszkaja na wsi, ale daleko im do katolickiego fanatyzmu i sluchania rydzyjka.
      Wszyscy pomagaja mi w organizacji wesela- rodzice, siostry, kuzyni zarowno z
      mojej jak i narzeczonego strony pytaja, w czym jeszcze pomoc (chociaz czasami to
      uciazliwe). Nikt nie stroi fochow, ze to to tak organizuje, a to to inaczej. I
      NAWET moj brat zachowal sie bardzo kulturalnie, gdy ostatnio moi tesciowie w
      ramach zapoznania sie rodzin przyjechali do moich rodzicow.
      Tobie radzic nie zamierzam. Bo jak sama mowisz, co zrobisz, to i tak bedze zle.
      Wybierz mniejsze zlo. Trzymaj sie.
      • agnieszka5661 Re: mam super rodzine 13.04.07, 14:19
        po przeczytaniu Twojego opisu od razu przypomniał mi się wczorajszy film, który
        leciał na TVN-ie o totalnie toksycznej teściowej, która niszczyła małżeństwo
        swego syna...
        ciężka sytuacja... uważam, że powinniście żyć po swojemu, choć nie będzie to na
        pewno łatwe. 3maj się!
        • zosiaczek25 Re: mam super rodzine 13.04.07, 14:22
          MOJA tesciowa?
        • mrozonka82 Re: mam super rodzine 13.04.07, 14:29
          agnieszka5661- też widziałam ten film smile
          moja przyszła teściowa różni się jednak zasadniczo- filmową bohaterką kierowała
          ogromna, choć wypaczona miłość do syna, a moją teściowa niestety kieruję się
          głownie zasadą "co ludzie/rodzina powiedzą" .. ehh
          • epox123 Re: mam super rodzine 13.04.07, 14:36
            ludzie i rodzina żyć za Was nie będą,ja to zawsze powtarzam "wspaniałej
            rodzinie"
    • postka Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 14:53
      Mysle ze powinniscie zrobic po swojemu. A co do potencjalnie zepsutej relacji
      po, to mysle ze sa dwa wyjscia - na spokojnie postarac sie wyjasnic tesciom
      powody takich a nie innych decyzji (ze chcecie sami o sobie decydowac, ze ich
      przekonania nie sa waszymi przekonaniami i ze macie do tego prawo jako dorosli
      ludzie i ze nie chcesz isc na noze tylko potrzebujecie odrobiny zrozumienia i
      tolerancji). A jezeli tesciowie nie zrozumieja to trudno. Prawdopodobnie nigdy
      juz zadnej Waszej decyzji nie zrozumieja i niestety trzeba sie z tym bedzie
      pogodzic...

      Jak Twoj TZet sie wyrodzil w takiej rodzinie? smile
      • mrozonka82 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 15:04
        postka- mam nadzieję, że spokojna rozmowa i próba przedstawienia im powodów
        naszej decyzji pozwoli zachować znośne relacje.. chciałabym bardzo żeby
        zaakceptowali nasz wybór..
        a co do TŻta to rzeczywiście sama się czasem zastanawiam jak to możliwe że jest
        tak skrajnie różny w poglądach, wartościach i potrzebach od swojej rodziny
        myślę,że jest to kwestia tego że jak wyrasta sie w tak skrajnych, dogmatycznych
        i czasem wręcz fanatycznych przekonaniach to na zasadzie młodzieńczego buntu
        chce się być skrajnie innym.. zresztą ponoć jest taka prawdiłowość: im
        bardziej "betonowi" rodzice tym bardziej "wyluzowane" dzieci smile .. ale nie ma
        co generalizować
        najważniejsze że nie jest typem maminsynka, nie jest zdominowany i uległy
        nie zniosłabym mężczyzny który trzyma sie spódnicy mamy i pozwala sobie
        ustawiać życie...
    • vidmark Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 14:58
      może przyda się i moje zdanie (wraz z żoną przez to przechodziliśmy)

      Warto zachować się jak prawdziwy dyplomata (ka) - w końcu są to dwa tygodnie, w
      trakcie których będziecie mieszkać oddzielniesmile Po latach będziecie to mile
      wspominać i śmiać się z tegosmile)) Nie stracicie istotnej rzeczy w dalszym życiu,
      jak: przychylność najbliższych. Przydaje się to potem i to bardzo - zwłaszcza
      jak przyjdą na świat dziecismile
      Doskonale wiem, że dusza Ci się buntuje, jednak stawianie sprawy na ostrzu noża
      i na przekór rodzinie nic nie wniesie poza dalszymi kłopotami i niechęcią. Ich
      raczej już nie zmienisz, natomiast bunt duszy ugasicie jak zamieszkacie razemsmile)
      Nie jestem szczególnym polonistą, ale chyba w Konradzie Wallenrodzie było,
      że "...trzeba być lisem i lwem" i taką postawę na te dwa tygodnie Wam polecamsmile
      W przyszłości, w tym dojrzalszym życiu to zaprocentujesmile

      Pozdrawiam
      • kasiulkkaa Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 15:07
        Nie NA dwa tygodnie, tylko ZA dwa tygodnie. A resztę PRAWIE udało ci się
        zrozumieć.
        • vidmark Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 15:12
          kasiulkkaa napisała:

          > Nie NA dwa tygodnie, tylko ZA dwa tygodnie. A resztę PRAWIE udało ci się
          > zrozumieć.

          Bardzo dziękuję za przypomnieniesmile)

          Gratuluję błyskotliwoścismile i życzę, aby ta tendencja utrzymała się jak
          najdłużejsmile)))
      • mrozonka82 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 15:09
        vidmak- dziękuję za Twoją opinię smile bardziej dyplomatyczną wink
        niemniej chyba nie dokońca jasno wytłumaczyłam w moim 1wszym poście sytuację ..
        ślub będzie za rok- a już za dwa tygodnie zamieszkamy razem i do ślubu chcemy
        razem mieszkać
        i to jest głównym problemem dla teściów i spółki.. że przez rok będziemy
        cudzołożyć i żyć nie po katolicku wink
        gdyby chodziło o 2 tyg, to zacisnęłabym zęby i już.. ale w imię ich dobrego
        samopoczucia mamy przez rok spłacać kredyt mieszkaniowy i jednocześnie
        wynajmować mieszkanie? (przy założeniu że jedno będzie mieszkać w nowym
        mieszkaniu a drugie w tym wynajmowanym) przecież to absurd wink
        • ewik_75 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 15:20
          Mrozonka82,

          Oczywiście, że tak!
          Zamieszkajcie razem - jeśli by się nie daj Boże okazało (odpukać) że nie
          pasujecie do siebie, to będziesz o tym wiedzieć wcześniej, a w przypadku,
          gdybyś zrobiła tak, jak Oni chcą - nie będzie odwrotu. No, bo ślub już bedzie,
          rozwód nieakceptowalny, a to Wy poniesiecie pełne konsekwencje crying(
          Czego wam nie zyczę, oczywiście!
          ~
          Zaproś zmoherowaną rodzinę tylko na ślub. Na wesele - tylko rodziców Twojego TŻ
          i jego przyjaciół (no i sowich, oczywiście). No i najlepiej jeszcze zróbcie to
          wesele w miarę daleko od miejsca zamieszkania "moherków"... To nawet lepiej,
          jeśli was wyklna - bedziecei mieć spokój. A będziecie w porządku - w końcu
          zostali zaproszeni!

          Tylko co na to Twój TŻ? Zaakceptowałby takie roziwązanie?
          • mrozonka82 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 15:26
            ewik_75 oni przyjadą nawet na drugi koniec Polski smile)
            poważnie! rodzina jest bardzo zdyscyplinowana pod tym względem
            zaproszenie na sam ślub to dopiero byłby dla nich policzek.. ehhh sama nie wiem
            chce kameralny ślub i wesele, a dla nich to nie do przyjecia..
            co do kwesti testowego współmieszkania to naturalnie jest to argument, tego się
            również trzymamy.. nasłuchałam sie opowieści o małżeństwach które się rozpadały
            po kilku miesiącach właśnie dlatego, że młodzi wcześniej ze sobą nie mieszkali..
    • bystra_26 z drugiej strony 13.04.07, 15:35
      Zasadniczo rodzina ma w jednym rację - jeśli jesteście katolikami i w tym
      Kościele chcecie wziąć ślub i potem dzieci wychowywać po katolicku, to
      jesteście w sumieniu zobowiązani żyć, jak Kościół nakazuje.

      Niestety wspólne mieszkanie w większości przypadków wiąże się z łamaniem
      szóstego przykazania, więc wasi współwyznawcy, chcą Was od tego odwieść.

      Ich sprzeciw nie jest fanatyzmem religijnym w treści, choć pewnie forma jest
      niewłaściwa.

      Na początek powinni Wam wytłumaczyć, dlaczego to, co robicie jest sprzeczne z
      waszą wiarą. Jak to nie wystarczy, wtedy przedsięwziąć jakieś
      środki "dotkliwe", ale tylko po to, by Was odwieść od grzeszenia.

      Pogląd Kościoła i innych wyznań chrześcijańskich jest taki - Bóg stworzył
      człowieka wraz z seksualnością, jednak jej funkcją jest również przekazywanie
      życia. Każdy więc akt, który może powołać do istnienia dziecko, które
      potrzebuje do prawidłowego rozwoju zdrowej rodziny, powinien mieć miejsce TYLKO
      W MAŁŻEŃSTWIE.

      To nie jest fanatyzm, to wynika wprost z Biblii, a ona jest wyznacznikiem życia
      chrześcijan.



      - - - - - - - - - - - - - - - -
      Zaznaczam, że nie jestem fanką Radia Maryja.
      • mrozonka82 Re: z drugiej strony 13.04.07, 15:43
        bystra_26 zgadzam się smile
        tak jak napisałaś- ja sie sprzeciwiam formie i samemu faktowi narzucania nam
        rozwiązań
        jeśli łamię 6te przykazanie lub jakiekolwiek inne i mówię że robię to niestety
        świadomie, z powodów moim zdaniem rozsądnych to pozostają rodzinie powiedzieć:
        1. prtzykro nam, boli nas to ale to wasze zycie,przeciez jestesmy rodzina,
        kochamy sie i bedziemy wam mimo to pomagac 2. nie godzimy sie na taka dezyzje z
        waszej strony, albo zyjecie jak kaze biblia a jesli nie to bedzie wojna

        Bog w swojej ogromnej milosci daje czlowiekowi nawet najgorszemu grzesznikowi
        na lozu smierci szanse na wyznanie grzechow i poprawe..nawrocenie..
        Rodzina woli wyklnąć niż przebaczyć?
        hipokryzja jak dla mnie smile
        • bystra_26 granice miłosierdzia Boga... 13.04.07, 16:20
          Z grzechem jest trochę jak z bagnami - wciąga. Nie masz gwarancji, że świadomie
          decydując się na grzech, nie próbując z nim zerwać np. unikając okoliczności,
          które mu sprzyjają, będziesz w stanie po 5-ciu latach:
          1) chcieć z nim zerwać;
          2) rzeczywiście przyznać Bogu rację, że to jest grzech;
          3) załować za jego popełnianie.

          Żal za grzech jest warunkiem, by Bóg Ci wybaczył.

          Do łoża smierci TEORETYCZNIE mamy daleko, ale... umrzeć możesz nawet jutro,
          więc warto by było być pojednanym z Bogiem na bieżąco. To, że zakazuje On nam
          seksu przedmałżeńskiego jest wyrazem Jego mądrości, On jest Bogiem, nie ja, i
          to On wie, co naprawde jest dla mnie dobre.
          • foto_slubik Re: granice miłosierdzia Boga... 13.04.07, 16:23
            bystra_26 napisała:

            > Z grzechem jest trochę jak z bagnami - wciąga. Nie masz gwarancji, że świadomie
            >
            > decydując się na grzech, nie próbując z nim zerwać np. unikając okoliczności,
            > które mu sprzyjają, będziesz w stanie po 5-ciu latach:
            > 1) chcieć z nim zerwać;
            > 2) rzeczywiście przyznać Bogu rację, że to jest grzech;
            > 3) załować za jego popełnianie.
            >
            > Żal za grzech jest warunkiem, by Bóg Ci wybaczył.
            >
            > Do łoża smierci TEORETYCZNIE mamy daleko, ale... umrzeć możesz nawet jutro,
            > więc warto by było być pojednanym z Bogiem na bieżąco. To, że zakazuje On nam
            > seksu przedmałżeńskiego jest wyrazem Jego mądrości, On jest Bogiem, nie ja, i
            > to On wie, co naprawde jest dla mnie dobre.


            Mam 45 lat, ale nie wpadłbym na coś takiego. O ludzie. A myślałem, że siostry
            karmelitki tu nie zaglądają smile)
          • mrozonka82 Re: granice miłosierdzia Boga... 13.04.07, 16:38
            bystra_26
            widzisz nie powinniśmy być postawieni w takiej sytuacji, że ktokolwiek nas
            zmusza do tego żebyśmy się tłumaczyli z naszego życia a de facto z
            niego "spowiadali"
            rodzina jako bardzo wierząca stawiają się w roli wyroczni, spowiednika,
            moralizatora etc. a to nie jest jej rola, nie mają prawa nas oceniać i tyle
            dyskusja z jego rodzicami nie powinna dotyczyć tego czy mamy prawo sobie
            grzeszyć w taki a nie inny sposób, ani tego czy im to odpowiada czy nie tylko
            tego czy się kochamy, czy szanujemy, czy jesteśmy pewni że chcemy być ze sobą
            do końca życia, czy się szanujemy, czy jesteśmy szczęśliwy etc
            a to ich kompletnie nie interesuje, nie wspominając już o tym że rodzice TZta
            mają w nosie gdzie pracuje, ile zarabia, czy lubi swoją pracę, jak się czuję,
            jakie ma marzenia, plany etc.
            i w tym kontekście, ludzie którzy uzurpują sobie prawo do wpiep...nia sie w
            nasze życie i decydowanie o naszym ślubie a na codzień nie interesujący sie
            niczym co się z nami wiąże, nie powinni w tak brutalny i kategoryczny sposób
            nas szantażować
            jakie prawo do umoralniania nas ma wójek- ksiądz który od lat nie ma z TŻtem
            kontaktu, jako chrzestny nie wspierał go dotychczas ani dobrą radą, ani nie
            pamiętał o urodzinach etc.. i jeszcze ma pretensje że nie jest dla TŻta
            autorytetem?
            nie wierzę, że nie widzisz w tym hipokryzji
            • bystra_26 hipokryzja 13.04.07, 17:07
              Punktem odniesienia dla oceny prawości naszego postępowania jest Bóg i Jego
              nauka, a nie zachowanie innych.

              Jeśli nawet poucza Was osoba de facto obca, ale pokazuje Wam obiektywne normy,
              których nie przestrzegacie, to brak emocjonalnej więci nie jest tu przeszkodą
              do zgłaszania zatrzeżeń względem waszej decyzji.

              Macie wolna wolę i OK. Jednak wspólnota Kościelna jest odpowiedzialna za swych
              członków, a zwłaszcza jej część zwana rodziną. Ta wspólnota kieruje sie pewnymi
              zasadami i jak je łamiecie, to jak najbardziej musi Wam zwrócić uwagę. Czasami
              robi to w niewałaściwej formie, która to forma jest nie do przyjęcia, jednak
              krytyka już jest.
          • kasiulkkaa Re: granice miłosierdzia Boga... 13.04.07, 18:30
            > Do łoża smierci TEORETYCZNIE mamy daleko, ale... umrzeć możesz nawet jutro,
            > więc warto by było być pojednanym z Bogiem na bieżąco.
            Proponuję więc spowiadac się codziennie, a jeszcze lepiej co kilka godzin.
            Będziesz na pewno na bieżąco.

            Nie wiem, co bierzesz, ale zmniejsz dawke o połowę. Wyraźnie ci szkodzi obecna.
        • bystra_26 to nie wojna 13.04.07, 16:28
          Zachęty są bardziej motywujące, jednak np. przekupywanie Was, byście nie
          grzeszyli, ma zerowy zwiazek z rzeczywistą moralnością.

          Piszą o "środkach dotkliwych" nie miałam na myśli wojny rodziny z Wami. Chodzi
          o takie formy, które będą dla Was na tyle dotkliwe (nie naruszając Waszej
          godności), że będziecie się zastanawiali nad argumentami przeciwników waszego
          stylu życia. To może być zmniejszenie wsparcia materialnego. Obraza nie, bo to
          niezbyt chrześcijańskie.

          Zasadniczo to powinno to tak wyglądać:

          1) idź upomnij brata w cztery oczy, jak nie posłucha
          2) weź dwóch świadków, jak nie posłucha
          3) donieś Kościołowi i niech Ci będzie jak poganin --> te może nałożyć jakąś
          kościelną karę, albo odmówić Wam ślubu, skoro nie chcecie uznać Jego nauki.

          Ew. Mateusza 18, 14-18
          • aniafania współczuję... 13.04.07, 16:35
            Serdecznie Ci współczuję takiej sytuacji. Ale nic na siłę. Zróbcie po swojemu.
            Nikt nie może żyć za Was smile Co jeśli potem będą chcieli decydować o Waszych
            dzieciach....

            Ja też mam wuja księdza. Udzielał ślubu wszystkim w rodzinie od ponad 30 lat.
            Chyba jestem pierwszą, która się uchyliła... Ślub w czerwcu 2007.

            Trzymam mocno kciuki!
          • ewik_75 Re: to nie wojna 13.04.07, 16:42
            bystra_26 napisała:

            > To może być zmniejszenie wsparcia materialnego. Obraza nie, bo to
            > niezbyt chrześcijańskie.
            >

            Aha,

            A odmowa wsparcia - widać istotnego, skoro w ogóle ono jest - jest
            chrześcijańskie tak ??????
            Czyli szantaż materialny ma być tym "chrześcijańskim" argumentem?
            Bystra, zastanów się, co Ty piszesz....
            • bystra_26 Re: to nie wojna 13.04.07, 16:55
              To zależy jak zrozumiesz "zmniejszenie". Nie chodzi o odcięcie od środków do
              życia.
              To był pierwszy z brzegu argument i wiem, że dla wielu dość otrzeźwiający.

              Jak już chcą mieć seks, to niech biorą ten ślub szybciej po prostu. I po
              kłopocie.

              Np. Młodzi mają pracę, ale jeszcze biorą kasę od rodziców i bez tej kasy nie
              będą głodować, ale komfort życia im się zmniejszy i może sie zastanowią.
              Albo sami będą musieli sfinansować swój ślub i wesele.


              Jak są tacy dorośli, i tacy nieposłuszni Kościołowi, to niech nie wymagają
              wsparcia od członków wspólnoty kościelnej, z którą się nie liczą i niech mężnie
              znoszą to, że członkowie tego Kościoła nie będą pochwalać ich stylu życia.
              • ewik_75 Re: to nie wojna 13.04.07, 17:15
                bystra_26 napisała:

                > Jak już chcą mieć seks, to niech biorą ten ślub szybciej po prostu. I po
                > kłopocie.

                Bystra,

                Po pierwsze: mieszka się razem nie tylko dla seksu, są jeszcze inne, często
                równie ważne z punktu widzenia trwałości zwiazku aspekty.
                Po drugie: mieszkanie nie musi równać się seks.
                Po trzecie: chyba nie doceniasz wagi seksu w małżeństwie.

                >
                > Np. Młodzi mają pracę, ale jeszcze biorą kasę od rodziców i bez tej kasy nie
                > będą głodować, ale komfort życia im się zmniejszy i może sie zastanowią.

                Zastanowią? Sugerujesz, ze zanim razem zamieszkali, nie przemyśleli tego
                dogłębnie? Taka represja ze strony rodziny to zwyczajny szantaż.

                > Jak są tacy dorośli, i tacy nieposłuszni Kościołowi, to niech nie wymagają
                > wsparcia od członków wspólnoty kościelnej, z którą się nie liczą i niech
                mężnie
                > znoszą to, że członkowie tego Kościoła nie będą pochwalać ich stylu życia.

                Tu się zgadzam.
                I do tego właśnie namawiałabym mrozonke82: do nieposłuszeństwa utratym, dawno
                uznanym za zwodnicze zasadom, kierowania się własnym rozumem i sercem oraz
                wzięcia spraw we własne ręce...
                • bystra_26 Re: to nie wojna 15.04.07, 16:47

                  > Bystra,
                  >
                  > Po pierwsze: mieszka się razem nie tylko dla seksu, są jeszcze inne, często
                  > równie ważne z punktu widzenia trwałości zwiazku aspekty.
                  > Po drugie: mieszkanie nie musi równać się seks.

                  Prawda, ale inicjatorka wątku nigdzie nie napisała, że zamierzają żyć jak brat z
                  siostrą, z czego podejrzewam, że nie zamierzają, a to jest stwarzanie
                  okoliczności do grzeszenia, na co Kościół rozumiany jako wszyscy wierni nie daje
                  przywolenia.


                  > Po trzecie: chyba nie doceniasz wagi seksu w małżeństwie.

                  Tu się bardzo pomyliłaś.


                  > Zastanowią? Sugerujesz, ze zanim razem zamieszkali, nie przemyśleli tego
                  > dogłębnie? Taka represja ze strony rodziny to zwyczajny szantaż.

                  Brak reakcji na błądzenie brata czy siostry w wierze jest niechrześciajński.
                  Jeśli rozmowa i argumenty nie pomagają, to trzeba stosować inne środki.

                  Cytowany nakaz braterskiego upomnienia nie jest wymysłem KK, tylko słowami Jezusa.


                  > Tu się zgadzam.
                  > I do tego właśnie namawiałabym mrozonke82: do nieposłuszeństwa utratym, dawno
                  > uznanym za zwodnicze zasadom, kierowania się własnym rozumem i sercem oraz
                  > wzięcia spraw we własne ręce...

                  Ale wtedy człowiek wyklucza się w pewnym sensie z KK, ponieważ łamiąc Boże
                  przykazania nie jest w komunii z resztą Kościoła.
          • mrozonka82 Re: to nie wojna 13.04.07, 16:49
            bystra_26, naprawdę wierzysz w to co piszesz, czy tylko jesteś
            adwokatem "diabła" ? wink)
            • bystra_26 Re: to nie wojna 13.04.07, 17:02
              Zasadniczo wierzę, że warto wierzyć Bogu i przestrzegać przykazań.

              To co piszę o zachowaniach współkatolików to taki idealny przykład, jak powinna
              wspólnota chrześcijańska nawzajem dbać o siebie. Problem w tym, że dziesiejsze
              parafie czy rodziny często trudno nazwać wspólnotami.

              Jak człowiek jest dorosły i nie chce żyć w Kościele, to go nikt nie zmusza.
              Jednak musi wziąć na siebie cały ciężar konsekwencji tej decyzji.

              Jeśli Bóg jest dla Was ważny i chcecie być w KK, to jest wyjście -
              przyspieszcie ślub, a te kilka miesięcy pomiejszkajcie jeszcze osobno i w
              czystości. To będzie realny obraz Waszego nawrócenia. No i proponuję czytać
              Biblię zacząwszy od Nowego Testamentu, by poznać Boga, bo On jest dobry.
              • mrozonka82 Re: to nie wojna 13.04.07, 17:05
                nie prosiłam o radę dotyczącą wiary, czy warto wierzyć czy nie, odkąd czytać
                biblię i co jest grzechem smile
                widać podobnie jak moi przyszli teściowie masz na wszystko jedną odpowiedź, ale
                mimo to thx za naświetlenie innej perspektywy
              • ewik_75 Re: to nie wojna 13.04.07, 17:19
                bystra_26 napisała:

                > To co piszę o zachowaniach współkatolików to taki idealny przykład, jak
                powinna wspólnota chrześcijańska nawzajem dbać o siebie.


                Bystra, a kim jesteś, zeby wyznaczać standardy, i dawać idelane przykłady, jak
                wspólnota"

                Problem w tym, że dziesiejsze
                > parafie czy rodziny często trudno nazwać wspólnotami.
                >
                > Jak człowiek jest dorosły i nie chce żyć w Kościele, to go nikt nie zmusza.
                > Jednak musi wziąć na siebie cały ciężar konsekwencji tej decyzji.
                powinna dbac o siebie?

                Ponadto - z twoich wywodów wypływa obraz czarno-biały: albo ktoś jest
                bezwględnie wierny wszystkim zasadom KK, albo nie jest katolikiem.
                Ciekawa jestem, ilu wg takiej definicji byłoby katolików w Polsce....
                • memphis90 Re: to nie wojna 14.04.07, 22:49
                  A mój proboszcz zwasze mowi- dziękujcie Bogu, ze księża grzeszą, bo jak inaczej
                  mieliby zrozumieć "zwykłych" smiertelników. Jak czytam posty Bystrej to mam
                  wrażenie, ze uważa sie za swiętszą od papieża, bezgrzeszną i w zwiazku z tym
                  poucza wszystkich. A niepokornych najchętniej wykluczyłaby ze wspolnotyuncertain A
                  gdzie tu miłosc bliźniego i wybaczenie?
              • pampkini Ech bystra bystra 26 13.04.07, 17:52
                Bystra, poglądy, o których mówisz, nie wynikają z Biblii, tylko z nauki kościoła
                katolickiego. Bóg zdaje się w żadnym ze swoich wcieleń nie wspominał, że naganne
                jest wspólne mieszkanie przed ślubem. A kwestia interpretacji Biblii jest
                zależna od tego, jakiego księdza o to zapytasz. Istnieje doktryna, ale każdy
                ksiądz (czyli osoba uprawniona, nie jakaś tam forumowiczka) może zgodnie ze swą
                wiedzą ją interpretować: mówię na przykładzie porównywania ze znajomymi kursów
                przedmałżeńskich z kościoła w mojej parafii i nauk u dominikanów.
                • bystra_26 do pampkini 15.04.07, 16:38
                  > Bystra, poglądy, o których mówisz, nie wynikają z Biblii, tylko z nauki kościoł
                  > a katolickiego. Bóg zdaje się w żadnym ze swoich wcieleń nie wspominał, że
                  > naganne jest wspólne mieszkanie przed ślubem.

                  Nigdzie nie napisałam, że uważam, że mieszkanie razem przed ślubem jest grzechem
                  wynikającym z Biblii. KK uważa to za grzech zgorszenia... ale księża mają
                  zagwozdkę z interpretacją taką samą jak z kwestią zbawienia dzieci umarłych
                  przed chrztem. Najczęściej jak ślub jest na horyzoncie, a ludzie zobowiązują się
                  do życia jak brat z siostrą, ksiądz nie napiera na zaniechanie wspólnego
                  zamieszkiwania. Natomiast jesli wspólbe mieszkanie jest okolicznością prowadzącą
                  do grzechu, to jest to powód do nie dania rozgrzeszenia (to zasada ogólna, nie
                  tylko do grzechów seksualnych) - z tego wprost wynika praktyka tylko jednej
                  spowiedzi przed ślubem.

                  Grzechem jest natomiast seks przedmałżeński i to Ci każdej maści chrześcijanin
                  powie, nie tylko niepapierowy katolik.

                  FORUMOWICZKA każda jest uprawniona do przedstawiania na forum swoich poglądów,
                  wiedzy itp. bo od tego jest forum.

                  • kasiulkkaa Re: do pampkini 15.04.07, 18:20
                    ale księża mają
                    > zagwozdkę z interpretacją taką samą jak z kwestią zbawienia dzieci umarłych
                    > przed chrztem
                    Bystra, dokształć się. Tenb "problem" już w zeszłym roku został rozwiązany. Masz
                    chyba przestarzałe gazetki.
            • ewik_75 Re: to nie wojna 13.04.07, 17:25
              mrozonka82 napisała:

              > bystra_26, naprawdę wierzysz w to co piszesz, czy tylko jesteś
              > adwokatem "diabła" ? wink)

              Mrozonka82,

              Tak trzymaj.
              I pamiętaj - że wg ideałów i przykazań KK małżeństwo jest zawsze piękne, jedno
              na całe życie, nierozerwalne, a jak bywa, wszyscy wiemy...
              Ewentualne konsekwencje ponosicie zawsze WY, a nie wspólnota kościoła, moherowa
              rodzina czy wujek ksiądz, albo ciotka zakonnica, którzy nic o tym wiedzieć nie
              mogą.. Nie daj się zwariować!
          • memphis90 Re: to nie wojna 14.04.07, 22:45
            Czy dobrze mi się wydaje, ze "środków dotkliwych" używali np. Krzyżacy i
            inkwizycja? Wszystko, oczywiscie, dla dobra nieoświeconych... Z najbardziej
            opornych szatana wypędzano ogniem na stosie. Czy rzeczywiście proponujesz powrot
            do takich praktyk, usprawiedliwiajac ingerowanie w zycie innych przy użyciu
            "środków dotkliwych"?
    • kocurki_dwa Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 13.04.07, 17:35
      o ja pierdziele...
      uciekaj z Nim od nich bo jeszcze Ci życie zatrują to straszne ,
      ja bym nie dala sobie ,jeśli twój tak jak go nazywasz Tż..;P
      jest za tobą..
      z drugiej strony to co opisujesz trafisz do zjadliwej rodziny trzymaj sie z dala
      od pseudo-fanatyków RM i jego przywódcy Rydza
      • katia.seitz Kościół a seks raz jeszcze... 13.04.07, 20:03
        Ech... Mnie zastanawia jedno. Jaka czesc z calosci nauczania Jezusa dotyczy
        seksu, czystosci itp. ? Bardzo, ale to bardzo niewielka. W zasadzie Jezus mówi
        na ten temat dwie rzeczy: w jednym miejscu pochwala malzenstwo ("Opuści człowiek
        ojca i matke i złaczy sie z żoną swoją..."), w innym zaś zakazuje rozwodów. I
        tyle. Nic o seksie przedmałżeńskim nie ma!
        Jest za to całe mnóstwo rzeczy o pomocy biednym, o wyrzeczeniu sie do zycia w
        porzadku "tego swiata" (czyli gonienia za dobrami materialnymi, sukcesem,
        powodzeniem) - rzeczy pieknych i wspanialych, o ktorych wspomina sie
        zdecydowanie zbyt rzadko.
        A, i jeszcze a propos przykazania "Nie cudzołóż". Bystra napisała kiedyś, że w
        Biblii oznacza ono zakaz jakichkolwiek stosunków pozamałżeńskich. Gruba pomyłka
        smile Mezczyzni za czasów Starego Testamentu jak najbardziej mogli, zgodnie z
        Dekalogiem, utrzymywac stosunki pozamałżeńskie. Przecież istniała po pierwsze,
        poligamia, a po drugie, konkubinat smile Patriarcha Jakub poślubił i Rachele, i
        Lee, i dzieci z niewolnicami miał...Istniało prawo de facto podobne do prawa
        koranicznego - muzułmanom też wolno mieć po cztery żony (plus, do XIX wieku
        bodajże, niewolnice).
        Czy nie lepiej wiec uznac, że treść przykazania "Nie cudzołóż" jest kontekstowo
        zmienna, i przestać heroicznie bronić Zawsze Jednej i Niezmiennej Nauki
        Kościoła? Bo jeśli nie, to ci wszyscy patriarchowie i ojcowie Izraela żyli w
        ciêżkim grzechu - i dziw, że Bóg zamiast grom ognisty zesłać nań z nieba,
        przemawiał do nich i uczynił z nich czołowe postaci narodu wybranego smile

        • pampkini Re: Kościół a seks raz jeszcze... 13.04.07, 20:12
          Zgadzam się z Tobą zupełnie. Wierni uznający się za Kościół mają głosić wiarę i
          jej dogmaty, myląc to z opinią Rzymu na wiele różnych spraw. Jak tu się nie
          zgodzić z Tołstojem: "Ludzie, którzy uznali się za kościół, nabierają
          przekonania, iż są nieomylni i dlatego nie mogą się już potem wyrzec żadnego,
          choćby raz powiedzianego, głupstwa."
          • katia.seitz Re: Kościół a seks raz jeszcze... 13.04.07, 20:22
            pampkini, widzę że też miałaś do czynienia z Dominikanami. Warto - kontakt z
            nimi zmienia spojrzenie na Kościół smile
            • meg303 Re: Kościół a seks raz jeszcze... 13.04.07, 20:51
              Od dawna nie potrafię zrozumieć, czemu Boga, który nie ma poczatku ani końca tak
              bardzo miałoby interesować co dwoje kochających się ludzi robi w sypialni?smile
              • mrozonka82 Re: Kościół a seks raz jeszcze... 13.04.07, 21:51
                dziękuje Wam za szczere opinie..
                udało się właśnie dziś wieczorem porozmawiać w miarę spokojnie z przyszłymi teściami
                wygląda na to,że zdecydujemy sie na ślub we dwoje za granicą w jakimś tropikalnym otoczeniu smile
                TŻ bardzo mnie wspiera i nie szczędził szczerych wypowiedzi rodzicom smile
                • horpyna4 Re: Kościół a seks raz jeszcze... 14.04.07, 11:42
                  Jeżeli chcecie dać rodzince pokaz asertywności, to weźcie ślub jak najszybciej,
                  ale zupełnie cichy. W kościele, a jakże, ale bez uroczystych strojów. I tylko
                  dwóch świadków, żadnej rodziny. Zamuruje ich, a nie będą mogli się doczepić.
                  I w ten sposób dostaną po nosie.
                  Oczywiście nie rozsyła się w takim przypadku zaproszeń, ale możecie wydrukować
                  i rozesłać (po fakcie) ZAWIADOMIENIA: "tacy to a tacy zawiadamiają, że ślub ich
                  odbył się dnia... w kościele..."
                  No, wyobraź sobie buźki rodzinki, jakby coś takiego przeczytali...
              • morgen_stern Re: Kościół a seks raz jeszcze... 14.04.07, 18:47
                meg303 napisała:

                > Od dawna nie potrafię zrozumieć, czemu Boga, który nie ma poczatku ani końca
                ta
                > k
                > bardzo miałoby interesować co dwoje kochających się ludzi robi w sypialni?smile

                Meg, ale to ładne. Biorę do sygnaturki i odmowy nie przyjmuję wink
                • meg303 Re: Kościół a seks raz jeszcze... 15.04.07, 10:37
                  Miło mi.
                  Ale szkoda, ze nie znasz odpowiedzi na moje pytaniewink
                  • morgen_stern Re: Kościół a seks raz jeszcze... 15.04.07, 14:06
                    Zależy CZYJEGO Boga masz na myśli wink Bo wydaje mi się czasem, że każdy ma
                    swojego..
                    A poważnie, to jeśli Bóg istnieje (jestem agnostyczką), to jego najmniejszym
                    problemem z ludzkością jest uprawiany przez nich seks, doprawdy...
    • bb90 no cóż.. 14.04.07, 00:32
      niewątpliwie przykre jest to, że niektóre rodziny potrafią krytykować za
      plecami, zamiast podawać na spokojnie swoje argumenty za/przeciw i tłumaczyć na
      spokojnie, tak aby przekonywać a nie tylko krzyczeć.

      niewątpliwie ksiądz (a już tym bardziej ksiądz z rodziny) nie powinien piętnować
      ludzi za to, że oczekują dziecka (choćby i nieoczekiwanego z miłością) zwłaszcza
      gdy młodzi podejmują decyzję o ślubie. Szczerze powiem, nie wiem co mogło nim
      kierować, że postąpił tak jak postąpił. Krytyka i pouczanie, w momencie gdy
      dziecko ma już pojawić się na świecie, nie powinny mieć miejsca. To przecież
      ogromna radość!!

      niewątpliwie też należy pamiętać, że zarówno mieszkanie przed ślubem, jak i seks
      przedmałżeński jest po prostu grzechem i nierzadko bywa wyrazem zwykłej
      dziecinady i niedojrzałości do miłości.
      Rodzina, która piętnuje to podejście, stara się po prostu wszelkimi sposobami
      przypomnieć o ogromnych wartościach czystości przedmałżeńskiej - inna rzecz że
      często nie potrafi zrobić tego "z klasą"..
      • kasiulkkaa Re: no cóż.. 14.04.07, 11:06
        > niewątpliwie też należy pamiętać, że zarówno mieszkanie przed ślubem, jak i sek
        > s
        > przedmałżeński jest po prostu grzechem i nierzadko bywa wyrazem zwykłej
        > dziecinady i niedojrzałości do miłości.
        A tak, z tych słow klasa aż bije po oczach.
        Taka piekna pogoda, moze już zdejmij berecik, bo wyrażnie mózg ci przegrzało.
        • bb90 Re: no cóż.. 14.04.07, 17:38
          > A tak, z tych słow klasa aż bije po oczach.
          > Taka piekna pogoda, moze już zdejmij berecik, bo wyrażnie mózg ci przegrzało.

          a z tych słów aż wiele przewrażliwieniem smile)))
          uderz w stół...
          • bb90 Re: no cóż.. 14.04.07, 17:40
            aha, "uderz w stół" nie miało znaczyć nic złego, to miał być żart smile
    • mimi78 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 14.04.07, 10:41
      Odemnie...


      Musisz go bardzo kochaćsmile Ja bym takiej presji nie wytrzymała, a i ciekawa
      jestem jaki on naprawdę jest, skoro jest wychowany w takiej rodzinie....
      (Czy aby na stare lata z niego też nie wyjdą pewne rzeczy...)

      Ja wogóle bym z nimi nie dyskutowała. To on powinien z nimi rozmawiać - ale nie
      chce konfrontacji, prawda?

      I na koniec, ślub wtedy kiedy wy chcecie, na waszych warunkach, nawet jeżeli ma
      być najskromniejszy smile
      • anies821 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 14.04.07, 11:52
        Też uważam że to co "wdrukowane" jest w człowieka, wcześniej czy później
        wylezie. Jesteście w sobie zakochani, macie siłę walki o swoje o autonomię,
        trochę w tym buntu.Ale jak uczucia emoocjonalne przeminą a zaczną się prawdziwe
        problemy to wszystko się może zmienić. ( Fakt że kazda para i rodzina jest
        trochę inna, ale pewnien schemat istnieje)
        Ciekawa jestem czy rozmawiacie na tematy które was będą dotyczyć w przyszłości
        np. jak on chce wychować dzieci? Możliwe jest, że jego widzenie świata będzie
        przesiąknięte katolicyzmem w takiej formie jakiej Ci to nie odpowiada.

        Pozatym niezdrowie jest odcinanie całkowite od rodziny,życie w stałym napięciu,
        gniewie,jeśli to możliwe lepiej zabiegać o wsparcie, choć przyznaje, że trudna
        to sytuacja w jakiej się znajdujecie. Może być tak, że on w kryzysie powróci do
        nich i wyjdzie, że to Ty jesteś zła itd
        Jak ktoś wcześniej napisał, lepiej działać dyplomatycznie.
        Trzymajcie się, życzę wszystkiego dobrego.
      • mynia0 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 14.04.07, 12:11
        ja się tak zastanawiam, dlaczego, jeśli ktoś mówi jasno o tym, że seks
        pozamałżeński jest grzechem, jest momentalnie sprowadzony do gromadki od
        Rydzyka... przecież to nie jest tak!!!!!

        w każdej wierze są pewne zasady, przykazania i obostrzenia, któych trzeba
        przestrzegać - inaczej nie mozna mówić o sobie, że jest się osobą wierzącą w to
        czy tamto. żaden Żyd nie dyskutuje nad tym, czy ma jesć koszernie czy nie - to
        jeden z nakazów i tyle. muzułmanim modli się 5 razy dziennie w stronę Mekki i
        to tez jest normalne. nikt nie mówi, że to fanatyzm religijny - ot, po prostu -
        zasady wiary. ale jak o swojej wierze mówi katolik, od razu jest nazywany
        moherem...mówicie - Biblia to jedno, a kosciół drugie - może i tak, ale jeśli
        się chce do jakiejś wspólnoty należeć, trzeba przestrzegać jej zasad, czy to
        się komus podoba czy nie. bo kościół niestety jest instytucją. jak komuś nie
        odpowiada nauka koscioła katolickiego, może zmienić wiarę na przykład na
        prostestancką - ale i jej zasad musi przestrzegać.

        a do autorki wątku - powiem krótko - Twoje życie - Twój wybór. jeśli chcesz
        wziać ślub w przyszłym roku i przez ten czas mieszkać z facetem - to to zrób, w
        pełni świadomości swojej decyzji. nie wierzę, że mozna przez tyle czasu żyć
        bez seksu wink musisz zapytać sama siebie, na ile jest to dla Ciebie ważne w
        sensie religijności i przestrzegania przykazań - siebie, swojego sumienia, a
        nie rodziny. jeśli wymarzyłaś sobie przyszły rok na ślub - to tak zrób. ale
        jeśli jest to przypadkowa data, to może rzeczywiscie nie ma sensu się ze ślubem
        ociągać. to także musisz sama rozważyć.

        co do rodziny - no akurat ja nie wyobrażałam sobie swojego slubu bez jej
        udziału - ale to był mój wybór. pamietaj tylko, że jest to wyjątkowy moment dla
        każdego człowieka i musisz tak sobie wszystko poustawiać, żebyś później nie
        żałowała decyzji. byłam na takim cichym ślubie - tylko młodzi i świadkowie, nie
        miało to specjalnego uroku, ale może to i wina samych młodych, bo się
        specjalnie nie przyłożyli do całokształtu smile))

        jestem zdania, że każdy powinien spełniać swoje wizje i marzenia, propos ślubu
        i wesela, a nie starać się za wszelką cenę zadowalać innych. jeszcze się taki
        nie urodził, coby każdemu dogodził - bardzo mądre przysłowie, moim zdaniem wink
        powodzenia!
    • news21 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 14.04.07, 12:58
      Najgorzej będzie droga mrozonko jeśli zaczniesz robić jakieś gesty wobec
      Twojej moherowej części rodziny. Trzeba postawić sprawę jasno, że oni nie mogą
      Wam niczego dyktować. Sytuacja jest o tyle trudna, że Twoja teściowa do niej
      należy. Ale mimo to przedstawiłabym Waszą wizję ślubu i twardo ją
      przeprowadziła.
      To może być dość bolesna operacja, ale nie ma nic cenniejszego niż samodzielne
      decydowanie o sobie.
      • mrozonka82 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 14.04.07, 13:35
        cieszę się ogromnie, że tak wiele z Was zdecydowało się zabrac głos "w temacie" smile
        szczególnie, że naświetlacie też punkt widzenia moich teściów jak i bardziej liberalne opinie smile
        daje nam to dużo do myślenia i wierzcie- jakąkolwiek decyjzę podejmiemy- będzie bardzo przemyślana
        a co do kwesti ewentualnej "utajonej moherowości" mojego TŻta to jestem spokojna, że ani teraz ani w przyszłości nie okaże się że jego katolickie przekonania staną na drodze do naszego porozumienia.. wiele ze sobą rozmawiamy, szczególnie na tematy związane z wychowania dzieci, prowadzenia domu i codziennego życia- jestem spokojna,że podzielamy te same wartości..
        mam nadzieję, że TŻowi nie zabraknie nigdy stanowczości i motywacji by stawać zawsze za nami, tzn. za naszym związkiem..
        "razem przeciw wszystkim burzom" smile
        • anies821 powodzenia 14.04.07, 14:39
          To dobrze,że się dogadujecie i kochacie smile oby tak dalej, naprawdę w tym
          wypadku oprócz spraw finansowych nie widzę przeszkody by wziąc ślub jak
          najwcześniej smile

          Bądźcie szczęśliwi smile
        • ela139 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 16.04.07, 00:53
          Mrozonko, myślę, że powinnaś postawić na swoim. Miałam podobną sytuację - moja
          rodzina też w większości jest mocherowa, ja w zasadzie też (tak mi się
          przynajmniej wydawało). No i zakochałam się w rozwiedzionym facecie, co od razu
          eliminowało perspektywę ślubu kościelnego. Po 4 latach bycia razem
          postanowiliśmy wspólnie zamieszkać (co za wstyd i grzech - od razu zostałam
          wzięta na języki). Przez te lata, kiedy jeszcze razem nie mieszkaliśmy, duża
          część rodzinki uważała, że przecież jestem samotna, nie chcieli nic słyszeć o
          moim facecie - bo to przecież ktoś, kto z pewnością jest ostatnią kanalią,
          przecież jak 10 lat temu rozwiódł się, to już nie ma prawa do posiadania
          rodziny ,w dodatku nie możemy wziąć normalnego ślubu (moi rodzice też tak
          uważali). Kiedy mieliśmy zamieszkać razem, było ostro - jak u Ciebie. Moi
          rodzice nawet nie przyjmowali do wiadomości, że jesteśmy razem, że razem
          zamieszkamy, że wspólnie kupiliśmy mieszkanie i wspólnie je urządzamy. Tuż
          przed przeprowadzką urządzili mi piekło, bo "przez rozwodnika zamykam sobie
          szansę na normalne życie i pozbawiam rodzinę czci i szcunku". Przez jakiś rok
          od wspólnego zamieszkania nie weszli do nas do domu, bo "pałętał się po nim
          obcy człowiek", jak spotkali nas razem, to nawet nie odpowiadali na jego "dzień
          dobry". Kilka miesięcy temu wzięliśmy ślub i jest trochę lepiej, ale do tej
          pory potrafią powiedzieć "szkoda, że nie możecie być normalnym małżeństwem, że
          nie macie prawdziwego ślubu". Ale do rzeczy. Ja też przeciwstawiłam się
          rodzinie i wiele razy cierpiałam, bo byłam z nimi bardzo zżyta. Znałam ich
          poglądy i od początku wiedziałam, że będą kłopoty. Długo trwało, zanim dorosłam
          do decyzji o postawieniu wszystkiego na swoim (a już dawno temu stuknęła mi
          trzydziestka, od dawna byłam samodzielna). Wiedziałam, że będą obrażeni, ale
          mimo wszystko robiłam po swojemu i nie żałuję. Ze ślubem też tak było -
          oczywiście "tyko" cywilny, później obiad dla rodziców i najbliższych (w sumie
          dla 20 osób) - i koniec. Nie zgodziłam się na wielkie wesele które (według
          rodzinki) mogłoby zatuszować "hańbę", jaką okryłam całą rodzinę, wychodząc za
          rozwodnika. Zaprosiliśmy tylko tych, na których nam zależało, nie pozwoliliśmy
          sobie nic narzucić, a kiedy rodzinka robiła się zbyt ciekawska i wtrącała się,
          przestałam ich o czymkolwiek informować.
          Piszę to wszystko dlatego, bo widzę, że rodzinka Twojego TŻ jest podobna do
          mojej i będziesz pewnie narażona na podobne rzeczy. Wszystkim nie dogodzisz, to
          już taki typ ludzi - nie tylko nie zaakceptują Twojej decyzji, ale też nie
          przyjmą do wiadomości, że jesteście szczęśliwi mimo, iż postanowiliście
          postawić na swoim. Przygotuj się na różnego rodzaju docinki i ostracyzm
          towarzyski z ich strony. Ale to Twoje życie i nikt nie powinien Ci narzucać,
          jak masz żyć. Jeżeli nie przeszkadza Ci mieszkanie przed ślube - to mieszkajcie
          raze, jeśli chcesz za rok kameralne przyjęcie - zrób tak, bo tylko w ten sposób
          będziesz szczęśliwa. Jeśli jesteś pewna, że Twój TŻ jest tym jedynym i razem
          dacie radę przetrwać wszystkie burze - nie wahaj się nawet ryzykować "obrazę
          majestatu" rodziny. To Twoje życie i Twoje szczęście i Ty za nie odpowiadasz.
          Jak coś się nie ułoży, to będzieci z TŻ sami się głowić, jak dać sobie radę, a
          wszystkim krewnym i znajomym nic do tego
    • aniak1211 Re: ślub tylko WE DWOJE w kontekście moherowej ro 15.04.07, 19:40
      Slub w twoim miescie,blisko twojej rodziny ktora cie popiera i kiedy wy tego
      chcecie a nie kiedy inni chca!Ja bym tak zrobila.
Pełna wersja