postka
20.04.07, 09:57
Bylam wczoraj po raz pierwszy w salonie z sukienkami i niestety zamiast
przyjemnosci mialam placz i zgrzytanie zebow... W salonie do mierzenia byly
tylko sukienki w rozmiarze 36/36, a ja z racji wzrostu (176cm) i sporego
biustu nosze 40/42 (chociaz nikt mnie o to nie podejrzewa, bo puszysta
zdecydowanie nie jestem...). No i w kazdej z pietnastu sukienek wygladalam
tragicznie, bo zadna mi sie nie zapinala, w czesc w ogole nie weszlam, a
gorset pani z obslugi trzymala przez caly czas bo inaczej by spadl. Jak ja
mam wybrac sukienke w ktorej mi bedzie dobrze jezeli nie jestem w stanie tego
ocenic na podstawie sukienki 2 albo 3 rozmiary za malej?
Czy ktos zna moze salon w Warszawie, gdzie maja sukienki do mierzenia w
rozmiarze 40 albo 42? Przeciez na litosc Boska nie wszystkie panny mlode maja
165cm wzrostu i miseczke B...
A mialo byc tak pieknie...