kamis1982
27.04.07, 14:04
kilka dni temu dowiedzieliśmy się że straciliśmy wszystkie nasze
oszczędności -ale nie tylko - zwłaszcza nasze marzenia...
musimy zmienić plany wesela - nie będzie pięknej sali, jeszcze nie wiem co z
suknią...tak jakoś smutno nam i cieżko się z tego otrząsnąć - ale w ciężkich
chwiliach druga połowa jest niesamowitym wsparciem... staram się nie pękać ,
ale są chwile że się rozklejam i płacze...
mogłam tak nie ciułać i oszczędzać bo i tak z tego nic teraz nie mam...a
miało być tak pięknie,
no cóż będzie trudniej, ale nie w tym rzecz - moi rodzice powiedzieli mi że w
sumie "to zabardzo nam się wszystko układało"... tutaj oszczednosci, praca,
kredyt na dom....coś za dobrze- tak jakby się cieszyli z mojej porażki i
chcieli powiedzieć "a nie mówiłe"...przykre to jest...