---Coraz więcej tych wszystkich problemów---

02.05.07, 18:38
Przyszłam się wyżalić...
Przez bardzo długi czas zastanawialiśmy się nad tym, kogo poprosić na
świadków (mamy łącznie 3 braci i 0 sióstr). W końcu zdecydowaliśmy się na
średniego brata mojego M i moją przyjaciółkę ze studiów. No i się zaczęło
sypeć...
Najpierw mój M nie chciał poprosić brata, bo ,,po co on ma go prosić?''-
,,jest jeszcze tyle czasu''- czytaj pięć miesięcy... i żebym sama go
poprosiła. Potem jak mnie nie było w pokoju (po mojej interwencji i
uzmysłowieniu mu, że to nasz wspólny ślub i oboje powinniśmy go poprosić i że
nie ma, że mu się teraz nie chce) to... poprosił mnie jak był z nim sam na
sam. Zrobiło mi się bardzo przykro...
Potem stwierdził, że znowu mi coś nie pasuje i że żyję tylko po to, żeby mu
uprzykrzać życie (no może nie dosłownie tak powiedział, ale w tym kontekście).
Najciekawsze jednak było przed nami... musieliśmy jakos powiedzieć mojemu
bratu, że nie będzie naszym świadkiem. Bardzo mu na tym zależało, więc
zadanie nie było takie proste. Postanowiliśmy więc poprosić mojego brata i
jego narzeczoną, żeby byli starostami na weselu. Nie musze mówić, że to się
nie spodobało mojemu bratu, bo chciał być swiadkiem i tylko świadkiem (mimo
zapewnień, że jak nie świadkiem, to będzie chrzestnym i mimo podkreślenia
bardzo ważnej roli starosty...). Mama mi powiedziała, że mój brat wymyślił,
że załatwi nam od znajomych jakiś samochód do ślubu. Powiedziałam, że my nie
potrzebujemy i że już coś załatwiamy to się brat obraził, że nie chcę jego
pomocy, a on się tak stara. Do tego wszystkiego jeszcze dzisiaj zupełnie
przypadkiem odkryłam, że załatwił nam gołębie, które mają być puszczone po
naszym wyjściu z kościoła. Ciarki mi po plecach przeszły- ja niecierpię
practwa!!! Dla mnie ani gołąb ani łabędź nie jest symbolem miłości tylko
kojarzy mi się z karmienie chlebem albo z odchodami na samochodzie czy
ubraniu... Jak mam to mu powiedzieć, żeby się nie obraził do końca???
    • tlenek_wegla Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 02.05.07, 18:41
      eee.... starosta to wlasnie swiadek... a moze ja z innej czesci Polski to
      dlatego.
      • kocurki_dwa Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 02.05.07, 18:47
        Hmm...
        Przemyśleć na spokojnie i jeszcze raz bardzo spokojnieee porozmawiać
        A swoją drogą parka białych gołębi jest czymś romantycznymsmile..sama bym tak chciała
        • dagps Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 02.05.07, 18:54
          a ja bym nie chciala i bardzo dobrze rozumiem, twardym trzeba byc jak sie ma
          swoje wizje swojego slubu i wesela, rodzina potrafi zrobic z tego swoje weselesad
          zawsze beda niepocieszeni, wiec robcie po swojemu.
          • kocurki_dwa Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 02.05.07, 18:56
            u mnie tez się wtrącają,racja nie należy dawać sobie, ja sie szarpię ale i tak
            postawię na swoim
            • dagps Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 02.05.07, 19:11
              i brawo
              tez sie szarpie, znaczy chyba szarpalam, teraz juz gotowe prawie wszystko i
              spokojnie
              • memphis90 Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 03.05.07, 13:00
                Ale czasem warto też trochę odpuścić i przyjąć jakiś pomysł rodzinysmile Oni też
                chcą w tym czynnie uczestniczyć, też sie tym emocjonują. Przynajmniej moja
                rodzina tak do tego podchodzi. Plus jest taki, że ja mam mniej do zrobieniasmile
            • keruzamk starosta to z pewnościa nie świadek choć może nim 02.05.07, 21:13
              byćsmile
              Pozdrawiam
      • jola.pedagogspoleczny Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 02.05.07, 21:36
        Co do starosty, to u nas (Dolny Śląsk) jest tak, że świadek zajemuje się pomocą
        młodym, a starosta pomaga gościom- dba o to, żeby każdy wiedział, gdzie jechać
        z kościoła na salę, czy każdy ma co jeść i pić na przyjęciu, czy muzyka dobrze
        gra itd a świadek (świadkowa) pomaga parze młodej- czyli czy sukienka nie jest
        powygnana i czy równo leży, wygłasza toast, pomaga pod kościołem czy na sali w
        przyjmowaniu rzyczeń czy prezentów itd...
    • la_sposa_novella Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 02.05.07, 19:11
      Jesli masz problem z bratem, popros o pomoc mamę. Może ona mu delikatnie
      zasugeruje, że Twoja wizja ślubu jest taka i taka...

      Przy okazji powiadamiania rodziców o ślubie od razu powiedzialam, jak sobie to
      wyobrażamy. Nie ma wątpliwości, kto bierze ślub i kto o wszystkim decyduje.
      A że na poczatku lista gości wydawala się niektórym za długa... trudno. Nasze
      wesele - nasz wybór smile

      --------------------------------------------------------------
      PRZYMIERZALNIA
      • aatenna24 Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 02.05.07, 20:03
        Jest tylko jedno wyjscie:powtarzane az do znudzenia zdanie:to jest nasz slub i
        my decydujemy, jak on bedzie wygladal...
        U mnie tez siostry i mama maja swoje zdanie i swoje "wizje" mojego slubu, ale
        ja caly czas powtarzam, ze ja najlepiej wiem czego chce i jak to ma wszystko
        wygladac, poczawszy od mojej fryzury slubnej a skonczywszy na wizytowkach na
        stołach(beda!!).

        Apropo problemow,to my dowiedzielismy sie dwa dni temu, ze w moim kosciele ma
        juz niedlugo ruszyc duuuuzy remont i proboszcz wszystkie sluby w tym roku ma
        zamiar odprawic....w sali katechetycznej w domu parafialnym.Takze na niecale 4
        miesiace przed ślubem zostaliśmy bez kościoła, bo na ślub w salce sie nie
        zgodze...Oczywiscie zostaje jeszcze parafia narzeczonego, ale po rozmowie
        telefonicznej z proboszczem i "zaklepamniu" godziny na slub uslyszelismy , ze w
        sumie tez planuje proboszcz remont, malowanie i takie tam...i nie jest nam w
        stanie powiedziec, jak bedzie wygladal kosciół w sierpniu..Normalnie
        porazka...Bedziemy rozmawiac z proboszczem jeszcze w piatek i zdecydujemy czy
        bedziemy szukac trzeciej parafii na slub....
        • aatenna24 Re: 02.05.07, 20:08
          Zapomnialam napisac, ze mieszkamy teraz w Anglii, wiec nie mozemy na miejscu
          rozwiazac tej sytuacjii...W polsce bedziemy pod koniec maja.Musiałam wstrzymac
          drukowanie zaproszen, no bo nie wiem, gdzie bedzie slub.sad((((((((((
          • aatenna24 Re: 02.05.07, 20:08
            Sorki, mala literówka mi sie wkradła...miało być w Polsce oczywiście...
            • jola.pedagogspoleczny Re: 02.05.07, 21:04
              No właśnie... mamy stawiać na swoim. Tylko, że ja od początku stawiałam na
              swoim- że przyjęcie a nie wesele, że bez oczepin, że bez orkiestry, że bez
              nieznanej rodziny- tylko sami najbliźsi... Wszystko jest tak, jak chcemy i
              lubimy, a nei tak, jak wypada. Tylko, że nie spodziewałam się, ze mój brat się
              tak w to zaangażuje i że będzie coś załatwiał za moimi plecami. Wiem, że on
              chce dobrze, ale jednak mamy zupełnie inne gusty i baaardzo się różnimy, a on
              ani razu nie zapytał mnie, co bym chciała, tylko sam zaczął wymyślać... Z
              drugiej zaś srtony mój M, który niczym związanym z naszym ślubem sie nie
              interesuje, a jak już czymś, to albo zgadza się bez nawet pytania o szczegóły
              albo prawie płacze, że musi coś zrobić, a nie ma do tego głowy...
              Cóż za parados- brat za bardzo zaangażowany, a narzeczony za mało ;-(
              • dagps Re: 02.05.07, 22:03
                "Wiem, że on
                > chce dobrze, ale jednak mamy zupełnie inne gusty i baaardzo się różnimy, a on
                > ani razu nie zapytał mnie, co bym chciała, tylko sam zaczął wymyślać."

                to powiedz bratu

                brat za bardzo zaangażowany, a narzeczony za mało ;-(
                no to przynajmnieuj jeden... to jest klopot ze mlody za malo zaangazowany, a nie
                ze brat za bardzo
    • gioseppe Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 03.05.07, 01:04
      mam nadzieję, że się nie obrazisz ale Twoja historia i te "dwaaa gooołęębieeee
      taaarariiiiraraaaa" (dla niewtajemniczonych: wyk. FRYTKA) przypomniały mi jak
      mnie kiedyś gołąb tak os...ał, że musiałam się caluśka przebrać.
      miałam wszystko brudne: twarz, okulary, ucho (w środku!)
      puściłam totka ale niestety nic nie wygrałam tongue_out
      • jola.pedagogspoleczny Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 03.05.07, 18:55
        gioseppe....
        No własnie tak mi się kojarzą gołębie- ze ,,sraniem'' na ludzi czy samochody a
        nie z jakimś symbolem miłości- obrączki czy serca niech będą, ale gołebie,
        łabędzie czy inne ptactwo to dla mnie jakieś jedno wielkie nieporozumienie.
    • zosiaczek25 Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 03.05.07, 08:06
      Jola, ale dwoch swiadkow na slubie to chyba wymagane mimimum a nie maksimum?
      Mozesz w takim razie wytlumaczyc, bratu, ze tez bedzie swiadkiem. Ustaw go
      gdzies pod oltarzem i bedzie spokoj. Dla Ciebie bedzie tylko starosta (cokolwiek
      to jest), on bedzie szczesliwy myslac, ze jest swiadkiem. I wilk syty i owca
      cala. A co do tych golebi, to przesadzil. Musisz to jakos dyplomatycznie
      rozwiazac, ale nie mam pojecia, jak.
      • memphis90 Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 03.05.07, 13:05
        Swiadek podpisuje papiery, zaświadcza o zawarciu ślubu- każdy w miarę
        rozgarnięty brat, postawiony w kącie za ołtarzem, zorientuje się, że został
        oszukany i tym bardziej będzie mu przykro. W końcu nie ma pieciu lat, żeby dał
        sie zbyć byle czym (ale, tak, tak, jestes swiadkiem, jestes, a teraz nie
        przeszkadzaj).
      • jola.pedagogspoleczny Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 03.05.07, 18:59
        zosiaczek 25...
        Widzisz- jemu nie zależy na tym, żeby stać blisko ołtarza, tylko na tym, żeby
        papierek podpisać. Tylko jak bym chciała wszystkim dogodzić, to by się okazało,
        że połowa gości chciała by jakis papierek gdzieś podpisać... Ze wszystkimi
        zaproszonymi czujemy się bardzo związani, ale musieliśmy kogoś wybrać- gdybyśmy
        mogli poprosić na świadków 5 osób, to by byli wszyscy bracia i moje 2
        przyjaciółki i wszyscy byliby szczesliwi ;-P
    • memphis90 Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 03.05.07, 12:58
      Hmm, przecież można mieć dwoch świadków płci męskiej. Oczywiscie, to Twój ślub i
      nikt nie powinien Ci niczego narzucać, ani się obrażać- ale z drugiej strony
      może warto pokazać bratu, że jest dla Ciebie jednak ważniejszy niż przyjaciółka?
      Widzę, że bratp bardzo się stara i chce Ci omóc, to b. dobrze o nim świadczy. Co
      do Twojego narzeczonego, który sam poprosił brata o swiadkowanie- ja bym tak
      tego nie demonizowała, może się krępował robić to "publicznie", a może po prostu
      akurat tak się zgadało. My też prosiliśmy nasze siostry na świadkow w luźnej
      rozmowiesmile
      • jola.pedagogspoleczny Re: ---Coraz więcej tych wszystkich problemów--- 03.05.07, 19:05
        Wiem, że świadkowie nie muszą być różnej płci i że mogliśmy poprosić 2 braci a
        nie 1 brata i przyjaciółkę. Jednak mi bardzo zależało na obecności mojej
        przyaciółki- jest jedną z niewielu osób, na które zawsze mogłam liczyć (czego o
        moim bracie nie mogę powiedzieć...). Poza tym nie zapraszamy na przyjęcie
        znajomych, bo i tak mamy wielkie rodzimy i będzie ponad 80 osób (i to tylko
        najbliższa rodzina) a to dla nas bardzo duży wydatek, a ja chciałam, żeby ona
        była na tym przyęciu a jako świadkowa przecież musi się pojawić. Dodatkowym
        argumentem, żeby mieć jednak świadkową, a nie świadka było to, że nie wyobrażam
        sobie, że mój brat pomaga mi założyć suknię ślubną, wygładza welon czy
        przytrzymuje mój bukiet w kościele ;-P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja