Dodaj do ulubionych

I ślubuję ci miłość, wierność i.......

06.05.07, 12:04
A mi mi się odechciewa tego całego wesela tego wszystkiego przecież powinnam
być szcześliwa bo wychodzę za mąż goście suknia ale co z tego skoro ja czuję
że to nie to, że to nie ten mimo że ma dobrą pracę pieniadze potrafi ugotować
posprzątać przytulić, wierzy we mnie bardziej niż ja sama, ale relacje między
nami, nie relacji między nami w ogóle ostatnio nie ma. Ciągle się kłócimy
zauważytłam nawet, że jego dotyk zaczyna mnie drażnić jego osoba... on mnie
nie rozumie nie słucha ciągle mówi przesadzasz kończ i takie różne jego
slogany kierowane w moją stronę ja potrzebuje odrobiny ciepła przytulenia, i
nie umoralniania mnie na każdym kroku i nie rób tego i nie zachowuj się
tak,ostatnio spędzam wekeendy samotnie, nigdzie razem nie wychodzimy lepiej
czujemy się osobno czuje się fatalnie i źle i zadaje sobie pytanie jak ja
wypowiem przysięgę małażeńską że "TAK" już na zawsze chcę być wierna ale
jeżeli będę zaniedbywana mogę szukać wrażeń na zawnętrz a nie chce. Jesteśmy
ze sobą 7 lat i czuje że jest to przyzwyczajenie żyjemy obok siebie a nie ze
sobą. Zaproszenia jeszcze nie rozwiezione leżą w domu na biurku po prostu mi
się nie chce a zresztą nie podoba mu się jak wypisłam na kopertach ja już mam
dosyć jego uwag i obwinianie mnie zostawianie samą ze wszystkim ciągle
remontujemy sobie nasze mieszkanie jeszcze tyle do zrobienia on mi nic nie
mówi ciągle powtarza zdążymy ale jak chce mu pomóc uczestnić on że nie
jestem mu potrzebna nie teraz nie marudź w......a mnie takie traktowanie , że
nie jestewm w temacie na temat naszego domu czy ja jestem tylko wtedy kiedy
jest dobrze czy ja nauczę się komporomisu jestem osobą emocjonalną potrafię
się złościć i krzyczeć on też w czsie kłótni potrafi wyjść i trzasnąć
drzwiami zostawić mnie ja nie potrzebuje tego nie chce.

Co to znaczy kochać ciągle słyszę miłość kocham cię zastanawiam się co to
znaczy bo ja chyba zapomniłam....? to znaczy godzić się na wszystko i
akceptować wady partnera ale jak. Ja chyba nie umiem nie potrafię Boję się
ślubu boję się przysięgi małżeńskiej Tak=biorę cię takim jakim jesteś.
Czuję się źle dziś jest niedziela on nie dzwioni wczoraj też nie dzwonił a
może nie jestem warta kochania. Magda
Obserwuj wątek
    • julka-to-ja Re: I ślubuję ci miłość, wierność i....... 06.05.07, 12:50
      Witaj Magdo.
      Widze ze nie tylko mnie dopada chandra przedslubna.Chyba w tym okresie
      najbardziej wychodza na wierzch rozne sprawy, albo sobie je uswiadamiamy.
      Moj N. tez mnie wkurza strofowaniem mnie,a jak ja mu zwracam uwage to obraza
      majestatu. Ostatnio rozmawialismy na ten temat i powiedziałam mu ze jest mi po
      prostu przykro jak tak sie zachowuje. A uwage zwracam mu w dobrej wierze, a nie
      zeby mu dogryźć. I tego tez od neigo oczekuje (bo przecież nikt nie jest
      doskonały).
      Tak samo wkurza mnie tym jak mowi, zebym sie nei interesowała rzeczami ktore on
      robi a ja sie nie znam na tym.Tylko wiele razy sie zdziwił.
      Magda porozmawiaj-po prostu
    • karolin-k Re: I ślubuję ci miłość, wierność i....... 06.05.07, 13:04
      strasznie przykre to co piszesz
      nie wydaje mi się, żeby to był stres przedślubny
      ale też nie my mamy Ci powiedziec co masz robic i jak postąpić

      aczkolwiek, ja trzy lata temu miałam podobną sytuację, po 7 latach w końcu się
      rozstaliśmy i poczułam się wolna
      mnie już dusił ten związek, mimo, że mieliśmy obydwoje dobre prace, gdzie
      mieszkać, wspólnych znajomych itd
      ale wiecznie sie kłócilismy, mówił mi nawet jak mam zmywać naczynia
      nawet jak się ode mnie wyprowdzał (w koncu) i ja zmywałam podłogę to w progu mi
      powiedział, żebym lepiej mopa wykręcała big_grin
      teraz mnie to śmieszy, ale w tedy mnie poprostu dręczył psychicznie
      rozpacz w rodzinie byla straszna, ale na szczęćcie teraz juz się wszystko
      poukładało, jestem szczęśliwa, i mimo że obydwoje mamy wady i czasem się
      kłócimy wiem, że teraz estem naprawde kochana i doceniana

      życzę Ci abys miała siłę trzeźwo spojrzeć na całą sytuację i podjąć dobrą dla
      siebie decyzję
        • karolin-k Re: I ślubuję ci miłość, wierność i....... 06.05.07, 13:17
          u mojego byłego, to nie było spowodowane tym, ze jego matka była tak samo
          traktowana, tylko tym, ze mimo ze nie był jedynakiem, był wynoszony na
          piedestał, i wszystko co robił było doskonałe, do tego miał rzeczywiście
          szczęście i fart w życiu, i tak mu weszło w krew, ze wszystko mu się udaje, ze
          bez przerwy mnie pouczał
          aż w końcu przedobrzył
          z resztą u nas wiele spraw się złożyło na rozstanie, przede wszystkim, ja się
          dość mocno zmieniłam na przestrzeni lat (17-23) co jest dość normalne i
          poprostu jeśli pasowalismy do siebie tak, gdy jak miałam 18
    • magda7710 Re: I ślubuję ci miłość, wierność i....... 07.05.07, 14:52
      Dziękuję wam bardzo za wszystkie wpisy bardzo mi pomogają i utwierdzają w tym,
      że nie jestem osamotniona z tym problem, bardzo wam dziękuję drogie koleżanki
      pozdrawiam Magda. Mimo że was na pewno nigdy nie zobaczę na żywo to czuję w was
      dobrego sprzymierzeńca. Pozdrawiam.
    • ashton Re: I ślubuję ci miłość, wierność i....... 07.05.07, 15:02
      Mi też się wszystkiego odechciało na pół roku przed planowanym ślubem. Było tak
      źle między nami, że odłożyliśmy ślub na czas bliżej nieokreślony. Ostatecznie
      pobraliśmy się ledwie trzy miesiące po niedoszłym terminie wink Tym razem
      byliśmy pewni, silni, zwarci i gotowi - tym bardziej, ile przeszkód
      napotykaliśmy (a sporo ich było).
      Kochać nie znaczy godzić się na wszystko!!!
    • uczennica27 Re: I ślubuję ci miłość, wierność i....... 07.05.07, 16:14
      Magdo!
      Rozumiem,że po 7 latach w jakimś sensie nie wyobrażasz sobie,że juz nigdy go
      nei zobaczysz,ale moi zdaniem to o czym piszesz ni pasuje do przedślubnej
      depresji...
      Nie bądź w przekonaniu,że po tylu latach wupada sie pobrać itp.Jeśli już teraz
      nie możesz znieść jego bliskości,to lepiej nie bierz ślubu.
    • ela.buu Re: I ślubuję ci miłość, wierność i....... 08.05.07, 15:21
      Powod rozwodu jest tez najiczesciej znany
      narzeczonym przed slubem i wlasnie dlatego wszyscy sugeruja wam zebyscie sie
      przyjrzaly waszemu narzeczonemu a dokladniej waszym wzajemnym relacja
      Ty juz wiesz ze to nie ten musisz sobie to uswiadomic i mu to powiedziec ze nie
      bedziesz jego zona
      Na kursie przedmalzenskim na ktorym bylismy z mezem z 30 par rozpadlo sie 6
      chodz oboje to dorosli ludzie po 30 i po kilku latach narzeczenstwa i kilku
      mieszkaniu razem I uwazam ze rozpad narzeczestwa jest bolesny ale lepiej
      zawrucic niz pujsc nie ta droga
      Ja wyszlam ze 3 narzeczonego 1-nie przyjelam oswiadczyn
      2- zerwalam bo juz w narzeczenstwie zauwarzylam ze mamy zbyt rozne wartosci
      3 - moj obecny maz to czlowiek za ktorego mam ochote wyjsc kazdego ranka
      popoludnia i wieczora od 3 lat
    • pannax29 Re: I ślubuję ci miłość, wierność i....... 14.05.07, 13:03
      ja po 7 latach odeszlam od poprzedniego narzeczonego. ni ezaluje ani chwili.
      rozstalam sie (setny raz ale ostatni) 01 stycznia a za miesiac mam slub z moim
      przyjacielem od lat smile po poznaniu go "bardziej" zakochalam sie na maxa i teraz
      wiem ze nie trzeba byc z kims z przywiazania, z potrzeby, z poczucia obowiazku.
      nalezy byc z kims kto traktuje Cie jak ksiezniczke i kocha kazdy kawalek
      Ciebie. Magdo, to co napisalas daje sieodczuc ze powinnas odejsc bo nie ma
      sensu byc na zawsze z kims kogo dotyk Cie nie cieszy a on Cie nie wspiera.
      Malzenstwo to bycie razem. pozdrawiam Alicja
    • elemelek27 Re: I ślubuję ci miłość, wierność i....... 14.05.07, 14:33
      Magda,

      z tego co piszesz wynika, że masz spore wątpliwości. Ja też byłam długo w
      związku - 4 lata i to była naprawdę miłość. On niestety nie chciał się żenić, a
      ja byłam gotowa.
      Powiedział, że po co się ładować w obowiązki...wyjechałam na studia i związek
      umarł sam.
      Teraz mam fajnego faceta, który życie traktuje tak jak ja. Jesteśmy zgodni i
      chcemy wypracować jakiś nasz wspólny język. Niedługo nasz ślub ale czasem
      zastanawiam się nad taką myślą, że pragnienie bycia z kimś do końca trzeba czuć
      całym ciałem i duszą.
      W poprzednim związku miałam takie przeczucie, że nic z tego nie wyniknie!
      I faktycznie, nasze drogi się rozeszły ale będę pamiętać tamte lata zawsze.
      Jakiś ślad pozostanie.

      Może to nie ten?
      A może masz chwilowy kryzys? Jeśli tak to kim dla Ciebie jest ten mężczyzna?
      Skoro piszesz, że lepiej się czujecie osobno - to dzieje się źle. A co będzie
      po ślubie?24 g. na dobę, wciąż ten sam człowiek obok Ciebie.

      Znam bardzo przykrą historię ( z innego forum ) - skutki pochopnego ślubu są
      opłakane i w zasadzie nikt nie jest szczęśliwy!
      I nie bój się odważnie stawić czoła Twoim przemyśleniom. Teraz można jeszcze
      rozważyć za i przeciw - potem będzie za późno.
      Jeśli teraz Twój związek Cię nie cieszy, to potem popadniesz w smutek i żal.
      Nie ma co na siłę wychodzić za mąż.

      Mam nadzieję, że to chwilowy kryzys, jak piszesz, znacie się dosyć długo. Może
      warto po prostu szczerze porozmawiać?
      Zyczę powodzenia i spokoju ducha mimo wszystko.
      A.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka