Rodzina taty i ogromny problem :(

09.05.07, 15:57
Mam pewien trudny i skomplikowany problem. Ślub opłacamy sobie sami. Trochę
pomaga nam rodzina mojej mamy (moi rodzice są po rozwodzie) i rodzina
narzeczonego, rodzina mojego taty nie dorzuca się nawet groszem ale
zdecydowanie większość płacimy sami. Bardzo nie chce zapraszać na ślub i
wesele babci od strony taty ani jego sióstr. Tu nie chodzi o brak szacunku,
chamstwo czy "unoszenie się dumą", osoby te wyrządziły tyle krzywdy w moim
życiu że nie chce ich na widzieć, a zwłaszcza kiedy chce się dobrze bawić.
Natomiast tata jest niesamowicie do swojej matki przywiązany i mam z tego
powodu wiele nieprzyjemności z jego strony.
Tak jak kiedyś przez większość dzieciństwa nie chciał słyszeć o tym co jego
matka robi (mieszkaliśmy z nią, a kiedy miałam 15 lat wyjechałam bo nie
potrafiłam już tego znieść) tak teraz nie chce słyszeć że przedkładam "własne
głupoty (podejrzewam że to chodzi o moje dobre samopoczucie na własnym weselu
chociaż tego wprost nie wyjaśnił) nad szczęście babci i jego matki".
Żadne kompromisy nie wchodzą w grę. Stawka toczy się między "będzie ślub bez
tej kobiety i jej córek" albo "nie będzie ślubu" i coraz bardziej mam wrażenie
że to też będzie ślub bez mojego taty - chociaż chciałabym go zobaczyć na ślubie.
Czy Wam też osoby bliskie stawiają warunki że jeśli nie zaprosicie kogoś kogo
one chcą to nie pojawią się na tym tak zwanym "najważniejszym dniu w życiu"?
Macie jakiś pomysł żeby przekonać go że pojawienie się tych osób zniszczyłoby
wszystko? Że ich nieobecność jest po części warunkiem udanego ślubu? Boje się
też że on uprze się i przywiezie je na mój ślub (mimo mojej wyraźnej prośby by
tego nie robił) a ja nie jestem na tyle niekulturalna by ich ewentualnie
wyprosić (zdaje sobie sprawę że to jednak matka mojego ojca dlatego nie chce
jej robić dodatkowych przykrości i wstydu - po prostu staram się ich unikać)
dlatego chciałabym jednak go przekonać że by powiedział że akceptuje moją decyzje.

Wiem że większość osób i tak mnie uzna za głupią, zapatrzoną w siebie małolatę
BO MIMO WSZYSTKO TRZEBA zaprosić kogoś takiego jak własna babcia (skoro tutaj
krytykowano osobę która szukała pomocy po tym jak ją chłopak poniżał) jednak
mam nadzieje że oni pozostawią to co o mnie pomyślą dla siebie a większość z
tych co się wypowie będzie na tyle inteligentnych że mnie chociaż postara się
zrozumieć i trochę pomóc.
    • kamis1982 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 16:03
      Doskonale Cię rozumiem, też jestem w barzo podobnej sytuacj, tzn. za ślub
      najprawdopodobniej zapłacimy sami lub część rodzice mojego N. moi rodzice dali
      mi na suknie i na fotografa.
      Robimy małe przyjecie zaprosiliśmy ok 30 osób, większość będzie od mojego
      N. ,natomiast z mojej strony też nie chciałam zapraszać m.in. mojego
      dziadka...który już nie jedno wesele spieprzył - delikatnie mówiąc. Zreszta
      bardzo go nie lubie. Moja mama ma mały żal do mnie że go nie zapraszam ,ale to
      jest mój dzień i to ja decyduje kogo chce zaprosic. w końcu z mojej rodziny jak
      dobrze pójdzie będzie 5 osób i to mi wystarczy...
      Nie patrz na innych jakoś to przeboleją , Ty decydujesz, tym bardziej że to Ty
      płacisz i już... nie oglądaj się na innych!
    • grisly Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 16:16
      > Żadne kompromisy nie wchodzą w grę. Stawka toczy się między "będzie ślub bez
      > tej kobiety i jej córek" albo "nie będzie ślubu" i coraz bardziej mam wrażenie
      > że to też będzie ślub bez mojego taty - chociaż chciałabym go zobaczyć na
      >ślubie.

      nie rozumiem do końca tego sformułowania, w jakim sensie 'nie będzie ślubu'?

      Po 1 współczuję sytuacji sad samo zapraszanie rozwiedzinoych rodziców ich
      rozsadzanie, kwestia nowych partnerów itd jest b. trudna, a konfilkty rodzinne
      tylko to potęgują..
      Ja na Twoim miejscu porozmawiałabym jeszcze raz na spokojnie z ojcem i
      wytłumaczyła mu, że to jest Twój dzień i to TY jesteś najważniejsza i TWOJE
      dobre samopoczucie, że nie chcesz czuć się niekomfortowo na swoim własnym
      weselu, a że oragnizujesz je we własnym i narzyczonego zakresie (tzn. bez
      udziału/pomocy /zainteresowania ze str. jego rodziny, która nie utrzymuje z
      Tobą pewnie nawet na codzień kontaktów) to niejako zwalniona Cię z 'dogadzania'
      rodzinie ojca. Najlepiej przemyśl/spisz sobie co chcesz mu powiedzieć, żebyś
      miała konkretne argumenty np. to co napisałam oraz 'obawiam się, że Twoja matka
      może zrobić to i to', 'chcę żeby na weselu byli CI z którymi utrzymuję kontakt
      i mnie szanują oraz naprawdę dobrze mi życzą w tym dniu'
      NIe sądzę, żeby ktoś uważał że trzeba kogoś zaprościć bo to babcia/najbliższy
      kuzyn/brat mamy itd, nad więzy krwi stawiam w tym przypadku stosunki
      faktyczne smile to czy ktoś jest Ci bliski nie zależy czasem od więzów rodzinnych,
      można zaprosić kogoś kto jest nawert tylko babcią 'na papierze', ale w sytuacji
      wzajemnej wręcz wrogości nie wyobrażam sobie tego! nie daj się!
      pozdrawiam, grisly
      • grisly przepraszam za literówki! :) 09.05.07, 16:19
        rozwiedzionych, narzeczony, nawet, a nie nawert itd
        pilnuję malutkiej sąsiadki i jedno oko na Maroko drugie na Kaukaz smile
      • mala_an Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 11:39
        Bo po ślubie i weselu następuje reszta życia. Nie mam złych stosunków z moim
        tatą. Mieszkam prawie 300 km od niego ale utrzymuje z nim kontakt (fakt że tylko
        ja dzwonie ale zawsze mówi że lubi ze mną rozmawiać). Cała ta sytuacja to też
        nie jest jakaś wielka awantura z wyzwiskami, obrażaniem się i krzykiem. Bardziej
        dyskusja z pretensjami z jego strony.
        Ale cechą charakterystyczną tej rodziny (którą po części i ja odziedziczyłam)
        jest niewiarygodny upór. Tata powiedział że "jeszcze dużo czasu do wesela i
        zaproszę w końcu babcię". Babci ani jej córek nie powiadomiłam o ślubie i boje
        się że tata "jakoś mnie wytłumaczy" dlaczego do nich zaproszenia nie dotarły
        oraz zadba żeby się pojawiły - tego się boje. Wszystkie "spotkania z kochaną
        babcią" jakie miałam w ostatnich latach były zorganizowane przez mojego tatę
        który dba o dobre samopoczucie babci "bo wnusia przyjechała więc wypada żeby
        przyszła" (fakt że po każdym spotkaniu mój narzeczony musi długo mi "pomagać" w
        wyjściu z tego ale dla niego ja po prostu przesadzam i nie potrafię zrozumieć że
        "babcia ma swoje lata" i nie powinnam przejmować się wszystkim co mówi bo ona
        mnie kocha. - to że na swoje 80 urodziny zażyczyła sobie przy wszystkich na
        urodzinowym obiedzie mojej śmierci to też znaczy że mnie kocha, "tylko tak sobie
        zażartowała, a ja po prostu wzięłam sobie to za bardzo do siebie").

        Dlatego jedynym sposobem by w USC nie rozglądać się zdenerwowana czy tata pojawi
        się ze swoją partnerką czy z całą rodziną jest uzyskanie od niego obietnicy że
        nie weźmie ze sobą tylko swoją nową żonę (bo on jak już obieca coś to zawsze
        tego dotrzyma).

        A jeśli właśnie przez taką "głupotę" jak legalizacja związku mam zniszczyć
        relacje z moim tatą to zastanawiam się czy nie lepiej byłby ze ślubem poczekać
        do śmierci babci (wiem że to okrutne co mówię) i dlatego ten warunek.
        Szczególnie że to ja będę winna kolejnej rodzinnej kłótni.
        • ka1311 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 17:36
          Jak ja Cię doskonale rozumiem. Moja teściowa ma ok.80 i jak mnie obrażała i
          wbijała kolejną szpilę typu nie obraź się, ale urodziłaś potworka to mój mąż
          tłumaczył mi, że przecież to starsza osoba, że za bardzo przejmuję się tym co
          ona mówi itp. Pomogło tłumaczenie, że nie ma znaczenia kto ile ma lat, nieważne
          jest, że ktoś jest w sędziwym wieku, kultura obowiązuje każdego, bez względu na
          wiek. Tłumaczyłam mężowi, że mnie to bardzo boli, rozumiem jego sytuację, że
          jest między młotem a kowadłem, ale dla mnie to jest sytuacja z którą nie radzę
          sobie. Po jakimś czasie wreszcie dotarło.
          Ty niestety jesteś córką, a nie żoną uzależnionego od mamusi mężczyzny i
          dodatkowo dochodzi tu problem zależności emocjonalnej od ojca. To co mogę Ci
          poradzić to rozmowa, w której przytoczysz przykrości jakie Cię od babci
          spotkały i powiesz, że to dla Ciebie jest zbyt bolesne, że trudno Ci zapomnieć,
          przejść nad takimi słowami do porządku dziennego. Myślę, że warto byłoby
          postawić tatę w sytuacji kiedy będzie musiał przemyśleć jak on czułby się,
          gdyby ktoś mu powiedział takie słowa. Przy czym dobry efekt daje
          powiedzenie: "Nie odpowiadaj mi teraz na gorąco, tylko przemyśł to dokładnie,
          pomyśl o swoich uczuciach nie natychmiast, ale na spokojnie" Myślę, że skoro
          macie niezłe stosunki, to może warto powiedzieć, że tata wyrządzi Ci ogromną
          przykrość przywożąc babcię bez Twojej wyraźnej zgody i bardzo go prosisz, żeby
          tego nie robił.
          Trzymam kciuki, bo niestety sama "przećwiczyłam" życie z człowiekiem, którego
          słowa ranią.
    • dirgone Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 16:18
      Doskonale cię rozumiem i jednocześnie współczuję bardzo.
      Myślę, że chyba lepszym wyjściem jest niezapraszanie owej części rodziny i żal,
      że jednak ojca nie było, niż zaproszenie i narażenie tego dnia i wydarzenia na
      totalną klęskę. Wtedy żal i smutek będą o wiele większe.
    • kazikss Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 16:21
      CZesc,

      Duzo nie pomoge, ale moge napisac ze w pelni ciebie popieram, uwazam że to
      twoje wesele i twoj slub stad obecnosc na nim osob ktorych nie chcesz widziec
      nie powinna nikogo dziwic (nawet jezeli jest to babcia i jej rodzina). Twoj
      tata poniewaz nie doklada ani zlotowki na ta impreze nie powinien sie wtracac
      (jezeli by placil tu uwazam ze moze miec swoje zdanie i zaprosic kogos mu
      bliskiego). Tymczasem pozdrawiam i zycze powodzenia na slubie i weselu

      Kazik
    • ginny22 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 16:32
      Nie uznam cię za głupią małolatę, bo doskonale Cię rozumiem (jestem w dośc
      podobnej sytuacji rodzinnej). Nie zapraszaj babki i ciotek, jeśli tego nie
      chcesz. Masz do tego prawo. Takich gestow nie robi się z byle powodu. Jeśli
      ojciec nie jest w stanie uszanować twojej postawy, trudno, niech nie przychodzi
      na ślub. To będzie dla ciebie smutne, ale to ty masz rację.
      • kamu2 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 17:03
        To ty masz racje,dosyć że twój tata sie nie dokłada,nie pomaga wam to jeszcze
        chce wam decydowac i narzucac.Pamiętaj to jest wasz dzień tam powinny być wam
        osoby życzliwe,wasze prawo jest takie aby zapraszac kogo chcecie.
        Jeśli relacje między toba a tamtymi osobami są tak kiepskie to mysle że lepeij
        by było ich nie zapraszać,po co sobie sprawiac przykrość w dniu kiedy
        powinniście tryskać szczęściem.Pozdrawiam i głowa do góry
      • czupakabra27 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 17:06
        Mala_an - ja decyzję podjęłam już dawno. Nie zapraszam mojej rodziny ze strony
        ojca. To ma być NASZ dzień. Chcę się nim cieszyć z moim N i życzliwymi nam
        ludźmi, a nie zastanawiać się kiedy moja szanowna babcia zacznie opowiadać o tym
        jaką złą kobietą jest moja mama, jak źle mnie wychowała, co mój ojciec ma na
        sumieniu względem nas itd. Co prawda moi rodzice są po rozwodzie ale te i
        podobne tematy są u rodziny mojego ojca nadal aktualne. Na szczęście tatusia mam
        oszczędnego (czyt. skąpego) więc ze zrozumieniem podchodzi do naszej decyzji. On
        uważa, że przeważyły względy ekonomicznewinkZa 90% rzeczy płacimy sami, wiec dla
        niego to nie jest wielka oszczędność, ale zawsze.
        W tym względzie jest mi więc łatwiej niż Tobie.
        Radziłabym pogodzić sie z myślą, że ojca na Waszym weselu nie będzie. Nie możesz
        cały czas odwracać się do tyłu. Nie udało się dojść do ugody - trudno. Przed
        Tobą nowe wspaniałe życiesmile
        • news21 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 17:47
          Byłabym za niezapraszaniem ojca z przyległościami. Za dużo się szarogęsi.
          Zaręczam Ci, że wesele bez niego i babci będzie bardzo udane.
          Przeszłam przez podobne sprawy.
          • venusgirl Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 20:34
            jestem takiego samego zdania jak poprzedniczki. Wesele robicie dla WAS a nie
            dla gości i pod gości, owszem jest to Twoja rodzina, ale po przykrych
            doświadczeniach nie powinnaś się czuć w zoobowiązaniu zaproszenia ich. stres
            zepsuł by Ci całą uroczystość i wieczór, pozdrawiam i głowa do góry !
          • mapi9 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 20:36
            Jeśli Twój ojciec Cię nie rozumie to ja nie wiem co z nim jest.Postaw na swoje
            zadowolenie a nie innych.Ja nie zapraszam rodziny ze strony ojca i nawet mojego
            ojca chociaz mieszka ze mną(rodzice po rozwodzie)wiem do czego on jest zdolny i
            nie che pilnowac go na własnym weselu.
    • mynia0 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 09.05.07, 22:27
      nie TRZEBA zapraszać na swój własny ślub osób,których się tam nie chce
      oglądac. jak tata nie zrozumie - jego problem. to Twój ślub. Twój dzień. Twoje
      szczęście.

      my tez mielismy podobną sytuację, może nieco tylko łatwiejszą - i nie
      zaprosiliśmy nikogo z rodziny ojca męża. samego ojca także nie. i nie czuję z
      tego powodu ani żadnych wyrzutów, ani żalu, ani niczego podobnego.

      dziewczyno, nie miej skrupułów!!!żadnych!!!!!!!!!!!!już Ty najlepiej wiesz,
      dlaczego nie chcesz, aby rodzina ojca nie była obecna na ślubie - i tego sie
      trzymaj!
      • funkykitek Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 00:38
        Na naszym ślubie i weselu była moja Babcia, ale Matkimojegoojca nie było.
        Nie mam wyrzutów sumienia, bo wiem, że i tak nie życzyłaby nam dobrze.
        Rób, jak uważasz. Sama wiesz najlepiej, dlaczego nie chcesz żeby pewne osoby
        nie zepsuły Ci Tego Dnia. I tego się trzymaj. Kwestia finansowania nie ma nic
        wspólnego z rodzinną bliskością.
    • zosiaczek25 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 08:04
      mala_an, bardzo mi przykro, ze masz takie stosunki z rodzina i jak najbardziej
      potrafie zrozumiec, ze nie chcesz ich zaprosic na wlasny slub i wesele. Pewnie
      tez jestem zapatrzona w siebie, bo twierdze, ze to nie ma znaczenia, czy babcia
      czy kuzynka. Wazne jest to, czy Ty z tymi osobami bedziesz sie dobrze bawila na
      wlasnym slubie. To jest Wasze swieto- Twoje i przyszlego meza, a nie taty czy
      babci i tata z babcia powinni to zrozumiec. Absolutnie nie ulegalabym szantazom
      ojca. Wiem, ze moze byc Ci przykro, jesli nie pojawi sie na slubie. Ale z tego,
      co opisalas, to z nim tez nie rozumiesz sie zbyt dobrze. To Ty organizujesz i
      placisz za wesele, jego rodzina Ci w tym nie pomogla. Niech to bedzie Twoim
      argumentem. Osobiscie, jesli mialabym taki kontakt z ojcem, to nie
      przejmowalabym sie, ze nie przyjdzie. Zal jakis na pewno by byl, ale
      przynajmniej na sali bawily by sie osoby, ktore sa mi przyjazne i dobrze mi
      zycza. I nikt nie siedzialby naburmuszony. Na szczescie moja rodzina nie stawia
      mi takich warunkow, chociaz zapraszam tylko czesc krewnych na swoje wesele. Co
      do pozostalych krewnych, jestesmy zgodni, ze nie ma sensu ich zapraszac z
      roznych powodow.
    • hanti4 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 08:36
      nie przejmuj sie.
      ja nie zapraszam nawet swojego ojca, a z jego rodziny to moze ze dwie osoby.
      nasze stosunki sa jakie sa i nie zamierzam psuc sobie nastroju po to by ktos inny byl zadowolony.
      chociaz w tym jednym dniu badz egoistka smile


      polskich znakow nie posiadam.
      • dagps Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 10:27
        mam podobnie, dwa miesiace sie bilam z myslami, zapraszam tylko tych, ktorych
        chce, i tak beda niezadowoleni niektorzy, ale trudno, wybieram ich
        niezadowolenie niz swoj smutek w tym dniu.
        • ambx Szukaj kompromisu. 10.05.07, 11:24
          Do kościoła (rozumiem, że to ślub kościelny) może wejść każdy, więc pogódź się
          z tym, że twoja porąbana babcia też tam może się zjawić i ją zaproś.
          Zaproszenie na wesele - tylko dla twojego ojca, chyba że ma nową żonę, to z
          nią, ale dla nikogo więcej - niech usłyszą "nie chcę was widzieć na swoim
          weselu, to mój dzień a nie wasz". Zresztą - płacisz to możesz wymagać.
          Nielubiane ciotki niech spadają!
          • mala_an Re: Szukaj kompromisu. 10.05.07, 11:43
            ambx napisał:

            > Do kościoła (rozumiem, że to ślub kościelny) może wejść każdy, więc pogódź się
            > z tym, że twoja porąbana babcia też tam może się zjawić i ją zaproś.
            > Zaproszenie na wesele - tylko dla twojego ojca, chyba że ma nową żonę, to z
            > nią, ale dla nikogo więcej - niech usłyszą "nie chcę was widzieć na swoim
            > weselu, to mój dzień a nie wasz". Zresztą - płacisz to możesz wymagać.
            > Nielubiane ciotki niech spadają!
            • mala_an Re: Szukaj kompromisu. 10.05.07, 11:46
              Sesja mi wygasła i nie zapisała się moja odpowiedź więc pisze jeszcze raz:

              To nie ślub kościelny tylko w USC. Poza tym babcia mieszka 300km od miejsca
              ślubu dlatego też jak ją tata przywiezie to zapewne też na wesele.
              Poza tym ja jestem z tych którzy uważają że może nie trzeba kochać rodziny ale
              musi się jej okazywać szacunek dlatego nie zamknę jej drzwi przed nosem z
              tekstem że jej nie chce widzieć.
              • mapi9 Re: Szukaj kompromisu. 10.05.07, 11:50
                no to po co to wszystko było? Jeśli i tak jesteś przygotowana na obecność
                babci,zawracanie głowy
                • mala_an Re: Szukaj kompromisu. 10.05.07, 12:19
                  Opisałam gdzie indziej dokładnie "po co to zawracanie głowy"
                  Nie jestem przygotowana. Ale boje się że tak się stanie. I jeśli czegoś nie
                  wykombinuje to jednak jest duże prawdopodobieństwo że stanie się to czego się boje.
    • fasolka_70 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 13:06
      mala_an, myslę, że kluczowym zdaniem z Twojego postu jest:
      " Żadne kompromisy nie wchodzą w grę. Stawka toczy się między "będzie ślub bez
      > tej kobiety i jej córek" albo "nie będzie ślubu" i coraz bardziej mam wrażenie
      > że to też będzie ślub bez mojego taty - chociaż chciałabym go zobaczyć na
      ślubi
      > e.
      To bardzo dobrze pokazuje, jak obecność Taty i zachowanie z nim dobrych
      stosunków, mimo wszystkich nieprzyjemności z jego strony, jest dla Ciebie ważne.

      Wydaje mi się, że mimo tego, że zaczynasz nowe, samodzielne życie nadal żyjesz
      życiem z dzieciństwa, nadal ojciec i jego rodzina są dla Ciebie bardzo ważni.
      Owszem rodzice w dorosłym życiu są ważni, potrafią być wsparciem, pomocą, do
      końca życia zostają jednymi z najbliższych ludzi na świecie ale niestety... Nie
      wszyscy. Co Twój Tata dla Ciebie zrobił przez całe Twoje życie? Jak bardzo
      liczył się z Twoimi uczuciami do tej pory? Czy teraz zachowuje się inaczej niż
      wcześniej? Dlaczego tak bardzo zależy Ci żeby był na Twoim ślubie? Dlaczego to
      on stawia warunki bycia na Twoim ślubie w sytuacji kiedy to Ty, jako
      pokrzywdzona w dzieciństwie, mogłabyś je raczej stawiać? Właśnie teraz Wasz
      stosunek powienien ulec przewartościowaniu. Być może Twój Tata a na pewno jego
      rodzina nie zasługują na kontakty z Wami? Skoro nie zauważyli jeszcze, że Wy
      jesteście dla nich ważni. I że to do Was teraz należy zaznaczęnie chęci
      kontaktów. Właśnie teraz zbiorą owoce tego, co posiali w ubiegłych latach. Nie
      rozumiem jak osoby które przez lata siały nienawiść mogą oczekiwać miłości i
      zainteresowania. Wpędzili Cię w tak wielkie poczucie winy i odpowiedzialności
      za jakość Waszych kontaktów, że jesteś gotowa odwołać swój ślub gdyby się
      okazało, że Tata chce postrawić na swoim!!! Nie sądzisz, że Twój Tata zachowuje
      się bardzo egoistycznie, po raz kolejny nie licząc się z Twoimi, Waszymi
      uczuciami? Zastanów się czy warto dla takiej osoby oddalać Wasze wspólne życie?
      Dlaczego tak bardzo mu ulegasz? Dlaczego dajesz mu tak wiele, nic nie oczekując
      w zamian (byle tylko zgodził się nie przywozić Babci i ciotek????) Wiesz, że
      dla osób z boku to brzmi kuriozalnie?
      Pomyśl czy warto utrzymaywać dziecięce pragnienie posiadania dobrych kontaktów
      z obojgiem rodziców kosztem realnego, dorosłego, samodzielnego własnego życia.
      I czy w tym wszystkim zupełnie nie liczy sie Twój narzeczony, Wasze szczęście,
      Wasze życie?
      Może, skoro Tata jest osobą konkretną i rzeczową spytaj go wprost co miał na
      myśli mówiąc: że przedkładam "własne (...) > głupoty nad szczęście babci i
      jego matki".
      Czy mógłby powiedzieć co to dokładnie są te głupoty? I spokojnie, rzeczowo z
      przykładami wyjaśnić o co chodzi i dlaczego będziesz się lepiej czuła bez
      obecności babci i ciotek. Że ok, być może jesteś przewrażliwiona, i tylko Ci
      się tak wydaje, niemniej jest to włąśnie Twoje, tej przewrażliwionej osoby
      wesele i masz prawo do zoraganizowania tego tak jak Ty to czujesz, pierwszy raz
      nie pod dyktando innych. I jeśli nawet to jest przewrażliwienie, to tym razem
      inni muszą je uszanować a jeśli Cię znają i kochają to nie powinno być chyba
      problemem. Bo jeśli chcą Ci towarzyszyć w dalszym życiu to muszą Cię akceptować
      taką jaka jesteś, bo taka jesteś ze wszystkimi przewrażliwieniami. A przecież
      są tacy co Cię kochają i kochają to Twoje przewrażliwienie, nieprawdaż? smile
      I wiesz co uśmiałam się gorzko na koniec Twojego postu:
      "Wiem że większość osób i tak mnie uzna za głupią, zapatrzoną w siebie małolatę'
      Kobieto, kogoś tak zapatrzonego w wygodę innych to ja już dawno nie widziałam.
      Zapytaj czy jest tu jakaś przyszła panna młoda która zastanawia sie czy robić
      ślub, bo nie wie jak powiedzieć Tacie, żeby go nie urazić, że nie chce zaprosić
      jego mamy i nielubianych ciotek - które przez całeżycie nie zostawiały na niej
      suchej nitki!!!!
      Daj spokój, dziewczyno. Mam podobne relacje z rodzinią ojca. Na szczęście jemu
      nie przyszło do głowy stawiać jakichkolwiek warunków. Gdyby przyszło zabrakłoby
      go na ślubie. Czas kiedy Tata był dla mnie przewodnikiem i jednym z
      najważniejszych ludzi na świecie minął. A on go nie wykorzystał. Co gorsza
      najpierw się bardzo przyłożył a potem fatalnie i konsekwentnie przez wiele lat
      zachowywał. Dlatego nie ma wiele do gadania i o tym wie wink Przez chwilę
      myślałam o zaproszeniu na ślub część tamtej rodziny ale tylko tej którą lubię i
      wiem, że choć nie utrzymujemy kontaktów jest w porzo. Zrezygnowałam, bo
      uznałam, że to byłoby sztuczne - skoro nie utrzymujemy kontaktów.
      Dziewczyno zastanów się po co Ci to wszystko skoro, jak napisała któraś z
      dziewczyn, zaczynasz nowe, swoje własne życie, za jakiś czas sama zostaniesz
      matką. Daj spokój, Tata i jego rodzina nie są na tyle ważni aby 'pod nich'
      układać swoje życie. Uwierz mi. Ich ważność jest taka jaką Ty im nadajesz.
      Wyluzuj. Przemyśl i porozmawiaj z Tatą. Porozmawiaj z narzeczonym. Ustalcie co
      jest dla Was ważne. I... podejmij najlepszą dla Ciebie decyzję, życzę
      powodzenia smile
      I więcej wiary w siebie smile
      I udanej imprezy w gronie bliskiech i kochających Cię osób smile
      pozdr
      F.


      • mala_an Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 14:34
        Tylko że ja "nowe własne życie" zaczęłam w wieku 15 lat kiedy to się
        wyprowadziłam. Dla mnie rodzice to bardziej starzy przyjaciele, których widuje
        rzadko ale jednak staram się utrzymywać kontakt.

        Nie wybieram też między "przyjaźnią z ojcem" a "własnym szczęściem z drugą
        połówką" gdyż mieszkamy razem już od prawie roku. Po prostu będąc szczerą
        weszłam w etap "chce mieć dzidziusia" a do tego łatwiej zalegalizować związek.

        Mój tata nie jest egoistą czy też przedkłada moje szczęście nad szczęściem kogoś
        innego, on po prostu uważa że przesadzam i że swoimi egoistycznymi widzimisię
        sprawiam że mogą cierpieć inni, nie potrafi zrozumieć że można być szczęśliwym
        nie widząc szczęścia własnej babci. Potrafię go zrozumieć bo w końcu stracił
        wcześnie ojca i jako jedyny "mężczyzna" w domu przez całe życie starał się
        pocieszyć swoją matkę spełniając wszystkie jej zachcianki (co mu zostało do
        dzisiaj - stąd ta cała sytuacja), stworzył w sobie pewien wizerunek
        nieszczęśliwej kobiety i nie potrafi zrozumieć że ta osoba - o którą prawie całe
        życie nastoletnie i dorosłe dbał może krzywdzić kogoś (ale za to dużo naczytał
        się o buntach pokoleniowych które to sprawiają że dzieciaki wytykają i
        zapamiętując tylko złe rzeczy a nawet tworzą sobie w wyobraźni obraz "złego"
        dorosłego mimo dobrych chęci tej osoby).
        Zresztą on nie potrafił zauważyć że ta kobieta zniszczyła ślub jego żonie (mojej
        mamie), potem zniszczyła jej psychikę, zniszczyła ich małżeństwo i jest ogólnie
        żyjącym pasożytem który na nim żeruje, że to co teraz się dzieje też jest przez
        nią - wiem że go tłumacze ale nie chodzi o to żeby się obrażać i ślepo
        nienawidzić. On w tym wszystkim także jest ofiarą więc nie chce go krzywdzić.
        Gdybym była ślepo zapatrzona w miłość do rodziców to bym zgodziła się na babcie
        nie patrząc na to czy ona zniszczy i nasze wesele. Ale nie chce być egoistką
        która "zarzuci fochem" i stwierdzi że "jak nie to i ciebie nie chce widzieć" -
        każąc tym samym mojego tatę za miłość do matki.
        • czupakabra27 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 15:23
          A może dobrze byłoby jasno i wyraźnie dać do zrozuumienia ojcu, że wasze
          stosunki psują się właśnie ze względu na jego matkę i przyległości. Zachowanie
          Twojego taty przypomina trochę zachowanie wiernej żony alkoholika. Dopóki taka
          kobieta trzęsie sie nad małżonkiem jak nad jajem i ukrywa przed światem jego
          nałóg dopóty on nie ma powodu by cokolwiek zmienić. Twój ojciec jest uzależniony
          od swojej matki i nie widzi w tym nic złego. Jeśli postawi sprawę na ostrzu
          noża i nie zostanie zaproszony, to może zobaczy że jego życie po raz kolejny
          sypie się właśnie przez Twoją babkę. A jeśli nie, to co? To nic. Nikt nie ma
          prawa psuć Ci humoru w tym dniu.
          Więcej zdrowego egoizmu dziewczyno!
        • fasolka_70 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 11.05.07, 12:24
          Mala_an,
          nie proponuję 'rzucania fochem'. Nie rozumiem tylko czemu to właśnie Ty
          bierzesz za nich wszystkich odpowiedzialność? Dlaczego to Ty masz być
          mądrzejsza od całej reszty, która nie obraź się ale jeszcze raz to napiszę,
          najmniej liczy się z Tobą i Twoimi uczuciami? Przecież to włąśnie oni, Tata i
          jego rodzina powinni być w tej całej sytuacji, biorąc pod uwagę lata
          doświadczeń życiowych, mądrzejsi, bardziej dalekowzroczni i .... bardziej
          kochający? Dlaczego to właśnie Ty masz zawsze rozumieć fochy babci? Przecież
          chyba nie ma jakieś choroby która by tłumaczyła taki stan? To samo z ciociami i
          tatą?
          Bardzo mi przykro, że z powodu taty i jego rodziny znalazłaś się w tak
          nieprzyjemnej sytuacji, pomyśl, czy do końca życia czyjeś potrzeby będą
          ważniejsze niż Twoje, Wasze?
          Unikanie kontaktu z kimś kto wielokrotnie i z premedytacją Cię ranił nie jest
          dziecinne i egoistyczne jest normalne i służy higienie życia psychicznego.
          Pozdrawiam i życzę jak najlepszego wyjścia z sytuacji smile Może tata da się
          jednak przekonać w imię miłości do córki?

          P.S. Aaaa i nic nie piszesz o narzeczonym, właściwie co on na to?

          F.
        • fasolka_70 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 11.05.07, 12:45
          I Jeszcze raz:

          cyt:'Tylko że ja "nowe własne życie" zaczęłam w wieku 15 lat kiedy to się
          wyprowadziłam. Dla mnie rodzice to bardziej starzy przyjaciele, których widuje
          rzadko ale jednak staram się utrzymywać kontakt.'

          Mala_an - powiedz ale tak z ręką na sercu czy z powodu obecności lub nie jakiś
          starych przyjaciół z dzieciństwa mayślałabyś o odwołaniu ślubu?
          Nikt nie neguje Twojej samodzielności życiowej, myślałam o uzależnieniu
          psychcznym, które czasem, vide przykład Twojego taty trwa całe życie.


          cyt:'Nie wybieram też między "przyjaźnią z ojcem" a "własnym szczęściem z drugą
          > połówką" gdyż mieszkamy razem już od prawie roku. Po prostu będąc szczerą
          > weszłam w etap "chce mieć dzidziusia" a do tego łatwiej zalegalizować
          związek.'

          OK mieszkacie razem już od roku i pragniesz mieć dziecko dla którego chcesz
          zalegalizować związek tak? A teraz w związku z tatą i jego rodziną chcesz
          odłożyć realizację etapu 'chcę mieć dzidziusia'? Tak? Dobrze zrozumiałam? Czyli
          jednak coś wybierasz?


          cyt:'Mój tata nie jest egoistą czy też przedkłada moje szczęście nad szczęściem
          kogo
          > ś
          > innego, on po prostu uważa że przesadzam i że swoimi egoistycznymi widzimisię
          > sprawiam że mogą cierpieć inni, nie potrafi zrozumieć że można być szczęśliwym
          > nie widząc szczęścia własnej babci.'

          Twója tata nie jset egoistą bo mówi, że to Ty jesteś egoistką? I nie jest
          egoistą bo chcąc się 'przypodobać babci' ok, ok nie robić jej przykrości
          postanawia zrobić przykrość Tobie i jak się domyślam Twojemu narzeczonemu,
          Twojej mamie i jej rodzinie, tak?

          cyt:'Gdybym była ślepo zapatrzona w miłość do rodziców to bym zgodziła się na
          babcie
          > nie patrząc na to czy ona zniszczy i nasze wesele. Ale nie chce być egoistką
          > która "zarzuci fochem" i stwierdzi że "jak nie to i ciebie nie chce widzieć" -
          > każąc tym samym mojego tatę za miłość do matki.'

          Nie nie jesteś ślepo zapatrzona i w tym problem, jesteś wrażliwą, mądrą, dobrą
          osobą, która została obciążona/wzięła na siebie zbyt dużo odpowiedzialności za
          wygodę psychiczną całej rodziny.
          A czasem przydaje się trochę egoizmu, a właściwie bardziej miałam na myśli
          asertywność czyli przekonanie Twojego taty że najlepszym rozwiazaniem dla
          Ciebie/Was jest spędzenie tego dnia jak najszczęśliwiej,czyli w obecności
          kochających Cię osób. Bez wrogości i fochów z jego strony ale też bez nerwów z
          Waszej... może tym razem dobrze byłoby żeby tata pomyślał o miłości do Ciebie?

          Czego oczywiście Ci życzę i trzymam kciuki za pozytywne dla Was wszystkich
          rozwiązanie.
          pozdrawiam,
          F.



    • kenzoania Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 13:12
      Ja bym nie zapraszałam. Sama jestem w podobnej sytuacji bo też nie zapraszam
      dziadków ze strony ojca bo są to zupełnie obcy dla mnie ludzie, którzy nigdy
      się mną nie interesowali. Tyle tylko, że nikt mi nie narzuca kogo mam
      zaprosić...To jest twój dzień i Ty masz się czuć dobrze.
    • lubna Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 19:03
      Sporo "mówi się" o tym, że ślub i wesele to uroczystości rodzinne, "dla innych". Ale ja mimo wszystko uważam, że owszem, zaproszonym gościom fajnie jest zapewnić wspaniałą zabawę, ale nie uważam za dobre poświęcanie się do tego stopnia, by na cudze życzenie otoczyć się niechcianymi lub wcale nie bliskim ludźmi. I u mnie były zgrzyty, bo zamiast zaprosić rodzeństwo dziadków, którego to rodzeństwa w większości nie znam (a ci, których znam nie zapraszali mnie nigdy na swoje rodzinne uroczystości) - zaprosiłam bliskie mi przyjaciółki. A przyjęcie marzyło mi się małe 30-40 osób i jedynie bliscy mi ludzie. Nie zaprosiłam nikogo na cudze żądania, nie zwracałam uwagi na "bo inni tak robią", "bo wszyscy...", "bo nie wypada". Bałam się, że znajdą się więc osoby w rodzinie, które odmówią przyjazdu - mimo to zaryzykowałam. Szczęsliwie nikomu moja samowola nie przeszkodziła, ale nie wiedziałam tego wcześniej. Podobnie jak nie wiedziałam jak starsza rodzina zareaguje na ślub cywilny. A i tak nie zdecydowałam się przygotować ten święty dla mnie dzień zgodnie z podszeptami naszych serc. I tak oto pojutrze odbędzie się skromny ślub cywilny, potem przyjęcie do północy dla 35 osób. Przyjedzie cała moja rodzina smile jasne, że są jakieś kompromisy, ale drobne, także nie mam poczucia, że to przestaje być mój ślub i moje wesele.

      Nie zapomnij więc w tym wszystkim, że tu chodzi o zgodne z Twoim i narzeczonego przeżyciem tego bardzo ważnego dnia. Nie masz obowiązku zapraszać osób, z którymi nie jesteś blisko albo z którymi masz złe stosunki. Ślub i wesele to rodzaj święta, dobrze otoczyć się wtedy życzliwymi ludźmi - i masz do tego prawo.

      Nam przyjazdu odmówiła CAŁA rodzina narzeczonego i doskonale rozumiem to uczucie, kiedy na ślubie czy weselu ma nie być rodziców czy dziadków. Ale w tym wszystkim najlepiej nie stracić samych siebie, nie pozwolić sobie wejść na głowę, nie dać się szantażować.

      Niech to będzie radosny dzień w gronie kochających Was osób smile
    • marek246 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 10.05.07, 21:55
      --
      <a href="www.slub-wesele.pl/suwaczki/200506121237.png" title="ślub wesele
      suknie ślubne" target="_blank">Mój suwaczek w portalu Ślub-Wesele.pl</a>

    • niunia2828 Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 11.05.07, 08:36
      hej! niestety muszę stwierdzić, że mam identyczny problem. Przez długi czas nie
      utrzymywaliśmy bliższych kontaktów z rodziną taty (powód: wiele razy napsuli
      krwi w rodzinie, są potwornymi plotkarzami, nieszczerzy, interesowni i zawsze
      uważali nas za coś gorzego - co dawali wyraźnie do zrozunienia niraz) ale
      niestety tato jest bardzo do nich przywiązany, i chciał zaprosić swojego brata
      chocby dlatego, że kiedyś dawno temu też byliśmy na ślubie jego córki. Po
      drugiej stronie burty stoję ja z mamą - wielokrotnie obgadane.( i przypuszczam
      że całe miasto bedzie wiedziało co mieliśmy na stole po slubie) ale
      stwierdziłam że naie ma co ciągnąć starych jakiś waśni.. może akurat bedzie
      fajnie jak sie spotkamy, mam nadzieje że życie ich troche zmieniło.. a dla
      przyjenmości taty jestem w stanie znieść przez jeden dzień smile pozdrawiam i
      rozumie doskonale jaki trudny masz orzech do zgryzienia smile
    • 13bosch Re: Rodzina taty i ogromny problem :( 11.05.07, 13:02
      Widze ze nas duuuuzo jestwink My mielismy i mamy podobny problem. W zeszlym roku
      wzielismy slub cywilny i zaprosilismy na niego (rozwiedzonych)rodzicow mojego
      meza. Tesciowa samotna, tesciu ma babke, ktora napsula tyle nerwow mojemu
      mezowi ze on jak slyszy jej imie to dostaje drgawek... Tesciowa od razu
      zapowiedziala ze jak zaprosimy tescia z NIA, to ona nie pojawi sie na slubie.
      Nie mielismy w planach zapraszac tescia z osoba towarzyszaca wiec problem sie
      rozwiazal. Tyle ze tesciu sie tez nie pojawil...

      W tym roku slub koscielny, placimy wszystko sami i pewnie znowu tesc sie nie
      pojawi. Bardzo mi przykro z tego powodu bo to w koncu mojego meza ojciec. Ale
      na takie rodzinne sprzeczki niestety nie da sie nic poradzicsad

      Sprobuj jeszcze z tata porozmawiac, zostaw zaproszenie, moze jeszcze wszystko
      przemysli i zrozumie. A jak nie...to niech Cie Twoj przyszly maz przytuli i
      podtrzyma na duchu, w koncu to on bedzie Twoja najblizsza rodzinasmile
Pełna wersja