ewelita
18.05.07, 08:17
Niestety, nie mozemy się dogadac w kwesti wesela/ obiadu.
On nie chce nic ( dosłownie), nie chce nawet obiadu dla garstki przyjaciół i
rodziny. Przyjadą 200 km i do domu??
łaskawie może zgodzić się na kilku godzinny obiad, ale bez tańców.
W zasadzie termin też mu jest obojetny - czy to jesień, zima, wiosna...
Gdy pytałam o sukienkę/ garnitur - odpowiedział, obojętne jaką sukienkę,
wybierz sama jaką chcesz.
No to stwierdziłam, że tak to ja nie chcę. To dla mnie wazny dzień, początek
nowej drogi, a on do tego podchodzi jak do niechcianej wizyty u cioci.
No to ja nie chce ślubu. Nie chcę ryczeć na swoim ślubie, bo on będzie się
zapierał, że to nie, to nie.
Nie chcę slubu, a on jakoś tak łatwo na to przystał.
Smutno mi.
Dlaczego jest takim upartym egoistą??