Refleksji kilka...........dlugie.........

04.06.07, 13:59
W zwiazku z moim slubem mam spostrzezen kilka.

Czytalam wielokrotnie posty forumek ( np. zosiaczka25 ) i naprawde uwazalam (
o swieta naiwnosci ) ze moja rodzina bo o niej bedzie ten post jest ok i
pewnych rzeczy nie zrobi.............Taaaaa.

No to sie przekonalam.
zacznijmy od kochanego tatusia( nazwanie go w ten sposob jest czysta
ironia ). Dlugo zastanawialam sie czy mam go zaprosic, moj Wojtek namawial
mnie zeby zaprosic bo to jednak ojciec itp. Z ojcem wlasciwie nie utrzymujemy
kontaktow. Od mojego urodzenia ojciec wlasciwie ignoruje moje istnienie a po
rozwodzie to wlasciwie przestalam dla niego istniec.

Ale postanowilam ze jednak zaprosze.
W czasie wizyty u ojca i wreczenia mu zaproszenia przywital mnie a wlasciwie
rozpoczal rozmowe : " No ja nie wiem w kogo Ty sie wdalas z ta tusza, Twoja
matka jak wychodziala za nie z maz to wazyla 49 kilo ....." ( prawde mowiac
nie sodze zebym byla szczegolnie gruba, chocuaz oczywiscie nie waze 49 kilo )

Oczywiscie od tego sympatycznego wstepu tatus zaczal a o dalszym przebiegu
uroczej wizyty juz nawet nie chce pamietac zeby sie nie denerwowac.

A to wszystko przy moim wojtku ...........
Kosztowala mnie ta wizyta mase nerwow i emocji i sprawila ze wypalilam sie
nerwowo na kilka dni. Tatus byl nie w humorze.

Przejdzimy do dalszej rodziny czyli rodzenstwa mojej mamy ( sztuk 2 z
dziecmi )ktorzy sa moimi rodzicami chrzesnymi.

Moja matka chrzesna stwierdzila ze nie przyjedzie bo nie ma sie w co ubrac !!!
Dodam ze jest krawcowa a o slubie wiedziala od 9 miesiecy i oprofesjonalna
maszyne do szycia ma w domu.

Moj ojciec chrzesny nie przyjedzie bo bedzie w pracy w holandii kochanie i
najblisze rodzenstwo nie przyjedzie bo jada do Anglii.

Ja bym nawet rozumiala potrzebe pieniedzy i te wyjazdy. I nawet nie to
sprawilo mi najwieksza przykrosc.

Najgorsze bylo to ze z zaproszeniem pojechalismy do nich osobiscie i naprawde
bylo bardzo milo - pojechalam 01/05/07 a potwierdzenie przybycia do 30/05/07
( a slub 07/07/07 )a wczoraj musialam zadzwonic do nich sama bo zadnego
telefonu od nich nie bylo )i jeszcze ciotka podczas rozmowy nie byla dla mnie
zbyt mila.
Jak moja siostra wychodzila za maz dwa lata temu to nikt nie stroil fochow
wszyscy przyjechali i byli bardzo milo a z mojej rodziny na moim slubie i
weselu bedzie sztuk 4 heh.......i to jeszcze po wielkich fochach.

Z tego co sie domyslam to wszystko to jest spowodowane " troche "
konfliktowym charakterem mojej mamy. Ktora poklocila sie z czescia rodziny
ale mnie pry tym nie bylo a do tej pory rodzina nie miala problemu z
oddzieleniem zachowania mojej mamy od mojego.
Czuje ze rodzina robi na zlosc mnie myslac ze dopiecze tym mojej mamie a
najbardzij dopiekli tym mnie.

Za to tesciowie i rodzina narzeczonego to naprwde swietni ludzie ktorzy
naprawde w rozmawch wygladja i mowia tak o naszym slubie jakby to mialo byc
dla nicha najwazniejsze przezycie w zyciu i chociaz wiem ze mowia tak
baardziej zeby zrobic nam przyjemnosc to ich mile ( ale nie natretne )
zainteresowanie sprawia nam wielka przyjemnosc.

No coz pierwszy raz w zyciu pomyslalm ze z rodzina to sie wychodzi fajnie na
zdjeciu.
Wszyscy przyjaciele potwierdzili zaproszenie od razu i bardzo serdecznie
dopytuja w czym pomoc i staraja sie byc prawie tak przejeci jak my co jest
bardzo mile.

Eeechh...........oczywiscie jak zawsze w Takich pelnych emocji postach
przepraszam za ewentualne bledy i chaotycznosc.
    • gioseppe Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 14:03
      zdaje sie ze ci "kochani tatusiowie" maja w genach dopiekanie swim dzieciom

      gdy poszlismy zaprosic na slub ojca K. prawie w progu uslyszalam - odchudzilabys
      go...
      (niewazne ze schudl 10cm w pasie...po prostu chcial mu dopiec i zrobil to)

      ehh, szkoda słow.
      • bazyliaa1 Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 14:12
        tak tak,rozumiem jak najbardziej. niestety też nie jest fajnie jak rodzice rozwiedzeni i poślubili kogoś innego a tamci mają dzieci...no i jak nie do końca się akceptuje tą całą sytuację. Na razie przede mną te wszystkie rozrywki ale i na mnie nadejdzie czas...
    • evita120708 Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 14:11
      Malina! Głowa do góry, na szczęście resztę życia spędzisz nie z rodziną a z
      Twoim przyszłym mężem smile Najlepiej obrócić cały wątek z ciotkami co nie mają
      się w co ubrać w żart i znaleźć tego plus - jest szansa, ze przyjęcie weselne
      odbędzie sie w przyjemniejszej atmosferze, wśród przyjaciół, którzy pewnie z
      radością będa dzielić z Wami TEN MOMENT.
      U mnie też nie jest kolorowo - ojca mojego narzeczonego w ogóle nie będzie, bo
      nie utrzymują kontaktu, a o mojego ojca się boję (alkoholik "z przerwami"). Ale
      mogę być pewna, ze znajomi i ta część rodziny, z którą utrzymuję kontakt nie
      zawiodąsmileI tego Tobie życzę!
    • pronovia Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 14:25
      Świete słowa dziewczyno, z rodziną się wychodzi na zdjęciu... Ja też w sumie
      nie mam powodów do narzekania (pozdrawiam zosiaczka25, straszna historia smile,
      ale te wszytskie ciotki, które tylko chyba czekają na okazję, żeby się na mnie
      obrazić i odwołać przybycie, a potem ewentualnie i łaskawie jednak się zjawić
      praktycznie bez powiadomienia...
      Czy moja mama, która ostatnio stwierdziła, że jej koleżanka to miała zawał
      przed weselem swojej córki, i ona też się czuje zestresowana (chyba, tylko po
      to, żeby nie być gorsza...).
      Tata za to stwierdził, że przyjedzie na wesele samochodem, nie żebym marzyła,
      żeby mój ojciec się spił na moim weselu, ale myślałam, że potraktuje poważnie
      całą imprezę.

      I tak dalej, i tak dalej... Głowa do góry, pozdrawiam
      • malinakalina Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 15:09
        W punktach.
        1. Oczywiscie pozdrawiam rownie serdecznie zosiaczka25
        2. Pocieszeniem i ulga w tym wszystkim jest to ze ta druga rodzina jest swietna
        no a moj przyszly maz jest NJSWIETNIEJSZY na swiecie! Amen.
        3. Z drugiej strony racja pal diabli te ciotki co to stroja fochy i maja
        wszystko wszystkim i tak za zle........

        No dobra powoli zaczynam odbijac sie od emocjonalnego dna, ktore ogarnelo mnie
        wczoraj.........
      • memphis90 Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 05.06.07, 12:33
        A i na zdjęciu nie zawsze- jak stoisz z brzegu, to odetną, a jak w środku- to
        chociaż oczy wydłubią cyrklemwink
    • nombrilek Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 17:38
      Też się ostatnio przekonuje ze z rodziną sie wychodzi najlepiej na zdjęciach,
      ale sa naszczescie wyjatki, i ciekawe czemu blizsza rodzina okazuje sie dalsza
      a dalsza bliższa ??? Dziwny ten swiat..
    • ishka82 Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 18:07
      A ja "kochanego" tatusia nie zaprosiłam i zaprosić nie zamierzam.
    • pani_kasia Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 18:56
      Ech... Ja niestety juz dawno przekonalam sie ze z rodzina najlepiej wychodzi
      sie na zdjeciu uncertain A najgorsze w tym wszystkim jest to ze bardzo zawiodlam sie
      na osobach mi najblizszych... Takie jest to zycie, potrafi kopnac z najmniej
      oczekiwanej strony w najmniej oczekiwanym momenciecrying
      • mayagaramond Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 19:15
        Cos na ten temat wiem. Kiedys za kazdym razem, gdy wrocilam z Polski i pobytu u
        mojej chrzestnej wracalam chora. W totalnej depresji, krytykowala wszystko i
        ciagle porownywala mnie z moja niezyjaca mama, jaka to ona byla piekna, zgrabna
        i inteligentna. Najsmiesznejsze jest to, ze za zycia mojej mamy do przyjaciolek
        nie nalezaly. I ona i jej maz porownywali mnie do ich dzieci, ach szkoda gadac.
        Minelo troche czasu zanim sie uodpornilam i zaczelam patrzec na to z dystansem.
        W chwili obecnej moja chrzestna jest bardzo bogata, bardzo piekna i bardzo
        nieszczesliwa kobieta. Nie zacieram rak z radosci (wrecz przeciwnie, bo widze
        jak i to ma wplyw na jej juz dorosle dzieci), ale bym sie z nia nie zamienila.
    • aniak1211 Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 20:18
      Ja tez sie zawiodlam na bliskich,o slubie wiedzieli od ponad roku ale akurat
      musieli zaplanowac wyjazd w tym czasie(do pracy za granice)i pewnie kilka dni
      po slubie wroca.Kuzynka(nad nia nie ubolewam bo jej nie lubie smile)
      wielka dama i pani bo pracuje za granica (pewnie znacie ten typ) nie moze
      przyjsc bo ma drugie wesele za tydzien i dla nie to za duzo.
      Znajomi ktorym 2 tyg.temu zmarla mama bez problemu przyjda,nie beda szalec.
      Slub za tydz.i pare dni a my dalej wydzwaniamy i prosimy o potwierdzenie i
      dalej nie wiemy czy wszyscy przyjda!
      Takie zycie.
      Pozdrawiam
    • glupie_kocie Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 22:28
      Dlatego ja się nawet nie fatygowałam zapraszaniem swoich chrzestnych ani reszty
      pociotków. Zasada była prosta, zapraszamy tych, z którymi utrzymujemy kontakt. A
      mój chrzestny jak już od święta do nas zadzwoni, to jak do urzędu: "dzień dobry,
      czy zastałem PANIĄ L.?" (to o mojej Mamie, gdy ja, jedyna prócz Niej, kobieta w
      tym domu, odbieram telefon).
      Na odstrzał poszły też rożnej maści "przyjaciółki" co to mieszkają 500 m ode
      mnie i mają wieczny problem z kontaktem (w erze komórek, maili, GG, Skype itd.).
      Argument, że one mnie zaprosiły pół dekady temu na swoje wesele, mnie nie
      przekonywał. Narzucać się im przecież ze swoim ślubem nie będę, jeśli wiecznie
      nie mają czasu.
      Co najzabawniejsze (no powiedzmy...) pomimo takiej czystki i tak nie ustrzegłam
      się od fochów. Jedyna (!) ciotka, która w wątpliwy sposób (w ostatecznym
      rozrachunku) zaszczyciła naszą uroczystość ślubną, sterroryzowała resztkę
      rodziny, która z nią przyjechała, skutecznie uniemożliwiając im dotarcie na
      resztę przewidzianych imprez.
      Na szczęście zaproszeni zamiast ciotek przyjaciele, zapisali się niesamowicie w
      naszej pamięci. Dzięki Nim zachowamy z tego dnia, a zwłaszcza wieczora
      najwspanialsze wspomnienia. Dziękujemy Kochani (a nuż ktoś z nich to przeczyta smile)!
      • talula19 Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 04.06.07, 23:26
        No to mnie nastraszyłyście... Wiem, że moje/nasze pomysły weselne nie są po mysli mojej rodziny, ślub nie będzie tam skąd pochodzę i gdzie mieszka moja rodzina, dlatego już słyszę, że ktośtam nie przyjedzie, choć jeszcze nikogo nie zaprosiliśmywink Nie ukrywam, że bedzie mi przykro, choć kontakt z rodziną mam średni (mam na myśli ciotki, wujków i ich dzieci), chciałabym ich widzieć tego ważnego dnia...
        Malina przykro mi... u mnie troszkę robi się tak jak piszesz, rodzina mojego N. wydaje się być nam bardziej przychylna niż moja...
        Pozdrawiamwink
        • dagps Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 05.06.07, 06:50
          mamy to samo, wszystko rozumiemsad niestety, to nam sie dopieka, a nie tym, do
          kogo a zloscsad
    • malinakalina Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 05.06.07, 11:33
      Ha........
      Generalnie moj Wojtek rzeczywiscie dokonal czystki jesli chodzi o rodzine.
      Zaprosil tylko czesc rodziny i selekcja byla prosta tzn. czestotliwosc
      kontaktow byla brana pod uwage.
      Uznal ze jesli my jestesmy razem od 9 lat i ja widzialam jakas ciotke dwa razy
      na oczy to znaczy ze nie zapraszamy.
      Oczywiscie ta czesc rodziny jest juz obrazona.Ale mamy pewnosc ze rodzina ktora
      bedzie, bedzie naprawde cieszyc sie szczerze razem z nami.
      No i wczoraj znakomicie humor mi sie poprawil bo moj kochany sister ( czyli moj
      swiadek ) kupil piekna jedwabna suknien naprawde wyglada pieknie i
      zachwycajaco..........

      Z tego sie ciesze i staram sie skupic na pozytywach chociaz wczoraj mama
      zaczela cos wydziwiac EEEeeecchh............
      Jak nie jedno to drugie.........

      A moj Ojciec wystapi w takim stroju ze Jeezzussss ( spodnie jakies granatowe a
      do tego ietowa marynara tak z poczatku lat 90 )..........ale co tam daje sobie
      na luz winkOjciec pana mlodego kupil sobie garnitur z okazji slubu swojego
      najstarszego syna a moj Ojciec stwierdzil ze on napewno nie bedzie wydawac
      pieniedzy na garnitur w ktorym wystapi raz i ze szkoda mu kasy .........Taaaa

      No czarujacy jest moj tatus, a dodam ze wyksztalcenie taus ma pedagogiczne oraz
      wysoki stopien naukowy........Oczywiscie teoria nijak sie ma do praktyki i
      wlasnego zycia..........takie przeklamanie........
      • jagienka72 Re: Refleksji kilka...........dlugie......... 07.06.07, 18:50
        Moj tatus jeszcze nie dostal zaproszenia, ale zapowiedzial, ze nie przyjdzie.
        Jest chory powaznie i ja go rozumiem. Wcale nie rozpaczam z tego powodu, mam z
        nim slaby kontakt. Ukochana siostra ojca (chrzestna), jest obrazona na moja
        mame, ze ta pojawi sie na weselu ze swoim przyjacielem. Dzis na procesji,
        ciotki corka demonstracyjnie przeszla kolo mojej mamy i slowa nie powiedziala.
        Czyli zaczyna sie obrazanie. Przeciez lepiej powiedziec "nie przyjde", niz
        robic z siebie pajaca. A na dodatek moja mama czuje sie winna, ze rodzina ojca
        sie przez nia pogniewala. Bo po 27latach samotnosci znalazla sobie wreszcie
        faceta? Nawet na zdjeciu tej rodziny nie chce.
        Uff.., ulzylo mi.
Pełna wersja