jak zwykle- os.towarzyszące znajomych

10.06.07, 23:51
może wy coś poradzicie, bo ja utknęłam.
Rok temu mówiłam paru znajomym, że niestety, ale jeśli nie mają partnera
przynajmniej z rok czasu, to będą zaproszeni sami. Oni mają po jakieś 20- 23
lata a wesele ma sie odbywać 550 km od naszego miejsca zamieszkania (i
znajomych też). Wtedy wszyscy mówili, że spoko, wszystko rozumieją, że to
normalne.
Teraz przyszło do wysyłania zaproszeń i kolega nagle oświoadczył, że ma od
miesiąca dziewczynę i czuje, że to "ta" i bez niej nie przyjedzie. Druga
koleżanka powiedziała, ze ma juz prawie rok chłopaka(6 m-cy) i też bez niego
nie przyjedzie, bo nie będzie miala sie z kim bawic (zna wszystkich znajomych,
którzy jadą). Obydwie te osoby stwierdziły, że mi zapłacą za swoje osoby
towarzyszące i ich noclegi. No a ja wymiękłam... nie chcemy obcych osób na
weselu, nie jest to aż takie duże wesele, żeby zapraszać wszystkich kogo znamy
i nie znamyuncertain zawsze myślałam, że zaproszenie jest oznaką szacunku dla danej
osoby i w życiu nie przypuszczałam, że ktoś może mnie postawić w takiej
głupiej sytuacjiuncertain wszyscy znajomi, którzy jadą znają sie nawzajem i nie
sądzę, że będą się nudzili między sobą. Czy to naprawdę taki nietakt,
zapraszać znajomych bez osob towarzyszących, jeśli nie mają narzeczonych a ja
tych ichnych miłostek nie znam albo zamieniłam z nimi parę słów?
    • zuzia_8 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 10.06.07, 23:55
      bądź asertywna. Jak jednym ustąpisz - reszta będzie chiala tego samego lub
      bedzie im przykro, że oni są tu sami a niektórzy to "wyjątki od reguly".
      • napolnoc Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 10.06.07, 23:58
        Ja osoby powyzej 18 lat zapraszam z os.tow. bez wzgledu na to ile wczesniej sa
        ze soba. Trzeba bylo tak zalozyc, to teraz nie mialabys niespodzianek...
        • kaja-slawek Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 12.06.07, 10:39
          dziewczyno tak sie nie robi, nie narzuca sie gosciom z kim moga przyjsc a zkim
          nie. albo zapraszasz wszystkich z osobami towarzyszacymi albo w cale (jezeli
          chcesz ciac koszty), a tym bardziej nie robi sie tego swoim dobrym znajomym
    • loltka Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 10.06.07, 23:57
      my zapraszamy wszytskich z osobami
      niestety, ale uwazam, ze to nietakt zapraszac dorosła osobe bez os. towarzyszacej
      nie wazne czy ktos z kims jest czy nie
      moze ktos sie czuje zle bez osoby, u mnie dwie koleżanki zabieraja kolegów-nie
      chca przychodzic same mimo ze znaja prawie wszytskich
      jesli ktos jest na tyle dla CIebie wazny ze chcesz go zaporsic, to hmmm , bez
      osoby nie wypada
      a jak ktos do tego ejst w zwiazku ( nie wazne ile) to juz zupelnie kwas

      oczywsice, nie znam Twoich znajomych, wiec nie moge tego ocenic
      dodatkowo u mnie ebdzie tez kilak osob bez pray, bo jak stwierdziły , tylko
      dlatego ze sa same nie beda na sile ciagac koleżanek czy kolegów (w sumie
      samych bedzie 8 osob) ale to ich wybór, ja zaprosizłam z osobą

      pozdrawiam i życze złotego środkasmile
    • kasia_beb Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 00:18
      Takie sprawy zawsze są trudne. My musieliśmy wybrać (ze względu na ograniczenia
      lokalu oraz kwestie finansowe) czy zapraszamy naszych znajomych, czy wybieramy
      kilku z nich i zapraszamy z os. towarzyszącą. Postanowiliśmy zaprosić
      wszystkich, a nie dopraszać osób towarzyszących dla tych, którzy nie są w
      związkach, gdyż towarzystwo zna się między sobą świetnie.
      Wracając do Twojego przypadku - rozumiem Twoją koleżankę, jakbym była z kimś
      pół roku, to nie poszłabym bez niego na wesele i byłoby mi przykro, gdyby ktoś
      jego zaprosił beze mnie. Rozumiem, że ustalalaś ze znajomymi coś innego, ale do
      niektórych spraw się trzeba dostosować. Możesz pójść na ugodę i np niech
      koleżanka zapłaci nocleg swojego faceta. Co do kolegi i jego "wielkiej miłości"
      to obserwowałabym. Jeśli ktoś z moich znajomych zakocha się naprawdę miesiąc
      przed weselem to doproszę jego sympatię, bo nie lubię dzielić par. Ale są też
      ekstremalne sytuacje - jedna z koleżanek, którą zaprosiłam na siłę szuka teraz
      faceta, bo nie chce iść sama na wesele. Dodam, że koleżanka zaproszona jest
      głównie dlatego, że wypadało...Chyba nie uwierzę w jej nową "miłość" smile
      Musisz dowiedzieć się jak to wygląda naprawdę. Dwie dodatkowe osoby to
      niewiele, na pewno ktoś z gości i tak odpadnie. Ale jeśli ktoś wymusza osobę
      towarzyszącą na zapraszających...to może faktycznie lepiej żeby nie
      przyjeżdżał smile
      • nocturna Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 00:25
        wiesz, oczywiście, dwie osoby dodatkowo nie robią różnicy... ale ja tych
        znajomych zaprosiłam koło 10 samych. I co, jesli tamtych zaproszę z osobami
        towarzyszącymi to nie będę wredna świnia i reszty nie zaproszę osobno, bo wtedy
        to dopiero bedzie wyglądać nieładnieuncertain a 10 dodatkowych osób to już koszt spory
        zważywszy, że na weselu ma być około 55 osób...
        • kasia_beb Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 00:26
          Ale pozostali też mają partnerów? Bo ja zrozumiałam, że chodzi o tylko te dwa
          przypadki.
          • nocturna Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 00:28
            nie, te 10 osób nie ma partnerów, ale wiesz, być miesiąc z dziewczyną to prawie
            jak przyjść z koleżankąsmile
            • salsa.loca Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 00:31
              no nie wiem..
              nie przypominam zeby przez jakikolwiek miesiac, a zwąłszcza ten pierwszy
              traktowała się z moim N> jak kolezanka z kolegą

              i nigdzie bym wtedy (i teraz zreszta tez) bez niego nie poszłasmile))))
    • salsa.loca trydne pytanie 11.06.07, 00:26
      nigdy nie zdarzyło sie zebym została zaproszona bez osoby-nie wazne czy byłam z
      kims czy nie. no chyba ze kiedys, gdy byłam nastolatkąsmile
      raz wykopałam kolege-mało znałam towarzystwo
      raz poszłam sama-znałam wszytskch młodych
      w wiekszosci razów to był jednak aktualny osobisty narzyczonytongue_out
      • kasia_beb Re: trydne pytanie 11.06.07, 00:42
        Tez bym nie powiedziała, że pierwsze miesiące to koleżeństwo..Jak mówiłam
        trzeba się dowiedzieć pocztą pantoflową, co w trawie piszczy smile
        Ja wiem jak trudno zrobić małe wesele. Widziałam u mojej szwagierki, do czego
        dochodzi, jak chce się zaprosić najbliższych znajomych (zeby byli z młodymi
        tego dnia) i okazuje się, że mimo, że nie mają nikogo to się obrażają i kontakt
        się urywa raz na zawsze. Takim znajomym z góry dziękuję. Ja bym się nie
        obraziła, jakbym dostała zaproszenie tylko dla siebie, gdybym była sama.
        Może kiedyś było tak, że zapraszało się kogo popadnie, jak wesela były w
        remizie a resztki jedzenia zostawały jeszcze na poprawiny. Ale czasy się
        zmieniły, nie każdego stać na zapłacenie za przypadkowe osoby, które ktoś
        przyprowadzi, gdy za osobę płaci się ok. 150-200 zł. Wiem, że niektórzy się
        oburzają, ale ja wolę zaprosić moje 5 psiapsiółek i świetnie się z nimi bawić,
        niż 2 z nich + obcych gości, których wezmą ze sobą, "bo tak wypada". U mnie
        konwencja była ogłoszona na początku i oprócz jednej koleżanki nikt się nie
        burzyłsmile
        • hanna26 Re: trydne pytanie 11.06.07, 00:58
          Nie wyobrażam sobie, żeby dorosłą osobę zaprosić bez osoby towarzyszącej - zwłaszcza, gdy już z kimś jest. Dla mnie to po prostu wielki nietakt. I w ogóle, cóż to za wyliczanie - rok znajomości, inaczej przychodzisz sam? Moi rodzice np. pobrali się po trzech miesiącach bycia razem. Nie sądzę, żeby przez ten pierwszy miesiąc byli dla siebie wyłącznie koleżanką i kolegą. I wygląda na to, że nie poszliby razem na żadne wesele, gdyby każdy wykazywał podobny jak Ty brak ogłady.
          • nocturna Re: trydne pytanie 11.06.07, 01:06
            brak ogłady piszesz... czyli lepiej nie zaprosić wcale, niż jak się chce
            zaprosić jedną osobę?
          • memphis90 Re: trydne pytanie 11.06.07, 10:13
            To nie brak ogłady. Po prostu dla niektórych ślub jest imprezą zastrzeżoną dla
            rodziny i najbliższych przyjaciół- i należy takie podejście uszanować. Nie każdy
            lubi, chce i może wywalać imprezę na kilkaset osób, tym bardziej przypadkowych,
            których pewnie nie spotka już nigdy więcej.
        • memphis90 Re: trydne pytanie 11.06.07, 10:10
          Pierwsze miesiące to nie koleżenstwo, ale seksualny karnawałsmile Niestety, o
          prawdziwej miłości można mówić wtedy, kiedy burza hormonów się wyciszy, a para
          dalej jest razem. Dlatego mówienie o gorącej miłości na całe życie po miesiącu
          to nieporozumienie.
    • kubutkowa Bon ton 11.06.07, 00:40
      Generalnie zasady dobrego wychowania nakazuja by zapraszac osoby z partnerami,
      niezaleznie od tego czy ich znamy długo,czy krótko, czy ich lubimy czy nie. Nie
      jestem pewna co sie dzieje w przypadku gdy ktos jest singlem, wtedy chyba mozna
      zaprosic tylko te jedna osobe.
    • magdaksp Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 00:52
      szczerze mowiac to ZROBILASz wyjatkowo glupie zalozenie.dlaczego niby ktos kto
      jest 6 miesiecy w zwiazku jest gorszy od kogos kto jest 13 miesiecy?
      • salsa.loca Re: 11.06.07, 00:53
        moj dziakowie po 6 miesiacach byli juz małzenstwemsmile)
      • nocturna Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 00:58
        nie jest gorszy, ale jest większe prawdopodobieństwo, ze na tydzien przed ślubem
        taka para się nie pokłóci i sie rozejdzie. A dla mnie będzie to już kłopot, a
        wierz mi, mam 30 osób z rodziny do przenocowania i niezły logistyczny problem z
        tym, więc wolałabym nie mieć jescze problemu ze znajomymi.
        • loltka Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 01:05
          ja pisałam na zaproszeniu "z osoba towarzyszaca", nawet jesli ktos juz jest 2
          lata ale przyjaznimy tylko "z czescią" pary
          jesli z całą parą to wtedy pisałam oboje na zaproszeniu
          ale jesli kts był juz zareczony lub nawet zamezny to nie miało znaczenia z
          ktorym z nich sie rpzyjaznimy-pisałam oboje imiennie

          nikogo nie zaprosiłam samego, bo wiem jak ja bym sie czuła gdybym miałą przyjsc
          sama szegolnie w sytuacji gdy jestem z kims, chocby krotko
    • kamelia04.08.2007 to sie ładnie wygłupiłaś z tą cezurą 11.06.07, 08:41
      skąd ci do głowy przyszedł taki pomysł, że akurat rok? Skąd wiesz, że rok
      wystarczy by związek był trwały, że się nie pokłócą dwa dni przed?

      jeśli masz ograniczoną liczbę miejsc, a wesele daleko, to zapraszasz mniej osób
      i tyle. Nikt sie nie obrazi, jesli wesele bedzie małe.

      Osoby dorosłe, nawet jeśli są młode ok. 20-23 roku zycia zaprasza sie z
      partnerami, jak bedą chciały przyjść z partnerami to przyjdą, jak nie to bedą
      same.
      W sytuacji, w której stwierdzasz, że zapraszasz kolege X samego, bo z
      dziewczyna jest tylko 9 miesięcy, to popełniasz co najmniej grubą gafę.
      Z moim narzeczonym znamy sie 11 miesięcy, slub zaplanowaliśmy po kilkunastu
      dniach znajomości. Gdybym dostała takie zaproszenie to zostałabym w domu.
      Kindersztuba kuleje...

      "Wszyscy mówili, że spoko, wszystko rozumieją, że to normalne"
      przepraszam, a co ci mieli powiedzieć, że się zachować nie umiesz?
      • magdaksp Re: to sie ładnie wygłupiłaś z tą cezurą 11.06.07, 08:48
        zgadzam sie ztym co napisalas.ja rowniezbym nie poszla jesli zaproszono by mnie
        samą bo jestem zkims 6 a nie iles tam miesiecy.
        moj mąż byl zdziwiony jak nie zostal zaproszony na zwykla impreze razem ze mna a
        co dopiero na slub..,
    • zuzia_8 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 08:47
      ja bym się tymi wszystkimi opiniami tak nie przejmowała. To twoje wesele.
      Mój mąż(wtedy chłopak) był na weselu swoich znajomych ze studiów. Był sam, bo
      wszystkich młodych zaproszono solo - chcieli mieć tych, których lubią a nie
      przypadkowe osoby. I jakoś nikt się nie burzył a ja po prostu wyszłam z
      koleżankami na miasto. Jeżeli naprawde Cie lubą - zrozumieją, że taka jest
      konwensja wesela i ze względów finansowych/logistycznych etc nie może być
      inaczej. A jak nie zrozumieją - to zastanów się czy naprawdę Cie lubią skoro na
      1 noc nie mogą uszanować Twoich decyzji?
    • zuzia_8 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 08:49
      ja bym się tymi wszystkimi opiniami tak nie przejmowała. To twoje wesele.
      Mój mąż(dopiero wtedy zaczynaliśmy się spotykać) był na weselu swoich znajomych
      ze studiów. Wesele było małe, tylko najbliższa rodzina i trochę zbnajomych. Był
      sam, bo wszystkich młodych zaproszono solo. Wyjaśniono dlaczego (kasa). I jakoś
      nikt się nie burzył a ja po prostu wyszłam z koleżankami na miasto. Jeżeli
      naprawde Cie lubą - zrozumieją, że taka jest konwensja wesela i ze względów
      finansowych/logistycznych etc nie może być inaczej. A jak nie zrozumieją - to
      zastanów się czy naprawdę Cie lubią skoro na 1 noc nie mogą uszanować Twoich
      decyzji?
    • kaskahh Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 09:00
      doskonale Cie rozumiem, bowiem tez mamy takie sytuacje
      zapraszamy tylko pary, ale jesli kuzyn pyta doslownie czy moze przyjsc z marta,
      ktora zna id miesiaca, a wesele za 8 mies (mieszkamy zagranica i dlatego tak
      szybko rozdawalismy) to chyba jego nietakt, bowiem to nasze wesele i my mamy
      prawo decydowac kto bedzie naszym gosciem
      nie piszcie ze to niekat, zapraszac kogos bez os tow...nietaktem byloby
      rozdzielanie par, narzeczenstw itp oraz marudzenie kuzynki, z kim ona ma przyjsc

      wiele razy bylam zapraszana sama, znalam pozostalych (u nas tez tak bedzie) i
      jakos niegdy sie nie obrazilam - wrecz przeciwnie - czulam sie zaszczycona, ze
      moge uczetniczyc z para mloda w ich sczzegolnym dniu

      niemniej jednka, czesto tez jestem asertywna, ale nie mam sily na klotnie i
      tlumaczenie, dlaczego mamy taki, a nie inny "sposob" zapraszania znajomych
      normalni zrozumieli, "pzrejmujacy sie" szukaja na sile partnera
      a lista rosnie, wydatki tez, ale coz...wesele ma sie tlyko jeden raz i nic nie
      zepsuje mi tego dnia
      pozdrawiam
    • ginny22 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 09:26
      Powiem krótko - to Ty jesteś nietaktowna, nie znajomi. Nie masz prawa dzielić
      związków na lepsze i gorsze, bo to nie Twój biznes. Jak zapraszasz ludzi z
      osobami towarzyszącymi, to wszystkich, inaczej część będzie słusznie obrażona.
    • emka_waw Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 09:33
      Masz święte prawo zaprosić tylko te osoby które chcesz, bo nikt na niebie i
      ziemii nie jest cię w stanie zmusić, żebyś zaprosiła kogoś, kogo nie chcesz.

      Co nie zmienia faktu, że zaproszenie na wesele osoby dorosłej bez osoby
      towarzyszącej jest dużym faux pas. A zrobienie tego z takiego powodu, jaki
      podałaś, to nie jest nietakt. To brak kultury. Twoi znajomi, mimo tego, poszli
      ci na rękę do tego stopnia, że chcą ponieść koszty swoich osób towarzyszących,
      co świadczy o tym, że im BARDZO na tobie zależy. Powinnaś to docenić i dalej
      ich nie obrażać.
    • memphis90 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 10:06
      Powtarzam za Zuzią- bądź asertywna. To Twoje wesele, Twój dzień i jeśli chcesz
      widzieć koło siebie tylko osoby najbliższe, a nie przypadkowe osoby
      towarzyszace- to masz do tego pełne prawo. Nie każdy ma fundusze, możliwosci i
      ochotę, zeby robić weselicho na 400 osób (z czego połowa- przypadkowych) i
      goście powinni to uszanować. Ja mam małe przyjęcie- ok. 35 osób i NIKT z
      wyjątkiem narzeczonych nie jest zaproszony z osobą towarzyszącą. Kiedy jestem
      zaproszona na jakąś imprezę, to- mimo, że jstem z moim N od 9 lat, a od półtora
      roku jesteśmy zaręczeni- zawsze pytam, czy impreza jest z osobami
      towarzyszącymi. Dziwne, ze jak jest wieczór panieński/kawalerski, to potrafią
      przyjśc samiuncertain
    • zuzia_8 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 10:11
      Mój mąż był na takim przyjęciu weselnym. Sam. (Tzn. wtedy byliśmy dopiero parą
      i to raczej krótko). I wszyscy znajomi byli zaproszeni solo. I z tego co go
      pytałam było ok. Młodzi robili małe przyjęcie, chcieli jak najwięcej osób ze
      swojego grona a osoby towarzyszace mocno to ograniczają.
      Spróbuj z nimi porozmawiać. Jeżeli twoi znajomi naprawde Cie lubią - zrozumieją.
      • zuzia_8 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 10:12
        przepraszam za tylep odobnych wypowiedzi ale coś mi komp szwankuje i nie
        widziałam, że się pojawiły i sądziłam, że wystąpił jakiś błąd smile
    • kotek.filemon Niezła gromadka egocentryczek na tym Forum 11.06.07, 11:40
      W jednym wątku obgadują powody, dla których goście odmawiają przyjścia na wesele
      a w drugim strzelają focha, że nie przyszłyby, gdyby ktoś je śmiał zaprosić bez
      wielkiej miłości życia, poznanej przecież aż tydzień wcześniej. Spójrzcie czasem
      na siebie z boku...
    • kotek1239 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 11:50
      co za durnota ;/ to jak ktos sie zna 11 miesiecy to tez nie zaprosisz go z
      osoba towarzyszaca??? bo to w koncu nie rok... no przepraszam cie bardzo ale
      skoro kolega swietnie rozumie sie z dziewczyna ktora zna miesiac to chyba
      dobrze.. a pol roku to tez nie mało co do kolezanki... mnie by bylo głupio na
      twoim miejscu.. i czasami lepiej zacvhowac sie moze taka osoba ktora sie zna
      pol roku niz poł zycia ;/ ja bym na takie wesele nie przyszła jesli ktos
      stawiałby mi takie durne warunki
    • mas78 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 12:37
      A ja uwazam, ze jest zasada dobrego wychowania, ze jezeli zaprasza sie osoby w
      doroslym wieku, to z zalozenia trzeba sie liczyc ze przyjda z para i
      ewentualnie,z e jak nie beda mialy pary to nie. Ale decyzja nalezy ostatecznie
      do goscia, a zaproszenie nalezy wystosowac zawsze wliczajac osobe towarzyszaca.
      Kwestia szacunku do zapraszanego goscia.
      Na tym sie nie da zaoszczedzic, no chyba ze chcesz na koniec miec cala mase
      poobrzanych znajomych.

      Ja bym sie czula uwazona takim zaproszeniem w pojedynke.
    • apluzina Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 15:41
      Rozumiem, że selekcja gości i ograniczenie ich liczby jest zadaniem bardzo
      trudnym i niestety najczęściej koniecznym. Wydaje mi się jednak, że metoda
      selekcji, jaką wybrałaś, jest bezsensowna. Oznajmienie komuś: "Zapraszam Cię bez
      osoby towarzyszącej, bo Wasz związek i tak prawdopodobnie rozpadnie się przed
      moim ślubem" jest wielkim nietaktem.
      Jeśli zależało Ci na obecnosci jedynie swojej najbliższej paczki, należało
      zaprosić tylko ich - bez podziałów na mniej lub bardziej ważne osoby towarzyszące.
      Pomysł - niewypał.
    • uccellino Chyba każdy dorosły człowiek (gdzieś tak od... 11.06.07, 15:56
      ...16-17 lat) ma prawo na dowolną niezawodową imprezę towarzyską przyjść z
      kimś. I to może być "miłostka", sąsiad, kolega, brat albo ktokolwiek. Jakie
      znaczenie ma czas bycia z kimś lub to, czy Ty znasz tę osobę? To nie Twoja
      osoba towarzysząca, tylko gościa.
    • blueant Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 18:02
      ale z Ciebie wredna istota!!!!!! Postawilas swoim znajomym kryterium czasowe????
      Jesli nie spotykaja sie z kims przynajmniej rok, to ich nie bedziesz
      zapraszac??? I jak to weryfikowalas? Na podstawie ankiety? Ktorego dnia sie
      poznaliscie, kiedy sie pocalowaliscie itd???? Twoj problem jest po prostu
      smieszny i nie na miejscu. A gdyby mnie ktos postawil taki warunek, to poprostu
      bym go wysmiala i w ogole nie przyszlabym na wesele.
      Uwazam, ze Ty Twoim znajomym nie dorastasz do piet, bo oni jeszcze zasugerowali
      Ci, ze sami oplaca pobyt swoich partnerow/partnerek. Na wesele zawsze idzie sie
      w parze, to nie prywatka, czy trwajace dwie godziny imieniny! Chcesz patrzec jak
      ludzie siedza przy stolach bo nie maja z kim tanczyc??
      Dziewczyno, troche taktu. Rozumu tezsmilesmile
      • miwusia1977 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 18:59
        znalam sie z chlopakiem 3 mies. Dostalam zaproszenie bez os tow. i..nie
        poszlam..bo wiem ze zle bym sie sama bawila. Dodam ze moj ojciec tez dostalz
        aproszenie ale mlodzi wiedziel ze ze wzgledow zdrowotnych sie nie zjawi wiec
        nic by sie nie stalo jak by ta os byla na zaproszeniu wpisana.
        Przyz apraszaniu gosci nalezy pamietac ze kilka osob zawsze odpadnie wiec te
        os towaz. smialo mogly by sie na ich miejscu zmiescic.
        Pewnie teraz mi napiszesz ze wszyscy potwierdzili przybycie i planuja sie
        zjawic..ale uwierz mi ( choc Ci tego nie zycze) sa wypadki losowe gdy naprawde
        ktos nie moze sie zjawic. Ja tez myslalam ze u mnie pewnie wszyscy sie zjawia..
        ale juz teraz wiem ze jedna osoba sie nie zjawi ( a pewnie 4 bo to byla 4
        osobowa rodzina) poniewaz zmarla..a nikt by sie tego nie spodziewal bo miala 36
        lat
    • nocturna czyli rozumiem, że bardziej taktowne jest... 11.06.07, 19:57
      nie dawanie wcale zaproszenia tak? Chcialabym to rzeczywiście przeczytać, że
      mniej byście się obraziły, gdybyście nie dostały wcale zaproszenia do koleżanki
      na wesele niż jak byście dostały zaproszenie jednoosobowe??
      • emka_waw Re: czyli rozumiem, że bardziej taktowne jest... 12.06.07, 10:53
        Ano tak! Bo prędzej bym zrozumiała argument: nie robię dużego wesela, bo mnie
        nie stać; niż: przyjdź sama, bo chcę oszczędzić. Brak pieniędzy to nie wstyd.
        Wstydem jest robić za kutwę.
        • olenka_a Re: czyli rozumiem, że bardziej taktowne jest... 12.06.07, 11:19
          Ja też bym zrozumiała znajomego, który mnie nie zaprasza, bo robi małe
          przyjęcie. Ale zajomego, który mi zagląda do zycia prywatnego już bym nie
          zrozumiała...
    • kotek1239 Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 20:06
      kobieto Ty sobie zartujesz czy jestes az tak niedomyslna????? to rob wesele w
      gronie najblizszych, bez osob tow, a nie wydzielasz , ze ten kto sie zna
      krocej idzie sam bo to jakis idiotyzm... zazwycxzaj osoby dorosłe zaprasza sie
      z kims i nie ma tu nic do tego czy ktos przyjdzie z narzeczonym czy
      kolezanka.. co inni maja patzrec przy stole jak pozostali z osobami sie bawia
      dobrze... gdybym ja usłyszała tak idiotyczny warunek to bym zaproszenia nie
      przyjela.. a juz napewno zapadłabym sie pod ziemie jakby mi chcieli jescze za
      swoje osoby towarzyszace dopłacac .. zenada
      • loltka Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 20:51
        jest w tym jakas racjawink
    • wujo_prezio Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 11.06.07, 22:00
      tak, to jest nietakt
    • olenka_a Re: jak zwykle- os.towarzyszące znajomych 12.06.07, 11:04
      Moim zdaniem to nietakt ogromny wyliczać znajomym z kim ile czasu się
      spotykają. To prywatna sprawa każdej osoby!!! Jak możesz ingerować tak
      brutalnie w czyjeś życie prywatne?!!!
      Uważam, że każdą dorosłą osobę nalezy zaprosić z os.towarzyszącą. I nie jest
      ważne czy Ty z tą osobą zamieniłaś 2 słowa czy 100.

      Jakbyś się poczuła, gdyby Ciebie ktoś nie zaprosił na swoje wesele z
      narzeczonym, bo mimo iż wie że się pobieracie to jednak widział go tylko 2 razy
      i narzeczony jest dla niego obcy? Zastanów się, bo możesz stracić przyjaciół.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja