nocturna
10.06.07, 23:51
może wy coś poradzicie, bo ja utknęłam.
Rok temu mówiłam paru znajomym, że niestety, ale jeśli nie mają partnera
przynajmniej z rok czasu, to będą zaproszeni sami. Oni mają po jakieś 20- 23
lata a wesele ma sie odbywać 550 km od naszego miejsca zamieszkania (i
znajomych też). Wtedy wszyscy mówili, że spoko, wszystko rozumieją, że to
normalne.
Teraz przyszło do wysyłania zaproszeń i kolega nagle oświoadczył, że ma od
miesiąca dziewczynę i czuje, że to "ta" i bez niej nie przyjedzie. Druga
koleżanka powiedziała, ze ma juz prawie rok chłopaka(6 m-cy) i też bez niego
nie przyjedzie, bo nie będzie miala sie z kim bawic (zna wszystkich znajomych,
którzy jadą). Obydwie te osoby stwierdziły, że mi zapłacą za swoje osoby
towarzyszące i ich noclegi. No a ja wymiękłam... nie chcemy obcych osób na
weselu, nie jest to aż takie duże wesele, żeby zapraszać wszystkich kogo znamy
i nie znamy

zawsze myślałam, że zaproszenie jest oznaką szacunku dla danej
osoby i w życiu nie przypuszczałam, że ktoś może mnie postawić w takiej
głupiej sytuacji

wszyscy znajomi, którzy jadą znają sie nawzajem i nie
sądzę, że będą się nudzili między sobą. Czy to naprawdę taki nietakt,
zapraszać znajomych bez osob towarzyszących, jeśli nie mają narzeczonych a ja
tych ichnych miłostek nie znam albo zamieniłam z nimi parę słów?