A ja Wam zazdroszczę

15.06.07, 08:47
Jak czytam wasze posty ,to zazdroszczę . Że wychodzicie za mąż, że kupujecie
suknię , że będziecie żonami, i takie tam inne.
Jestem z moim partnerem 2 lata mamy półroczną córkę -a o ślubie ani słowo nie
padło,ja przecież mu się nie oświadczę ani nie podejmę rozmowy pierwsza bo
mnie to onieśmiela. Robiłam podchody , próbowałam nakierować rozmowę i nic.
Ja zajmuję się organizowaniem wesel i co sobotę jak orkiestra gra marsza
powitalnego ,albo jak Lajkonik wita młodych przed lokalem -to łzy mi się
cisną do oczu że mnie to nie spotka. Ale mawiają że szewc boso chodzi.
Jest mi przykro , ale nie potrafię wprost o tym powiedzieć mojemu
konkubentowi ,bo tylko tak można to nazwać.A on wszędzie mówi moja żona to
albo tamto-ja głośno mówię że nie jestem żoną bo nikt nie chce się ze mną
ożenić -on zmienia temat.
pozdrawiam nieżona
    • kacha95 Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 09:01
      a ja ci zazdroszcze ze zajmujesz się org wesel... też bym chciała... mam głowe
      pełną pomysłów tylko brak mi odwagi zeby założyc swoją firmę i się wziąc za coś
      co lubię...
    • inkageo Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 09:07
      My bierzemy ślub po 9 latachsmile
    • magda7710 Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 09:10
      To co robisz to jest naprawdę fajne zajęcie zarabiasz i jeszcze to lubisz też
      bym chciała, uważam że to co robisz jest bardzo pżyteczne bardzo potrzebni są
      tacy właśnie ludzie jak ty. a ty się ciesz, że masz swojego partnera i zyj z
      nim i dla niego i nie przejmuj się, że nie masz ślubu czy nie założyłaś białej
      sukni najważniejsze są relacje między wami przecież taki ślub przeminie ty
      wrócisz do swojej głównej roli czyli matki, partnerki i kochanki. NAPRAWDĘ
      wykonujesz super pracę tylko ci pozzazdrościć. Trzymaj się miłego dniasmile
    • ania26a Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 09:58
      Wiesz każdy facet musi dojrzeć do tej decyzji. Ja z moim N jesteśmy juz 6 lat a
      4 mieszkamy ze sobą. Od 3 lat były dyskusje dot. ślubu sprowokowane przez
      znajomych i rodzinę. W marcu mi się oświadczył - byłam zaskoczona bo myślałam,
      że już się nigdy nie zdecyduje. W lipcu mamy ślub wink

      Trzymam kciuki za Was smile
      • talula19 Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 10:39
        Witaj,
        Wydaje mi się, że należysz do kobiet, którym do szczęścia potrzebny jest ślub, może warto powalczyć o swoje szczęście?
        Nikt nie mówi, że masz się oświadczyć, ale może warto powiedziec wprost o swoich odczuciach, właśnie tak jak nam napisałaś, że Ci czasem przykro, kiedy widzisz szczęscie innych, ich radość w dniu ślubu i że też byś tego chciała... Może Twój mężczyzna nie łapie Twoich aluzji, powiedz wprost o Twoich uczuciach, o tym, czego Ty byś chciała, dlaczego jest Ci czasem źle, dlaczego nam zazdrościsz i to nie będzie narzucanie się czy zmuszanie partnera do czegokolwiek, po prostu przedstawisz mu swoj punkt widzenia, swoje potrzeby, przecież równie ważne jak jego, prawda? Być może wtedy dowiesz się, co on o ty myśli, może uda się Wam wypracować jakiś kompromis...
        Nie jestem ekspertem, ale w mądrych książkach piszą, że mężczyźni często nie zauważają problemu, dopóki kobieta nie powie, że coś jest problemem, do czasu, gdy ona milczy, on sądzi, że wszystko jest ok. Warto to przełamać.
        Pozdrawiam i trzymam kciukiwink
        • wielorak Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 15:17
          ale skoro nie odpowieda ci życie na kocią łapę to powiedz mu to otwarcie, dziwię
          się, że ludzie są ze sobą, zyją razem, mają dzieci itp i omijają jakies tematy,
          na które nie rozmawiają. czy to jest zwiążek? myślę, że nie powinno być między
          dwojgiem osób żadnych tematów tabu
    • lee_a Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 11:13
      ja tez czekalam na oswiadczyny, wiec cie rozumiem. Bylismy razem prawie 3,5
      roku(rok wspolnie mieszkalismy) kiedy okazalo sie ze bedziemy miec dziecko.
      Wiedzielismy, ze bedziemy razem, ze chcemy tego, ale organizacja slubu i wesela
      przerazala, a poza tym, on sie troche ociagal z oswiadczynami - obiecywal, ze w
      przyszlym roku itd... Ja sie bezczelnie przymawialam o pierscionek wiec w koncu
      go kupil, ale co do slubu to tez byl taki niesprecyzowany. Mowil, moze jak
      dziecko sie urodzi, ja wiedzialam, ze jak bedziemy to odkladac to potem bedzie
      coraz trudniej. W koncu, jak juz wiedzielismy, ze malenstwo rosnie, jak
      widzialam serduszko trzeba bylo szybko sie decydowac i w ciagu trzech miesiecy
      zalatwilismy wszystko i wzielismy slub. Sprobuj tak troche w zartach, ja tak
      robilam, chociaz tez mnie to oniesmielalo. W rezultacie oboje jestesmy
      zadowoleni - ja, bo zalezalo mi na slubie i potrzebowalam tej deklaracji a on,
      ze ma to juz za soba wink Troche przesadzam, to nie bylo nic na sile, ale wiecie
      jak to jest jak facet ma juz swoje latka (33) i ma zalozyc obrączkę wink tchorze
      to są i tyle wink Nie wiem po ile macie lat, bo takie decyzje tez sie roznie
      podejmuje w roznym wieku. Ja bym sprobowala tak w zartach w rozmowach
      go "pozaczepiac" o ewentualny slub i w ten sposob sprowokowac rozmowe. I nie
      mowilabym, ze jest mi przykro itd. chyba bardziej poszlabym w strone - bedzie
      latwiej: z papierami, z dzieckiem, z podatkami (to czesto dziala na facetow, bo
      to materialisci są) z kontem w banku, kredytem, itd... My jestesmy szczesliwi -
      lubimy mowic o sobie mąż, żona, patrzec na obrączki na swoich palcach i czekac
      jak rodzina na naszą córeczkę wink Zycze powodzenia, jak chcesz to pisz na priv.
      • sputnik_sweetheart Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 11:32
        A my ze sobą prawie 6 lat jesteśmy, ślub mamy nadzieję w przyszlym roku-
        jeszcze nic nie zalatwione ale zbieramy się żeby zacząć dzialać. Do tej decyzji
        musielismy dojrzeć- możliwe, że bardziej ja niż onwink nie żebym nie kochala ale
        że chce się ślubu trzeba po prostu poczuć -tak sądzę. Może porusz ten temat w
        żartach? Skoro tytuuje Cię twoją żoną to może zapytaj co sądzi o ślubie? Nie
        wiem ile macie lat więc też ciężko coś poradzić. Trzymaj się!
    • zuzia_8 Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 11:30
      ja z moim N byłam 4 lata, ale oboje studiowaliśmy i jakoś tak się nie zbierało
      bo co to za małżeństwo na utrzymaniu rodziców?
      Ale nagle zmarł mój dziadek i dostałam mieszkanie. Padła (z mojej strony)
      propozycja żebyśmy razem zamieszkali. On wtedy mieszkał z kolegą, a moje
      mieszkanie ma 3 pokoje więc byśmy się zmieścili (tak żeby go do wiatru nie
      wystawiać).
      I to był początek końca. Zostałam owrzeszczana, skrytykowana etc. Nie wracałam
      do tego tematu a mimo to jakoś... i 1,5 miesiąca później już nie byliśmy razem.
      Ni z gruszki ni z pietruszki. Po prostu. Myślę, że się przestraszył. Powagi
      sytuacji, odpowiedzialności, pewnego zobowiązania etc.

      Minęło troche czasu, ja zaczęłam się z kimś spotykać a on, o dziwo, był
      strasznie zazdrosny.
      I tak powoli, powoli, po 9 miesiacach wróciliśmy do siebie.
      Rok później zapytał czy zostanę jego żoną a teraz (2 lata od zaręczyn) jesteśmy
      już rok małżeństwem "cywilnym" i planujemy kościelny.


      A co do sedna. Myślę, że on się po prostu boi. Nie wie jak się do tego zabrać
      bo niby proste, wszyscy wiedzą jak ale jak przychodzi co do czego to faceci to
      ciagle mail chłopcy.....
      Porozmawiaj z nim o swoich odczuciach. Tak chyba będzie najprościej.
      • benigna1 Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 13:27
        bARDZO CZESTO wspominam na ten temat,a zwłaszcza że moja kuzynka w sierpniu
        wychodzi za mąż to i temat w domu nieobcy- bezskutecznie. ON MOWI ..a ja na
        moje wesele to bym to czy tamto , raz mówi ze woli przyjęcie za miesiąc że na
        100osób conajmniej i to wszystko to tylko gdybanie.Wdniu jak przywiózł nas ze
        szpitala po porodzie powiedział ze kupi mi pierścionek -do dziś nie kupił.
        kiedyś zlecono mi abym przedstawiła wybór obrączek dla młodych więc siedziałam
        nad katalogiem a on mi pomagał potem stwierdził że chciałby gdyby brał ślub
        miec srebrne.potem powiedział że on ma obrączki po swoich pradziadkach.
        A wiecie co jest najgorsze? on 7 lat temu rozstał sie z jakąs lachoną co byli
        razem rok ,nie mieli dzieci ale datę ślubu mieli. A w czym ja jestem gorsza od
        niej? moze w tym ze on wzioł mnie z dzieckiem z poprzedniego zwiazku ?ze tez
        nie miałam ślubiu to teraz nie muszę.teraz zmieniam nazwisko dziecku z tamtego
        związku i myślałam ze on zaproponuje żeby dać jego? ale nie -powiedział jak
        chcesz to mozesz dać moje- ja mu na to że nie twoje tylko takie jak twoje . A w
        dupie go mam i jego bycie żoną też.jak do końca tego roku sie nie zadeklaruje
        to potem koniec -ja juz na zaden ślub się nie zgodze. nire chce ślubu tak z
        łaski -jak chcesz to masz -myślałam że to samo wyjdzie -myliłam się.Jurto mam
        takie piękne wesele-z gołębiami pod kościołem, skrzypce, pieczenie barana,
        sztuczne ognie, bryczka na cztery konie-cudnie ale nie mogę sie zmusić żeby
        jechać zobaczyć czy wszystko idzie ok bo mnie zżera. Zwykle jest tak ,że jak
        ktoś chce zbyt mocno i zbyt długo -ten nie dostaje wcale.
        a teraz mi sie przypomniało - kiedys miał mnie gdzieś zawieżć i pytam go-jak
        tam plany wobec mojej osoby czy podjął decyzje ( chodziło mi czy sie
        zastanowiłó i mnie zawiezie) a on wystraszony -pytasz kiedy ci zadam TO pytanie?
        aż mi się odechciało wszystkiego.wie zyjemy w rodzinie o trzech różnych
        nazwiskach ja mam 27 on32 lata. a może on nie chce ślubu>?trudno ja wiem że to
        mnie męczy brak deklaracji -niech powie że wezmiemy slub za 10 lat -nieważne
        ale ja będe wiedziała że on tego chce .
        ECH ech-idę sprawdzić czy nam gołębie nie pozdychały na jutro bo będą jaja.
        a o finanse tez nie chodzi bo każde z nas ma swoje firmy i jeszcze mamy spółkę
        wspólnie więc to nie o pieniądze chodzi.
        dzięki Wam za słowa otuchy ale i tak wam zazdroszczę.
        Na nowej drodze życia -życzę miłości , rozwagi i spokoju.
        • agaa-hcm Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 14:11
          mam kolezanke...wlasciwie, to nikt bliski mi. po prostu dziewczyna, narzeczona
          mojego kolegi. Poznali sie z 4 lata temu, on zawsze wolny duch, beztroski,
          lubiacy imprezowac. Zamieszkali razem, on jej sie oswiadczyl, ona wniebowzieta,
          robili juz liste gosci ( albo raczej ona robila?! ), a on zapytany przez nas "to
          keidy ten slub" zawsze odpowiadal ze nie chce slubu, po co mu slub itd. i tak
          sobie juz sa razem te 4 lata bez slubu, ona nadal bardzo chce, pewnie tez
          zazdrosci swoim kolezankom, a on? nadal beztrosko, nigdzie mu sie nie spieszy,
          ma juz prawie 30na karku....
          ostatnio jak ja zapytalam co ze slubem, to powiedziala, ze dopioero co kupili
          mieszkanie, ze nie maja kasy...ze moze za rok. A ja tak sobie mysle, ze jak by
          im obojgu bardzo zalezalo na slubie to nawet wzieli by ten cywilny...ktory badz
          co badz tez jednoczy ludzi. Cos czuje jednak ze jest im wygodniej.
          Dla dziecka jednak w Twoim przypadku bylo by znakomicie gdybyscie sie pobrali.
          Nie musicie miec przeciez ogromnego weseliska, wg mnie cywilny w takim przypadku
          jest odpowiednim rozwiazaniem....

          pozdrawiam Cie goraco!
    • listek_a Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 11:35
      A ja bym wlasnie z nim porozmawiala o tym co czujesz, na czym Ci zalezy. jezeli
      zyjecie bez slubu to w przyszlosci moze ci to utrudniac zycie czysto
      technicznie.
      • izazdo on chyba nie chce 15.06.07, 13:43
        Benigna,

        jak na moje oko to on wcale nie mysli o Tobie powaznie. Gdyby chcial, to by sie
        juz dawno oswiadczyl. Moj N ma 28 lat (ja 25) i juz sie nie moze doczekac
        slubu. Gdy przymierza obraczki, cieszy sie jak dziecko. Najchetniej chcialby
        natychmiast. Jedyne, co nas powstrzymuje,to brak odpowiedniej kwoty na wesele.

        Bylo tu jeden watek, w ktorym dziewczyna pisala, ze chlopak ociagal sie z
        oswiadczynami tak dlugo, az z nim zerwala. Po 2 tygodniach przylecial z
        pierscionkiem, na ktory - jak sie okazalo - bardzo dlugo odkladal. Kwiatow nie
        bylo, bo mu nie starczylo.

        Jak wnioskuje z Twojej wypowiedzi, pieniadze nie sa dla Was problemem, tym
        bardziej, ze pierscionek z cyrkonia mozna kupic za 150 zl. Jak dla mnie on po
        prostu albo nie chce sie zenic w ogole, albo nie jest pewny, czy z Toba.
        Widzialam juz przypadki, gdy facet mowil, ze nie jest gotowy psychicznie na
        takie zobowoazanie (mimo wielu latach zycia w zwiazku), zwlekał, zwlekał, w
        koncu rozstawal sie z panna, bral sobie nowa i slub za pare miesiecy. Ja bym mu
        postawila ultimatum - woz albo przewoz, zadnego konkubinatu. To juz nie jest
        wiek, gdy sie latami chodzi ze soba, jak licealisci czy studenci. Albo sie ma
        rodzine, albo nie - z wszystkimi konsekwencjami takiej decyzji.
        • ania-m Re: on chyba nie chce 15.06.07, 15:49
          Moj N ma 28 lat (ja 25) i juz sie nie moze doczekac
          > slubu. Gdy przymierza obraczki, cieszy sie jak dziecko. Najchetniej chcialby
          > natychmiast. Jedyne, co nas powstrzymuje,to brak odpowiedniej kwoty na
          wesele.
          >
          Wiesz, to akurat nie jest wyznacznikiem, że będzie odpowiedzialnym mężem i
          partnerem życiowym...że chce się żenić..i występujesz tu w roli chwalipięty: "a
          mój N. jest taki dzielny, popatrzcie, 28 lata i już chce!"Benindze tylko
          sprawiasz przykrość, a nie wnosisz żadnego rozwiązania jej problemu.
          Wydaje mi się, że stwierdzenie, iż facet nie myśli o Benindze poważnie jest
          zbyt daleko wysuniętym wnioskiem, w dodatku krzywdzącym. Nie można też stawiać
          ultimatum "ooo, tyle lat, to już wypada, to już ten czas". Ludzie nie chcą brać
          ślubu z różnych względów.
          Ja sama jestem z facetem 8 lat, o ślubie gadało się wcześniej, później sprawa
          ucichła - prawie się rozstaliśmyuncertain a teraz znów temat na tapecie, i już powoli
          organizujemy. A wcale nie naciskałam, kilka razy tylko, gdy
          planowaliśmy "poważniejsze wydatki" (np. zakup mieszkania) pytałam wprost, czy
          poważnie myśli o mnie jako o partnerce na całe życie, bo tu kredyt, angażowanie
          sił, środków, i nie chcę mieć problemów w razie rozstania. Nie wiem jak jest u
          was - u nas nie ma czegoś takiego, że ktoś unika niewygodnego tematu, jeśli
          ktoś ma jakieś wątpliwości, to po prostu pyta, raczej bez ogródek.
          Stawianie ultimatum nie jest - moim zdaniem - najlepszym rozwiązaniem. Ale
          szzcera rozmowa - tak.
    • benigna1 Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 15:10
      izazdo-może masz racje.
      Ale jaka jest różnica dla niego.
      Skoro jest ze mną i codzień mówi że mnie kocha , że nie wyobraża sobie życia
      bezemnie.
      czy może być tak że on chce być ze mną ale ślubu nie chce?
      a może on coś planuje -chociaz powiedziałby mi.
      Nie ma znajomych, kolegów -jego kochanka to praca -przyjaciel stres.
      wychodzi rano o 6 wraca po 20tej codziennie. może to brak czasu? stres? widzę
      że wieczorem już nic mu sie nie chce ledwo zje .
      Więc albo brak czasu , albo chce poczekać ,znamy sie 1.5 roku.Po 2 tygodniach
      znajomości to on chciał abyśmy razem zamieszkali-wynajęliśmy mieszkanie a po 2
      miesiącach kupił mieszkanie dla nas. jest człowiekiem poważnym -nie jakiejś fiu
      bżdziu. jego rodzice przyjeżdzają z Zielonej Góry do krakowa bardzo często.
      wiem że miał wzorzec w ojcu bardzo porządny człowiek. My się nigdy nie kłócimy,
      w ogóle jest cudownie i jesteśmy szczęśliwi -tylko ten ślub-dlaczego nie było
      nawet rozmowy?
      ja sama od siebie nie zapytam --swój honor mam
      • dodaa84 Re: A ja Wam zazdroszczę 15.06.07, 15:37
        a ja bym porozmawiała. może on nie wie, jakie to dla Ciebie ważne, skoro o tym w
        ogóle nie rozmawiacie? nie mówię, że masz się wykłócać o pierścionek, ale
        powiedz, że Ci zależy, że nie chcesz tak żyć i że jest Ci ciężko tak jak teraz.
Pełna wersja