benigna1
15.06.07, 08:47
Jak czytam wasze posty ,to zazdroszczę . Że wychodzicie za mąż, że kupujecie
suknię , że będziecie żonami, i takie tam inne.
Jestem z moim partnerem 2 lata mamy półroczną córkę -a o ślubie ani słowo nie
padło,ja przecież mu się nie oświadczę ani nie podejmę rozmowy pierwsza bo
mnie to onieśmiela. Robiłam podchody , próbowałam nakierować rozmowę i nic.
Ja zajmuję się organizowaniem wesel i co sobotę jak orkiestra gra marsza
powitalnego ,albo jak Lajkonik wita młodych przed lokalem -to łzy mi się
cisną do oczu że mnie to nie spotka. Ale mawiają że szewc boso chodzi.
Jest mi przykro , ale nie potrafię wprost o tym powiedzieć mojemu
konkubentowi ,bo tylko tak można to nazwać.A on wszędzie mówi moja żona to
albo tamto-ja głośno mówię że nie jestem żoną bo nikt nie chce się ze mną
ożenić -on zmienia temat.
pozdrawiam nieżona