Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu proszę

15.06.07, 22:15
Witam, mój pierwszy wątek dotyczył tego że mój N chce odwołać ślub byłam
załamana trwało to chyba ze 3 dni ale wrócił któregoś wieczora z pękiem róż
przepraszał było to 2 tygodnie temu, dziś wróciłam z pracy i dostałam tel od
teściowej z wrzaskiem że co znowu odwołujemy ślub stanełam jak wryta nie
umiałam wykrztusić słowa jeszcze rano żartowaliśmy sobie ze ślubu gadaliśmy
itd było wszytsko ok. Dziś mój N się wyprowadził zostawił kartke że odwołał
wszytsko co się dało że ślubu nie będzie bo ma za dużo wątpliwości i że już
nic odemnie nie chce nie chce żebym dzwoniła wyłaczył telefon nikt nie wie
gdzie jest nawet jego nalepszy kumpel, nikt teścowie też zresztą nie wiedzą
siedze rycze jak głupia bo za 28 dni miał być ślub szukam jakiegoś
pocieszenia, wytłumaczenia czemu ja nie wiem czy się martwić o N czy rozpaczać
nad ślubem ja już nie wiem jestem załamana wściekła bo ile razy można
odwoływać ślub sama nie wiem ręce mi się trzęsą mam mętlik w głowie szukam go
po zanjomych boje się że coś się stało, a najbardziej boje się tego że ma
jakąś kochanke ja już nie wiem rzeczy nie ma kartka na stole orbączki w
komodzie suknia w szafie jestem zrozpaczona co ja mam zrobić
    • frida_a Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 22:25
      Nosek do góry widocznie ma tak być . A on widocznie nie dorósł do roli męża, i
      może to i lepiej niż mielibyście się rozwodzić.
      Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło .

    • uullaa Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 22:26
      Ło matko! Nie wiem co Ci powiedzieć. Trzymaj się, nie załamuj się smile Może ma
      PMS ten Twój luby? Daj znać co dalej. Pozdrówka. Koleżanka z forum.
    • ishka82 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 22:28
      Trzymaj się i nie załamuj. Pewnie tak właśnie miało być. Lepsze to niż rozwód za
      kilka miesięcy. Pamiętaj, co nas nie zabije, to nas wzmocni.
      • a.bc Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 22:46
        Może najpierw porozmawiaj z tesciową- teraz to jest najwiarygodniejsze zródł
        informacji...
        A tak w ogóle to schowaj kiecke, obraczki i odetnij się całkowicie a gdyby
        wrócił twój n to zamknij mu drzwi przed nosem...
        Nikt nie ma prawa traktować drugiej osoby w ten sposób- jest to zachowanie
        niewybaczalne. Będzie ci cięzko i dlatego weź sobie tydzień wolnego i wyjedz
        gdzieś, z dystansu spojrzysz na to wszystko inaczej. Nie ma tego złego co by na
        dobre nie wyszło

        -
    • dr_kaczusia Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 22:43
      chociaz to co pisza dziewczyny pewnie teraz jest zadnym pocieszeniem, ale na
      prawde lepiej, ze teraz to wyszlo niz pozniej. Szkoda tylko, ze Twoj narzeczony
      nie okazal sie na tyle mezczyzna by porozmawiac z Toba w cztery oczy! Tak
      odchodza tchorze...
    • lifesurfer Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 22:47
      wiem,ze w tej chwili to zadne pocieszenie ale mysle,ze dobrze,ze zrobil Ci taki
      numer przed slubem a nie np. po kilku latach malzenstwa. Przede wszystkim masz
      szanse ulozyc sobie zycie z kims normalnym a przede wszystkim z kims, kto
      bedzie Cie naprawde kochal. Zobaczysz, za kilka lat pomyslisz sobie,ze cale
      szczescie,ze wlasnie tak sie stalo a nie inaczej... a teraz glowa do gorysmile
      troche sobie poplacz bo to zawsze pomaga a potem wez sie w garsc i zacznij nowy
      etap bez tego palanta! Pozdrawiam i sciskamsmile Lifesurfer
      • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 22:58
        Teraz nareście teściowa wydukała z siebie ze mój N chodził już od 2 miesięcy na
        jakieś badania czy coś ale ona nic nie wiem kłamie, że nie wie jakie badania a
        wiem kiedy ona kłamie znam ją bardzo dobrze, nie wiem w co oni ze mną grają ale
        bardzo mi się to nie podoba i wiem jedno cokolwiek by to nie było jutro zmieniam
        zamki w domu, nie będe dawała się więcej ranić, jak to cholernie boli, nie wiem
        co bardziej to że zostałam porzucona czy to że zostałam w taki sposób porzucona
        • a_weasley Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 23:23
          piera16 napisała:

          > jakieś badania czy coś ale ona nic nie wiem kłamie, że nie wie jakie badania a
          > wiem kiedy ona kłamie znam ją bardzo dobrze, nie wiem w co oni ze mną grają

          Masz jakiś pomysł, jakie badania mogą wpłynąć na taką decyzję? Ja widzę 2
          możliwości.

          > zmieniam zamki w domu, nie będe dawała się więcej ranić,

          Będziesz. Będziesz. Bo sądząc z Twoich wypowiedzi kochasz go.
          Jedno mi się wydaje pewne: gdyby zapragnął znowu ślubu (w końcu do trzech razy
          sztuka), żadnego współmieszkania, współgospodarzenia czy cuś. Bez ślubu nie idzie.
          • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 23:27
            Ale czemu nie powiedział nic przecież ja już nie jedno zniosłam jego wypadek
            wyciągnełam go spod bram niebios wyrwałam go śmierci zrobiłabym to jeszcze
            gdybym musiała i co z tego że znowu bym osiwiała w ciągu jednego dnia ja chce
            żebym znowu mnie przytulił Boże jak ja tęsknie
            • kar0la80 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 17:34
              trzymaj sie mocno,ale bez niego, okazal sie tchorzem, tydzien temu mojej
              znajomej tez narzeczony powiedzial "zegnaj, nie jestes ta jedyna" a slub mial
              byc w sierpniu, tez byl tchorzem ze nie powiedzial jej tego wczesniej, jak nie
              byly wplacone wszystkie zaliczki i nie wisiala jeszcze sukienka w szafie. Licze
              na twoje przyjaciolki i rodzicow ktorzy na pewno beda cie teraz wspierac i
              pomoga ci o tym czesciowo zapomniej.pozdrawiam.
        • deodyma Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 17:03
          sadze, ze tesciowa moze znac przyczyny jego postepowania, ale prawdy Ci nie
          powie. bo to przeciez jej syn i bedzie go przed Toba chronic. nie wierze, ze
          nic na ten temat nie wie. wie, ale nic nie powie.
    • kenzoania Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 23:00
      Pomyśl sobie - ile jest warta osoba, która Cię w ten sposób traktuje?
      Może rzeczywiście nie dorósł do roli męża ale można było tę sprawę załatwić po
      ludzku a nie miesiąc przed ślubem pisać kartkę i się wyprowadzać. Szkoda łez.
      Wiem, że się martwisz ale głowa do góry. Takich jak ten Twój (były) to chyba ze
      świeczką szukać. Jest zatem realna szansa, że znajdziesz kogoś NORMALNEGO. A
      teraz radzę lampkę wina i dobry film. Ja bym już nie pozwiliła mu wrócić bo nie
      masz pewności, że po ślubie (jeśli już nawet do niego dojdzie) stwierdzi, że
      nie nadaje się na ojca i męża i ktoregoś pięknego dnia zastaniesz na stole w
      kuchni kartkę...
      Wszystko sie ułoży zobaczysz. Ściskam mocno!!!
      • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 23:21
        Dzięki za rady naprawde wielkie dzięki tylko jeszcze jak się odkochać jak
        zapomnieć kiedy on był moją największą miłością miałam sporo facetów przed nim
        również szalonych jak ja motory itd ale przy tym dopiero zaczełam deletkować się
        smakiem życia zwolniłam tempo przestałam ryzykować swoim życiem, a teraz kiedy
        byłam taka szczęśliwa taka bezbronna tak bardzo mnie skrzywdził jak zapomnieć te
        wszystkie wspaniałe chwile te chwile kiedy byłam taka szczęśliwa najszczęśliwsza
        ze wszystkich
        • piera16 Boże jak bardzo boli 15.06.07, 23:22

        • mistrz1938 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 23:49
          wiesz tak sobie myślę że pewnie najrozsądniej byłoby faktycznie zmienić zamki i
          zapomnieć. tylko jak skoro wszystko w Tobie płacze?! gdyby można było wyłączyć
          emocje, prawda?! a może zrób wszystko żeby zrozunieć, co się stało. wszystko na
          co pozwala ci duma i serce. żebyś po latach leżąc obok innego nie musiała
          zastanawiać się co by było gdyby... wiem z doświadczenia że duma to czasem
          kiepski doradca. czasem trzeba ją schować do kieszeni i walczyć. nie rób jednak
          nic wbrew sobie i na siłę, żeby nie został w tobie niesmak i wątpliwości czy
          cię kocha czy go zmusiłaś do czegoś.
    • poziomka66 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 15.06.07, 23:39
      Trzymaj sie i nie daj się!!! Będzie dobrze!
    • koraa2 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 00:56
      dobrze powiedzilas zmienic zamki,odciac sie od niego.Kochasz i dlatego to tak
      boli ale nie pozwol zeby ktos cie tak traktowal,widocznie nie jest pewien czy
      chce z Toba sie zwiazac na zawsze i to nie pierwszy raz,kazdy ma watpliowsci
      choc przez chwilke ale to przechodzi ludzkie pojecie,tak nie mozna.Moze to malo
      pocieszajace co teraz napisze ale...dobrze z eteraz niz zebys miala plakac po
      nocach po slubie.Swoja droga nie wiesz jakiego typu byly te badania,co jest nie
      tak z jego zdrowiem?Strasznie Ci wspolczuje,teraz tylko pomysl o
      sobie,koniecznie sie rozerwij ,zmien plan dnia,zapisz sie na jakies
      zajecia,wychodz z kolezankami.Ja mysle ,ze on sie jeszcze odezwie jednak co z
      tym zorbisz to juz musi byc Twoja decyzja,uszka do gorysmile
      • a.bc Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 09:30
        z tego co piszesz, to ja myślę,ze powinnas wyjaśnić sprawę do końca-
        doprowadzic do spotkania ze swoim chłopakiem i wyjasnienia wszystkiego. Bedzie
        ci to potrzebne do tego aby wszystko zacząc od nowa!
        Może warto troche podrazyć temat, bo tak to bedziesz miała schize przez reszte
        swojego zycia. Zatem do dziełasmile powodzenia
    • inka_79 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 11:38
      historia zupełnie jak z Magdy M
      • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 12:11
        Tylko że historia Magdy M się skończyła happy endem tak jak można było
        przewidzieć niestety w życiu tak nie jest że można przewidzieć jak się skończy
        historia. Chciałam wyjechać poszłam do szefa poprosić o urlop zauważył że jest
        coś nie tak ale nie może mi go dać bo mam tydzień napchany spotkaniami
        handlowymi, więc będe musiała udawać że jest wszystko ok, dziś przychodzą
        kumpelki pocieszać ale nie mam na to ochoty, wolałabym posiedzieć sama, dzięki
        za wszystkie rady, ale ja się chyba szybko po tym nie pozbieram bo to była moja
        wielka miłość taka na całe życie ja nie chce sobie szukać faceta w zamian nie
        jestem głupia przecież facet też ma uczucia nie chce nikogo zranić a najgorsze
        jest to że w poniedziałek musze iść do pracy wśród szczęśliwe mężatki. To mnie
        przeraża te dyskusje o moim ślubie wszyscy tym żyją w pracy
        • piera16 Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 12:21
          to że moja koleżanka obiecała że odkręci z tym ślubem co się da sale fryzjera
          itd ale pozostają rzeczy które sama będe musiała odkręcić np rodzina moja i jego
          bo on mnie z tym wszystkim samą zostawił ja nie wiem jak ja sobie z tym poradze
          jak narazie sama nie mogę zebrać myśli w jedną sensowną całość
          • bez.wyksztalcenia Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 12:27
            swoja rodzine powiadom, a swoja niech sie zajmie twoja niedoszla tesciowa, skoro
            facet nie potrafi. a jak nikt sie nie zajmie, to trudno - co ciebie obchodzi, ze
            jego krewni pojawia sie na slubie, ktorego nie bedzie - ty sie nie bedziesz
            tlumaczyc. facet zawala, a ty masz mu pomagac wyjsc z tego z twarza? dobrze mu
            zrobi, jak mu sie jego rodzina i jego przyjaciele zwala na kark za miesiac.
            • piera16 Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 12:30
              Tylko że nikt nie wie gdzie on jest, jedyna osobą kontaktową zostałam ja więc
              jak się jego rodzina zwali na wesele to mi się najprędzej oberwie że nie
              powiadomiłam a teściowa a teściowa powiedziała że nie będzie nigdzie dzownić i
              się ośmieszać to nasz problem, to my odwołujemy ślub więc to mój problem że nie
              wiem gdzie mój N jest i rzuciła mi słuchawką
              • strzygula Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 12:43
                przeciez to nie WY odwolujecie tylko ON. a tesciowa niech nie bedzie taka madra
                bo to w koncu jej syn okazal sie tchorzem. a ona wie gdzie jest jej syn? chyba
                tez nie wiec niech nie zwala calej winy na Ciebie. tez jestem za tym zeby
                powiadomic tylko swoja rodzine.
                • piera16 Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 12:48
                  Ja tego nie zniose moja mama zadzwoniła z pytaniem co się dzieje czy to jest
                  prawda itd a ja nie chce o tym mówić ja chce to jakoś w sobie zdusić bo ja już
                  nie chce się zalewać łzami nie chce żeby mi się głos łamał ja chce jakoś w miare
                  normalnie żyć co zrobić żeby unikać takich rozmów ze szczegółami
                  • strzygula Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 12:58
                    musisz otwarcie powiedziec ze nie chcesz narazie o tym mowic i jak bedziesz
                    gotowa na rozmowe to sama zaczniesz o tym mowic. nikt z ciebie na sile
                    szczegolow nie bedzie wyciskal i powinien zrozumiec ze nie chcesz o tym
                    rozmawiac. ja tez jestem po dzwonieniu po rodzinie mojej i N.(tylko ze my
                    musielismy przelozyc a nie odwolac ale tez bylo 1000 pytan czemu dlaczego i w
                    ogole). jescze raz olej jego rodzine a swoja poinformuje albo moze niech twoja
                    mam podzwoni po rodzinie i niech ona odwoluje to unikniesz pytan co?moze to
                    jest jakies rozwiazanie
              • bez.wyksztalcenia Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 12:52
                tobie sie oberwie? no bez przesady! Pobije cie kobieta? Zabroni synowi sie z
                toba ozenic? (i tak sam uciekl, wiec tym cie nie moze straszyc). Jak N na tobie
                jeszcze zalezy, to nie bedzie sie kierowal zadaniem matki. No, ale chyba srednio
                mu zalezy, skoro odwolal slub. Wiec jak ma ci sie oberwac? Rzucic sluchawka tez
                mozesz, jak bedzie spanikowana dzwonila, ze gosci ma w domu. Niech tesciowa sie
                wscieka, to jej sprawa.
                Moja droga - wiem, ze ci ciezko, ale troche instynktu zachowawczego musisz miec.
                Powiadom swoja rodzine, jego olej - niech N poniesie konsekwencje szczeniackiego
                zachowania. A tesciowa niech dalej szuka kozla ofiarnego, bo nie potrafi przyjac
                do wiadomosci, ze ma syna idiote, tylko wyladowuje sie na tobie.
                Raz jeszcze - ty nie odwolujesz slubu, N to robi, wiec nie masz zadnego
                obowiazku, zeby zawiadamiac jego rodzine.
                • maraxela Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 13:01
                  nie wiem co miedzy wami bylo ani o co sie wtedy poklociliscie to ty wiesz
                  najlepiej co moglo byc tego przyczyna nie wiem jakie byly uklady meidzy
                  wami,czy tyi on zawsze byliscie sobie wierni itd czy nie dalas mu jakiegos
                  pretekstu ze teraz nie ejst pewny-al to tylko moje gdybanie bo nie wiem jak
                  jest.moze cos mu sie stalo moze ejst chory i nie chce ciebie ta choroba
                  obarczac moze sam nie umie sobie z tym poradzic i uciekl-no saa nie wiem-ludzie
                  roznie reaguja na pewne rzeczy.Ale wracajac do sytuacji ktora jest-dorosly
                  facet powinien sie zchowywac jak mezczyza skoro sam chcial tego slubu i sam sie
                  na niego zdecydowal pomijajac cala przeszlosc to nigdy nie powinien tak sie
                  zachoywac-to pospolite tchurzostwo-zachowal sie jak chlopczyk a nie jak
                  MEZCZYZNA .na twoim mijscu w zyciu bym nie dzwonila do jego rodziny daj spokoj
                  nie rob z siebie idiotki-co cie to bchodzi jego rodzina wez przestan-niech sie
                  teraz tesciowa i on sam tlumacza -a w zyciu bym nei zadzwonila.W sprawie mamy
                  mysle ze powinnas jej wszytko szczerze powiedziec nie mozesz byc teraz sama i
                  sama rozpatrzac-jednak matka to matka ona ci pomoze przez to przejsc i zajie
                  sie wszystkim za ciebie-ty w takim stanie powinnas wyjechac odpoczac.trzymaj
                  sie Kochana maz jeszcze cale zycie przed soba
                  • rusma1 Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 13:08
                    kiedy odeszlam od meza (m.in. nakrylam go na zdradzie) mama byla ze mna.
                    jezdzilam do niej na noc bo potrzebowalam by ktos ze mna byl.. nie pytala, nie
                    rozmawialysmy na ten temat po prostu mnie wspierala...
                    nie wiem jakie ty masz uklady z mama ale moze warto gdzies tam z kims sie
                    wyplakac lub po prostu posiedziec...
                    jesli chodzi o N to chrzanic go i jego rodzine tez - to juz nie twoj problem, a
                    przynajmniej nie na teraz kiedy wszystko jest takie swieze i tak bardzo boli...
                    musisz sie zajac SOBA. nos do gory, bedzie lepiej. moze nie dzis i nie jutro ale
                    bedzie smile
                  • piera16 Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 13:09
                    Macie racje nie będe dzownić do jego rodziny a co ja jestem sekretarka. A co do
                    urlopu nie dostane w pracy mowy nie ma nigdzie nie wyjade następny tydzień to ja
                    pracuje od 10 do 21 w najlepszym przypadku może popracuje jeszcze dłużej
                    przynajmniej nie będe miała czasu myśleć, nie wiem. Dziś szef mi dał wolne i to
                    był błąd że się zgodziłam łaże po domu z kąta w kąt obijam się nie chce mi się
                    nic nie chce mi się wychodzić dziewczyny( moje koleżanki) umówiły mnie do
                    fryzjera kosmetyczni solarium żeby tylko mi poprawić humor ale ja nie chce
                    wychodzić z domu, a może jednak powinnam z nimi się wybrać???? Sama już nie wiem
                    • rusma1 Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 13:13
                      pewnie ze powinnas, siedzenie samej (a nawet z nami) sprawia ze ciagle o TYM
                      myslisz...
                      musisz teraz robic patrzac tylko na siebie, wbrew wszystkiemu pieknie wygladac i
                      chocby na zewnatrz dob rze sie czuc... musisz slabosc do niego przekuc w sile..
                      kiedys tez tak sie czulam, wiec domyslam sie jak to jest jak swiat wali sie na
                      glowe smile

                    • nionczka Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 13:15
                      Wybierz sie tam z dziewczynami, zrob sie na bóstwo, kup sobie cos. Wiem
                      (domyslam sie),z e nie jest latwo, ale najgorsze co mzoesz zrobic to zamknac
                      sie w domu i zadreczac. W koncu Ty nie zrobilas niczego zlego! Nie zapominaj o
                      tym.
                • zandaria Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 13:06
                  Kochana,powiadom tylko swoją rodzinkę.Wiem,że teściowa jest wściekła z powodu
                  całego zamiesznia,ale jej zachowanie jest co najmniej niestosowne.To jej potomek
                  spowodował to trzesienie ziemi,więc niech weźmie trochę ciężaru na siebie-w
                  końcu ona go tak wychowała!!!!!Zamki zmień,rzeczy byłego oddaj do PCK.Wyjedź
                  gdzieś-kiedy będziesz już mogła dostać urlop....
                  Oczywiście może też istnieć inne wytłumaczenie:może twój N.diagnozuje sie w
                  kierunku jakiejś niesamowicie cięzkiej ,genetycznej choroby,która mogłaby zostać
                  przeniesiona na wasze potomstwo i która sprawiłby,że w wieku 30 lat byłby
                  zdziecinniałym staruszkiem...Może jakaś postępująca encefalopatia lub
                  polineuropatia o ktorej sie niedawno dowiedział...Może to był szlachetny odruch
                  z jego strony...Może też cię kocha nad życie i zdecydował sie na ten ruch dla
                  twojego dobra....
                  Nawet jeśli moje przypuszczenia okazałyby się słuszne(czego oczywiście mu nie
                  życzę)to TAKICH WAżNYCH SPRAW NIE ZAłATWIA SIę W TEN SPOSóB!!!!!!!!!!!!!!OKAZAł
                  SIE NIEDOJRZAłYM DUPKIEM I NIEODPOWIEDZIALNYM EGOISTą.zapomij o nim....
                • nionczka Re: Wiecie co jest najgorsze 16.06.07, 13:08
                  Wy macie to odkrecac? Was juz nie ma. Ty zajmij sie swoja rodzina a jego niech
                  informuje tesciowa. W koncu skoro nie ma zwiazku, nie ma slubu i nie ma
                  narzeczonego to jego rodzina nie powinna Cie ani obchodzic ani przejmowac.
                  A tesciowa niech nie bedzie taka madra. Skoro nie potrafila syna na mezczyzne
                  wychowac to nieche teraz swieci oczami przed rodzina. Swoja droga ja mysle,z e
                  ona wie wiecej niz mówi. Bo gdyby rzeczywiscie matka nie wiedziala gdzie syn
                  jest i co sie z nim dzieje bylaby razem z Toba, razem byscie go szukaly.

                  Ty zajmij sie soba, otocz rodzina i przyjaciolmi i trzymaj sie cieplo!
    • pelissima18 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 13:05
      Kochana,
      Wiem,ze przezywasz trudny okres w zyciu, dlatego musisz byc teraz twarda.Nie
      pozwalaj tesciowej zeby sie na Ciebie wydzierala.Niech sie lepiej synusiem
      zajmie,bo chyba troszke skopala sprawe:/Co do bylego lubego-najlepiej spal jego
      rzeczy,ciuchy oddaj na dary albo podrzyj na szmaty.Dlaczego martwisz sie o
      kogos kto nadszarpnal Twoim zaufaniem.Ciezko ci w to uwierzyc,ale lepiej,ze
      stalo sie to przed slubem niz 2 dni po(bo z jego deecydowania widac,ze moglby
      sie po 48godzinach obudzic z mysle,ze sie pomylil:/)..
      3mam za Ciebie kciuki i wierze w to,ze dasz sobie rade.
      p.s..i masz mu nie wybaczac-pewnych rzeczy nie da sie wybaczyc..szczegolnie
      komus tak nieslownemu,nieodpowiedzialnemu jak on.
      • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 13:20
        Z mamą się raczej nie zobacze bo jest we włoszech tam ma męża notabene drugiego,
        wiecie chce przyjechać szuka już biletu żeby być ze mną ale czy dostanie urlop
        tego nikt nie wie, a co do mojego wyglądu nic nie jest w stanie sprawić że będe
        wyglądała pięknie moja nastroje odbijają się na mojej twarzy jak w lustrze kiedy
        jestem szczęśliwa jestem piękna kwitnąca kiedy jestem zrozpaczona to widać
        ziemista cera podpuchłe oczy mimo tego że nie płacze doły pod oczami o kilka
        zmarszczek więcej. Ach te życie czemu musi być tak źle????
        • piera16 Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruzach 16.06.07, 13:52
          Telefon zadzwonił jakiś zastrzeżony odebrała dobrze że siedziała usłyszałam w
          słuchawce jego głos i słowa przepraszam Kocham Cię ale tak będzie najlepiej
          żegnaj zanim zroumiałam co się dzieje już się rozłączył i teraz znowu mój spokój
          na pokaz legł w gruzach znowu rycze jak głupia bo jakby powiedział coś innego
          albo jakby się nie odezwał ale ta świadomość że nadal mnie Kocha i te pytanie
          czemu odszedł mnie wykończą chyba
          • strzygula Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 14:14
            przykro mi crying a moze trzeba przycisnąć tesciowa zeby powiedziala wszystko co
            wie! moze jacys jego znajomi, przyjaciele, rodzenstwo ktokolwiek bedzie cos
            wiedzial!przeciez chyba najgorsza prawda jest lepsza nic taka sytuacja
            • piera16 Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 14:20
              Tylko że nikt nic nie wie z bratem mojego N nie umiała się nigdy dogadać
              pieprzony artysta któremu trzeba było zawsze pomagać przeżyć do pierwszego, ale
              wracając do sparwy teściowa rzuca słuchawką a znajomi naprawde nic nie wiedzą bo
              to też są moi przyjaciele więc napewno by powiedzieli. Ja już sama nie wiem co
              mam zrobić jestem na mojego byłego wściekła po co dzwonił teraz tylko zrobił mi
              mętlik w głowie i nie mogę się uspokoić
              • strzygula Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 14:56
                a daleko masz do tesciowej? bo moze rozwiazaniem bedzie po prostu do niej
                pojechac. moze z domu Cie nie wyrzuci. wejsc do niej i powiedziec ze nie
                wyjdziec dopoki czegos Ci nie powie konkretnego. wiem ze latwiej to napisac niz
                zrobic ale moze warto sprobowac
                • piera16 Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 15:18
                  Do teściów mam jakieś 150 km ale to nie problem bo mam samochód, ale wejść do
                  nich do domu to może być już problem bo to dom wolnostojący mogą mnie olać
                  udawając że ich poprostu nie ma w domu, nie chce mi się do nich jechać bo teściu
                  jest spoko i znim da się dogadać ale teściowa przy niej nikt nie śmie się
                  odezwać inaczej niż ona sobie tego życzy więc nie wiem czy to ma sens
                  • strzygula Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 15:29
                    skoro tesc jest spoko to moze z tesciem pogadac, albo pojechac jak tesciowej
                    nie bedzie?sama nie wiem co Ci poradzic
                    • dr_kaczusia Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 16:07
                      dom wolnostojacy, ale moze z otwarta furtka i drzwiami? Wtedy bez pukania,
                      wlazisz z impetem i czekasz na wyjasnienia. Wzglednie, wydzwonic tescia z domu,
                      niech powie, ze chce cos ze sklepu i spotkacie sie za rogiem...
          • ae_iwona_83 Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 14:19
            to mi wygląda jakby on albo
            - na coś zachorwał
            - zrobił coś, o czym boi Ci sie powiedzieć w obawie, że mu nie wybaczysz
            • dr_kaczusia Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 14:36
              - wzglednie sie w cos wplatal

              ale tak czy inaczej, chcialabym poznac prawde, wydaje mi sie, ze Piera ma do
              tego prawo! Ok, niech slubu juz nawet i nie bedzie, ale wyjasnienia jej sie naleza.
              • piera16 Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 14:55
                Ale najgorsze jest to że ja niezauważyłam nic szczególnego w jego zachowniu zero
                przygnębienia zamknięcia się w sobie nie pracował ani mniej ani więcej było
                sielanka chodził ze mną załatwiał wszytsko śmialismy się żartowaliśmy wszystko
                było na luzie, a teraz taki numer ja już nie wiem ślubu napewno nie będzie bo ja
                już mu więcej chyba nie zaufam ja potrafię bardzo wiele zrozumieć wybaczyć o
                swoje umiem walczyć ja bym nie miała nic przeciewko rezygnacji ze ślubu gdybym
                się dowiedziała prawdy jedyne co mógł zrobić co by mnie wyprowadziło z równowagi
                to zdrada ale usłyszał by pare słów gorzkiej prawdy były foch z przytupem na
                jakiś tydzień minimum ale w końcu bym dała sobie spokój i bymśmy znowu byli
                razem ważne by było dla mnie to że się dowiedziałam od niego a nie od mojej
                koleżanki że widziała go z inną jak się całował ja cenie w związku szczerość
                nawet czasami do bólu
                • poziomka66 Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 15:21
                  Twoj N zawiódł na całego. Nie traktuje się tak osoby, którą się kocha, do
                  której ma się szacunek, której sie ufa. Nie rozumiem jak mógł się tak
                  niedojrzale zachować. Czasem w życiu pojawiają się różne nieciekawe sytuacje...
                  ale po to w końcu ma (miał) Ciebie, osobę, która jak twierdzi kocha!!!, żeby z
                  nią porozmawiać, wyjaśnić, zresztą cokolwiek byle nie zbiec i zostawić Ciebie
                  samą. W końcu przceież najgorsza prawda jest lepsza od niewiedzy , od
                  zaiewszenia, co dalej? czy coś sie stało? Facet nie ma wyobraźni. Jak wróci -
                  jeżeli wróci- to zastanów się czy przyjmować go z otwartymi ramionami.
                  • piera16 Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 15:26
                    Nawet jakby wrócił nie będziemy razem mimo tego że go Kocham do szaleństwa mam
                    swoje zasady poprostu wolę najgorszą prawde niż najpiękniejsze kłamstwa i mój N
                    o tym wiedział że może powiedzieć mi wszytsko i ja wszystko postaram się
                    zrozumieć byle tylko było to szczere. Teraz najbardziej chce się dowiedzieć co
                    było powodem tego że tak zrobić bo jak się nie dowiem będe się w tym doszukiwać
                    swojej winy a nie chce żyć w poczuciu winy że to jestem tą zła
                    • poziomka66 Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 15:37
                      No właśnie wiedział... a jednak postapił tak a nie inaczej.
                      Wyglada na to, facet nie jest Ciebie wart. Trzymaj się dzielnie. Musi być
                      dobrze!!
                    • mistrz1938 Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 16:16
                      wiesz mam wrażenie, że ten telefon to taki krzyk rozpaczy. myśle że on jest tak
                      samo zagubiony jak Ty. nie bronię go bo jego zachowanie jest dziecinne. dorośli
                      siadają i rozmawiają. ale może stało się coś o czym nie mógł powiedzieć. nie
                      wiem. ale jednego jestem pewna - gdyby nie miał wątpliwości i nie oczekiwał
                      żebyś go szukała i wyjaśniała nie dzwonił by. bo i po co mówić komuś kogo się
                      opuszcza że się ją kocha. gdyby naprawde chciał odejść to zadzwoniłby i
                      powiedział coś co zraziłoby ćię do niego na zawsze. wiem coś o tym.
                      • zandaria Re: Jezus Maria zadzownił i wszystko legło w gruz 16.06.07, 19:50
                        Boże,Piera,śledzimy dzisiaj z moją siostrą twój wątek i normalnie wypieki na
                        twarzach mamy...Strasznie ci współczuję...Z jednej strony draństwo straszliwe i
                        okrutne ci wyrządził,które wybaczyć trudno...
                        A z drugiej strony:w jakiej desperacji musi być człowiek,który się na coś
                        takiego decyduje?????
                        Strasznie ciekawa jestem ,jak twoja historia się skończy.Mam nadzieję,że N. jest
                        zdrowy.A Tobie życzę,żebyś była z kimś tak szczęsliwa,jak na to zasługujesz,bo
                        każda z nas jest księżniczką...
    • 200710a Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 15:10
      domyślam się, że jesteś zrospaczona... nikt kto czegoś takiego nie doświadczył
      chyba nie może Cię zrozumieć... Ja nie ustałabym w poszukiwaniach dopóki nie
      poznałabym prawdy dlaczego tak się stało... Łącze się z Tobą w bólu...
      • maraxela Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 16:07
        a moze on jest chory i sie wlasnie o tym doiedzial bo to jakas dziwna sprawa w
        kilka godzin zmienic swoje postepowanie o 180 stopni cossie musialo wydarzyc
    • koraa2 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 16:15
      maraxela to samo i mi przyszlo do glowy,dlatego tez pytalam na poczatku o te
      jego badania.Koniecznie jedz do tesciowej i czekaj an wyjasnienia to ich syn
      przeciez,nie zostawiaj tego tak mimo,ze potraktowal sie fatalnie
      • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 16:39
        Nie wiem czy jechać nie chce się widzieć z teściami, nie wiem teraz czuje
        zamiast żalu i bólu złość bo przecież nie traktuje się tak osby którą się kocha,
        nie traktuje się tej osoby jak śmiecia nie wiem co się stało o nie wiem czy chce
        wiedzieć nie wiem sama. Chce zachować resztki swojej godności ale tak bardzo
        chciałabym żeby czas się cofnął i żebym nigdy nie dostała tej kartki, ale się
        stało nie wiem siedze osowiała w domu boję się wyjść z domu boję się że stanie w
        drzwiach w najmniej spodziewanym momencie. Chce zapomnieć chce zasnąć i obudzić
        się w lepszym dla siebie świecie.
        • maraxela Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 16:43
          moze cos mu sie stalo i chcial uciec nie pomyslal nawet jak bardzo cie to
          zaboli nie przewidzal tego(faceci az tacy domysli nie sa) a uznal ze to jednyne
          wyjscie-moze dzialam pod wplywem chwili -te badania o ktorych mowila tesciowa
          tam cos ejst nei tak bo niby dlaczego ci onich nei powiedzail ani nawet ze na
          nie idzie tylko trzymal to w tajemnicy??moze cos z tych badan wyszlo jakas
          choroba powazna zalamal sie nagle i uciekl nie myslac w tym momecie trzezwo-nie
          zastanawial sie jak ty to rpzezyjesz-tez tak moglo byc
    • deodyma Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 17:00
      no ale co sie a takim razie stalo? czy juz wczesniej mial jakies watpliwosci?
      czy to stalo sie tak nagle? bo wynika z postu, ze z dnia na dzien odwolal
      wszystko i od tego momentu nie odzywa sie do Ciebie wcale. znam bardzo podobny
      przypadek do Twojego.
      • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 17:24
        Raz już chciał odwołać ślub, ale przyszedł z dużym bukietem kwiatów powiedział
        że to był błąd z jego strony itd i od tej pory nie mówił już nic cieszył się jak
        małe dziecko że bierzemy ślub bardzo było fajnie. A wczoraj nic nie wskazywało
        na to się stanie jeszcze rano w łóżku wybieraliśmy tańce które chcemy zatańczyć
        porwał mnie w raniona i sobie tańcowaliśmy po sypialni. a potem zostawił tylko
        tą kartke na stole pod kwiatami ja nie wiem co się stało boję się troche o niego
        bo jednak bardzo go Kocham nadal
        • iosellin Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 17:37
          z opisanego zachowania, byc moze facet cierpi na schizofrenie. Znalam taki
          przypadek. Czlowiek wmowil sobie ciezka, nieuleczalna chorobe, wszyscy znajomi,
          rodzina sie bardzo przejeli, mial badania, ktorych nikt nigdy nie widzial, przy
          probie zaciagniecia go sila do jakiegos lekarza po prostu znikal na czas
          umowionej wizyty. W koncu po probie samobojczej wyszlo, ze fizycznie zdrow,
          wyladowal w szpitalu, gdzie zdiagnozowali, co bylo problemem...
    • ladyjane Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 17:44
      A może wynajmij jakiegoś detektywa. Przynajmniej by sprawdził, czy to
      faktycznie inna kobieta, jak robił jakieś badania, to by się dowiedział o tym.

      Sama nie wiem, co bym w takiej sytuacji zrobiła... ale jedno wiem - chciałabym
      wiedzieć co się stało, bo nie dało by mi to spokoju.

      Pozdrawiam Jane
      • izawawa Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 18:25
        Nie zmieniaj zamków. Z odwoływaniem gości wstrzymaj się ze trzy dni aż
        ochłoniesz. Jeśli facet robi takie rzeczy to znaczy, że Naprawdę miał powód.
        Rozumiem, że jest Ci teraz ciężko i trudno zachować zimną krew, ale jak wróci
        (bo przeciez kiedyś wróci), daj mu gorącej kawy i poproś o wyjaśnienia. Jeśli
        Ci na nim NAPRAWDĘ zależy - schowaj dumę do kieszeni i szukaj go , niech wie,
        że jest dla Ciebie ważniejszy niż biała kiecka i goście.
    • annajustyna Dziewczyno, daj na msze, ze takie niezrownowazony 16.06.07, 18:36
      gosc odwolal wszystko przed, a nie po, slubie. Glowa do gory, jescze spotkasz
      swoja polowke!
      • piera16 Toż to przechodzi wszelkie wyobrażenia 16.06.07, 19:01
        Nie pisałam długo bo chwile mi zajęło doście do siebie po przeżytym szoku
        przyjechała teściowa z teściem ze łzami w oczach że zadzowniła do nich kazał im
        do mnie jechać i pocieszać i być przy mnie bo on nawalił i mało tego jeszcze
        dostałam od niego bukiet moich ulubionych róż ( krwisto czerwone) więc dostałam
        obiadek 2 daniowy teściowa skacze kołomnie jak koło jajka teściu przytula
        pociesz nie wiem co mój N im więcej powiedział ale musiał coś naprawde bo
        jeszcze dziś rano teściowa mi słuchawką rzucała
    • ulkalodz83 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 19:05
      Facet ma mega problem.Komplikacji dodał fakt że przed tym ostatnim odejściem
      zostawił Cie na krótko a potem po paru dniach wrócił z różami.Bo gdyby to
      rozstanie ostatnie było jedynym to wiele by stwierdzało ze jest duży powód,
      pewnie wykryta dopiero teraz ciężka choroba (jeśli teściowa nie kłamie o tych
      badaniach).Moim zadaniem powinnaś narazie poczekac pare dni i koniecznie
      chodzby na chama kontaktowac sie z tesciową.Np. pojedz do niej ze swoją znajomą
      której tesciowa nie zna(najlepiej nie twoim autem).Niech ona do niej zadzwoni
      domofonem, jak ona bedzie to otworzy, pewnie wyjdzie a potem Ty sie
      przysłowiow wślizgniesz.Jakby teściowa marudziła co to za jedna to powiedz ze z
      obawy przed wypadkiem z roztrzesienia poprosilas zeby to ona Cie przywiozła.I
      odrazu powiedz ze chcesz znac prawde bo tylko ona jest w stanie chodz troche
      Cie uspokoic.Także jak go kochasz to szukaj odpowiedzi.jak sie nie da po
      dłuższym czasie to pozostaje tylo czekanie.I jeszcze apropo ...masz jego numer
      tel. więc dzwoń albo nagraj sie na automatycznej sekretarce ze zadasz wyjasnien
      (niekoniecznie powrotu).
      I jeszcze jedno...módl sie do Boga o spokój,jeśłi masz wolną niedziele pójdź na
      msze, otaczaj się życzliwymi ludźmi.
      Z Bogiem.Pamiętam o Tobie w modlitwie
      • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 19:09
        Ale to jest najśmieszniejsze że już byłam umówiona na podróż do teściów kiedy
        oni mi staneli w drzwiach teściowa zpłakana teściu z tą swoją mimą taką która
        mówi wszytsko, jeszcze rano rzucała słuchawką o teraz gotuje mi obiad mój
        ulubiony galaretke teściu siedzi pociesza głaszcze po głowie itd a od mojego N
        dostałam kwiaty z listem
      • piera16 Krótki list od mojego N 16.06.07, 19:13
        spotkałam się z Waszej strony z tak wieloma słowami pocieszenia i wsparcia że
        uznałam że powinnam zacytować to co napisał mój N szczególnie że nie ma tu
        żadnych tajemnic cytuję:

        Kochanie Moje,
        wybacz mi to co zrobiłem ale nie jestem Ciebie wart jesteś wspaniałą kobietą i
        zasługujesz na lepsze życie
        Kocham Cię na zawsze Twój Miś

        Dołączył ten liścik do kwiatów które mi przysłał
        • strzygula Re: Krótki list od mojego N 16.06.07, 19:20
          i tesciowie nadal nic nie wiedza co sie z nim dzieje? niemozliwe skoro tak sie
          tesciowa zmienila to musiala znac powod. przycisnij ich niech Ci powiedza CALA
          PRAWDE
          • annajustyna Re: Krótki list od mojego N 16.06.07, 19:24
            Odeslalabym te kwiaty...Facet albo jest niezrownowazony na maksa, albo jest
            sadysta (czyli na jedno wychodzi), albo...poznal kogos...
            • piera16 Troche jak w cyrku ( czy ma kogoś nie sądze) 16.06.07, 19:37
              Poznał kogoś nie sądze w pierwszej chwili też o tym pomyślałam ale teraz tak
              siedze i myśle toż on nawet nie umiał skłamać kto wpałaszował połowe blachy
              sernika bo zaraz było to widać po jego oczach twarzy zachowaniu, coś się stało
              bo moja niedoszła teściowa za mną nie przepadała wolała zawsze nażeczoną 2 syna
              ale dziś przechodzi samą siebie teraz wzieła się za pieczenie szarlotki bo moja
              ulubiona a wiem że dla niej pieczenie ciast to największa kara czuje się jak w cyrku
              • poziomka66 Re: Troche jak w cyrku ( czy ma kogoś nie sądze) 16.06.07, 19:43
                Strasznie to wszystko dziwne. Chyba musiało się cos stać! Tylko po co te
                tajemnice...
                Eh, mam nadzieję ze wszystko sie dobrze skończy.
              • kajtek114 Re: Troche jak w cyrku ( czy ma kogoś nie sądze) 16.06.07, 19:47
                Paranoja z tym listem. Czytam i oczom nie wierzę, co Cię spotkało. Tu się
                wyprowadza, tutaj list pisze kwiaty przysyła. Sama pogubiłabym się w tym
                wszystkim, ale zastanawiam się na jedną rzeczą. Wydaje mi się, że to jego
                chwilowe zwątpienie i załamanie przedślubne. Tak,jak my-kobiety przechodzimy
                coś takiego, przychodzą chwile zwiątpienia, niepewności, zastanawiania się,"
                czy dobrze robię wychodząc za tego człowieka", tak myślę, że i jego to spotkało
                i stąd to dziwne, idiotyczne zachowanie. Sądzę też, że wróci i w głębi serca
                chce tego ślubu, tylko teraz cała sytuacja go przerosła. Nie usprawiedliwiam
                Twojego narzeczonego, ale próbuję jakoś racjonalnie sobie to wytłumaczyć.
                Pozdrawiam Cię cieplutko i trzymaj się. Jesteś n pewno silną kobietą. Mimo, że
                Cię nie znam, jestem z Tobą i życzę Ci, żebyś kiedyś się uśmiechnęła i była
                szczęśliwa.
              • kar0la80 Re: Troche jak w cyrku ( czy ma kogoś nie sądze) 16.06.07, 19:59
                czytam i trudno mi w to wszystko uwierzyc, na poczatku myslalam ze kolejny
                zwykly tchorz ale teraz to juz nie jestem pewnasad wydaje mi sie ze o cos
                chodzi, wiec albo musisz to z kogos wycignac,albo troche poczekac, bo moze
                jeszcze nie wszystko stracone...
                • piera16 Doznałam szoku, mało powiedziane 16.06.07, 20:47
                  Poczyniłam pewną zaskakującą obserwacje weszłam do kuchni a tam siedziała
                  teściowa trzymała w ręku moje zdjęcie i mojego N z zaręczyn i płakała jak się
                  zapytałam czemu płacze powiedziała że byłam dobra dla ich syna a ona tego nie
                  doceniała ( wiecznie miała coś przeciwko mnie)i tak sobie gadałyśmy bo jej 2 syn
                  będzie się zaręczał ze swoją laską i powiedziała w końcu mi prawde mój N nie
                  jest jej synem tylko mojego teścia i jego pierwszej żony, która zmarła jak mój N
                  miał rok ja dopiero teraz zrozumiałam czemu ona nie przepadała za moim N czemu
                  nie przepadała za mną Boże czemu takie rzeczy wychodzą w takich sytuacjach, no i
                  moja teściowa myśli że przez to mój N odszedł bo ona mu powiedziała 2 dni przed
                  jego odejściem prawde kiedy się kłócili coś mu wykrzyczała w stylu że jest
                  benkartem i że go nienawidzi czy coś ale musi być coś jeszcze co dręczy mojego N
                  bo przez to może by się załamał ale by nie odszedł odemnie ona coś jeszcze wie
                  ale nie chce mi powiedzieć
                  • ulkalodz83 Re: Doznałam szoku, mało powiedziane 16.06.07, 21:07
                    Kurcze jak tak sie sprawy maja z tymi powiązaniami a raczej brakiem powiazań
                    rodzinnych tzn ze koniecznie powinniście razem porozmawiac a przede wszystkim z
                    narzeczonym.To jest nie poważne abys Ty tyle czasu o tym nie wiedziała, to
                    powinien Ci powiedziec facet na początku znajomości.Musisz sie z nim
                    skontaktowac czy to jest ten prawdziwy powód rozstania bo dla mnie osobiście to
                    jest bezsensowny powód.
    • poziomka66 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 19:45
      A co mówi teściowa i teściu?? Przecież muszą coś wiedzieć!!!!
    • iosellin Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 21:10
      historia jak z telenoweli... trzymaj sie i zrob wszystko, zeby sie dowiedziec,
      o co chodzi.
    • agnieszka5661 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 21:26
      Piera! to co piszesz jest tak nieprawdopodobne, że aż trudno w to wszystko
      uwierzyć. No, ale jeśli to prawda to trzymaj się ciepło.
      • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 21:28
        Ja też bym chciała żeby to był dowcip czy coś innego, ale tak nie jest to
        niestety prawda życie daje mi w tej chwili nieźle w kość a ja tak bardzo nadal
        go Kocham
        • dzidzia101 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 21:48
          Piera, przycisnij tesciow do muru i niech Ci powiedza wszystko, bo na pewno to nie jest jedyny powod,
          moim zdaniem dzieje sie cos jeszcze. Jezeli tesciowa zrozumiala swoj blad to moze jednak zechce Ci
          pomoc...
          Trzymaj sie cieplutko i glowa do gory! Na pewno wszystko sie wyjasni.
          • agnieszka5661 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 21:53
            a czy Twój N. nie pojawia się w pracy? wziął urlop?
            • piera16 Trzymajcie kciuki jak wróce wszystko opisze 16.06.07, 22:22
              Dostałam od jego najlepszego kumpla że mój N chce się z nim spotkać w naszym
              ulubionym pabie że mają się tam spotkać o 23 dziś więc zadzwoniła żeby mi
              powiedzieć jade bo chce wyjśnień bo od teściów się niczego nie dowiem więcej
              pewnie albo jak się dowiem to za jakiś czas ok lece trzymjacie kciuki jak wróce
              to opisze wszystko
              • poziomka66 Re: Trzymajcie kciuki jak wróce wszystko opisze 16.06.07, 22:23
                Trzymaj się!!! Wierzę, że bedzie dobrze i miłość zwycięży!!!POWODZENIA!!!!!!
              • maraxela Re: Trzymajcie kciuki jak wróce wszystko opisze 16.06.07, 22:23
                zaczelam cenic swoj spokoj w tym momecie -boze co sie u cibie dzieje to jakis
                kosmos
              • ma-la Re: Trzymajcie kciuki jak wróce wszystko opisze 16.06.07, 22:24
                Trzymam kciuki! Oby sie wszystko wyjasnilo! I zebys nie cierpiala!
                • koraa2 Re: Trzymajcie kciuki jak wróce wszystko opisze 16.06.07, 22:26
                  koniecznie daj znac nam od razu
                  • bozenabp Re: Trzymajcie kciuki jak wróce wszystko opisze 16.06.07, 22:30
                    TROLL
              • dzidzia101 Re: Trzymajcie kciuki jak wróce wszystko opisze 16.06.07, 22:56
                Trzymaj sie, my trzymamy kciuki. Na pewno wszystko sie wyjasni i bedziesz spokojniejsza. Daj znac jak
                tylko wrocisz. Czekamy!!
              • inkageo Re: Trzymajcie kciuki jak wróce wszystko opisze 16.06.07, 22:59
                O matko... Koszmarna sytuacja... Trzymam kciuki!!!!!!!!
                • agaeww Re: Trzymajcie kciuki jak wróce wszystko opisze 16.06.07, 23:13
                  Trzymam kciuki ... BARDZO MOCNO !!!
                  • ma-la Re: Trzymajcie kciuki jak wróce wszystko opisze 16.06.07, 23:15
                    ja mysle, ze On ukrywa cos, co Go przerasta albo nie chce Jej tym czys zranic.
                    taka jest moja opcja.
                  • piera16 Już wróciłam, znam tylko zarys sprawy 16.06.07, 23:22
                    Byłam tam w tym pabie wcześniej mój N już tam był tego znajomego wogóle nie było
                    bo tak się umówilismy, jest to blisko naszego domu tylko 10 minut samochodem,
                    Boże jak zobaczyłam obraz nędzy i rozpaczy siedział w tym garniturze co poszedł
                    wczoraj do pracy wiem że nigdzie nie nocował tylko sie włóczył po mieście
                    zapomniał kart płatniczych z domu rzeczy zostawił w przechowalni bagażu na
                    centralnym jutro pojade odbiore bo tak być nie może. Dowiedziałam się pobieżnie
                    co się stało, jak mnie zobaczył poprosił żebyśmy wyszli i poszli do samochodu bo
                    musi mi coś powiedzieć. Boże ja zabije swoją teściową i tą moją najlepszą
                    przyjaciółke co tak chętnie chciała mi pomóc odwołać wszytsko. Mój N się teraz
                    kompie zaraz go ululam spać Boże ja nie darauje tego co one nam zrobiły, co one
                    mu zrobiły co te potwory zrobiły mnie
                    • dodaa84 Re: Już wróciłam, znam tylko zarys sprawy 16.06.07, 23:27
                      nic nie rozumiem z tej historii. co się w końcu stało?
                      • piera16 Re: Już wróciłam, znam tylko zarys sprawy 16.06.07, 23:36
                        Nie wiem od czego zacząć, Boże jak ja mogłam nie zauważyć co się dzieje pierwszy
                        raz chciał odwołać bo miał zwykłe wątpliwości,ale ten 2 raz to wina mojej
                        kochanej teściowej i mojej byłej najlepszej przyjaciółki. W środe przyjechała
                        teściowa do nas do domu ja pracowałam do bardzo późna wróciłam grubo po 1
                        wszyscy już spali. Mój N w czwartek późno ponoć pracował ale tak nie było. Ale
                        wracając do środy moja teściowa wywrzeszczała mu że nie jest jej synem że go
                        nienawidzi i byłoby jej na ręke żeby go wogóle nie było dla mojego N był to szok
                        bo nie wiedział że nie jest jej od dziecka myślał że to jego rodzona matka,a ona
                        mu powiedziała to w taki sposób w czwartek poszedł do pracy a po pracy do pabu
                        tam się spił jak dzika świna była tam i moja była najlepsza koleżanka,
                        zaproponowała mu że go podwiezie do domu a tak naprawde zawiozła go do siebie
                        przespali się z tego co mój N mówi nie wiele pamięta. W piątek w pracy
                        powiedziała że jak mnie nie zostawi to pokaże mi zdjęcia jak fajnie się bawili
                        że od dziś ma być tylko jej. Pokazał mi te zdjecia no cóż ja tego tak nie
                        zostawie. Pomyślał że lepiej będzie jak nigdy nie zobacze tych zdjęć jak
                        znienawidze go . Tylko my się tak bardzo Kochamy że to jest jak więź my bez
                        siebie żyć nie umiemy, Wniosek z tego taki dziewczyny trzymajcie swoich facetów
                        z dala od swoich najlepszych przyjaciółek
                        • kar0la80 Re: Już wróciłam, znam tylko zarys sprawy 17.06.07, 00:07
                          No to niezla z niej szmata a nie przjaciolka, ja bym jeszcze zrozumiala chwile
                          zapomnienia z ich strony ale szantaz... dziwka i tyle.mam nadzieje ze teraz
                          bedzie wszytko ok i jakos to poukladaciesmile
                        • lilivampire Re: Już wróciłam, znam tylko zarys sprawy 17.06.07, 10:56
                          a ile wy macie lat?
                          bo mnie się zdaje, że jakoś bardzo mało
                          a poza tym, z tym facetem też bym już nie chciała być
                          ktoś kto by mnie tak kochał, że nie umie beze mnie żyć, nie poszedłby do łóżka z moją przyjaciółką, nawet po pijaku
                          co to za wytłumaczenie, że nic nie pamięta? tzn że się nie liczy??
                          już bym takiemu nie zaufała, bo nigdy bym nie była pewna, czy idąc do pubu na piwo nie skończy w domu u jakiejś laski
                          • deodyma Re: Już wróciłam, znam tylko zarys sprawy 17.06.07, 11:00
                            masz racje. zreszta uwazam, ze nie usprawiedliwia go pojscie do lozka po pijaku
                            z jej najlepsza przyjaciolka. co znaczy, ze nic nie pamieta? ja juz bym nie
                            chciala wiazac sie z takim mezczyzna.
                    • poziomka66 Re: Już wróciłam, znam tylko zarys sprawy 16.06.07, 23:30
                      Czyli wszystko dobrze?? Napisz przynajmniej, że się sprawa wyjaśniła i że
                      będzie ok????
                    • kubutkowa Re: Już wróciłam, znam tylko zarys sprawy 17.06.07, 10:15
                      Piera!
                      Pisz co sie stało , to wszystko wydaje sie nieprawdopodobne, nic nie rozumiem z
                      ostatniego postu, kto co zrobil. Mam nadzieje ze sie trzymasz kochana, i ze
                      wszystko bedzie dobrze. Pozdrawiam bardzo cieplo i czekam na wiesci!xxxxxxxx
    • poziomka66 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 23:19
      Dobrze by było gdyby teraz się wszystko wyjaśniło. Mam nadzieję, że On miał
      naprawdę gruby powód żeby tak postąpić ( choć nie wiem co jest Go w stanie
      wytłumaczyc??) i wszystko się ułozy. I Piera będzie szczęśliwa i będą się
      kochać jeszcze bardziej.
      • remedios86 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 23:35
        Wszytsko byloby fajnie ale dziwi mnie ze ktos kto takie cos przezywa wchodzi na
        forum i na biezaco opisuje.. mi by to do glowy nie przyszlo.. bo nie bylabym w
        stanie o takim czyms myslec.. co godzine praktycznie jakas nowosc i wszystko
        pieknie na forum opisanewink moze to prawdziwa historia ale brzmi jak naciągana..
        gdzies tak od polowy..
        • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 23:39
          Poprostu muszę się komuś wygadać cały dzień siedze przed kompem bo jeszcze z
          mamą pisze bo ona nie mieszka w polce więc co raz lukam na forum, tylko dlatego
          a pisze prosto z serca jak nie chcesz nie musisz wierzyc
        • rusma1 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 17.06.07, 13:58
          po prostu nie moge w to uwierzyc ze mozna wymylic taka intryge... koszmar jakis..
    • koraa2 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 23:33
      hej ale o co chodzi,nic nie rozumiem,co zrobily???
      • isabelchen fajna bajka na dobranoc :-) 16.06.07, 23:48

        • piera16 Do wszystkich niedowiarków 16.06.07, 23:52
          Nanprawde nikomu nie życze takiej sytuacji ja czuje się jak w cyrku jak w
          koszmarze z którego chciałabym się obudzić ale nie moge, pisze prawde może to
          jest tak nieprawdopodobne ale jednak prawdziwe nie chce z nikim walczyć i nikomu
          wmawiać że to prawda poprostu Ci co chcą uwierzyć uwierzą Ci co nie chca
          wyśmieją ale mam nadzieje że nigdy Wam nie przyjdzie się z czymś takim mierzyć
          nie mam koleżanek którym mogłabym się wygadać dlatego pisze
    • poziomka66 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 23:40
      przebaczysz???
      • aggba niezły materiał na ksiązke na wakacje ;) 17.06.07, 14:57
    • dodaa84 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 23:41
      Kurcze. o co chodz? kilka godzin temu byli jeszcze u Ciebie teściowie, teściowa
      ze zdjęciem płakała, teść głaskał po głowie, a teraz jak jesteś ze swoim N w
      domu, to gdzie ta teściowa się podziała? Przecież ponoc mieszkają 150 km od
      Ciebie. ta historia jest tak nieprawdopodobna! mieszkasz ze swoim N i tylu
      rzeczy o nim nie wiesz. nie wiesz, że ponoć robił jakieś badania, jak można tego
      nie wiedzieć? nie wiesz, że rozmawiał z teściową, że jest dzieckiem nie jej, a
      teścia i kogoś tam? nie mówicie sobie takich istotnych rzeczy, nie rozmawiacie
      ze sobą? przepraszam, jeśli Cię uraziłam, a ta historia jest prawdziwa. Nie chcę
      Tobie zrobić przykrości, ale coś mi tu nie pasuje. Z góry przeprazam, jeśli się
      mylę.
      • koraa2 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 23:42
        czemu nie mowisz nam co sie stalo?
        • piera16 Ta historia jest prawdziwa czasami tak jest 16.06.07, 23:47
          Opisałam pare linków wcześniej teściowie są u nas nadal ja sama nie umie
          pozbierać tego wszytskiego do kupy żadnych badań nie było teściowa kłamała, mój
          N nie wiedział że nie jest jej dzieckiem od dziecka był okłamywany nie chce z
          nim rozmawiać nie chce rozmawiać z moją koleżanką która wydzwania co chwila nie
          chce gadać z teściową bo bym ja najchetniej uszkodziła i teścia też nie chce
          widziec na oczy tak pisze na forum bo chce to wyrzucić z siebie może jak napisze
          mi się coś poukłada w głowie ja naprawde go Kocham ale nie wiem co zrobie
          • koraa2 Re: Ta historia jest prawdziwa czasami tak jest 16.06.07, 23:50
            hmm...albo jestes w szoku i haotycznie piszesz albo to sie kupy nie trzyma
            • piera16 Re: Ta historia jest prawdziwa czasami tak jest 16.06.07, 23:55
              Możliwe że jest to bardzo haotyczne, bo pisze co czuje co myśle a myśli mi się
              plączą przecież jeszcze w piątek byłam taka szczęśliwa niech mnie ktoś
              uszczypnie i powie że to sen że to tylko mi się śniło
            • dodaa84 Re: Ta historia jest prawdziwa czasami tak jest 16.06.07, 23:59
              a nie wiem już. kiedyś była tu taka marycha46 na forum, co napisała taki chwytny
              wątek, że jest dziewicą i nawet nie wie dokładnie, co i gdzie ma i prosi w
              związku z tym o radę. i zarzekała się, że pisze prawdę i obrażała na te
              dziewczyny, które jej nie wierzyły, po czym po 100 wpisach napisała, że żartowała.

              jeśli żartujesz - to szkoda, bo później, któś będzie miał kłopot, bedzie prosił
              o radę i nikt nie bedzie chciał pomóc, bo bedzie podejrzwał, że to podpucha.
              komu się chce pisac na darmo.

              jeśli chodzi o mnie - gdyby mi sie przydarzyło coś tak niejasnego, usiadłabym z
              narzeczonym i pogadała. a przede wszystkim wyłączyłabym komputer i zajęła się
              nim i jego/naszym problemem.
    • poziomka66 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 23:53
      Chyba już dość wrażeń jak na jeden dzień. Idź spać. Jutro pomyślisz co dalej i
      jak postąpić. Dobranoc i spokojnej nocki.
      • koraa2 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 16.06.07, 23:58
        ale jaki to co sie dowiedzial Twoj N na Wasz slub i co do tego ma ta
        przyjaciolka?
        • poziomka66 do Koraa2 17.06.07, 00:00
          Piera już wczesniej napisała!!! Co ma do tego teściowa i matka !! Nie męcz jej
          już tylko poszukaj wcześniej wyjaśnienia!
        • piera16 Re: Jestem zrozpaczona, podtrzymajcie na duchu pr 17.06.07, 00:01
          Z tego co mówił spił się żeby zapomnieć ona mu zaproponowała podwózke do domu
          ale pojechali do niej, przespali się, ona mu pokazała zdjęcia z tej nocy i
          zaszantażowała
Pełna wersja