Wszystko na mojej głowie:(

19.06.07, 08:46
Ślubujemy w październiku. Nasze przygotowania (a w zasadzie moje) rozpoczęły
się już w zeszłym roku, z racji zarezerwowania sali, zespołu i fotografa
(wiadomo, że takie sprawy najlepiej załatwić wcześniej) i o ile te rzeczy
załatwiliśmy wspólnie z Narzeczonym to cała reszta jest na mojej głowie. O
wszystko się muszę martwić, to ja decyduję kiedy mamy zadzwonić i umówić się
na wybór menu, kiedy mamy iść do księdza, kiedy wybrać obrączki itp., nie
wspomnę już o tym, że muszę pilnować kiedy mój N ma iść do księdza i kiedy u
niego w miejscowości jest czynna kancelaria parafialna. Nawet jak mu
przypominam to marudzi, że zapomniał i że cały czas gadam o tym, a on już ma
dosyć i że nie ma ochoty przeżywać wszystkiego pół roku wcześniej. Dochodzę do
wniosku, że jemu chyba nie zależy na naszym ślubie, weselu i że dla niego to
jakaś przykra konieczność, skoro wszystko zostawia na ostatnią chwilę i tylko
słyszę, że mamy jeszcze czas. Miałam całkiem inne wyobrażenie na ten temat,
myślałam że wspólnie będziemy wszystko planować, przygotowywać, a tu takie
rozczarowanie. Ale teraz jak widzę tą całą sytuację to zaczyna mi się
odechciewać tego wszystkiego i zastanawiam się nawet czy nie odpuścić sobie.
Nie chce później usłyszeć "chciałaś ślubu to go masz", mimo że on cały czas
twierdzi, że chce się ze mną pobrać ale ma na wszystkie formalności dużo
czasu, ech szkoda gadaćsad
    • mada.d.n Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 09:32
      głowa do góry! tak postepuje 99% facetów!
      to my -kobiety -trzymamy rękę na pulsie, załatwiamy wszystko. ja sprawdzałam
      godziny otwarcia urzędu, biur parafialnych, ja umawaiałam się z kamerzystą,
      zespołem -na te spotkania co prawda jeździliśmy razem, żeby mi później nosem
      nie kręcił, ale to ja wszystko załatwiałam. mój kochany marudził, że po co tak
      wcześnie, ale jak pojechał ze mną na targi i usłyszał, że w lokalach mają na 2
      lata do przodu rezerwacje, to sam się co nieco zabrał. porezerwowaliśmy co
      trzeba, później kilka miesięcy spokoju, no i ponownie "dziki szał" - finał już
      za 4 dni! smile))


      4 dni smile
      Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
      jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
      • grajka25 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 09:41
        A ja jakoś nie potrafię z tą świadomością cieszyć sie ślubem i weselem, bo
        odnoszę wrażenie, że to wszystko jest wymuszone, dodatkowo świadomość tą
        potęguje fakt, że znam identycznie zapowiadającą się historię w
        rodzinie...zaczynało sie podobnie, a dziś są już po rozwodzie i tak naprawdę
        cholernie się boje, że mnie przytrafi się to samo (z cyklu "historia lubi sie
        powtarzać"). Ale mi smutnosad
        • sapalka1 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 13:48
          nie martw się na zapas. Rzeczywiście większość facetów męczą takie przygotwoania i to nie z powodu braku chęci do ślubu, tylko właśnie z powodu tych przygotwań. Oni chcieliby żeby to było ot tak: pstryk i wszystko gotowe, bez załatwiania, umawiania się jeżdżenia i wybierania. Doskonale to rozumiem, bo należę do tych kobiet, które też tego nie lubią(chociaż jak trzeba to trzeba). Nie męcz swego faceta o robienie, wybieranie rzeczy których nie musi robić/wybierać. Bo i ty się zdenerwujesz jego brakiem entuzjazmu (zrozumiałego i co podkreślan nie zwiążanego z chęcią brania ślubu, czy też z tym czy Cię kocha) i on będzie niezadowolony, że musi robić coś tak nudnego i dla niego (jak dla 99% facetów) nieistotnego. Wybierz tak żebyś była zadowolona Ty i tyle smile Ciesz się, że on nie wybrzydza, ż emożesz z robić coś po swojemu, bez kompromisów. POgadaj z nim, powiedz, że widzisz, że nie lubi pewnych spraw załatwiać, zrób takie rzeczy z siostrą/mamaą/ koleżanką, a jemu przedstaw sprawy , w których koniecnzie musi uczestniczyć (spowiedź wink ) - i zaznacz kiedy, gdzie o jakiej ghodzinie - oczywiście dzień przed przypomnij mu, bo może kartkę zgubić big_grin Powodzemnia i nie rób problemów tam gdzie ich nie ma, bo to tak jak z zakupami ubranoiwymi: większość facetów ich nie znosi smile tylko mały procent lubi smile
      • golinda Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 09:50
        mada.d.n napisała:

        > głowa do góry! tak postepuje 99% facetów!

        uff! jakie szczęście, że mój jest w tym 1%
        to on pilnował, żeby wszystko było na czas zapłacone, kupione, dopytywał, czy
        wszystko mam pod kontrolą, jeśli chodzi o tylko moje sprawy, nie stawiał
        żadnych oporów, zdawał się na mnie w sprawach, na których mnie się zna (dobór
        stroju, menu, wystrój kościoła etc.), być może nie ekscytował się wszystkim tak
        jak ja, ale chętnie (czyt. cierpliwie wink) słuchał moich opowieści o kieckach,
        dodatkach etc.
        to on zachęcał do nauki tańca, kiedy ja już nie mogłam słuchać tej melodii i
        miałam dość tych samych kroków...
        fajny mąż mi się trafił smile))

        a do autorki postu:
        może za dużą presję robisz? może on nie ma głowy do takich spraw, za to
        świetnie sprawdza się w czymś innym - spróbuj znaleźć jakieś pozytywne strony
        całej sytuacji, a jeśli takich nie będzie, to porozmawiaj z nim i powiedz, jak
        odbierasz jego zachowanie
    • zuzia_8 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 09:40
      naprawde nie masz się czym przejmować.
      u mnie było/jest tak samo.
      w ub. roku bralismy cywilny, za granicą, ze względu na jego rodziców (teraz i
      moich) ale to ja biegałam za wszystkim. Jemu spodobał się pomysł 2 ślubów i na
      tym się skończyło. Trzeba było wszystko załatwić, uzgodnić etc. ale to ja, on
      przyszedł na podpisanie dokumentów w USC, nawet akt urodzenia wyciągała mu
      siostra na MOJĄ prośbę.
      teraz jest tak, że jak go przycisnę to coś tam robi ale generalnie to ja muszę
      dać impuls, pomyśleć i w zasadzie podsunąć mu gotowe rozwiązanie.
      Faceci po prostu tak mają! Im się wydaje, że na wszystko jest masa czasu a oni
      mają przecież ważniejsze sprawy na głowie (samochód, mecz, kolegów etc.) i nie
      zdają sobie sprawy jak działa machina ślubna.
      • szczesliwaanka77 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 11:04
        Zgadza sie faceci tak mają smile Ja na szczęście organizację wesela i ślub mam
        dawno za sobą. Kiedy wszystko załatwialiśmy mój mąż decyzje zostawiał mi a ja
        go poprostu informowałam o poczynaniach związanych z całą organizacją ale to
        nieznaczyło, że mu nie zależało smile
    • konwalia60 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 09:53
      Kochana nie przejmuj się, ja mam to samo. Ale doszłam do wniosku, że keżdy
      inaczej przeżywa przygotowania ślubne. My dziewczyny jesteśmy chyba lepszymi
      organizatorkami, wiemy co, gdzie i kiedy załatwić, a do facetów tak naprawdę
      dopiero to wszystko dociera pewnie na kilka tygodni przed ślubem...tak już jest
      i raczej tego nie zmienimy w całości, co oczywiście nie znaczy, że nie możemy
      próbować! Pozdrawiam i wiele wytrwałości życzę,
      głowa do góry!!!
      konwalijka
    • fruzia01 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 09:57
      Słonko, nie martw się, nie ty jedna jesteś w takiej sytuacji; na ten temat było
      już mnóstwo wątków na forum. Możesz zrobić 2 rzeczy: albo pogodzić się z tym
      faktem, albo usiąść z nim ustalić wspólny kalendarz - co kiedy załatwiacie i kto
      za co jest odpowiedzialny;istnieje spora szansa że wtedy weźmie sie za
      powierzone mu zadania; jeśli nie - no trudno, ślub może nie wypalić w planowanym
      terminie, ale to cena za wychowywanie chłopa smile

      • grajka25 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 10:09
        fruzia01 napisała:
        >albo usiąść z nim ustalić wspólny kalendarz - co kiedy załatwiacie i kto

        Jasne, że mogę z nim usiąść ustalić ale to znowu będzie moja inicjatywa, mój
        pomysł, on pewnie na to przystanie, załatwi, zrobi ale co z tego jak pod presjąsad
        • memphis90 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 10:20
          Ech, bo z facetami trzeba prosto- jak nie powiesz mu co, gdzie i kiedy ma
          zrobić, to sam się nie domyśli. I naprawdę nie ma tu jego złej woli czy niechęci
          do ślubu. Faceci nie siedzą- jak my- na forach ślubnych, nie przeglądają
          namiętnie gazet o tej tematyce, nie zdają sobie sprawy o tysiącach spraw, które
          trzeba załatwić. Dla nich ślub to wejść do kościoła, powiedzieć tak, a potem do
          łóżka na noc poślubnąsmile Naprawdę, większość babeczek na forum ma podobny
          problem, a szczęśliwe wyjątki wzbudzają uśmiech niedowierzania. Jesli w życiu
          codziennym i sprawach pozaślubnych Twoj N. nie zdradza tendencji do podobnej
          niefrasobliwosci, to naprawdę nie ma się czym martwić.
      • ania55 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 10:12
        Robie wszystko sama. U mnie powod jest troche inny (narzeczony anglik i ani
        slowa po polsku), ale nawet kiedy zapytam go o opinie to po prostu mowi -
        cokolwiek wybierzesz bedzie dobre.
        On prowadzi firme, ma odpowiedzialna prace i mase problemow wiec nawet nie mam
        sumienia dreczyc do problemami slubnymi.
        Pogodzilam sie juz z tym ze slub planuje ja smile i w sumie dobrze mi z tym.
        • memphis90 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 10:23
          He, he, u mnie jest podobnie- ostatnio wybieraliśmy grawer na obrączki. No więc
          pytam to moje szczęście "który Ci się podoba?". On mówi, ze podoba mu się
          wariant X. Na co ja "a wariant Y nie? Popatrz, jaki fajny". No i jest Ysmile Więc
          ja się naprawdę nie dziwię, że nasi faceci nie są chętni do zaangażowania się w
          sprawy ślubu, skoro ich zadaniam jest zgadzać się na nasze pomysłysmile
    • karolin-k On ma racje 19.06.07, 10:24
      przesadzasz, mężczyźni nie przeżywają tego tak jak my, chociazby dlatego, ze
      ich nie obchodzą szczegóły, tylko ogół.
      Jak cały czas o tym mówisz, a to sukienka, a to fotograf, buty, kwiaty, ksiądz,
      to każdy by miał dość.
      Ja jak wybierałam kiecke, to Mój już po samych zdjeciach z sieci miał dość i
      twierdził, że ciągle o tym mówię.
      W końcu ustaliliśmy, ze jak coś znajde interesujacego to pokaże swoje typy i
      już.
      Na zaproszenia daliśmy sobie czas. Powiedzmy do końca kwietnia i pamietał, ze
      ma tak zorganizować sobie wszystko, ze przed końcem kwietnia je zamówimy, to
      samo z wódką itp
      wystarczy powiedzieć raz. Jak nie pamięta, to zapisz na karteczce i już.

      Bedzie mu głupio jeśli zapomni.
    • strzygula Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 10:29
      wiekszosc facetow tak ma i moj jest taki sam. to ja caly czas panikowalam ze
      nie ma zaproszen, garnituru itd a malo czasu zostalo a on zawsze ten sam
      tekst "kochanie nie panikuj mamy jeszcze czas" i z tego co widze wsrod
      znajomych jest to samo. dopiero miesiac przed slubem zaczął sie angazowac i jak
      ja z niektorymi rzeczami odpuscilam to on zaczal gadac ze malo czasu i o dziwo
      pytal mnie czy mam juz wszystko do sukni, czy jestem do fryzjera zapisana, czy
      mam juz bukiet itd a teraz jak sie zbliza generalny remont naszego przyszlego
      mieszkania to on mowi ze trzeba jechac ogladac płytki itd a mi sie wydaje ze
      jest jeszcze duzo czasu. Bedzie ok. nosek do gory
    • grajka25 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 11:01
      Dzięki dziewczyna za wszystkie Wasze odpowiedzi (fajnie tu u Was)smile
      Mnie jednak nerwy rano nie odpuściły i w przypływie żalu i rozgoryczenia
      powiedziałam mu, że mam w d.... nasz ślub i weselesad((
      • karolin-k Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 11:06
        no to teraz będziesz musiała się jakoś z tego wyplątać smile

        powiedz że bardzo się denerwujesz, przeżywasz, itp
        i chciałabyś od niego choć minimalnego zaangażowania
        w końcu Cię kocha, więc chyba może to dla Ciebie zrobić
        • napolnoc Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 11:17
          Kobiety maja to do siebie, ze sie strasznie martwia na zapas, zas faceci zawsze
          maja czas smile
          My ustalilismy mniej wiecej grafik, i teraz po prostu mowie mu, masz do wtedy i
          wtedy czas by zalatwic to i to, wieszam mu kartke nad biurkiem i nie odzywam sie
          ani slowem. Slub cywilny mamy w sobote, a on jeszcze nie ma krawatu smile Dlatego
          ze zostawilam mu ten zakup na jego glowie smile Jak znam zycie bedzie w sobote rano
          biegal po sklepach.
          Z drugiej strony ja sie wcale facetom nie dziwie, jakby ktos bylo kolo mnie tak
          zaangazowyany w organizacje, to tez bym wolala to scedowac na tego kogos glowe,
          a sama zajac sie mniej stresujacymi rzeczami smile(np nowa gra komputerowa)
          • karolin-k Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 12:27
            my mamy w ten piątek i też nie mamy krawatu ani wódki, bo to też mój N miał
            powiedziec kiedy jedziemy smile
            • lukrecja07 Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 12:43
              eeee, normalnego faaceta po prostu przygotowania nie kręcą, ja też załatwiam
              wszystko sama
              • karolin-k Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 14:02
                i przynajmniej mamy się czym martwic
                a jak wiadomo kobiety lubią się martiwc i przejmować smile
    • ddevilka Re: Wszystko na mojej głowie:( 19.06.07, 13:21
      Droga grajka25, jakies 2 miesiace temu na tym forum zamiesilam post ktory
      brzmiał niemal identycznie jak twój. Wszytsko sama, bez narzeczonego i pytania
      czy go wogóle ten ślub obchodzismile wiec doskonale Cie rozumiem i z włąsnego
      doświadczenia powiem Ci tyle: za 4 dni bierzemy ślub im bliżej tego dnia mój
      P. coraz bradziej przezywał i sie angażował. Oczywiście o niektórych sprawach
      wciąż ja musze pamietac ale jest o wiele lepiej no i juz czuje ze oboje chcemy
      tego ślubu i zycze Ci aby u Ciebie ta sytuacja też poszła w tym kierunku.
      Pozdrawiam
    • sangare nie denerwuj sie 19.06.07, 13:30
      u facetow to standard.Sa oczywiscie wyjatki. Oni inaczej podchodza do takich
      spraw. Mam,a raczej mialam podobny problem. Moj N zarezerwowal ze mna sale-ktora
      w sumie ja wybralam, potem zespol-znow moj wybor, fotograf-tego ja
      zaproponowalam i kamerzysta-hmmm znowu JA. Ale jak chodzi o ciasto, tort z
      cukierni, menu, alkohol, obraczki-wcale nie bylo inaczej .......... do czasu.
      Powiedzialam,ze skoro jego totalnie nie obchodzi ten slub to ja sebie sama
      wszystko pozalatwiam. Tzn sama i dla siebie. Obraczke kupie jedna, on mnie nie
      obchodzi. I jak zobaczyl,ze serio mowie zmienil sie. Sam wybral obraczki-jak dla
      mnie genialne. Kosztowaly nas 3 miesiace poszukiwan zlotnika,ktory by sie podjal
      ich zrobienia. Potem sam zalatwial zloto, bo obrackzi waza 32g i u zlotnika
      kosztowaly by nas strasznie duzo. Do tego wsrod rodzinki i znajomych zaczelam
      niby to zartowac,ze chyba sama biore ten slub, musze sobie zalatwic jeszcze
      jakiegos faceta,ktory stanie obok mnie przed oltarzem bo inaczej ksiadz nie da
      mi slubu, a niestety moj narzeczony raczej nie reflektuje na zadne takie bajery.
      Znajomi zaczeli sie podsmiewac. I zaskutkowalo
    • grajka25 :) 19.06.07, 14:36
      Jeszcze raz dzięki wszystkim, którzy się wypowiedzieli i mnie pocieszylismile

      Trochę sobie przemyślałam to wszystko i doszłam do wniosku, że wchodzenie na to
      forum (a czytam je od dość dawna) nie wyszło mi na dobre, głównie dlatego, że
      naczytałam się tutaj wiele wątków o przygotowaniach, terminach, sukienkach,
      bukietach itp. i zaczęłam wpadać w panikę, no i cały czas o tym mówić. Po
      prostu, jak pewnie większość z Was, pochłonęło mnie to forum i cały ten temat
      związany ze ślubem i weselem. Może gdybym tu nie zaglądała to tak bardzo bym nie
      przeżywała tego wszystkiego i tak bardzo się nie martwiła czy ze wszystkim zdążymy.
      A jeszcze roku temu było mi wszystko obojętne, sama byłam przerażona tymi
      wszystkimi przygotowaniami i mówiłam wszystkim dookoła, że najchętniej bym ten
      dzień przespała. Obojętne mi było jak będę wyglądała, jaka będzie sala, bukiet
      itp. najważniejsze było wtedy to, że ten dzień uczyni nas rodziną, a nie cała
      ceremonia sama w sobie i było tak dopóki nie zaczęłam tu zaglądać, bo od tej
      pory to właśnie ceremonia wzięła górę nad całą resztą.

      Dlatego dziewczyny mimo tego nałogu dziękuję Wam za wszystkie rady ale jednak
      spróbuję więcej tutaj nie zaglądać i się nie nakręcać. A Wam życzę wszystkiego
      dobrego i nie tylko pięknej, udanej ceremonii ale przede wszystkim wspaniałej
      rodziny i aby każdy mógł o Was powiedzieć "żyli długo i szczęśliwie".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja