do ołtarza

19.06.07, 16:27
drogie forumowiczki - chciałabym poruszyć następującą kwestię - i proszę o
radęsmile
z kim do ołtarza?
jak to bedzie lub było u Was - idziecie do ołtarza ze swoim przyszłym mężem
czy też odprowadza Was tato i przekazuje mężowi?
ja tak się właśnie zastanawiam - z jednej strony chciałabym aby odprowadził
mnie mój tato i przekazał mojemu N., ale z drugiej strony do ołtarza idzie
się raz i chyba chciałabym tę drogę przebyć z moim przyszłym mężem, już sama
nie wiemsad
jak to jest u Was?
    • zuzia_8 Re: do ołtarza 19.06.07, 16:33
      ja niestety nie mam takiego wyboru bo mój tato nie żyje. ale gdybym miała to
      wolałabym iść z tatą - w końcu z mężem masz całe życie a będzie to wspaniały
      gest wobec taty.
    • evita120708 Re: do ołtarza 19.06.07, 16:33
      Hej! Ja też mam dylemat, bo wyczułam w rozmowie, że mój ojciec czułby się dumny
      i zaszczycony mogąc prowadzić mnie do ołtarza. Z drugiej strony wydaje mi się to
      typowo amerykańskim zwyczajem...tak więc nasz dylemat się nie zmniejsza.
      Narzeczony wolałby ze mną podejść do ołtarza...
      • baaasiaa Re: do ołtarza 19.06.07, 16:40
        dokładnie tak jak u mnie - tato chyba by pękał z dumy mogąc mnie prowadzić do
        ołtarza - mój narzeczony też powiedział że lepiej żeby mnie tato prowadził - bo
        to taki ładny gest - ale tak myślę że w sumie to też chciałby żebym to z nim
        poszła do ołtarza a nie z tatą - mamy dylemat
        ostatnio byłam na dwóch ślubach i panny młode odprowadzane były przez swoich
        ojców - podobało mi się - ale wersja do ołtarza z N. też mi się bardzo podoba -
        jeszcze trochę czasu - trzeba się poważnie zastanowić
        • evita120708 Re: do ołtarza 19.06.07, 16:44
          a ile Ci jeszcze zostało?
          • baaasiaa Re: do ołtarza 19.06.07, 16:50
            magiczna data - 18 sierpień 2007 - czyli nie całe dwa miesiące
            • evita120708 Re: do ołtarza 19.06.07, 16:52
              w takim razie trzymam kciuki, żeby wszystko się pięknie udało !
              • baaasiaa Re: do ołtarza 19.06.07, 16:53
                Tobie też życzę powodzeniasmile
    • fruzia01 Re: do ołtarza 19.06.07, 16:45
      ja wolę zdecydowanie iść z przyszłym mężem smile

      Po pierwsze dlatego, że odprowadzanie do ołtarza panny młodej przez ojca jest
      amerykańskim zwyczajem,

      po drugie dlatego że w moim odczuciu symbolika tego odprowadzania ma sie nijak
      do rzeczywistości (co to znaczy że ojciec oddaje mnie innemu mężczyźnie?
      samodzielna już jestem, sama się utrzymuję, sama mieszkam, sama znalazłam
      narzeczonego, ojciec mi go nie wyznaczył :p, no i wolałabym tworzyć z mężem
      związek partnerski, a nie "być mu podarowana").

      Trzeci powód jest taki, że o wiele bardziej przemawia do mnie symbolika
      wspólnego wejścia młodych do kościoła: my się kochamy i przychodzimy powiedzieć
      Ci o tym i prosić Cię o błogosławieństwo w naszej miłości i dalszym życiu. Nawet
      chciałabym żeby ksiądz nas do kościoła wprowadzał.

      To tyle. Pamiętaj że to wasz dzień i wy musicie zdecydować jak chcecie go
      przeżyć, pozdrówka smile
      • evita120708 Re: do ołtarza 19.06.07, 16:49
        Fruzia, świetnie to wyraziłaś! A mi przy okazji przypomniało się, że nam ślubu
        udzielał będzie mój ojciec chrzestny zatem tym bardziej to on nas razem do
        ołtarza prowadzić powinien smile Wielkie dzięki!
      • baaasiaa Re: do ołtarza 19.06.07, 16:52
        dzięki za radęsmile - chyba jednak zdecyduję się na opcję drogi do ołtarza z moim
        przyszłym mężemsmile
    • gioseppe z mężem :-) n/t 19.06.07, 16:53

    • agnrek Re: do ołtarza 19.06.07, 16:54
      My szliśmy razem, nie wyobrażałam sobie innej sytuacji. Kilka razy widziałam
      panny prowadzone przez ojca, gwiazdy na czerwonym dywanie, a pan młody stoi jak
      sierota przy ołtarzu. Dla mnie to okropne gwiazdorstwo, po prostu występ żenujący.
      Tym bardziej nie ma to sensu, gdy ksiądz wychodzi po młodą parę do drzwi smile
      • golinda Re: do ołtarza 20.06.07, 11:02
        agnrek napisała:

        > Kilka razy widziałam
        > panny prowadzone przez ojca, gwiazdy na czerwonym dywanie, a pan młody stoi
        jak
        > sierota przy ołtarzu. Dla mnie to okropne gwiazdorstwo, po prostu występ
        żenują
        > cy.
        > Tym bardziej nie ma to sensu, gdy ksiądz wychodzi po młodą parę do drzwi smile

        Po pierwsze to samo można powiedzieć o parze idącej po czerwonym dywanie: "co
        za okropne gwiazdorstwo! tak skupiają na sobie uwagę!"
        Po drugie: "nie wiem, może twój mąż wyglądałby jak sierota, mój z daleka
        pięknie się do mnie uśmiechał - on czekał na swoją przyszłą żonę, ja szłam
        odprowadzana przez druhny do swojego przyszłego męża, dla mnie to był bardziej
        symbol ostatniej panieńskiej drogi, z kościoła wychodziliśmy wspólnie już jako
        mąż i żona!"
        Po trzecie: "ksiądz po nas nie wychodził"
    • nikitka78 Re: do ołtarza 19.06.07, 16:56
      Ja szłam z mężem, a przed nami księża którzy po nas wyszli.
      • baaasiaa Re: do ołtarza 19.06.07, 16:57
        i jak tak teraz się zastanawiam - to u mnie chyba raczej też tak będziesmile
    • kb155 Re: do ołtarza 19.06.07, 16:58
      zdecydowanie popieram wink idę z przyszłum mężem wink
    • alicjawu Re: do ołtarza 19.06.07, 18:55
      z mężem smile

      była w końcu maja na ślubie gdzie ojciec prowadził córkę do ołatarza, a nam było
      szkoda młodego, który nie wiedział co ze sobą zrobić, stał sam, to się
      rozglądał, to nerwowo uśmiechał, musiał przeżywać katusze big_grinDD
      idziemy razem przez wspólne życie smile))
    • zosiaczek25 Re: do ołtarza 19.06.07, 19:26
      J an pewno pojde z mezem. Z tata moze bym poszla, gdyby(m):
      - mieszkala u rodzicow i tato faktycznie przekazywalby mnie przyszlemu mezowi
      - gdyby moj maz nie byl jeszcze moim mezem (a jest- jestesmy po cywilnym)
      - byla szczegolnie zzyta z tata i on traktowalby mnie lepiej niz dotychczas traktuje

      Ale jakoze wszystkie punkty w moim przypadku sa wylkuczone, do oltarza pojde z
      mezem. I to mnie satysfakcjonuje
    • anetina Re: do ołtarza 19.06.07, 19:31
      u nas wyszedł po nas znajomy ksiądz
      za nim poszły dzieci
      dopiero my
      i świadkowie

      głupio byłoby, gdyby mnie odprowadzał tata
      syn tak
      ale tata nie ...
      • adrianna79 Re: do ołtarza 20.06.07, 01:31
        ja nie wyobrazam sobie zeby moj tato nie prowadzil mnie do oltarza! rowniez w
        naszym wypadku bedzie tak ze rodzice mojego odprowadza go do oltarza bo tak
        sobie zazyczyli - tato nie mial okazji odprowadzic siostry narzeczonego jak
        wychodzila za maz za granica. wedlug mnie bedzie to fajnie wygladalo.
        mam nadzieje ze wkoncu dziewczyny zrozumieja ze nie wszystko pochodzi z kultury
        amerykanskiej a szczegolnie kto z kim idzie do oltarza. zanim ktos sypnie takim
        komentarzem niech najpierw zrobi rozeznanie!
    • nenakon Re: do ołtarza 20.06.07, 10:53
      Ze mna do ołtarza idzie tata, to już postanowione. Nie wiem jedynie, jak z
      przyjazdem do Koscioła...w tej sytuacji chyba nie bardzo pasuje, żebym
      przyjechala razem z N, a potem szła z tata, czekajac najpierw przed Kosciolem
      az wszyscy wejda... Mozecie doradzic i podpowiedziec jak to zrobic?
      • golinda Re: do ołtarza 20.06.07, 11:04
        nenakon napisała:

        > Ze mna do ołtarza idzie tata, to już postanowione. Nie wiem jedynie, jak z
        > przyjazdem do Koscioła...w tej sytuacji chyba nie bardzo pasuje, żebym
        > przyjechala razem z N, a potem szła z tata, czekajac najpierw przed Kosciolem
        > az wszyscy wejda... Mozecie doradzic i podpowiedziec jak to zrobic?

        ponieważ również nie wchodziliśmy razem, ja przyjechałam z druhnami, a mój
        pprzyszły mąż osobno
    • golinda Re: do ołtarza 20.06.07, 10:57
      tak szłam do ołtarza smile (z druhnami przy marszu Wagnera)
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b82aeba37d0d5946.html
      narzeczony czekał ze swoim drużbą przy ołtarzu
      • nenakon Re: do ołtarza 20.06.07, 11:04
        Golinda, a do Koscioła przyjechaliscie razem z N?
        • melodyka Re: do ołtarza 20.06.07, 11:23
          Hejwink
          Jeśli o mnie chodzi - miałam
          podobny dylemat... Ostatecznie
          postanowiłam nie angażować Taty -
          niech lepiej stoi sobie z Mamą i ją
          trzyma za rękęsmile A ja wejdę z Lubymwink

          Po pierwsze wcześniej spotkamy sie u mnie
          w domu na błogosławieństwie i bez sensu
          byłoby jechać do kościoła osobno, skoro i tak
          już się widzieliśmy wcześniej. Razem też nieko-
          niecznie z sensem - Pan Młody miałby biec pod
          ołtarz, a ja z Tatą mielibyśmy czekać aż goście
          sobie usiądą? Nie bardzo, jak dla mnie...


          Ponadto, któraś z Was pisała, że Państwo Młodzi
          i tak będą wyglądać jak gwiazdy na czerwonym dywanie...
          a to nie jest ich wielki dzień żeby nie mogli tak
          wyglądać??? tak właśnie ma być!!! Oni mają być
          gwiazdami tego wieczoru!!! A nie Panna Młoda i jej Tatasmile

          A poza tym faktycznie, czy Panna Młoda jest ubezwłasnowolniona
          albo umysłowo ograniczona, że Tata ma ją oddawać komukolwiek?smile))
          Może kiedyś ta tradycja miała jakieś uzasadnienie, kiedy to
          mężczyzna utrzymywał żonę i był prawie, że jej prawnym opiekunem,
          ale dziś? Panna Młoda sama wybiera ukochanego i podejmuje
          decyzję o poślubieniu go, więc rola Rodziciela nieco uległa
          zmianie, nie sądzicie?

          Sprawa ostatnia: dlaczego to własnie Tata miałby być "wyróżniony"?
          A Mama? Przecież jest równie ważna w życiu Panny Młodej... A rodzice
          Młodego? No nie wiem...albo wyróżnić całą 4 albo nikogo...takie moje
          zdanie.

          Pozdrawiam wink
          • monalisa.pl Re: do ołtarza 20.06.07, 11:29
            jej, dziewczyny ale wy macie "problemy" bozeeeeee....
            az strach pomysles co bedzie jak bedziecie juz mezatkami i jakie
            wtedy "problemy " beda wam glowe zaprzatac...

            kazdy robijak uwaza - jelsi laska ma ochote zeby ja tata prowadzil nawet jesli
            juz 10 lat mieszka z facetem a ojca widzi raz na rok to jej sprawa a jelsi ktos
            nie chce to idzie z facetem do ołtarza i sa wtedy 2 giwazy na dywanie a nie
            mloda i ojciec....

            chyba niesle wam mozgi paruja przez slubem smile

      • monalisa.pl Re: do ołtarza 20.06.07, 11:35
        rozumiem, ze maz nie widzial cie przedtem skoro szlas sama do ołtarza? no bo
        jesli sie widzieliscie to takie wejscie- wybacz -ale traci swoj sens - mam
        nadzieje ze sie nie widzieliscie wczesniej!?
        • golinda Re: do ołtarza 20.06.07, 11:40
          jeśli to było pytanie do mnie, to:
          jak wyobrażasz sobie np. błogosławieństwo bez widzenia się?
          oczywiście, że się widzieliśmy, ubieraliśmy się w tym samym pokoju, mieliśmy
          zdjęcia przed ślubem, zrobiliśmy sobie próbę generalną pierwszego tańca, rano
          wspólnie byliśmy na spowiedzi...

          marzyłam właśnie o takim wejściu do kościoła na swoim ślubie, więc pisząc, że
          to nie ma sensu, piszesz, że sensu nie miały moje marzenia...
          cóż, oby twoje miały go więcej smile
          • monalisa.pl Re: do ołtarza 20.06.07, 12:14
            wg mnie smieszne jest takie wejscie samej zony, jak i tak widzial cie juz maz
            ale to moje zdanie...napewno fajnie to zgraliscie ale dla mnie sor to moja z
            celem - co innego jakby Cie nie widziawink nie obrazaj sie nie chce cie obrazic!

            marzyłam właśnie o takim wejściu do kościoła na swoim ślubie, więc pisząc, że
            > to nie ma sensu, piszesz, że sensu nie miały moje marzenia...
            > cóż, oby twoje miały go więcej smile

            odniose sie do tego w/w zdania i tego co napisala juz tutaj jedna z forumek:
            a co z tymi co np marzyly o wejsciu z tata a maz czeka pod ołtarzem a ktos na
            forum napisa wlasnie ze to jakas szopka i ze takie cos to "robienie z siebie
            ksiezniczki na czerwonym dywanie a maz stoi jak sierota pod ołtarzem"?

            mnie to np lekko uraziło bo ja wlasnie zrobie z siebie ksiezniczke prowadzona
            przez tate ale moj maz napewno nie bedzie stał jak sierota - moze tej co to
            napisala taki wlasnie jest i stad takie porównania albo moze bywala na slubach
            gdzie stały wlasnie takie sierotywink


            reasumujac: niech kazda pilnuje swoich marzen, swoich upodoban i swojego slubu
            i wesela!

            pozdrawiam
            • monalisa.pl blad 20.06.07, 12:16
              ale dla mnie sor to moja z
              > celem -

              miało byc: ale dla mnie to -sorry- ale mija sie z celemwink))
    • monalisa.pl a ja z tatą 20.06.07, 11:17
      1) tata jest b. dumny ze mnie moze prowadzic i jako ze jestem jego ostatnia
      córka na wydaniu jest happy
      2)mieszkam z rodzicami wiec "przekazanie" mnie mezowi przez tate jest chyba na
      miejscu
      3)maz nie bedzie szedl sam tylko ze swiadkami (swiadową) i nie bedzie -jak ktos
      napisal-"stal jak sierota" pod ołtarzem i nie bede szła jak ksiezniczka przez
      kosciol po to tylko zeby mnie podziwiano(!?)
      4) i jak napisala chyba fruzia: to nie jest zwyczaj amerynaksi -
      pomylilas "posiadanie" druhny ze staropolsokim zwyczajem prowadzenia corki
      przez ojca.
      5) moj maz (jeszcze nie-maz dopiero za 17 dni) nie mial nic przeciwko zeby tata
      mnie prowadzil do ołtarza - z uwagi na to ze mam z tata bbb dobry kontakt -cala
      ta "szopka"jak ktos to nazwal -jest na miejscu przynajmniej w mojej sytuacji.


      dla mnie wiekszym obciachem jest branie slubu w kosciele a "załatwianie" sobie
      nauk czy kłamanie w konfesjonale czy tez przy spisywaniu protokołu ze sie nie
      wspolzyje i nie mieszka razem...chyba to jest wiekszym obciachem niz
      prowadzenie przez ojca corki np juz mieszkajacej z narzeczonym?

      kazdy robi jak uwaza - jesli sie przy tym nie łamie jakis tam panujacych
      spisanych zasad to jest OK
      • fruzia01 Re: a ja z tatą 20.06.07, 12:26
        > 4) i jak napisala chyba fruzia: to nie jest zwyczaj amerynaksi -
        > pomylilas "posiadanie" druhny ze staropolsokim zwyczajem prowadzenia corki
        > przez ojca.

        Serio? Może dlatego że w amerykańskich filmach panna młoda jest zawsze
        wprowadzana przez ojca :p

        A na poważnie to pochodzenie zwyczaju nie jest dla mnie tak istotne:
        najważniejsze, że nie przemawia do mnie symbolika takiego wprowadzenia, za to
        symbolika wspólnego wejścia narzeczonych - jak najbardziej smile
        • monalisa.pl Re: a ja z tatą 20.06.07, 13:24
          tobie nie musi sie podobac - grunt ze nam to odpowiadawink
          a opinia moich gosci na slubie tez sie dla mnie nie liczy w tej kwestii o ile
          takowe sie pojawia a pewnie sie pojawia - to moj slub i moj dzien (znaczy sie
          nasz)
          • fruzia01 Re: a ja z tatą 20.06.07, 13:40
            - to moj slub i moj dzien (znaczy sie
            > nasz)

            tongue_out dobrze że dodałaś to "nasz" smile
            Jasne, że tak - robicie jak Wam odpowiada, przecież nikogo nie potępiam za to że
            ma takie czy inne marzenia; cały wątek zaczął się od wątpliwości: z tatą czy z
            narzeczonym i po prostu przytaczam moje zdanie na ten temat
            • monalisa.pl Re: a ja z tatą 20.06.07, 13:53
              Jasne, że tak - robicie jak Wam odpowiada, przecież nikogo nie potępiam za to ż
              > e
              > ma takie czy inne marzenia; cały wątek zaczął się od wątpliwości: z tatą czy z
              > narzeczonym i po prostu przytaczam moje zdanie na ten temat

              wg mnie takie watki i pytania dziewczyn czy isc z tata czy z narzeczonym sa z
              załozenia "głupkowate" (no bo jak to? obca babka z forum ma jej mowic z kim do
              slubu?)
              to tak jakby kazda z nas sie pytala innych jaka suknie wybrac jakie buty jaka
              sale na wesele i jaka kapele...wg mnie to żałosne ale rozumiem ze nie wszytskie
              z nas sa samodzielnie myslace i np nie maja oparcia w przyszlym mezu nie
              wspominajac o rodzinie i nie maja do kogo sie z pyt zwrocic...
              • golinda Re: a ja z tatą 20.06.07, 14:33
                monalisa:

                dziewczyny najczęściej zadają pytania w stylu: "jak to wygląda u was?" i pół
                biedy, jeśli padają tylko zwyczajne odpowiedzi
                kretyńskie są odpowiedzi: "u mnie było tak i tak, inaczej jest bezsensu,
                obciachowo, żałośnie etc."
                a potem mówią: "przecież to tylko moje zdanie..."
                no cóż, są inne sposoby wyrażania go.
              • fruzia01 Re: a ja z tatą 20.06.07, 16:10
                > wg mnie takie watki i pytania dziewczyn czy isc z tata czy z narzeczonym sa z
                > załozenia "głupkowate" (no bo jak to? obca babka z forum ma jej mowic z kim do
                > slubu?)
                > to tak jakby kazda z nas sie pytala innych jaka suknie wybrac jakie buty jaka
                > sale na wesele i jaka kapele...wg mnie to żałosne ale rozumiem ze nie wszytskie
                > z nas sa samodzielnie myslace i np nie maja oparcia w przyszlym mezu nie
                > wspominajac o rodzinie i nie maja do kogo sie z pyt zwrocic...

                no, to żeś teraz pojechała ostro smile
                a jak ktoś naprawdę nei wie i chce usłyszeć opinię innych ludzi? Czasem zimny
                prysznic się przydaje żeby nie trwać w samozachwycie. Zresztą nie sądzę żeby
                faceci potrafili obiektywnie doradzić w kwestiach typu "który bukiet ładniejszy"
                (przyznam, zdarzają się wyjątki), potrzeba czasem zdania innej kobiety.
    • ashton Re: do ołtarza 20.06.07, 11:29
      Basia, a może dwa w jednym? U mojej kumpeli wyglądało to tak, że pan młody stał
      przy ołtarzu, panna młoda z ojcem w progu kościoła, oboje szli "ku sobie" i
      ojciec przekazał córkę przyszłemu mężowi w połowie drogi do ołtarza, później
      szli sami młodzi.
      • monalisa.pl Re: do ołtarza 20.06.07, 11:31
        a ja bylam na dwoch slubach gdzie mlody ze swiadkami weszli od zachrystii i
        czekali na mloda - szla ona z ojcem na znak jak zaczela grac muzyka i bbb
        ładnie to wygladało - nie bylo jakisgos wielkiego "oddawania" mlodej mezowi ani
        jakis staropolskich zwyczajów - normalne prowadzenie do ołtarza - jesli tylko
        mlodzi chca i ojcec to nie widze przeszków = gorzej jak ktos szopke z tego robi
        dla samej szopki
    • mrowka05052007 Re: do ołtarza 20.06.07, 11:47
      szliśmy razem.
      Nawet nie wyobrażałam sobie opcji, żeby prowadził mnie tata - jakoś mi to nie
      pasowało.
      Ale za to wyszli po nas księża, którzy odprawiali Mszę (a w parafii w której
      braliśmy slub podobno nie praktykuje się takiego rozwiązania, więc bardzo
      doceniamy ten gest z ich strony)
      • monalisa.pl Re: do ołtarza 20.06.07, 12:18
        a ja chce z tata a tata chce ze mnawink
        nie wiem tylko jak to bedzie w moim kosciele czy tam sie praktykuje takie
        zwyczajewink
        jak sie ksiadz nie zgodzi czy cos to Ok nie bedzie tragedi a nie dla mnie ania
        dla taty, a jak sie zgodzi to tez ok
Inne wątki na temat:
Pełna wersja